Marek i Wojciech Wareccy: ZDRADA
data:17 stycznia 2014     Redaktor: GKut

 
 

Na początek kilka pytań:

  1. Jaki dzisiaj sens dla Polaków niesie pojęcie zdrady (stanu) ? To wcale nie jest takie oczywiste. Kto jest zdrajcą a kto nie i dlaczego? Jakie są kryteria oceny? Tu Jaruzelski i Tusk a tam Ryszard Kukliński i NSZ.
  2. Czy ten problem jest w ogóle dla Polaków istotny? Czy warto się nim zajmować? UE, globalizacja, nihilizm i relatywizm osaczają nas zewsząd.
  3. Czy w ogóle jesteśmy w stanie zdradę dostrzec? Czy dysponujemy aparatem pojęciowym pozwalającym na to? Media nam w tym raczej nie pomogą, a samodzielne myślenie nie jest w cenie.
  4. Jakie konsekwencje rodzi dla narodu i państwa dokonanie zdrady człowieka, czy grupy ludzi? Jakie są skutki nierozpoznawania zdrady?
  5. Jaka kara powinna spotykać zdrajców?

rys.W.Warecki
 

 

Zapraszamy do dyskusji.

 

Stanisław Michalkiewicz napisał tekst: Zdrada panowie, ale stójcie cicho! http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3000  zamieszczony 14 stycznia 2014 przez serwis prawy.pl i następnie przez fronda.pl.

 

Autor analizuje działalność Wielce Szanownego Jerzego Owsiaka, zapowiadaną wizytę izraelskiego Knesetu w Polsce w obozie oświęcimskim oraz uchwalenie prawa o bratniej pomocy: Toteż MSW skierowało do Sejmu wycofany wcześniej na skutek hałasów w Internecie (bo niezależne media głównego nurtu oczywiście nabrały wody w usta) projekt ustawy legalizującej tzw. „bratnią pomoc” to znaczy - udział formacji zbrojnych państw trzecich w pacyfikowaniu rozruchów na terytorium Rzeczypospolitej, a Umiłowani Przywódcy w Sejmie 10 stycznia tę ustawę uchwalili. Za jej przyjęciem głosowało 198 posłów PO (Stefan Niesiołowski był przeciw), dziwnie osobliwa trzódka posła Palikota in corpore, to znaczy - wszystkich 30, podobnie jak 29 posłów PSL i 25 posłów SLD. Przeciw było 119 posłów PiS i 15 posłów Solidarnej Polski.


Tekst publicysty okazał się dla niektórych wydawców ciężkostrawny :

 

Rzecz wykryła i nagłośniła "Gazeta Wyborcza",TomaszTerlikowski zareagował oświadczeniem:

 

    Tekst Stanisława Michalkiewicza, przedrukowany z portalu Prawy.pl, nie powinien znaleźć się na naszych stronach. Jego opublikowanie i przytoczenie skandalicznych słów o czasowo zamkniętych obozach koncentracyjnych było poważnym błędem, za który przepraszam. Gdy tylko dotarła do mnie informacja o tym tekście,  natychmiast podjąłem decyzję o jego usunięciu.

    Zapewniam, że tego typu poglądy nigdy nie były bliskie portalowi, i że w przyszłości nie będą na nim prezentowane. Nie będziemy już także przedrukowywać tekstów redaktora.

    Wszystkich oburzonych i zaskoczonych jeszcze raz przepraszam.


    Tomasz P. Terlikowski http://wpolityce.pl/wydarzenia/71906-awantura-o-tekst-stanislawa-michalkiewicza-na-frondzie-tomasz-terlikowski-kaja-sie-w-wyborczej-grzegorz-braun-zrywa-wspolprace-z-portalem


Z kolei w reakcji na to Grzegorz Braun wydał takie oświadczenie:

 

GRZEGORZ BRAUN DO REDAKCJI FRONDY

Szanowny Panie Redaktorze,

W związku z otwartą zapowiedzią stosowania cenzury prewencyjnej na stronie „Fronda.pl”, najuprzejmiej proszę o usunięcie aktualnie eksponowanej tam mojej wypowiedzi (tj. wywiadu, jakiego udzieliłem ostatnio Katolickiemu Stowarzyszeniu Dziennikarzy). Najuprzejmiej proszę o unikanie jakichkolwiek zapożyczeń i przedruków odnoszących się do mnie również w przyszłości – jak długo obowiązywać będą u Was cenzorskie zapisy w rodzaju tego, który dotyczyć ma Stanisława Michalkiewicza. http://wpolityce.pl/wydarzenia/71906-awantura-o-tekst-stanislawa-michalkiewicza-na-frondzie-tomasz-terlikowski-kaja-sie-w-wyborczej-grzegorz-braun-zrywa-wspolprace-z-portalem

 

Zdrada to pojęcie prawie nieobecne w naszej przestrzeni medialnej. Zapewne nie jest to przypadek.

 

Zdrajcy relatywizują oceny moralne swoich czynów i uciekają od jasnych etycznych ocen własnego postępowania. Nadają sobie specjalne prawa i sugerują głębię osobistych motywów, które zazwyczaj nie istnieją. Mówiąc inaczej: zdrajca niechętnie przystaje na miano zdrajcy.

 

Żeby być zdrajcą doskonałym jak Talleyrand nie wolno mieć skrupułów. Waldemar Łysiak w książce Talleyrand – droga Mefistofelesa tak opisuje tę postać:

 

Kwestia terminologii. To, co jedni nazywają zwrotem, drudzy (dużo liczniejsi) nazywają zdradą. Co dla pierwszych jest rozsądkiem i pragmatyzmem, dla drugich jest cynizmem i nikczemnością. Bez wątpienia cynizmem tchnie powiedzonko Talleyranda a propos skrupułów: „By zdobyć władzę i fortunę, nie trzeba mieć silnej woli — trzeba nie mieć skrupułów" („Pensees"). Kpił tą maksymą z innych, lecz to celne szyderstwo nikogo nie tyczy bardziej niż autora. Całe życie bowiem odrzucał skrupuły. Było to tak widoczne, że już przed czterdziestką doczekał się (ze strony swego najpierw adwersarza, później kompana, sławnego polityka, obywatela Mirabeau) bardzo złej opinii. Mirabeau mianowicie scharakteryzował Talleyranda jako człowieka „podłego, chciwego, kochającego intrygi i pieniądze, za które sprzedałby duszę, i miałby rację, gdyż wymieniłby kupę gnoju na złoto". Ten „gnój" znowu rozbrzmi, kiedy cesarz Bonaparte publicznie przezwie eksministra Talleyranda „ łajnem w jedwabnych pończochach", a dyskretnie oświeci generała Clarke'a (ministra wojny) tłumacząc mu: „ — Talleyrand to gówno".[1].

 

Pojęcie zdrady w Polsce uległo relatywizacji. W końcu i Judasz mógłby powiedzieć, że miał dobre intencje i myślał o pomyślności swojego narodu. W dodatku znaki nie zawsze są tak oczywiste, jak zamaczanie chleba w misie, czy judaszowe pocałunki.

 

Zdrajca zaś dał im taki znak: «Ten, którego pocałuję, to On; Jego pochwyćcie!».Zaraz też przystąpił do Jezusa, mówiąc: «Witaj Rabbi!», i pocałował Go.(MT 26, 48)

 

Zdrada dokonuje się przez kłamstwo lub danie fałszywego świadectwa, jak też poprzez uczynki. Następuje i wtedy, kiedy zdrajca nie do końca zdaje sobie sprawę z możliwych konsekwencji swojego działania. Niewiadomo, co sobie myślał Efialtes z Trachit, który zdradził króla Leonidasa, niemniej konsekwencje jego uczynku okazały się dla Spartan fatalne.

 

Profesor Tazbir zauważa, że im wyżej w hierarchii społecznej stał sprzedawczyk, tym zmniejszały się szanse na triumf sprawiedliwości: zdrajca plebejusz to zdrajca, a zdrajca magnat to magnat[2]. W dzisiejszej Polsce ten trend osiągnął swoje apogeum jak się zdaje, ponieważ bezkarność dla urzędującej szlachty za mniejsze i większe draństwa jest podniesiona do rangi doktryny systemowej.

 

Nieukarane i nienapiętnowane zbrodnie pokazywały, że gdzie, jak gdzie, ale w Polsce nie ma powodu przejmować się grzechami wobec narodu. Przyniosło to w perspektywie dalszych wieków fatalne konsekwencje. Lista zdrajców jest długa:

 

Adam Poniński, Franciszek Ksawery Branicki, Szczęsny-Potocki czy Seweryn Rzewuski to łajdacy jakich mało, zdradzający nie dla idei, nie dla ambicji ale często za zwykły żołd. W przypadku Ponińskiego, było to 24 tys. dukatów inkasowane corocznie w rosyjskiej ambasadzie. Choć podczas Insurekcji Kościuszkowskiej większość z nich została osądzona to jednak z powodu nieobecności zdrajców, wyroki wykonano in effigie (symbolicznie)[3]Duża szkoda.

 

Czy jest możliwa zdrada, jeśli zdrajca nie utożsamia się z wartościami społeczności w jakiej żyje? Na przykład mieszka w Polsce i z jakiś względów nie czuje się Polakiem, ale kosmopolitą lub Rosjaninem? Naszym zdaniem decyduje to, czy słowem lub czynem szkodzi społeczności, narodowi pośród jakiego się urodził i jego subiektywne doznania nie mają tu zastosowania.

 

Jednak żeby zdrada była uznana za zdradę, musi jakoś się objawić (sam zamiar to za mało) i sprzedawczyk, i społeczność muszą wiedzieć, że przekraczają granicę, normę , za którą określone postępowanie nazwane zostanie zdradą. Sam sprawca może uważać w naiwności lub przewrotności całkiem inaczej, co nie zmienia istoty sprawy. W zdradzie konieczny jest element manipulacji, czyli prowadzenie kogoś bez jego wiedzy i zgody do celów wiadomych manipulatorowi.

 

Jaka powinna być kara za zdradę?  Niekoniecznie od razu trzeba by każdego posyłać na szafot, ale dla prominentnych przedstawicieli władzy wydaje się to jak najbardziej sprawiedliwe zadośćuczynienie. Najgorszą z możliwych sytuacji jest bezkarność zdrajców oraz obojętność otoczenia i  społeczeństwa na ich czyny. W czasie wojennym (na przykład w czasie II Wojny Światowej) w Polsce zdrada karana była śmiercią i nikt nie miał co do tego wątpliwości , że tak ma być. Koniecznym warunkiem karania zdrajców jest sprawny aparat państwowy i wola tych, którzy mają władzę i mogą o tym decydować. Było tak kiedyś, jest i tak obecnie, kiedy nie można skazać Kiszczaka, Jaruzelskiego czy morderców Grzegorza Przemyka oraz wielu innych ofiar stanu wojennego. Jest to ewidentnie  indolencja państwa i wymiaru sprawiedliwości, granicząca o włos ze zmową, zdradą, mafijną omertą.

 

W innych krajach zdrajców traktowano nader surowo, na przykład w Rosji:

Procesy o zdradę miały charakter jednostkowy i nigdy nie objęły całych grup ludności, jak to miało na przykład miejsce w sąsiedniej Rosji. (…). Wystarczy przypomnieć, że w Nowogrodzie Wielkim (1570) za domniemany spisek przeciwko Iwanowi IV Groźnemu (w istocie został on sfingowany przez samego cara) stracono w wymyślnych torturach kilkanaście tysięcy ludzi (szacunki wahają się między 15 a 40 tysiącami ofiar). [4].

 

Można posądzać Iwana Groźnego o to, że był psychopatą albo paranoikiem, ale we Francji poczynano sobie podobnie.

 

La Rochelle zamieszkiwali rdzenni Francuzi, których od Ludwika XIII dzieliło jedynie wyznanie i zbyt wygórowane, jak sądził Richelieu, ambicje polityczne. Hugenocki port za

jednorazowy bunt zapłacił w 1628 r. nie tylko likwidacją autonomii, ale i śmiercią większości mieszkańców (spośród 28 tys. przeżyło niespełna 5,5 tys.). Tymczasem krnąbrny, luterański

i w znacznym stopniu niemiecki Gdańsk podnosił takie bunty parokrotnie, występując orężnie przeciwko polskim królom. Największa represja, jaka z tego powodu spadla na jego mieszkańców, wyrażała się liczbą czternastu przywódców rewolty, ściętych w r. 1526 za bunt przeciwko Kościołowi katolickiemu i radzie miejskiej[5].

 

Co spotkało Azję Tuchajbejowicza za zdradę, wie każde dziecko w Polsce. Zapewne nie każdego zdrajcę trzeba koniecznie natychmiastowo wbijać na pal albo oddawać katu, żeby umierał na mękach, jednak bezkarność – jak dowodzi nasza historia - jest dla narodu i państwa bardzo szkodliwa.

 



[1] Waldemar Łysiak Talleyrand - droga Mefistofelesa str 9

[2]Janusz Tazbir Polacy na Kremlu Iskry 2005 str.162

[4]Janusz Tazbir Polacy na Kremlu Iskry 165

[5]Janusz Tazbir Polacy na Kremlu Iskry 165

Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.