Manipulacje TVN-u- analiza programu poświęconego problemowi in vitro
data:21 grudnia 2013     Redaktor: ArekN

 

Dr inż. Antoni Zięba, Prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka, zwraca się z prośbą o poparcie oświadczenia w sprawie prof. Andrzeja Kochańskiego, któregov wypowiedzi dla stacji informacyjnej TVN24 zostały wykorzystane do zmontowania wyjątkowo tendencyjnego "reportażu".

 

Oświadczenie Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka można poprzeć tutaj.

 

 

Poniżej przedstawiamy Państwu analizę programu TVN24 "Ekspert Episkopatu i profesor PAN o in vitro to eksperymentalna produkcja ludzi", rzeczowo wyjaśniającą rodzaje i formy manipulacji, jakich dopuszczono się wobec wypowiedzi prof. Kochańskiego.

fot. www.megapedia.pl
 

 

Analiza programu TVN 24


"Ekspert Episkopatu i profesor PAN o in vitro to eksperymentalna produkcja ludzi"
15 X 2013, red. Piotr Glinkowski
http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/ekspert-episkopatu-i-profesor-pan-o-in-vitro-toeksperymentalna-
produkcja-ludzi,363310.html

 


Opis ogólny

 


Bohaterami programu są: prof. Andrzej Kochański - ekspert Episkopatu Polski, genetyk PAN i znawca zagadnienia in vitro, który z racji posiadanej wiedzy sprzeciwia się zapłodnieniu pozaustrojowemu oraz pani Joanna Mazukiewicz-Kulka, matka dwójki dzieci poczętych metodą in vitro, wdowa po senatorze PiS Andrzeju Mazurkiewiczu, zwolenniczka zapłodnienia pozaustrojowego.
Konstrukcja programu wyemitowanego w TVN 24 ma formę zmontowanego dwugłosu, który powstał z powycinanych fragmentów wywiadów przeprowadzonych przez dziennikarza na temat in vitro. Materiał został wzbogacony krótkimi fragmentami wykładu profesora, elementami reportażu (wypowiedzi polityków) i komentarza.

 

Fakt takiego ukazania obu postaci i ich poglądów stał się dużym polem do manipulacji. Realizacja programu została zrobiona pod z góry przyjęte tezy: in vitro jest w zasadzie rzeczą dobrą, nie wiążą się z tą procedurą specjalne zagrożenia, a ten kto na nie wskazuje, jest "kontrowersyjnym" dziwakiem w świecie nauki, niewrażliwym na los ludzi, których dotyka problem
niepłodności.
Program obarczony jest wieloma strukturalnymi wadami. Przykładowo: dziennikarz wyraźnie opowiadający się po jednej stronie uniemożliwia równą dyskusję na neutralnym gruncie. Zestawienie sposobu wypowiedzi naukowej, precyzyjnej, ważącej każde słowo (prof. Kochański) i emocjonalnej (matka) z góry uniemożliwia konstruktywną dyskusję. Jednym z podstawowych problemów programu jest próba dyskredytacji stanowiska prof. Kochańskiego, jaką podejmuje dziennikarz, która choć jest
oczywista do podważenia przez specjalistę-naukowca, jednak u przeciętnego widza zostawia wrażenie,
jakby była uzasadniona.





Dziennikarz zarzuca, że liczba badań naukowych wykazujących wzrost ryzyka wad wrodzonych u dzieci poczętych in vitro jest niewielka (co stoi w oczywistej sprzeczności wobec faktów. Warto choćby wspomnieć zestawienie 33 badań naukowych, opublikowane przez prof. Kochańskiego w „Rzeczpospolitej” z 23.06.2013). Widz przyjmuje tę krytykę, gdyż nie ma wystarczającej wiedzy, by ją odrzucić. Kolejną próbą dyskredytacji jest podważenie użyteczności badań przeprowadzonych w jednym kraju – Szwecji. I znów, z punktu widzenia specjalisty teza ta jest oczywiście błędna – ogromną większość badań naukowych przeprowadza się na postawie danych z jednego kraju. Widz może tego nie wiedzieć i pozostaje z wrażeniem, jakby krytyka dziennikarza była uzasadniona. Kolejną próbą jest podważenie użyteczności badań na zwierzętach, które od dziesiątek lat są podstawą rozwoju medycyny. I znów bezzasadna z punktu widzenia nauki teza dziennikarza pozostaje bez sprostowania w odbiorze widza. Wreszcie dziennikarz poddaje w wątpliwość, czy słowo „najprawdopodobniej” użyte przez naukowca przytaczającego kolejne badania nie „jest zbyt małym słowem” do stawiania tezy, że in vitro jest niebezpieczne dla zdrowia dzieci. Dziennikarz podważa tym samym oczywistą zasadę nauk medycznych, która rzadko formułuje stwierdzenia ze stuprocentową pewnością, niemniej jednak pozostawia widza we wrażeniu, jakby stanowisko prof. Kochańskiego było nieuzasadnione.

 


Dziennikarz podważając podejście prof. Kochańskiego (będącego zarówno naukowcem, jak i lekarzem), podważa tym samym zapisy zarówno ustawy o zawodzie lekarza jak i Kodeksu Etyki Lekarskiej nakazujące lekarzowi informować o skutkach proponowanej pacjentowi procedury medycznej (Art. 31. Ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty: „1. Lekarz ma obowiązek udzielać pacjentowi lub jego ustawowemu przedstawicielowi przystępnej informacji o jego stanie zdrowia, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych, leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu”. Ustawa z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty, Dz. U. 1997 Nr 28 poz. 152).
W oczach zarówno matki dzieci z in vitro jak i dziennikarza realizacja tych zapisów jest „straszeniem i stygmatyzacją”, co jest rozumieniem absurdalnym (choćby w kontekście obecności listy skutków ubocznych na ulotkach wszystkich leków dopuszczonych do obrotu w naszym kraju).

 


"Bezduszny profesor" - wrażliwa, kochająca matka



Już na etapie samego zestawienia kobiety, matki bliźniaków poczęte drogą in vitro, z profesorem, który jest przeciwnikiem zapłodnienia pozaustrojowego, wywołuje się oczekiwane skojarzenia.
Po jednej stronie: matka, wypowiadająca się z poziomu matczynych emocji, ukazana w kontekście bawiących się dzieci, co budzi ciepłe skojarzenia rodzinne. Odbiór ten wzmacnia również opowieść o tym, że pani Joanna Mazukiewicz-Kulka wraz z nieżyjącym już mężem starała się bezskutecznie o dzieci na drodze naturalnej, by w końcu skorzystać z procedury in vitro. Prezentacji jej osoby towarzyszy ciepła, stonowana muzyka. A także komentarz, że dla kobiety „in vitro to szczęście”, bo dzięki niemu ma dzieci.


Po drugiej stronie zaprezentowany został profesor, który chłodnym umysłem naukowca przedstawia zagrożenia związane z procedurą in vitro. Prof. Andrzej Kochański ukazany jest m.in. w kontekście dokumentów z wynikami badań i prowadzonego przez siebie wykładu. Jednocześnie spojrzenie genetyka na in vitro zostało opisane przez komentatora w sposób odhumanizowany: "Dla profesora in vitro to nic innego jak eksperyment. Eksperyment podczas którego produkuje się ludzi".
Trudno nie dostrzec w tym medialnego zabiegu, mającego na celu wywołanie u widza pożądanych skojarzeń i sympatii. Oto "wrażliwa, kochająca matka" w zestawieniu z "bezdusznym profesorem" oderwanym od życia, nierozumiejącym tragedii ludzi, którzy nie mogą mieć dzieci na drodze naturalnej.


Siła tego przekazu wzmocniona jest słowami komentatora: "Świat nauki i kontrowersyjnych tez brutalnie wdziera się w prawdziwe życie. Burzy spokój m.in. w domu Joanny Mazukieiwcz Kulki". Sympatie widzów wydają się oczywiste - po stronie matki, w domyśle po stronie in vitro.

 


"Naukowiec: dzieci z in vitro są gorsze"

 


Efekt wywoływania sympatii dla zapłodnienia pozaustrojowego wzmacnia stosowne zestawienie wypowiedzi bohaterów programu odnośnie dzieci z in vitro. Chodzi o skrzętnie zmontowane dwóch rodzajów sądów: opisowych i wartościujących w pozornie wydawałoby się tej samej kwestii.
W przypadku prof. Kochańskiego dziennikarz stawia pytania odnośnie do wad zdrowotnych występujących u części dzieci poczętych metodą zapłodnienia pozaustrojowego, na które genetyk udziela merytorycznych wypowiedzi. Potwierdza, że takie wady występują, pointując, iż metoda in vitro jest niebezpieczna. Natomiast w przypadku Joanny Mazukiewicz-Kulki dziennikarz zadaje pytanie o to, czy dzieci z in vitro są gorsze? Kobieta odpowiada z emocjonalną emfazą: "W czym? Ja zawsze pytam w czym są gorsze? Moje dzieci są cudowne".
Widz poddawany jest w ten sposób manipulacji i swoistej presji pozargumentacyjnej. Zestawiono obiektywne sądy opisowe, będące wynikami badań naukowych, z sądami o charakterze moralnym i wartościującym, na co wskazuje pytanie dziennikarza do matki (te dzieci są "gorsze"?) i jej odpowiedź (dzieci są "cudowne" - w domyśle zdrowe).


Prof. Kochański mówiąc o chorobach dzieci poczętych in vitro wcale nie wypowiada tezy, że są one "gorsze", choć widzowi sugeruje się, że jest to pogląd naukowca. Genetyk nie odmawia też dzieciom przymiotu "cudowności". Trudno też wychwycić widzowi, że prof. Kochański wcale nie stwierdził, że każde dziecko powstałe na skutek zapłodnienia pozaustrojowego obciążone jest określonymi wadami, nie powiedział też, że dotknięte są nimi dzieci pani Joanny.
Wiemy z innych wypowiedzi prof. Kochańskiego, że nie wartościuje on dzieci ze względu na sposób powstania. Jedne (poczęte w sposób naturalny) i drugie (in vitro) mają w jego oczach nieutracalną godność i należy je obdarzyć tym samym szacunkiem i miłością.

 


"Kontrowersyjny genetyk




Przedstawiając osobę prof. Andrzeja Kochańskiego, autorzy programu zestawiają zdania opisowe: jest on genetykiem, ekspertem Episkopatu Polski, pracownikiem Polskiej Akademii Nauk z twierdzeniami wartościującymi: głosi "kontrowersyjne poglądy podczas wykładów" czy określenie: "kontrowersyjny genetyk". Czego ma dotyczyć "kontrowersyjność" profesora?


Odpowiedzią są słowa naukowca, które padają podczas fragmentu wykładu - na temat "upośledzenia umysłowego i autyzmu" oraz innych zagrożeń wadami genetycznymi, które mogą wystąpić na skutek zapłodnienia pozaustrojowego: zespół Beckwitha-Widemanna, siatkówczak złośliwy, białaczka, astma. Te rzekomo "kontrowersyjne" poglądy zostały zestawione z emocjonalną wypowiedzią pani Joanny


Mazukiewicz-Kulki: "To mnie przeraża i mam żal".

 


Wykorzystując określenia o "kontrowersyjności" a także poprzez emocjonalny kontekst, w którym je zaprezentowano, sugeruje się widzowi, że poglądy naukowca są odmienne od powszechnie obowiązujących, są nieżyciowe, stoją na drodze do szczęścia ludzi zmagających się z problemem niepłodności, mają być raczej dziwactwem profesora a nie zweryfikowanym faktem naukowym.

 


"Wątpliwe badania"

 


W programie twierdzi się, iż "lista naukowych publikacji, na które powołuje się profesor jest krótka". Mają to być badania ze Szwecji i... uwaga: Chin i Iranu, a więc dwóch krajów, które w mediach głównego nurtu są często krytykowane, wywołując u wielu Polaków negatywne skojarzenia. Zatem i badania z tych krajów zapewne jawią się jako nieautorytatywne. W programie podważa się też, bez żadnego autorytatywnego uzasadnienia wyniki badań dotyczących skutków in vitro na zwierzętach.


W rzeczywistości liczba badań na temat negatywnych konsekwencji stosowania in vitro dotyczących ludzi jest bardzo długa i ogromna większość z nich została przeprowadzona w krajach Zachodu. Pominięcie tego faktu uznać można za celowe dezawuowanie krytycznego podejścia do in vitro, z czym mamy do czynienia w świecie nauki.

 


"Głosi ostre, kategoryczne twierdzenia"

 


Prof. Andrzej Kochański informując o in vitro przedstawia zagrożenia dotyczące tej metody. Spełnia tym samym postanowienia Kodeksu Etyki Lekarskiej zawarte w art. 13, p. 3. Zwraca na to uwagę w programie: "Ja jestem lekarzem, który musi informować o tym, o czym się dowiedział w literaturze". Powinien być za swoją postawę chwalony i podawany jako wzór.
Tymczasem słowa profesora zostały w programie zestawione z wypowiedzią komentatora o tym, że podczas wykładów "nie unika ostrych, kategorycznych twierdzeń". Także dziennikarz prowadzący posługuje się wyrażeniem „ostre tezy”. Owe twierdzenia naturalnie dotyczą zagrożeń wynikających z in vitro.

 


W takim zestawieniu obu perspektyw odnieść można wrażenie, że program wpisuje się w politykę zamykania ust czy wręcz zaszczucia każdego lekarza, który ośmielają się mówić prawdę o in vitro niezgodną z jedynie słuszną linią chwalenia zapłodnienia pozaustrojowego.

 


"Stygmatyzuje dzieci z in vitro"

 


Fakt wskazywania przez prof. Andrzeja Kochańskiego na zagrożenia dla zdrowia dzieci poczętych in vitro został w programie określony wyrażeniem „stygmatyzowanie”. Pojawia się ono w rozmowie dziennikarza z panią Mazukiewicz-Kulką, która dzieli się swoimi obawami, co do dalszego rozwoju dzieci, np. jak będą one traktowane przez inne dzieci, gdy te nasłuchają się wypowiedzi podobnych do wypowiedzi genetyka.
Rzeczą nieuprawnioną jest sugerowanie, że prof. Kochański, wskazując na zagrożenia, „stygmatyzuje” dzieci poczęte in vitro. Jego intencją – o czym wspomniał w programie - „nie jest nikogo straszyć ani przerażać”. Jako lekarz i uznany genetyk-naukowiec nie może jednak milczeć w imię politycznej poprawności czy oczekiwań części społeczeństwa. Byłoby to nieuczciwością.
Jeśli są badania pokazujące zagrożenia dotyczące wzrostu ryzyka określonych schorzeń wskutek in vitro, należy o nich mówić, a nie ukrywać, czego oczekuje bohaterka programu. Problem ewentualnego "stygmatyzowania” jest innej natury niż głoszenie prawdy o in vitro.

 


„Kościół : dzieci z in vitro gorsze”

 


Matka dzieci z in vitro przedstawiona została w programie jako osoba głęboko wierząca. Mimo to wraz z mężem „nie miała oporów” przed skorzystaniem z zapłodnienia pozaustrojowego. Obecnie niezmiernie rzadko chodzi do kościoła, gdyż „boi się tego, co może usłyszeć” - uznania, że jej dzieci są gorsze.
Komentator stwierdza, że pani Joanna „nie chce dłużej słuchać potępiających ją księży czy naukowców”. W kontekście prof. Andrzeja Kochańskiego czy oficjalnego nauczania Kościoła katolickiego słowa te są przejawem nieuprawnionych sugestii. W programie nie pojawia się stanowisko Kościoła katolickiego, który w żaden sposób nie odrzuca, nie potępia dzieci z in vitro. Wręcz przeciwnie, głosi, że dzieci te należy otoczyć troską, jak każde dzieci. Pominięcie stanowiska Kościoła pomaga wywołać skojarzenia, że Kościół jest nieludzki, nie rozumie rodziców zmagających się z niepłodnością, jest gotowy potępiać, odrzucać... a powinien in vitro uznać.
Nie pojawia się w programie najważniejszy powód, dla którego Kościół nie godzi się na in vitro – niszczenie życia człowieka na najwcześniejszym, zarodkowym etapie jego rozwoju.

 


Podsumowanie

 


Program TVN 24 ukazuje tendencyjne spojrzenie na in vitro. Uznany naukowiec, prof. Andrzej Kochański, sprzeciwiając się tej metodzie, przedstawiony został w programie jako osoba, która: stygmatyzuje dzieci z in vitro, głosi odosobnione poglądy bez potwierdzenia w świecie nauki, opiera się na wątpliwych badaniach, jest bezdusznym „brutalnym” genetykiem, „straszy” ludzi zagrożeniami płynącymi z zapłodnienia pozaustrojowego, stoi na drodze do szczęścia rodziców pragnących dzieci z in vitro.
Program może być uznany na instruktażowy pod względem manipulacji, przemilczeń, przemycanych sugestii, budzenia pożądanych skojarzeń, a wszystko to w celu dyskredytacji prof. Andrzeja Kochańskiego i bezkrytycznego promowania in vitro.

 

 


Autor analizy: Dariusz Hybel
dziennikarz, współpracował m. in. z tygodnikami "Najwyższy Czas!", "Niedziela", "Nasza Polska"; w 1997
red naczelny tygodnika "WielkopolaniN"; autor dwóch książek poświęconych funkcjonowaniu UE z
perspektywy konserwatysty (w obszarze wartości moralnych) i wolnościowca (w dziedzinie ekonomii); od
2004 r. czynnie zaangażowany w działalność pro-life, w latach 2008 - 2013 zastępca redaktora naczelnego
"Głos dla Życiu" - magazynu Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, współtwórca "Modlitewnika
Obrońcy Życia i Rodziny" oraz kalendarza pro-life "Kocham Życie"; prowadził szkolenia liderów pro-life.
W latach 1998 - 2002 radny Rady Miasta Poznania; studia filozoficzne w Poznaniu (UAM), teologiczne
(PWT - absolutorium), studium psychoterapii Gestalt (Kraków), Akademia Trenera na Wyższej Szkole
Bankowej w Poznaniu.

 

 

 




Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.