Stanisław Srokowski - STAN WOJENNY W MOICH DZIENNIKACH
data:08 grudnia 2013     Redaktor: MichalW

Dzisiejszej nocy -  kolejna rocznica wprowadzenia stanu wojennego.  W związku z tym wydarzeniem przypominamy fragment dzienników Stanisława Srokowskiego  odnoszący się do czasu wprowadzenia i trwania stanu wojennego.

 

STAN WOJENNY W MOICH DZIENNIKACH ( fragmenty)

 

Stanisław Srokowski

 

13.12.81

 

Kiepska noc, złe sny. [?]targnął mnie nagły lęk. Obudziłem Marię, powiedziałem: "Boję się". Maria starała się mnie uspokoić. [?]Włączyłem radio. Muzyka, Szopen. Rzadko rano idzie Szopen. Wewnętrzne napięcie. Tuż przed siódmą[?] czekałem na wiadomości. I oto głos spikera zapowiadający wystąpienie Jaruzelskiego.[?] poderwaliśmy się i uniesieni, zaczęliśmy słuchać. Powiedziałem Marii, że stało się coś bardzo złego. Jaruzelski ogłosił powstanie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego. Powstała też Krajowa Rada Wojskowa. Ogłoszono stan wojenny. Nigdy tego nie było w Polsce. Nadszedł ten straszny czas. Przywódcy "Solidarności" internowani, co znaczy ? aresztowani? A więc jednak rozwiązanie siłą, woskowym puczem. W radiu tylko oświadczenie Jaruzelskiego i Szopen. I nic więcej. I tak aż do dziesiątej z minutami. Potem ogłoszono komunikat Wojskowej Rady i informację o stanie radia i TV. Zwalnia się na urlopy część załogi, inną część zagania się do pracy. Zawieszona działalność związków zawodowych. Mówi się coś o przebaczeniu tym, którzy błądzili.Będą jakieś dekrety, ale nie wiem, jakie.Zaczyna się niepewne jutro. Tragiczny dzień. Wypełnia mnie gorycz i rozczarowanie. [?]Po południu odwiedził mnie Włusek( z "Solidarności" chłopskiej, której byłem doradcą ? St. S.)z żoną. Zaproponowali, żeby na okres stanu wojny zamieszkać u nich, na wsi.Zaopiekują się, dadzą przechowanie, odżywianie, łóżko. To bardzo ludzki gest. Namawiałem ich, żeby nie tracili ducha. Nie wolno się załamywać. Nie wolno tracić wiary. Trzeba walczyć[?]

 

14.12.81

 

W radiu tylko wojskowe komunikaty i żołnierskie pieśni. Trochę Szopena, trochę pieśni ludowych. Czynny tylko program I. W TV to samo. Drugi program nie działa. Spikerzy w wojskowych mundurach. Żołnierskie filmy, zespoły, pieśni. Ulice widoczne z mojego okna puste. Często migają wojskowe i milicyjne wozy. Radio i telewizja przynoszą wciąż nowe komunikaty, ogłoszenia i zarządzenia. W ogromnej większości dotyczą one pozbawienia lub ograniczenia praw obywatelskich. Wszystkie zebrania, narady, zjazdy, sesje i kongresy, w tym Kongres Kultury Polskiej, zostały zerwane. Rozwiązane związki zawodowe ( niby zawieszone), zrzeszenia, organizacje studenckie, stowarzyszenia twórcze itp. Co się dzieje w fabrykach? Nie wiem. Siedzę w domu, ale mam ochotę wyjść. Pójdę do redakcji, dowiem się, co u nas. Z komunikatu wiem, że niemal cała prasa zawieszona. Wychodzą tylko dwa centralne dzienniki. "Trybuna Ludu" i " Żołnierz Wolności" oraz dwadzieścia kilka tytułów w terenie.

 

***

Stan wojenny to nic innego niż gwałt zadany narodowi. Gwałt zadany wolności.

 

 

15.XII.1981

 

Po 12.00 wyszedłem z domu. Ze strony Żmigrodzkiej nadjeżdżały czołgi. Sądziłem, że zatrzymają się na rogatkach miasta. Jechały jednak dalej. Ludzie patrzyli na ten widok ponuro, ze smutkiem i przygnębieniem. Kawalkada czołgów rosła. Naliczyłem kilkanaście, chyba z 17. Zjawiły się też wozy pancerne. Poczułem po raz drugi wielkie zagrożenie. Pierwszy raz to się zdarzyło wtedy, kiedy słuchałem radia i przemówienia Jaruzelskiego. Tym razem było to zagrożenie fizyczne, dosłowne, naoczne. Turkot gąsienic, dudnienie wozów, dymy i spaliny, potężne cielska opancerzonych cyklopów, zmaterializowana śmierć znalazła się na wyciągniecie ręki. Nigdy nie widziałem z bliska takiego obrazu. Ciężkie, przygnębiające widoki. Na czołgach młodzi żołnierze, martwe twarze, oczy niemo wpatrzone w bruk. Przed mostem kawalkada zatrzymała się. Dostrzegłem, że tam dalej, w głębi ulicy, za mostem powstałwiększy ruch. Zrezygnowałem z tramwaju, szedłem pieszo przez most, równolegle do czołgów. Przyglądałem się twarzom żołnierzy. Były napięte, albo martwe.[?]ogromne lufy dział, ta przerażająca masa żelastwa robiła mocne wrażenie. Ludzie patrzyli niemo. Kobiety były blade. Dzieci otwierały szeroko usta. Czołgi parły, nieustępliwie, groźnie. Za mostem powstał tłok. Okazało się, że z drugiej strony, od dworca Nadodrza nadjeżdżają wozy pancerne i chyba z trzydzieści samochodów milicyjnych. W sumie wszystkich pojazdów, a liczyłem w miarę dokładnie było około 60. Stały od mostu do mostu. Milicjanci w mundurach ZOMO pełnili w odstępach po 10 metrów straże. Byli to mężczyźni silni, odpasieni, cynicznie uśmiechnięci. Ich wiek: 30-40 lat. Zagrodzili przejście w stronę ZNNTK. W tę stronę wjeżdżały czołgi. Patrzyłem na to z przygnębieniem, lękiem i niepewnością. Mijające mnie kobiety mówiły: "I oto Polak idzie na Polaka", "Doczekaliśmy się tego, żeby brat kierował broń na brata". Strzępy zdań urywały się. Ginęły za mną. Oczy kobiet były smutne. Starzy mężczyźni ponuro przyglądali się tej manifestacji siły i cynizmu. Jakiś człowiek spytał mnie, czy wiem, co się stało w PAFAWAGU, (w fabryce wagonów). Odpowiedziałem, że nie wiem. Jakiś inny usłyszał pytanie i zaczął opowiadać, jak pacyfikowano zakład. Opancerzone wozy z całą mocą staranowały mury, bramy, drzwi i ściany, i wjechały do środka. Milicja wyrwała ludzi i pogoniła do milicyjnych samochodów. Szukano tych z "Solidarności". Młodzi chłopcy uciekali na dachy. W podobny sposób spacyfikowano inny zakład, DOLMEL. Ludzie siedzieli oparci jeden o drugiego. Pytano, kto jest z "Solidarności". Nikt się nie zgłaszał. Pewnie ustalali taką taktykę. Milicja brała po kilku i wywoziła w sobie znane miejsca.

 

Stojące obok mnie kobiety załamywały ręce. Były bliskie płaczu. Panowało przygnębienie i rozpacz. Słyszało się tylko głosy: "taki wstyd? i do tego doszło? ludzie przeciw ludziom? Polak wytacza działo przeciwko Polakowi."

 

Pewnie zbyt długo obserwowałem, bo podszedł do mnie milicjant i poprosił /grzecznie/, żeby się rozejść. Spytałem go, dokąd te czołgi idą. Odpowiedział zimno: Prosto. I stanowczo zażądał, żebym się oddalił. Odszedłem z dwadzieścia metrów i dalej się przyglądałem. Inny podszedł do mnie / było ich dwóch/ i kategorycznie zażądał, żebym odszedł. Raz jeszcze spytałem, co to wszystko znaczy. Nic ? odpowiedział. Jak to, spytałem, po coś jedziecie? Rozejść się ? krzyknął?

 

Od ludzi z ulicy dowiedziałem się, że będą pacyfikować ZNTK. A więc znowu przemoc, siła, łamanie wolności żelazem, stalą. Wieczorny dziennik doniesie, że w kraju spokój, a przetrzymano tylko kilku wichrzycieli. W fabrykach pracują dziesiątki tysięcy ludzi.

 

xxx

 

W redakcji nowe wiadomości. Szef odszedł do "Monitora Dolnośląskiego", do takiej gadzinówki, która już zaczyna tłumaczyć, dlaczego trzeba było wprowadzić stan wojenny. Już pierwsze gnidy cieszą się, że będzie lała się krew. Już pierwsze napaści na postawy ludzkie w sierpniu. Wyczuwa się, że nadchodzi czas zemsty. Nowych podłości.

 

xxx

 

Nie ma decyzji, co z nami. Urlopów jeszcze nie mamy. W redakcji atmosfera znużenia, nieokreśloności. W sumie ? podle.

 

xxx

 

Telefon od Irka. Zaskoczenie. Skąd dzwoni? Okazało się, że jest w portierni, bo wszystkie telefony zewnętrzne odcięte. Przyszedł wraz z kolegami. Opowiadali mi, co na uczelniach. W większości strajk przerwany, studenci wyrzuceni, uczelnie spacyfikowane. Była bijatyka, pobito studentów i profesorów. Któryś ze starszych profesorów dostał zawału serca. Z komunikatów na wczoraj dowiaduję się, że strajkowały: Pafawag, Dolmel, Dolam, Mostostal, Inco, ZRW, Archimedes, FAT, Cuprum. W Warszawie: Ursus, Huta Warszawa, Zakłady Świerczewskiego.

 

xxx

 

Są nowe aresztowania: Folcik, Klos, Labuda, Łęczyński, Sidorowicz, Szlachta / z Zarządu Regionalnego/ oraz inni np. Piotr Załuski, Tumidajewicz, Bielawski?

 

xxx

 

Z innych informacji, jakie do mnie dotarły: powstał nowy komitet strajkowy. Dziesięć osób. Przewodzi im Frasyniuk. Krążą pogłoski, że uciekł z PAFAWAGU.


 

15.XII 81 /noc/

 

Dziennik wieczorny przyniósł nowe wiadomości z kraju. Potwierdziły się aresztowania niektórych działaczy "Solidarności". Podano nazwiska trzydziestu kilku prominentów, na czele z Gierkiem, których internowano. Nie podano natomiast nazwisk ze strony odnowy. Internowanych. Dlaczego?

 

Nie mam także pełnego obrazu strajków w kraju. Informacje dziennika sąnieprawdziwe, wiem to choćby na przykładzie Wrocławia. Skąpo obdarzają nas wiedzą o świecie. Maria przystosowała radio do odbioru stacji zagranicznych. Ja siedzę i wystukuję literki. Powiedziałem Marii, że skoro napisałem przynajmniej jeden wiersz, to nieźle przeżyłem ten rok.

 

xxx

 

Z zaskoczeniem? wysłuchałem telewizyjnego wystąpienia Żukrowskiego. Stanął zdecydowanie po stronie stanu wojny. Coś mówił o sejfach, zabezpieczonych dowodach różnych sił, które coś knuły, ale nie wiem, jakie to dowody i jakie siły coś knuły. Chciałbym znać prawdę, nawet najbardziej gorzką.

 

xxx

 

Z kabotyńskim wystąpieniem ustawił się do kamery płkPrzymanowski. Bredził różne rzeczy, a chciał mówić o Jaruzelskim, niby prywatnie, a plótł piąte przez dziesiąte.

 

xxx

 

Dotarł do mnie ostatni numer "Solidarności". Kilka ciekawych artykułów, ale też kilka zamazanych i tendencyjnych chwytów, myślę głównie o pozycji poświęconej Kongresowi Kultury Polskiej. Niby, że byli tam sami najwięksi i najbardziej godni tego zaszczytu, a na przykładzie kilku wrocławian wiem, że były tam też miernoty i frędzle przy materiale. Każdy czas ma swoje obwarzanki. Każda pora ma swoje cienie.

 

 

16.XII.81

 

W redakcji czekała? karta urlopowa. Do odwołania.

 

xxx

 

 

Koło "Fadromy" rozpędzono ludzi działami wodnymi, gazami łzawiącymi i pałkami. Bito ostro i z tępym uporem. Jest wiele ofiar rannych, poturbowanych, zawiezionych do szpitali. Sam widziałem długą kawalkadę ( naliczyłem 28 wozów milicyjnych) goniących maszyn, a między nimi wojskowe karetki pogotowia. Wyglądało to groźnie, widok wojenny.

 

xxx

 

Roznoszą się wiadomości o bijatykach w wielu miejscach miasta. Mówi się, że Wrocław jest najbardziej niespokojnym punktem zapalnym w kraju, zdarzenia przebiegają znacznie bardziej dramatycznie i krwawo niż w Gdańsku, Łodzi, czy Szczecinie. Większy opór załóg. Boleśniejsza determinacja. Sporo ludzi pobitych. Wiele nowych aresztowań.

 

xxx

 

Ludzie w tramwajach są przygnębieni, w twarzach gorycz i strach. Lękliwie oglądają się. Sprawdzają, kto za nimi stoi. Czujniej obserwują sytuację wokół siebie? Obserwowałem w tramwaju kilka takich scen: dwaj młodzi mężczyźni, jeden nieco podpity, rozpoczęli rozmowę o tym, co się dzieje w fabrykach. I nagle jeden ściszył głos: - Zostawmy to ? powiedział, później pogadamy. Umilkli i wysiedli z tramwaju. Kilka przystanków dalej, trzej mężczyźni cichaczem opowiadali, że coś się nieopodal mieszkania jednego z nich zdarzyło. Ale gdy zbliżył się do nich kolejny pasażer, przerwali rozmowę, nieufnie zmierzyli go wzrokiem i cofnęli się. A więc: WIDMO STRACHU ? zagląda ludziom w oczy. Oto jest deprawacja siły, owoc przemocy. Pierwszy owoc. Zły owoc. Jeśli ludziom odbierze się prawdę języka, uczuć, ginie charakter, niszczeje osobowość. Choroba rani sumienia, tworzy maski. Świat prawdy zasłania się światem protez, sztucznych tworzyw.

 

xxx

 

Ale oto dramat drugiej strony. Wojska. Żołnierze są wyczerpani, zmęczeni, niepewni własnej racji, doświadczeni przez przemoc i strach. . I tutaj widmo i groza zniszczenia moralnego śle ostre sygnały.

 

xxx

 

Wiem o przypadkach, kiedy żołnierze wracali ze służby, już po akcjach, i płakali. Nie wytrzymywali nerwowo. Załamywali się. Wielu z nich wykonuje rozkazy pod strachem. Wielu zamartwia się na śmierć. Jakiś pułkownik, czy inny wyższy oficer, po którejś akcji stracił przytomność i zaraz potem umarł na zawał serca. Nie udźwignął tego ciężaru, który na niego spadł. Inny, czterdziestokilkuletni porucznik, nie mógł wydobyć słowa. Prosił obecnych przy nim cywilnych pracowników , żeby tylko nie zmuszali go do opowieści. Krzyczał: to było straszne, to było straszne. Jeszcze inny przypadkowo wpadł w jądro zamieszek, gdzie pałowano i bito na oślep. A że był bez munduru, bo wracał z jakichś prywatnych zajęć, nie mógł ust otworzyć. Był blady i przerażony.

 

xxx

 

Dramatma więc dużo twarzy. Jedne są okrzyczane, inne w cieniu. Jest to, jakkolwiek na to popatrzymy, dramat narodu[?] Ta rana będzie długo krwawić. A ludzi czołgami nie zmusi się do niczego. Można zagonić do roboty, ale czy można zmusić do życia w wiecznym strachu?

 

xxx

 

Jutrzejszy dzień będzie dniem pierwszej, jak się wydaje, niebezpieczniejszej próby. Na jutro, 17.XII, przywódcy "Solidarności" zapowiadali potężne manifestacje.

 

xxx

 

O ile dobrze podpatrzyłem taktykę tego stanu wojny, to do niemal wszystkich akcji rzuca się najpierw milicję, a osłania ją wojsko. Do wojska dochodzą nowe zaciągi, podobno duże. Karty mobilizacyjne są także wydrukowane.

 

xxx

 

W naszym domu ktoś zerwał tablicę z nazwiskami lokatorów. Akt świadomy, czy przypadek?

 

xxx

 

Lista aresztowanych wciąż rozszerza się. Wielu studentów.

 

 

 

xxx

 

Dziennik telewizyjny podał pierwszą listę internowanych członków"Solidarności" i grup opozycyjnych. Na liście znaleźli się między innymi: Bałuka, Bugaj, Bartoszewski, Czuma, Chojecki, Gwiazda, Geremek, Jurczyk, Jaworski, Kuroń, Modzelewski, Michnik, Mazowiecki, Onyszkiewicz, Pałka, Rulewski, Waszkiewicz?

 

xxx

 

Pojawiły się pierwsze oznaki załamania przywódców"Solidarności". Kilku lokalnych przewodniczących ogłosiło lojalność wobec władz wojskowych.

 

xxx

 

Staram się w tych notatkach podawać w miarę (możliwości ? St. S.) wszystkie znane mi fakty.

 

19.XII.81

 

Obserwowana scena w tramwaju. Naprzeciwko mnie siedzi pięćdziesięcioletnia kobieta. Szeroka, blada twarz. Obok dziecko, może dziesięcioletni chłopczyk. Oboje rozmawiają o jakiejś bliskiej rodzinie. Kobieta mówi: coś się musiało stać. Skoro ich nie ma do tej pory, mogli pozamykać. W tramwaju zalega cisza. Kobieta wzdycha, milknie. Tramwaj zatrzymuje się, wchodzą nowi ludzie, nade mną staje starsza pani, ustępuję jej miejsca, obie kobiety przyglądają się sobie. Ta z szeroką twarzą znowu zaczyna rozmowę z synem. Mówi: nie wiem, co teraz zrobimy. Kobieta z naprzeciwka pyta: coś złego? Blada kobieta mówi półgłosem: zamknęli mi męża.

 

xxx

 

Należy za wszelką cenę zmagazynować w jakichś spichlerzach pamięci stan psychiczny i moralny narodu sprzed 13 grudnia. Niech on trwa, choćby w utajonej postaci. Boleję, że ludzie tak szybko załamują się i zniechęcają. Wiara ma słabe fundamenty. A może to nie jest jeszcze wiara? Może to tylko jakieś znaki wywoławcze?

 

xxx

 

 

We Wrocławiu nadal strajkują zakłady, które wczoraj zostały spacyfikowane. Pojawiają się strajkowe symbole, flagi i znaki strajkujących. Zamykają się przed wojskiem i milicją bramy i drzwi, a milicja taranuje wszystko, co staje na jej drodze. Wdziera się do fabryk i nie przebiera w środkach. Tłucze ludzi, jakby w krwawym akcie zemsty. Idą w ruch pałki, zimna woda i gaz. Najgorszei najbardziej okrutne sceny działy się pod "Fadromą", gdzie przepędzono tłum starych kobiet, dzieci i starców czekających w kolejce po chleb. Świadkowie opowiadają, że było to przerażające,bezwzględne i odrażające.

 

xxx

 

Nocą wracał do domu pewien tramwajarz. Został straszliwie poturbowany i skatowany przez milicję. Świadkowie mówią, że zupełnie bez powodu.

 

xxx

 

Przy innej akcji milicja wykazała największe nasilenie złej woli, okrucieństwo ibarbarzyństwo. Nawet wojskowi to tak odczuli, meldując swoim przełożonym, iż był to akt niemal zezwierzęcenia i gwałtownej przemocy, nadużycia siły i bezwzględności.

 

 

xxx

 

Tramwaje chodzą, ale byle jak, spóźnione, a motorniczowie mają złe błyski w oczach. Autobusy nawalają,nie są przygotowane do eksploatacji. Pewien kierowca opowiadał, że nieraz trzeba trzymać włączony motor przez całą noc, ponieważ inaczej by płyny zamarzły i autobus nie mógłby wyruszyć w drogę. Kierowcy często symulują, ale jeszcze częściej są bezradni. Garaże nie przystosowane do potrzeb, w zajezdniach wielki burdel. Ludzie czekają na tramwaje i autobusy, i po półtorej godziny, a nieraz rezygnują i po dwóch godzinach, a przecież to dopiero początek zimy. Zabagnione wszystko, i na górze i na dole.

 

xxx

 

Pierwsze śmiertelne ofiary. Zajścia w Katowicach, w kopalni. Siedmiu górników zabitych. Za tą krew ktoś kiedyś zapłaci. Takie fakty nie idą w niepamięć.

 

 

19.XII.81 r./sobota, noc/

 

 

ZOMO czyni spustoszenia. Wpadają do fabryk i znęcają się nad ludźmi, tłuką pałami, ile się da.

 

xxx

 

Telewizja głosi, że sytuacja poprawia się. Pogłoski jednak mówią, że stocznie stoją, a kopalnie strajkują. W wielu miastach skrócono godzinę policyjną, od 23 do 5, we Wrocławiu zachowano zaostrzony reżim. Jeszcze bardziej zaostrzono reżim w Gdańsku, tam godzina policyjna obowiązuje od 20 do 6.

 

xxx

 

Sekretarz Klamut spotkał się z działaczami partii i mówił im o tym, że stan wojenny będzie miał dwa etapy. Jeden, to uporządkowanie ekonomiki kraju, a drugi ? walki politycznej.

 

xxx

 

Z Politechniki Wrocławskiej został odwołany ze stanowiska prorektora prof. Wiszniewski. Znam go. Porządny człowiek. Skromny i życzliwy ludziom. To on właśnie

 

prosił siły ZOMO, żeby nie znęcały się nad studentami. Rezultat taki,że nie tylko studentów pobito, ale i prorektora, a na dodatek zwolniono go ze stanowiska. Paskudna sprawa.

 

xxx

 

Liczba aresztowanych wzrasta.

22.XII.81

 

Urzędypaństwowe, a w pierwszym rzędzie urzędy gminne, dzielnicowe, miejskie i inne otrzymały decyzję oczyszczenia szeregów z ludzi "Solidarności", a to nic innego nie oznacza, tylko terror i tyranię? Na razie idą na rzeź urzędy państwowe, a kto pójdzie potem? Na pewno prasa, bo jest ideologiczna. A więc? Wiadomo! Idziemy na pożarcie, albo na upokorzenia, na wszelkiego rodzaju akty lojalności, zapisy, donosy, serwilizmy i inne ohydztwa. Nie do zniesienia te niewolnicze zabiegi. Te łajdactwa. Te brutalne i nikczemne metody!

 

xxx

 

W dwu kopalniach Zagłębia / czy Śląska/ blisko 3 tys. górników znajduje się pod ziemią. Strajkują. Trwa to już dziewiąty dzień. Krążą słuchy, że są tam zastraszani i szantażowani przez przywódców "Solidarności", ale nie wiadomo, ile w tym prawdy, a ile kłamstwa. Piszę o tym, bo tak się o tym mówi. Jacyś uciekinierzy z tych kopalń twierdzą, że trudno się na wierzch wydostać. Ale mówi się też, że nie ma tam przemocy fizycznej, a tylko terror psychiczny. Fakt jest taki, że strajk trwa.

 

xxx

 

Wiadomości z portów, że dokerzy i portowcy nie rezygnują z walki. Podobno porty zaminowane. Tyle z nasłuchu.

 

xxx

 

Wciąż wykrywa się jakąś broń i amunicję. A może TV preparuje dowody?

 

xxx

/po ostatnim dzienniku/

 

Wzburzyła mnie seria informacji o aresztowaniach i procesach sądowych ludzi z "Solidarności", głównie za to, że namawiali kogoś do strajku, albo, że roznosili ulotki. Prokuratorzy i sądy uporały się z nimi w ciągu tygodnia, nieraz dwu, albo trzech dni, a grube ryby socjalizmu, wielkie rekiny polityki, szefowie gangów antynarodowych, Gierek i Jaroszewicz, Wrzeszczyk iŁukaszewicz, i cała banda innych cwaniaków, cyników i bandytów politycznych siedzi sobie spokojnie za plecami aktualnego rządu. Niby są internowani, ale cały naród wie, że są chronieni.

xxx

 

Jaruzelski wystąpił z życzeniami świątecznymi. Ludzie słuchają go z niedowierzaniem?. Nie chcą wierzyć w jego dobrą wolę. A co kryje sam Jaruzelski? Jakie miotają nim uczucia? Czym zajęte są jego myśli, gdy idzie spać, gdy noc odbiera mu sen, gdy pozostaje sam na sam z sobą?

 

 

 

/27.XII.81 ? niedziela/

 

 

Wojska jakby mniej. Wozy pancerne zniknęły z widocznych miejsc. Czołgi ukryły się? Stacje zagraniczne niewiele wiedzą.

 

xxx

 

Polska telewizja poszerza zakres programowy. Wracają seriale, niektóre stałe pozycje. Dziś szedł kolejny epizod "Napoleona i Józefiny". Jakbydopasowany do sytuacji polskiej. Napoleon przejmuje władzę. Niezły przypadek.

 

xxx

 

Dowiedziałem się, że Rosjanie wyszli z koszar kilka godzin wcześniej przed polskimi wojskami, co znaczy, że trwała niemal matematyczna koordynacja sił układu warszawskiego. Rosjanie stoją w lasach.

 

 

 

xxx

 

Poza stroną polityczną człowieka jest cały ocean życia. Dlaczego ludzie przywiązują taką wagę do polityki? Nadszedł czas wielkich ruchów politycznych, na miarę światową.

 

29.XII.81 ? wtorek/

 

Po krótkiej wizycie w redakcji, gdzie wręczono mi kartę urlopową /drugą już/, tym razem z zaległym urlopem. Jestem więc wolnydo 9 stycznia. Co dalej? Dowiedziałem się, że ma nastąpić czystka w szeregach dziennikarzy, mają być przeprowadzone jakieś weryfikacje. Podobno każdy dziennikarz powinien odpowiedzieć na cztery pytania. Dwa z nich zapamiętałem: Czy jesteś za stanem wojennym? Jak oceniasz władze SDP? Dwa inne uszły mojej uwagi.

 

xxx

 

Potwierdzają się pogłoski o wielu zatrzymanych we Wrocławiu. Głównie wśród dziennikarzy radiowych i telewizyjnych. Piotrek Z., W. Wodecki, J. Szymkiewicz, Tumidajewicz, dwie dziewczyny, jeszcze ktoś i jeszcze.

 

xxx

 

Mówi się w przypuszczeniach, że już są ustalone nowe składy poszczególnych redakcji. Inne głosy informują, że to się dopiero robi. Tak czy inaczej, wielu dziennikarzy jest rozbitych psychicznie? Jest i grupa takich, która świetnie się bawi i cynicznie śmieje.

 

xxx

 

Już od pierwszego dnia stanu wojny patrzymy z Marią z trwogą na drzwi. Jakieś stuknięcie, odgłosy, szmery, a my już nasłuchujemy. I w milczeniu spoglądamy po sobie.Trwa to już tak trzeci tydzień. Najgorsze są godziny nocne. Cisza i nagły czyjś głos, albo szept na korytarzu i my już nasłuchujemy. Przeradza się to we obsesję.


 

31.XII.81 ? czwartek

 

Był to najkrótszy rok w moim życiu. Umknął błyskawicznie.Zwalił się w końcu stanem wojennym.

 

Niewiele twórczych rzeczy uczyniłem. Z tego punktu widzenia ? to rok stracony. Kilka zaledwie linijekwierszy.

 

1/ napisany scenariusz filmowy ?"Przeklęta ziemia"

 

2/ kilka wierszy ? trzeba je jeszcze przepracować.

 

3/ dość skrzętnie prowadzony dziennik.

 

Nie ma jednak jakiegoś większego zamysłu, potężniejszej myśli. Zwykłe małe ryby. Rok nerwowy. Bardzo niespokojny. Oddawałem się tysiącom spraw społecznych, przemówieniom i działaniom, tworzyłem ruchy społeczno-kulturalne i walczyłem o jakieś rozsądniejsze widzenie spraw kultury. Ponosiłem porażki i odnosiłem sukcesy. Jednak, gdy patrzę na to z perspektywy roku, widzę, że nie powstało nic wyjątkowo trwałego i mojego w twórczym sensie, nie licząc scenariusza.

 

 

ROK 1982

 

 

Na powitanie Nowego Roku napisałem wiersz:

 

 

CISZA 13 GRUDNIA

 

 

Nie słychać żadnego komunikatu

 

nikt nic nie mówi

 

tylko w kilku oknach palą się

 

świece

 

i czyjeś oczy martwo patrzą

 

przez szybę

 

nad Ojczyzną unosi się

 

wielki grzbiet

 

mroku.

 

 

05.I.82

 

Wizyta w redakcji. Otwieram drzwi, a tu pełno obcych, nieznanych mi ludzi. Żadnej znajomej twarzy. Odebrałem to jako zły znak. Poczułem się bardzo nieswojo. Ciągnął jakiś chłód. Nieznajome kobiety pokrzykiwały do siebie, ktoś kogoś nawoływał, ktoś się o coś spierał. Tam, gdzie siedziała Danusia, widniało jakieś olbrzymie i koszmarne babsko. Na miejscu Teresy jakiś facet ciągnął cybucha. (W miejsce naszej redakcji powstała gadzinówka ? St.S.)

xxx

 

Opowieść młodego chłopca ze wsi: Przyszedł do nas, do szkoły jakiś oficer i zaczął nam opowiadać o tym, jak to dobrze się stało, że ustalono stan wojenny, dzięki temu ruszy gospodarka, a ludziom nic złego się nie stało i nie stanie. Chłopiec twierdzi, że młodzież rzuciła się na oficera z lawiną pytań, na które nie był w stanie odpowiedzieć, jąkał się, był

 

zakłopotany, a młodzi nie krępowali się, walili, co im ślina na język przyniesie. Młodzi nie zamknęli się w lęku, jak wielu starszych.

 

xxx

 

Opowieść młodego człowieka, który był zatrzymany na MO, w sprawie napisu na murze. Ktoś wyrysował szubienicę, a działo się to w małym miasteczku, i powiesił na niej wyrysowaną kukłę milicjanta. Naturalnie, zaczęło się poszukiwanie winnych. Przesłuchano kilkunastu chłopaków z pobliskich szkół. Ten, co opowiadał, widział, jak jego kolega został wprowadzony do specjalnego pokoju, gdzie w dwu szeregach stali milicjanci i przechodzącego kopali w nerki, a także bili po twarzy. Gdy przeszedł przez ten szereg ? szpaler, padł na próg następnego pokoju. Wynieśli go.

 

Chłopak obserwujący tę scenę załamał się i sypnął tego, który namalował szubienicę. Teraz chodzi przygnębiony i nie wie, co z sobą zrobić.

 

Ileż dramatów rośnie w duszach młodych chłopców?!

 

 

xxx

 

W komisariacie MO w mieście, w pokoju przyjęć interesantów dziesiątki smutnych i zapłakanych kobiet, czekających godzinami na przepustki do swoich znajomych, na wiadomości o najbliższych.Kobieta, która trzyma wielką księgę, pełną nazwisk, jest zimna i wyniosła. Jest ona z innego świata.

 

xxx

 

Zaczynam czytać powieść Andrzeja Szczypiorskiego. Nie znam zupełnie jego twórczości, poza nielicznymi fragmentami. Bardziej wbijał mi się w pamięć jako dość przebiegły polityk? Jest jednak jakiś śliski fałsz w tym człowieku, który mnie od niego odsuwa, jakaś wyraźna dwoistość gry. Jednak nie wiążę tego z jego pisarstwem. To są różne sprawy.

 

 

***

 

Co jakiś czas w nocy powstawał wiersz. Oto kolejny:

 

 

To mnie przyłapuje na milczeniu

 

pies na łańcuchu -

 

oko szpicla.

 

 

 

To ja się zakradam po omacku

 

do skulonego w kącie

 

lęku

 

-noc wydyma policzki.

 

 

 

To przy mnie się mówi:

 

z obiektywnych okoliczności

 

opadły wszystkie zasłony.

 

 

 

Sine ciałko prawdy

 

w stanie agonii.

 


 

11.I.82

 

Koniec urlopu. Rano greka, nieco gramatyki. Skończyłem powieść Szczypiorskiego. Bardzo zła rzecz. Fałszywa psychologia, nachalna retoryka, natarczywe uniwersalizowanie, sztuczność bije niemal z każdej strony, tylko początek dobry. Dalej brnie pisarz w naiwności, w prymitywny psychologizm? Czuje się jakąś fałszywą nutę w tym wszystkim.

 

 

22.I.82

 

O dziesiątej zaczynało się to historyczne widowisko w redakcji, weryfikacja dziennikarzy. Gdy przyszedłem, byli już wszyscy. Atmosfera raczej wisielcza. Baby siedziały dość skonfundowane. [?]dowiedziałem się, że siedem osób złożyło podania o wcześniejszą emeryturę lub rentę.Nie mogłem wysiedzieć w tej atmosferze przygnębienia, więc poszedłemna spacer. Gdy wróciłem, już mnie wzywali.

 

Facet z Warszawy /a byli tam jeszcze: Kawalec, Wystup i taki Kisiel z KW, nieforemna człeczyna/. Facet z KC:

 

- Opowiedzcie o waszej działalności w "Solidarności".

 

Wyszedłem z niesmakiem. Facet był prymitywny.

 

 

****

 

Komentarz współczesny: Po tej weryfikacji nikt mi nie powiedział, jaki jest mój status zawodowy. Nie otrzymałem żadnego formalnego dokumentu.Dopiero9 lutego 2010 r. prokurator IPN we Wrocławiu powiadomił mnie, że nie zostałem zweryfikowany, jestem poszkodowany i mam prawo oskarżać system. Miło się o tym dowiedzieć po blisko 30 latach od stanu wojennego. Straciłem pracę. Przez blisko półtora roku bez roboty. Nikt we Wrocławiu nie chciał mnie zatrudnić. Znalazłem zajęcie dopiero w Zagłębiu Miedziowym i przez sześć lat dojeżdżałem autobusami do Lubina. Mały przyczynek do stanu wojennego.

 

Powyższy tekst podaję w postaci surowej, z usterkami językowymi, tak, jak był pisany.

 

 

 

Stanisław Srokowski

 

 

 

 

 

 






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.