Dziękujemy Panu Lechowi Galickiemu za nadesłany tekst!
Wyrwane z obcego uderzenia
Międzynarodowa Służba Poszukiwań. D-3548 Arlosen. Wyciąg z dokumentów: "(...) Nazwisko: Galicki, imiona: Władysław, przynależność państwowa: Polska, (?) aresztowany dnia: nie naprowadzono, aresztowany w: nie naprowadzono (?). Doprowadzony do obozu koncentracyjnego w Auschwitz, numer więźnia: 123184, dnia 29 maja 1943 roku (?) przeniesiony: dnia 4/5 grudnia 1944 roku do obozu koncentracyjnego w Mauthausen, numer więźnia: 112049 i dnia 20 grudnia 1944 roku do obozu koncentracyjnego w Mauthausen, oddział Gusen(...) uwagi na karcie osobowej więźnia jest wzmianka, powód na szkodę, na niekorzyść Rzeszy czynny (...)".
Mój ojciec miał na przedramieniu uwieczniony ślad pomyłki innego więźnia. Gdyby tatuujący numer nie skreślił 8 i wyżej nie wybił na skórze 3, razem trafiliby do bunkra.
To krótka notatka z czasów podboju Polski (także innych państw europejskich, choć Polski (od 1939 roku) pierwszej). Wówczas w Niemczech władzę sprawowali za zgodą przeważającej większości niemieckiego narodu - narodowi socjaliści (NSDAP) - faszyści.
Post Scriptum
Mój ojciec, dobry Polak, patriota, człowiek prawy,
przetrwał cudem niemieckich faszystów uderzenie, hardy
silny w Boga wierze i twardy w narodowym charakterze,
już nie na tym świecie, a gdyby usłyszał wieści z Warszawy,
iż niemieckie bojówki wezwane przez zdrajców w gości
na Dzień Niepodległości,
biją Polki i Polaków świętujących rocznicę Ojczyzny
z zaborów wyzwolenia,
oddałby się ponownie w niewolę faszystowskiego zniewolenia,
a nie byli by pewni dnia ani godziny,
ci co Polskę sprzedają, ważąc polskie bezwiny.
Lech Galicki