Okiem Shorka - Triumf Teatru Elżbietańskiego
data:12 lutego 2014     Redaktor: Shork

Czyli kino jest najważniejszą ze sztuk




 
 
 
Zastanawiacie się czasem w jaki sposób docierały do ludzi informacje na przestrzeni dziejów?
Heroldowie ogłaszali, a później roznosiło się pocztą szeptaną? Gazety ludzie czytali? Obwieszczenia na słupach?
 
Najstarszą i najbardziej skuteczną metodą rozpowszechniania informacji jest sztuka.
Od tej najprostszych, opowieści pielgrzymów o dalekich krajach, za które płacono miską zupy i garncem piwa, przez śpiewane na dworach legendy, święte obrazy przedstawiające sceny, których większość nie miała szans odczytać z potwornie drogich ksiąg, aż po Teatr Elżbietański, który wyewoluował w Hollywoodzkie kino i seriale telewizyjne.
 
Już zdanie zacytowane przeze mnie w nagłówku, poprzez przypisywane autorstwo powinno każdemu, myślącemu człowiekowi zaświecić w głowie czerwoną lampeczkę z mrugającym napisami „Spisek, kłamstwo, manipulacja”.
W myśl prostej zasady: Komunizm jest śmiertelnym wrogiem naszej cywilizacji, więc wszystkiemu co chwali należy się przyjrzeć bardzo podejrzliwie.
 
Po zastanowieniu napiszę, że literatura broni się dość skutecznie, choćby przez to, że podzieliła się na niską i elitarną. Nie w treści oczywiście, ale w odbiorze. Najlepsi autorzy tworzą dzieła wielowarstwowe, gdzie obok banalnej i lekkiej treści można znaleźć głębokie przemyślenia i wbijające się w głowę sentencje.
 
Przyjrzyjmy się opiniom, które nabywa, utrwala i powiela przeciętny widz kinowy i telewizyjny.
 
Francja nigdy się nie poddała Niemcom i miała najbardziej prężną partyzantkę w okupowanej Europie. W Polsce powojennej, garstka bandytów napadała na posterunki i rabowała banki, potępiana przez prawie wszystkich obywateli, uradowanych z wprowadzonego komunizmu.
W czasie kampanii wrześniowej Niemcy zdobyli prawie całą Polskę rozjeżdżając ją gąsienicami Tygrysów, a nieudolny rząd sanacyjny był w stanie wystawić przeciw nim jedynie szarżujących ułanów. Polska szlachta była skłócona i oddała Polskę pod zarządzanie obcych mocarstw. Polacy krzyżują innego Polaka na drzwiach stodoły za sympatię do Żydów. Rzymianie mieli wszystkie zęby do późnej starości. W colcie mieści się co prawda sześć naboi, ale za to ładownice zawsze są pełne (chyba że na tym opiera się cała intryga).
Ze śmiesznych rzeczy. Bohater w czasie kilkunastu godzin zmagań z przeciwnościami ani razu nie musi skorzystać z toalety.
 
Ludzie, którzy choć trochę interesują się sztuką filmową, wiedzą że filmem rządzi schemat.
Dokładnie wyliczony harmonogram i wykres, w którym zaznaczone są miejsca węzłowe, zgodnie z rytmem zachowań widza. Jak mawiał inżynier Mamoń, ludzie lubią taką muzykę, jaką już znają.
Oglądamy odrobinę różne opowiadania rozmieszczone w czasie według tego samego schematu.
Zachowanie montażu zgodnie z tą metodą gwarantuje sukces, lub choćby zwrot nakładów.
 
Wyłamującym się reżyserem, a właściwie twórcą, jest na przykład Woody Allen. Tych, którzy odrzucili go z powodu obrazoburczej przeszłości i skandalu rodzinnego, zachęcam do obejrzenia ostatnich pięciu-sześciu filmów, choćby pod kątem weryfikacji poprzedniego akapitu.
Przy okazji zaznaczę, że sam przychylam się do sentencji, mówiącej że na krzywych strunach Pan Bóg potrafi zagrać wspaniałą melodię. Nie wykluczam więc dzieła na podstawie wiedzy o autorze.
Wracając do schematu.
Ma on jeden słaby punkt. Nie sprawdza się jako ekranizacja, jeżeli autor powieści sam zaplanował krzywą akcji i stworzył postacie niezbyt papierowe. Nie sprawdza się bo nie będzie wierna.
Oczywiście można, dopasować ją do schematu, zmieniając znacznie treść, ale zachowując wierność przesłania, ale do tego trzeba być Stanleyem Kubrickiem.
Mam na myśli „Lśnienie” kto czytał i oglądał przytaknie mi bez wahania. Kto nie, tego zachęcam.
 
Takim mistrzem nie jest Robert Gliński. A przynajmniej tak twierdzą konsultanci ekranizacji i potomek autora, którzy poprosili o wykreślenie ich nazwisk z czołówki.
Według nich, powstał nie mający wiele wspólnego z pierwowzorem film akcji, w którym emocje bohaterów musiały ustąpić komercji. Czyżby producenci znowu liczyli na wycieczki szkolne?
 
„Kamienie na Szaniec” - późna lektura szkolna, pokazująca czasy okupacji i Powstania Warszawskiego z punktu widzenia ludzi wchodzących w dorosłość. Postacie, o których czytało się z wypiekami na twarzy, dopasowując ich, jako rówieśników do siebie, do przyjaciół.
 
Zdobyliśmy przyczółki w postaci Telewizji Trwam i Telewizji Republika. Teraz kino. I teatr, splugawiony eksperymentami nagradzanych przez władze pseudoartystów. Żeby było zabawniej ten drugi zdobyć jest łatwiej.
 
Wszyscy jesteśmy widzami.
 
 
 
Źródło: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/67923.html
 
Shork





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.