Wspomniana dziewczyna (z którą jakieś nam "plany świtały") wypowiedziała kiedyś szokujące dla mnie zdanie - o "młodym" (w cudzysłowie, bo circa 30 lat to już nie młodość, ale ... ) muzyku i plastyku, nieznanym wtedy artyście, który urzekł ją, "świeżą" maturzystkę, twórczością - obrazami i gitarowym wykonaniem własnych kompozycji.
Uderzenie zazdrości było mocne - ale ... nie to, nie osobnicza, samcza porażka była najgorsza. Do dziś, można rzec - raz na zawsze - zapamiętałem słowa, wtedy jeszcze "mojej" ukochanej kobiety:
"Nic mnie nie obchodzi komu i jakie świństwo zrobił, on jest WIELKI!!
A skąd wiesz Janusz - może i sam Bóg mu kazał się ze swoim talentem przebijać - KONIECZNIE, bezwzględnie, w imię Jego, ... przecież musiał zawistników, tych co mu kłody pod nogi rzucają jakoś osaczyć. A jak? No powiedz - jak w tym kraju miał to zrobić?
Czyściutko? Ućciwie? (pisownia oryg.) - Próbuj Januszku, powodzenia"
To był KONIEC.
Nawet teraz, po prawie 40-tu latach, jak sobie ten czas przypominam, to mam malutkie "percepcji zachwianie"
Po wielu, wielu latach usłyszałem od ojca do niedawna zaprzyjaźnionej rodziny, w chwili szczerości, taką opinię:
"Że co? - donosił? kapował? ... BO STARAŁ SIĘ - dla swoich, dla rodziny, dla dzieci. Bez tego może by nie przeżył - a już solidny, regularny wpierdol (??? - dop. kayan) miał jak w banku. Słyszałeś coś o nagłych, niespodzianie zwoływanych ćwiczeniach wojskowych? Tak? A wiesz kto komu tam jaja sprawdzał?
(...)
No a poza tym - przecież wtedy to KAŻDY CHCIAŁ (być dopuszczonym, donosić, kapować - dop. kayan), ale przecież dupków nie brali, musiał to być ktoś sprytny, utalentowany - tylko taki się nadał.
A teraz te odrzucone łachudry mocy nabrały i pyskują"
Odpuście mi... trzeba odsapnąć. CDN
tutaj