Ewa Kurek TRUDNE SĄSIEDZTWO: POLACY I ŻYDZI ok.1000-1945 cz. 29
data:12 listopada 2013     Redaktor: AlicjaS

W opracowaniach dotyczących zagłady Żydów niemal nigdy nie jest poruszana kwestia współpracy Żydów europejskich z władzami hitlerowskich Niemiec przy zamordowaniu żydowskiego narodu.Nie znaczy to oczywiście, że problem współpracy europejskich Żydów nie był Żydom znany i osądzany.

fot. Lord Vader

 

 

 

Część 1

Część 2

Część 3

Część 4

Część 5

Część 6

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Historycy od sześćdziesięciu lat koncentrują się na trzech ostatnich latach drugiej wojny światowej, czyli okresie męczeństwa i śmierci narodu żydowskiego zamkniętego datami 1942-1945. Ignorując zawarte w źródłach informacje, przyjęli a priori założenie, że podobnie jak w wypadku Polaków i innych okupowanych przez Niemców narodów Europy, stosunki żydowsko-niemieckie od pierwszych dni wojny były wynikiem jednostronnych niemieckich represji zmierzających do zagłady, wobec których strona żydowska była li tylko i wyłącznie stroną bierną. Błąd ten przez ponad dwadzieścia lat badań stosunków polsko-żydowskich popełniałam także ja sama. Dopiero wnikliwa lektura i analiza powstałych w czasie wojny żydowskich źródeł pod kątem odpowiedzi na pytanie, czym w rzeczywistości – w sensie administracyjno-prawnym, ale także społecznym, narodowym i religijnym – były w Polsce w czasie drugiej wojny światowej żydowskie getta, doprowadziła do odczytania tychże źródeł jako niepodważalnego świadectwa żydowskiej aktywności polityczno-narodowej w okresie lat 1939-1942, której celem głównym była realizacja – pod auspicjami okupujących polskie ziemie Niemców – żydowskich autonomicznych prowincji.[1]

Uważna lektura najpoważniejszych żydowskich źródeł powstałych w latach 1939-1942 nie pozostawia wątpliwości co do tego, że powstałe w pierwszych dwóch latach drugiej wojny światowej żydowskie prowincje autonomiczne, zwane dotychczas w języku potocznym i naukowym gettami były wynikiem realizacji nie tylko niemieckich planów represji wobec ludności żydowskiej, jak dotychczas powszechnie sądzono, ale przede wszystkim skutkiem wcielonej w życie przez polskich Żydów pod niemiecką kuratelą żydowskiej idei (powstałej i zaprezentowanej Polakom w Sejmie Ustawodawczym w roku 1920) żydowskich autonomicznych prowincji jako formie żydowskiej państwowości.

Prawdę o polskich gettach lat 1939-1942, jako żydowskich autonomicznych prowincjach zbudowanych pod kuratelą Niemców, zdają się coraz częściej rozumieć i bardzo ostrożnie formułować także historycy żydowscy. Jednym z pierwszych był Prof. Lucjan Dobroszycki, wybitny znawca okresu drugiej wojny światowej, który o Przełożonym Starszeństwa Żydów w Łodzi, Rumkowskim, napisał, że:  „…korzystał z przyznanej mu przez okupanta autonomii…”.[2] Podobną tezę postawił Michael C. Steinlauf i o polskich gettach lat 1939-1942 napisał, że były to struktury: „…utworzone na mocy niemieckich dekretów i działające pod kontrolą niemiecką, [które] odwoływały się do wielowiekowej tradycji autonomii żydowskiej.”[3] 

W opracowaniach dotyczących zagłady Żydów niemal nigdy nie jest poruszana kwestia współpracy Żydów europejskich z władzami hitlerowskich Niemiec przy zamordowaniu żydowskiego narodu.[4] Nie znaczy to oczywiście, że problem współpracy europejskich Żydów nie był Żydom znany i osądzany. W Izraelu przez dziesięciolecia: „„Powszechnie uważano, że ofiarą ludobójstwa padli najlepsi synowie żydowskiego narodu. Historyk i publicystka izraelska Idith Zertal, opisując [...] nieprzychylny ocalałym z Zagłady społeczny klimat w pierwszych latach istnienia Izraela, przypomniała słowa Ben Guriona z 1949 r.: „Tym, którzy ocaleli, gdyby nie byli tym, kim byli: złymi, brutalnymi egoistami, na pewno by się to nie udało. To, co przeżyli, wyrwało z ich duszy wszystko, co najlepsze”.[5] Michael C. Steinlauf  o polskich Żydach, którzy w latach 1939-1942 zarządzali żydowskimi autonomiami (gettami), napisał, że: Byli w większości przypadków skłonni do częściowej współpracy z agresorem.[6] 

Pewne wzorce zachowań społeczności żydowskich wobec hitlerowskich Niemiec datują się jeszcze z okresu przed wybuchem drugiej wojny światowej. Dla przykładu, dr Joseph Löwenherz już w roku 1938: Zdołał przekształcić całą wiedeńską gminę żydowską w instytucję będącą na usługach władz nazistowskich. Był także jednym z bardzo niewielu działaczy tego rodzaju, który za swe usługi otrzymał nagrodę: pozwolono mu zostać w Wiedniu aż do końca wojny, kiedy to wyemigrował do Anglii, stamtąd zaś do Stanów Zjednoczonych. [7]

Wszystko wskazuje na to, że problem współpracy Żydów europejskich z władzami hitlerowskich Niemiec przy zamordowaniu żydowskiego narodu stanowi klucz do zrozumienia zagłady w ogóle, a do zrozumienia zagłady polskich Żydów w szczególności. Mówiąc inaczej, aby zrozumieć, co tak naprawdę w czasie drugiej wojny światowej stało się z częścią żydowskiego narodu zamieszkującą Europę, należy spróbować odpowiedzieć na pytanie, czy Niemcy zdołaliby wymordować sześć milionów europejskich Żydów, gdyby nie fakt, że właśnie wśród Żydów znaleźli gorliwych współpracowników i wykonawców swych zbrodniczych planów.

Historycy w postrzeganiu zagłady Żydów operują powszechnie przyjętymi schematycznymi pojęciami wywodzącymi się z języka prawniczego, w których główną rolę odgrywają pojęcia: kat i ofiara. Od chwili zakończenia drugiej wojny światowej uważa się bowiem, że w dokonanej w czasie drugiej wojny światowej zagładzie 6 milionów europejskich Żydów, jeden naród, Niemcy, pełnił rolę kata, drugi zaś, czyli zgładzony naród żydowski, był ofiarą pierwszego. Stosując takie schematyczne myślenie, historycy nie po raz pierwszy i nie jedyny przykładają do narodu żydowskiego powszechnie przyjęte normy oceny wydarzeń. Nie po raz pierwszy i nie jedyny także okazuje się, że w wypadku narodu żydowskiego takie założenia prowadzą na historyczne manowce. Jeśli bowiem wczytać się głębiej w żydowskie źródła, zwłaszcza powstałe w czasie wojny lub bezpośrednio po jej zakończeniu, a także wziąć pod uwagę wyniki coraz odważniej prowadzonych badań historycznych, schemat Niemców katów i ofiar Żydów w czasach drugiej wojny światowej łamie się. To znaczy, obraz Niemców jako katów pozostaje bez zmian, lecz Żydzi coraz wyraźniej jawią się nie tylko i wyłącznie jako ofiary, lecz także jako kaci własnego narodu.

Jak dowodzi amerykański historyk Bryan Mark Rigg: Nie każdy, kto miał żydowskie pochodzenie, padał ofiarą obozów śmierci. W Wehrmachcie mogło służyć co najmniej 150 tysięcy mischlingów [ludzi pochodzenia żydowskiego – uwaga E.K.]. Przedstawiono również dowody, że niejeden z nich był oficerem wysokiej rangi, a niektórzy doszli nawet do szarż generalskich czy admiralskich galonów.”[8] Kwestią przyszłych badań historycznych pozostaje ocena, w jaki sposób siła 150 tysięcy żydowskich żołnierzy zaważyła na militarnym kształcie sukcesów armii hitlerowskiej oraz ustalenie, czy i w jaki sposób Żydzi w niemieckich mundurach uczestniczyli w mordowaniu własnego narodu.    

Aby zatem zrozumieć, jak możliwym było dokonanie w sercu Europy tak wielkiej zbrodni, jak było możliwe wymordowanie na oczach świata trzech milionów polskich Żydów i trzech milionów Żydów z innych europejskich krajów, musimy podjąć próbę odpowiedzi na pytanie o rolę Żydów w dokonanym na ich narodzie ludobójstwie. Przede wszystkim spróbować określić, czy wszyscy zamordowani na ziemiach polskich Żydzi, Żydzi polscy i Żydzi europejscy, byli ofiarami. Skoro zostali zamordowani, niewątpliwie są ofiarami, nasuwa się najprostsza odpowiedź. Tyle tylko, że zanim stali się ofiarami, mogli także odegrać rolę katów.



[1]Najbardziej wyczerpującym opracowaniem zagadnienia autonomii żydowskiej w Polsce jest w chwili obecnej książka: J. Żyndul, państwo w państwie?, Warszawa 2000.

 

[2] L. Dobroszycki, Wstęp, w: „Kronika getta łódzkiego”, Łódź 1965, s. XX.

[3] M.C. Steinlauf, op. cit., s. 42.

[4]Icchak Kacenelson (1886-1944) - wybitny poeta, dramaturg, tłumacz żydowski i hebrajski. W getcie warszawskim prowadził tajną działalność światowo-kulturalną. Wywieziony w kwietniu 1943 roku do obozu koncentracyjnego; zamordowany w Oświęcimiu w 1944 roku; jest autorem wstrząsającej Pieśni o zamordowanym żydowskim narodzie. Kacenelson twierdził, że jego naród został zamordowany. Uważam, że nazywanie dokonanego na Żydach europejskich ludobójstwa „holocaustem” i innymi tego typu terminami nie oddaje charakteru i rozmiaru dokonanej na Żydach zbrodni. Ponadto, przez szacunek dla ofiar, bliższa jest mi terminologia zamordowanego Kacenelsona niż terminologia powojennych opiniotwórczych środowisk żydowskich, dla których dokonana na Żydach zbrodnia stanowi obszar działań nie mających często nic wspólnego z historią, pamięcią i prawdą. [Por: I. Kacenelson, Pieśń o zamordowanym żydowskim narodzie, Warszawa 1982; N. Finkelstein, Przedsiębiorstwo holocaust, Warszawa 2001.]

[5] J. Szczęsna, op. cit.

[6] M.C. Steinlauf, op. cit., s. 42.

[7] H. Arendt, op. cit., s. 81.

[8] B.M. Rigg, Żydowscy żołnierze Hitlera, Warszawa 2005, s. 71.






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.