Ewa Kurek TRUDNE SĄSIEDZTWO: POLACY I ŻYDZI ok.1000-1945 cz. 34
data:17 grudnia 2013     Redaktor: AlicjaS

Nie ma wątpliwości co do tego, że setki tysięcy żydowskich katów (n.p. w Łodzi i Warszawie około 20.000; w Niemczech 150.000 żydowskich żołnierzy Hitlera ), na równi z Niemcami, winnych jest zamordowania trzech milionów polskich Żydów i trzech milionów Żydów europejskich.

fot. Lord Vader
 
 
 

Część 1

Część 2

Część 3

Część 4

Część 5

Część 6

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

 


Spośród czterech rodzajów winy zdefiniowanych przez Karla Jaspersa, polscy Żydzi bez wątpienia ponoszą za swe czyny wszystkie cztery kategorie winy:

 

winę polityczną ponoszą przywódcy żydowscy, którzy poprzez decyzje o charakterze politycznym (m.in. stworzenie struktur administracyjnych, czyli Judenratów, posłusznie wykonujących niemieckie rozkazy; budowę pod auspicjami Niemców żydowskich autonomii terytorialnych itd.), ułatwili Niemcom zagładę Żydów;

 

winę kryminalną ponoszą wszyscy ci Żydzi, którzy popełnili przestępstwa polegające na działaniach obiektywnie stwierdzalnych i będących wykroczeniem przeciw jednoznacznym prawom: ukrywali prawdziwy cel „wysiedleń”, chwytali Żydów lub wskazywali ich kryjówki, doprowadzali innych Żydów do wagonów śmierci itp.;

 

winę moralną ponoszą wszyscy Żydzi za czyny, które jako określone jednostki popełnili przeciwko innym Żydom; Żydów także nie obowiązuje bez reszty zasada, że „rozkaz to rozkaz”; przestępstwo pozostaje przestępstwem, nawet gdy popełniono je na rozkaz, i podlega karze moralnej;

 

winę metafizyczną, w której instancją jest Bóg, ponoszą wszyscy Żydzi, bowiem istnieje solidarność między ludźmi jako ludźmi, na mocy której każdy obarczony jest współodpowiedzialnością za zło i niesprawiedliwość, także zło i niesprawiedliwość wyrządzone Żydom przez Żydów.

 

Otto Adolf Eichmann, który w strukturach władz hitlerowskich Niemiec odpowiedzialny był za transport europejskich Żydów do obozów zagłady, osobiście nie zabijał Żydów. Mimo to, zapytany podczas toczącego się przeciwko niemu w 1961 roku w Jerozolimie procesu, czy odegrał rolę w eksterminacji europejskich Żydów, odpowiedział: Oczywiście, że odegrałem rolę w eksterminacji Żydów, oczywiście, że jeśli bym ich nie odtransportował, nie znaleźliby się w rękach oprawców. Do czego się tu – pytał – przyznawać?[1] Emanuel Ringelblum opisując horror żydowskich zbrodni podsumował: Każdy Żyd warszawski, każda kobieta i każde dziecko mogą przytoczyć tysiące faktów nieludzkiego okrucieństwa i wściekłości policji żydowskiej. Ci, którzy pozostali przy życiu, nigdy tego nie zapomną, trzeba będzie należycie to karać.[2]


Wolą żydowskich ofiar, jeśli głos kronikarza uznać za wyrażenie woli pomordowanych Żydów, było ukaranie nie tylko niemieckich, ale i żydowskich katów. Niemiecki kat Otto Adolf Eichmann, który „tylko” odpowiadał za logistykę transportu Żydów do obozów zagłady, uznał, że najbardziej odpowiednią dla niego karą będzie kara śmierci. Izraelski sąd wymierzył mu ją  31 maja 1962 w więzieniu Ramleh pod Tel Awiwem przez powieszenie.

 

Rzecz nieco absurdalna, ale dotychczas nie zetknęłam się z podobnym do Eichmannowego wyznaniem ze strony katów żydowskich. Nie słyszałam także, aby któryś z nich zażądał dla siebie kary śmierci za współudział w zamordowaniu niewinnych braci, lub żeby kara taka została wykonana.

 

Żydowscy kaci. Żydzi odziani w mundury niemieckich formacji wojskowych, w mundury żydowskiej policji i innych formacji z pogotowiem ratunkowym włącznie, lub siedzący za biurkiem cywile (prezesi, przełożeni, ministrowie, radni Judenratów itd.), których działania przypominają działania Eichmanna.

 

W rozważaniach filozoficznych na temat zagłady Żydów rozróżnia się dwie kategorie katów: ludzi, którzy bezpośrednio uczestniczyli w poszczególnych etapach unicestwiania oraz biurokratów, których udział w ludobójstwie ograniczał się do podejmowanych zza biurek decyzji odnośnie ich realizacji. Rozróżnienie to sformułowane zostało wprawdzie pod adresem Niemców, lub nazistów, bo taką terminologię przyjmują autorzy rozważań, ale z całą pewnością odnoszą się także do katów żydowskich, którzy współdziałali z Niemcami w zagładzie swego narodu. Pośród nich bowiem także byli ci, którzy chwytali, pędzili i ładowali bezbronnych Żydów do wagonów (przede wszystkim żydowska policja), oraz ci, którzy podejmowanymi zza biurek decyzjami posyłali innych Żydów na śmierć (urzędnicy Judenratów, wśród których postacią modelową był Rumkowski z Łodzi).

 

Na rolę morderców zza biurka jako pierwsza uwagę zwróciła żydowska profesor Hannah Arendt w książce „Eichmann w Jerozolimie”. Dokonując analizy wzorca osobowego mordercy zza biurka sformułowała szereg niezwykle istotnych dla zrozumienia zagłady Żydów tez, o których Alan Milchman i Alan Rosenberg napisali: Po pierwsze, Arendt odrzuca obiegową mądrość, upierającą się przy tym, że ludzie zaangażowani w Holocaust byli wyłącznie sadystami i patologicznymi mordercami. Po drugie, odrzuca ona pomysł, że pracujący przy planowaniu i wdrażaniu „ostatecznego rozwiązania” musieli być fanatycznymi nazistami lub zatwardziałymi antysemitami.[3]

 

Wnikliwa analiza żydowskich źródeł w aspekcie żydowskich katów w całej rozciągłości potwierdza postawione przez Hannah Arendt tezy:

 

  • Nie wszyscy współpracujący z Niemcami żydowscy kaci byli sadystami i patologicznymi mordercami; była nimi zapewne większość żydowskich policjantów, lecz nie byli nimi przedstawiciele Judenratów, którzy wydawanymi rozporządzeniami, szerzeniem niemieckich kłamstw i przygotowywaniem list skazańców odbierali innym Żydom życie; wzorcem osobowym tego typu żydowskich katów był Rumkowski.
  • Uczestniczącym w realizacji „ostatecznego rozwiązania” Żydom trudno byłoby przypisać fanatyczny nazizm lub antysemityzm; Rumkowski i inni przewodniczący Judenratów wzorowali wprawdzie swą władzę na modelu władzy sprawowanej przez Hitlera, ale ponieważ byli Żydami, na pewno nie kierował nimi antysemityzm; pytanie tylko, czym, jeśli nie antysemityzmem, nazwać posyłanie Żydów przez Żydów na śmierć?  

Latem 1942 roku na śmierć w komorach gazowych Treblinki wywieziono z Warszawy 300 tysięcy Żydów. Ringelblum pyta, jak to było możliwe, że pięćdziesięciu esesmanów i kilkuset współpracujących z nimi Łotyszy i Ukraińców mogło dokonać tej straszliwej zbrodni tak gładko. W świetle przytoczonych wyżej żydowskich źródeł, potwierdzonych tysiącami innych relacji i dokumentami archiwalnymi, odpowiedź na postawione przez kronikarza pytanie jest oczywista: dlatego, że najtrudniejszą, najbardziej haniebną i brutalną część ludobójstwa Żydów wykonali sami Żydzi.


Tak jak w Warszawie, było we wszystkich innych autonomiach i gettach okupowanej Polski. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, iż decyzję o przejściu na stronę katów każdy żydowski wykonawca niemieckich rozkazów (wydanych w ramach realizacji trzech pierwszych etapów zagłady) podejmował jako wolny człowiek, a wolność wyboru warunkuje ich pełną odpowiedzialność za dokonane czyny. Każdy wszak żydowski policjant i biurokrata, który swoimi działaniami umożliwił zagładę narodu żydowskiego, mógł tych działań nie podejmować, lub w każdym momencie ich zaniechać. Jeśli tego nie uczynił, dla współczesnych mu i potomnych był i na zawsze winien pozostać katem. Dlatego bezprzedmiotowe zdają się być trwające przez dziesięciolecia przemilczenia i pomniejszanie roli, jaką w zagładzie narodu żydowskiego odegrali Żydzi.



[1] H. Arendt, op. cit., s. 68.

[2] E. Ringelblum, op. cit., s. 428.

[3] A. Milchman, A. Rosenberg, Eksperymenty w myśleniu o Holocauście, Warszawa 2003, s. 179.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.