Anita Gargas: Nagroda Wolności Słowa SDP
data:21 grudnia 2011     Redaktor:


Fragmenty wywiadów, które ukazały się  wPolityce.pl, Stefczyk.info i sdp.pl

Anita Gargas, laureatka tegorocznej nagrody SDP - za "Katastrofę Smoleńską"

net
wPolityce.pl, Stefczyk.info: Otrzymałaś tegoroczną Nagrodę Wolności Słowa SDP - za reportaż "Katastrofa Smoleńska" wyemitowany w "Misji Specjalnej" w TVP1. Czy Ty też wyróżniasz ten reportaż w swoim dorobku?

Anita Gargas, dziennikarka "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie": Oczywiście! Reportaż spowodował przełom w podejściu polskiej opinii publicznej do śledztwa prowadzonego przez Rosjan.(...) jeśli tylko dziennikarz jest wystarczająco zdeterminowany, potrafi zapobiec zamazywaniu prawdy. A cóż może być ważniejsze dla dziennikarza
(...)
"Misja Specjalna" była chyba najbardziej opluwanym programem w polskich mediach. Ta nagroda to więc w pewnym sensie przywrócenie hierarchii - wreszcie ktoś dostrzegł, że wykonywaliście pracę, o której inni bali się w ogóle pomyśleć. Sama zresztą powiedziałaś, że ta nagroda to "wskazówka dla tych wszystkich, którzy idą pod prąd i co dzień łapią ich chwile zwątpienia".
Nagonkę na "Misję specjalną" rozpętała "Gazeta Wyborcza", zaniepokojona faktem, że ktoś może ośmielić się poruszyć temat zgubnych konsekwencji "grubej kreski".
(...)
Temat Smoleńska niemal całkowicie zniknął z mediów tzw. głównego nurtu. Wiele osób zastanawia się - dlaczego ta władza tak bardzo boi się nawet mówienia o tej tragedii. Jaka jest Twoja opinia? Dlaczego Smoleńsk objęto tak ścisłym zakazem dociekania prawdy?
Zbyt wiele osób na wysokich szczeblach władzy ma zbyt wiele do ukrycia. Zbyt dużo mają na sumieniu także sami mainstreamowi dziennikarze. Wspomniane już przeze mnie nagrania dokonane potajemnie przez Edmunda Klicha w gabinecie ministra obrony dowodzą, że polski rząd tuszował fakty wskazujące na winę Rosjan. To kompromitująca sytuacja. A podobnych faktów mogło być znacznie więcej. Wielu ludziom zależy, by je ukryć. Robią to wspólnymi siłami.

Czy z tego morza informacji o Smoleńsku - zebranych najczęściej wbrew władzy, a nie dzięki władzy - da się kiedyś wyłonić jedną, twardą wersję? Czy dojdziemy do prawdy?
Jestem przekonana, że poznamy prawdę. Jest to tylko kwestia czasu. Prędzej czy później znajdzie się ktoś, kto nie będzie chciał dłużej żyć z wyrzutami sumienia i ujawni prawdziwy przebieg zdarzeń.

całość: http://www.stefczyk.info/wiadomosci/polska/nasz-wywiad-anita-gargas

Polecamy przy okazji inny wywiad z panią Anitą, jaki ukazał się na łamach portalu sdp.pl:

"10.04.10": "Wydaje mi się, że to nie była zwykła katastrofa". Pani też tak się wydaje?
Jestem pewna, że to nie była zwykła katastrofa. Przekonałam się o tym w Smoleńsku, gdzie byłam dwa razy. Po raz pierwszy z ekipą "Misji specjalnej" we wrześniu 2010 roku. Już na początku uderzyło nas, na jak małym obszarze doszło do katastrofy. Trzy długości tupolewa na dwie i pół długości jego skrzydeł. Ten skrawek ziemi można było prawidłowo zabezpieczyć, zebrać wszystkie dowody: szczątki ofiar i samolotu. Stało to w sprzeczności z tym, co słyszeliśmy, że nie udało się dobrze zabezpieczyć tego terenu, ponieważ był zbyt rozległy. Jeszcze w maju pielgrzymi odnajdowali fragmenty wraku i ciał. Z kolei relacje świadków - którzy coś widzieli lub słyszeli tego feralnego dnia - były rozbieżne z tym, co mówili przedstawiciele państwa. A już koronnym argumentem stały się zdobyte przez nas filmy i zdjęcia z miejsca katastrofy, zarejestrowane przez pierwszy tydzień. Pokazywały one metodyczne niszczenie przez stronę rosyjską najważniejszego dowodu w sprawie: wraku samolotu. Rosjanie wybijali łomami szyby, butami deptali miejsca, które powinni zabezpieczyć specjaliści. Używali koparek, spychaczy, stalowych lin. Miażdżyli szczątki. Nie można już było stwierdzić, na jakiej wysokości doszło do awarii ? jeśli w ogóle do niej doszło ? i kiedy nastąpiło zderzenie z ziemią.
(...)
Dotarłam do świadków, których wcześniej nie przesłuchała ani prokuratura polska, ani rosyjska, ani komisja badająca wypadek. Odnaleźliśmy bez problemu naocznych świadków ostatnich sekund lotu tupolewa. Ludzie ci się nie znają, gdzie indziej pracują i mieszkają, ale ich relacje były spójne, uzupełniały się. Wynika z nich, że kiedy samolot był kilkanaście metrów nad ziemią, doszło do dziwnego zdarzenia.

Za ogonem tupolewa, jak mówili, pojawił się ogień. Jakby pięciometrowa kometa, żółtko gigantycznego jaja.
Mówili o rozbłysku, jakby wybuchu, ale używali różnych porównań w zależności od kąta widzenia. Nie zajęła się tym ani komisja Millera, ani MAK. Niewątpliwie nie była to normalna reakcja samolotu. Argumentowano, że jak pilot dodaje mocy silnikowi, to pojawia się słup iskier. Jednak z takim zjawiskiem mamy do czynienia wyłącznie w samolotach wojskowych, a nie pasażerskich. W TU-154 czegoś takiego nie ma. Pytanie, skąd to się wzięło? Prawdopodobnie coś, co miało związek ze środkowym silnikiem, kluczowym dla sterowności samolotu. Czy to była awaria? Czy rezultat działania osób trzecich, co można nazwać krótko: zamachem.

Film realizowała Pani już po ogłoszeniu raportu MAK - zasznurował ludziom usta.
Rzeczywiście zamknęli się. We wrześniu rozmawiali o wiele chętniej, zapraszali do domów, gawędzili. W lutym mieliśmy już poczucie, że zostali zastraszeni i byli uprzedzani o naszym przyjściu. Grożono im odpowiedzialnością za to, co powiedzą, straszono więzieniem.
(...)
Z czego wynikają ataki na Panią ze strony środowiska dziennikarskiego? Zwłaszcza po materiałach o katastrofie smoleńskiej. Z zazdrości? Zawiści? Zakłamania?
Mam wrażenie, że dziennikarze, którzy nieustępliwie dążą do wyjaśnienia wszystkich okoliczności katastrofy są odbierani przez środowisko jako wyrzut sumienia. Pokazujemy, że wbrew wszystkiemu, idąc pod prąd, można robić swoje, dążyć do prawdy. Że nie trzeba zerkać na aktualne układy polityczne. Że można realizować dziennikarstwo śledcze, dotykające mechanizmów rządzenia państwem. Że można patrzeć władzy na ręce. Chcę przypomnieć, że zostałam wyrzucona z telewizji publicznej, kiedy nadal rządził tam PiS. Jesteśmy wyrzutem sumienia dla dziennikarzy, którzy uważają, że należy skulić ogon pod siebie i bezrefleksyjnie wypełniać wszystkie polecenia przełożonych. Nawet jeśli są one sprzeczne z etyką dziennikarską, zdrowym rozsądkiem czy po prostu z prawdą.

całość: http://www.sdp.pl/rozmowa-dnia-anita-gargas

gargas2
Anita Gargas ? dziennikarka śledcza, z wykształcenia matematyczka. Pracuje w "Gazecie Polskiej". Była szefem redakcji publicystyki i reportażu oraz wicedyrektorem ds. publicystyki TVP1. Autorka programu "Misja specjalna". Wcześniej pracowała w "Ozonie", w "Nowym Świecie" i w "Tygodniku Solidarność". Jest autorką filmu śledczego - "10.04.10" - w którym docieka przyczyn katastrofy smoleńskiej.






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.