Kto pogada ze mną... o życiu? (3)
data:20 grudnia 2011     Redaktor:

Wśród rówieśników nie pogadasz o tym, że coś jest nie tak. "Odwal się." -usłyszysz. Ciekawe w czym miałbym im przeszkadzać pytając: czy czujesz to co ja? Na przykład - lęk.

net
Mój dom należy chyba do szczęśliwych.
Nie umieram ze strachu, gdy dostanę dwóję. nie boję się, że ojciec wróci pijany albo nie wróci. Nie lękam się kary. Takie obawy mają moi rówieśnicy. Oddalają się od swego domu, czasem go opuszczają. Mój dom jest azylem, lecz niestety to nie wystarcza, bym pozostawał wolny od niepokojów.

Miałem sen: odgłosy frontu, wrzawa, bomby, serie wystrzałów, przerażające krzyki jęki całkiem blisko coraz bliżej, ja we wnętrzu małej chaty, lampa w izbie u sufitu, ogień pod blachą kuchni i iskry z popielnika, ciepło schludnie więc skąd ogarniający, wzrastający lęk, przed czym strach ( przed zbliżającym się frontem, bitwą ?) - nie.To tutaj w izbie blisko. Niepewne cofanie się w ukrycie w mrok zwijanie w kłębek gdy ciało paraliżuje strach a wielki szczur sunie z kąta, źródło lęku, przyczyna wstrętu, przeciwnik, wróg. Nie umiem nie chcę zabić muszę - jak wykonać cios skutecznie wymierzyć bez wahania... Zabiłem. Strach trwa a trzeba temu co zrobiłem przyjrzeć się obejrzeć z bliska, patrzę , już widzę w jasnym kręgu światła pośrodku podłogi coś śliczne żywe i pierzcha strach wyzwalam się z uczucia odrazy - puszyste w kręgu światła kociątko - i spokój. Ta wrzawa i bomby tuż tuż, huk...nie mają wpływu - budzę się szczęśliwy.

Kiedyś znowu śniłem: jestem na pustyni, jesteśmy dwaj dość silni rówieśnicy a wokół szaro-złotawa pustynia w spiekocie południa. Nie wiemy dokąd iść opadliśmy z sił dusi nas pragnienie rezygnujemy i opadamy na suchy pył jeden obok drugiego...I oto widzę jak nachyla się nade mną mężczyzna, jest łysy a jego spocona głowa błyszczy się i złoci widzę jak śmieje się bezzębnie i wyciąga do mnie ręce. Boję się tych rąk, jego uśmiechu, przymykam oczy, odwracam głowę, oddala się. Nachyla się nad moim towarzyszem, czuję jak jego ręka wysuwa się z mojej, patrzę - chwyta ręce mężczyzny, odpowiada na jego uśmiech uśmiechem, wstaje, razem odchodzą, nie mogę ich zawołać... Budzę się zlany potem, z suchym gardłem, bez sił.

Te dwa sny pamiętam dokładnie. Wiele innych umknęło mi i nie mogę ich sobie przypomnieć. To, że zwróciłem na nie uwagę to zapewne pod wpływem babci, która każdego dnia opowiada mamie co jej się śniło. Babci zazwyczaj śnią się jej rodzice, gdy była małą dziewczynką. Moje sny nie mają takiego logicznego związku, nie są żadnym przypomnieniem.

Jest faktem, że boję się. To dzieje się w snach. I próbuję dociec - dlaczego, czego się boję?
Tego by nie zostać sam, albo tego bym nie musiał zabijać...Albo tego, że nie będę mógł liczyć na nikogo, zawiodą... Ale to ja zawodzę, nie radzę sobie ... Więc boję się, że nie poradzę, nie sprostam, nie podołam temu co nieuchronnie nadejdzie. Nie we śnie. Na jawie

Zyga





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.