Co to jest uwaga? To taki proces, dzięki któremu dostrzegamy tylko część bodźców, sięgamy do tych, a nie innych wspomnień, skupiamy się na tych, a nie innych działaniach. Człowiek w danym momencie ma tylko jeden punkt uwagi.
Ma ona kilka cech:
Uwagę można podzielić na mimowolną - kiedy gapimy się bezmyślnie telewizor i dowolną - kiedy celowo szukamy jakiś informacji (wiadomości o pogodzie).
Uwaga ma jeszcze takie cechy jak: zakres, natężenie, podzielność, przerzutność, trwałość.
Są one szczególnie istotne w czasie uczenia się. Jest ona silnie związana z koncentracją, która polega na celowym skupianiu uwagi na określonej czynności, na jakiej nam zależy.
Kto kieruje naszą uwagą? Najchętniej byśmy odpowiedzieli, że my sami. Może po części i tak jest, ale chętnych na ten „towar” jest wielu. Żeby zmienić postawę człowieka trzeba przede wszystkim przyciągnąć jego uwagę. Rynek uwagi jest bardzo konkurencyjny i trudny. Trwa bezustanna walka o jej zawłaszczenie.
Media, reklamodawcy, dziennikarze, politycy, mąż lub żona, dzieci, a nawet szef w mniejszym lub większym stopniu chcą – dzięki przyciągnięciu naszej uwagi – kształtować i wpływać na postawy i obraz świata w celach utylitarnych i merkantylnych (ilość widzów, czytelników, czy zwolenników politycznych łatwo przekłada się na pieniądze i władzę). Nie chcemy przez to powiedzieć, że mass media są całkowicie diaboliczne – po prostu takie są reguły gry, które może zmienić tylko odbiorca.
Każdego dnia, każdej godziny media kierują naszą uwagę na takie fakty, jakie uważają z jakiegoś punktu widzenia za najważniejsze. Dlaczego, to inna sprawa. Świat pokazywany przez jedne media bardzo się różni od wersji innych nadawców (mówi się, że media kreują ramy tego, co istotne). To jeszcze nie wszystko. Fakty są przez media aktywnie obrabiane, z czego może nawet nie zdajecie sobie sprawy: dziennikarze nadają im znaczenie, opisują przyczyny (dlaczego stało się to, co się stało) i starają się przewidzieć konsekwencje.
Nadawanie znaczenia: media zawsze największą uwagę kierowały na wydarzenie sensacyjne, a zwykle na zło, ponieważ dobro jest normą, a zło to odstępstwo od normy. Muszą mieć sensację, a jeśli jej nie mają, to i same ją kreują. Dziennikarze przypisują większą rolę cechom charakteru bohaterów wydarzeń, a nie sytuacji.
Przewidywanie konsekwencji jest o tyle bezpieczne, że o wyrażonych sądach i opiniach wszyscy i tak za dzień czy dwa zapomną. Gdyby znalazł się jednak ktoś na tyle złośliwy, by zadać sobie trud i porównać przewidywania dziennikarzy z tym, co się faktycznie (potem) wydarzyło, to jesteśmy pewni, że z wieloma „medialnymi proroctwami” pogodynki wygrałyby bez żadnego trudu (ponoć 60% zgodności prognoz z przewidywaniami).
Jaki morał?
Ludyczność ponad wszystko. Informacja musi być interesująca i zabawna. Żyjemy w cywilizacji, w której wszystko musi być zabawne: dziennik telewizyjny, szkolenie, wykład, komentatorzy, a nawet małżeństwo. Jeśli nie jest, nie skupia naszej uwagi – ginie w starciu z konkurencją. Czy to czyni nas lepszymi, rozwija nas? Raczej nie. Pozwala zabić nudę.
Traktujmy z uwagą naszą uwagę, bo to ona, a nie mass media, to nasze okno na świat i nie jest bez znaczenia, co przez nie widzimy.
Istnieje kilka kryteriów sposobu, w jaki za pomocą mediów łączymy się ze światem:
Z tego wszystkiego najważniejsza jest ocena wiarygodności i własne interesy, ponieważ nikt nie lubi być oszukiwany. Samemu się oszukiwać, to jeszcze jest do przyjęcia.

Psychologowie Marek i Wojciech Wareccy - jedni z rozmówców twórców "Lawy" - to autorzy niezwykle ważnych książek: „Woda z mózgu”, wydanej w 2011r. oraz „Pożeracze mózgów”, która na rynku pojawiła się niedawno i jest pozycją przeznaczoną dla młodego odbiorcy. Książka ta powstała, jak twierdzą autorzy, by dać narzędzie młodemu czytelnikowi i całej rodzinie; żeby młodzież nie przyjmowała bezkrytycznie wszystkich postaw, wszystkich wzorców propagowanych przez media.