Wojciech Popkiewicz: BEZKRESNA POLSKA
data:23 października 2013     Redaktor: Redakcja

 Przemierzamy ten szlak wielowiekowej tu polskiej historii i kultury. Krzemieniec, Brody, Zbaraż... - pisze przejmująco o polskim dziedzictwie felietonista, pisarz i muzyk - Wojciech Popkiewicz, wędrując przez Kresy.

BEZKRESNA POLSKA

Jak mogli wygrać nasi piłkarze podczas ostatniego meczu z Ukrainą w Charkowie?

Oni, to znaczy polska, narodowa reprezentacja, nie mieli szansy wygrać na punkty, ale mogli

przecież obronić swój i nasz zarazem honor. Rozniosłoby się to po świecie bardziej niż ich

mierne dokonania sportowe. Wobec powiewających na trybunach licznych czarno-

czerwonych flag powinni byli wstrzymać się z wyjściem na boisko. Historia sportu zna

bojkoty przez narodowe reprezentacje nie tylko meczy, ale całych olimpiad. Flaga Ukrainy

jest przecież żółto-niebieska. Flaga odwołujących się do bandyckiej tradycji UPA i Bandery

współczesnych nacjonalistów partii Swoboda jest tak bliska kolorystyce faszystowskich

Niemiec, jak idee, do których się odwołują. Trener Fornalik i jego drużyna

zachowali się w myśl rozkwitającej ostatnio zasady: Polacy, nic się nie stało Nikt nie

wymordował ponad sto tysięcy Lachów na sposób porównywalny tylko z ludobójstwem w

Ruandzie, a może i okrutniej, biorąc pod uwagę tortury, jakich doznali.

Patrzę na młodych ludzi w letnich kawiarenkach na obrzeżach rynku we Lwowie.

Inaczej niż nasza młodzież, siedzą przy kawie raczej niż przy piwie .Dziewczyny skromnie

ubrane. Chłopaki nie przeklinający bezustannie. Śmieją się, zerkają w rozstawione na

stolikach laptopy. Pewnie nie szukają w googlach historii swojego kraju, ani tego miasta, na

którego murach katolickich świątyń na ogół widnieją już tylko tabliczki PAMIATNIK

ARCHITEKTURY. Jedno wiem na pewno. Oni nie maja nic wspólnego z tamtym tragicznym

czasem. W narożniku rynku stoi pianino. Co kwadrans siada przy nim ktoś inny i gra swoją

muzykę. Młody pianista improwizuje na tematy z Pink Floydów i jest gorąco oklaskiwany

przez gromadzących się przechodniów. Stąd na pewno bliżej do Europy niż z wioski w

pobliżu Świrza, gdzie w dniu sierpniowego święta niepodległości Ukrainy, wisiały także

czerwono-czarne flagi. Chyba niepotrzebnie wdaliśmy się w dyskusję o wołyńskiej tragedii.

- To była prowokacja ! – wyrzucił z siebie oburzony mieszkaniec wioski.

- Prowokacja ? Czyja ? Kto wymordował setkę tysięcy Polaków ?

Napięcie rosło i dalsza rozmowa wydawała się bezsensowna. Oto naraz zdarzyło się coś,

czego nie mogliśmy przewidzieć. Starszy człowiek, który uchodził za miejscowego

pomyleńca, ale - co trzeba przyznać od razu - był osobą, którą cała wioska opiekowała się

solidarnie, dał spontaniczne przedstawienie. Bełkocząc, konwulsyjną gestykulacją pokazał

ciosy, jakie zadawano Polakom. Walił się po karku i wbijał dłonie w brzuch. Odcinał

wyimaginowanym toporem kończyny. Jego wrażliwość nie zakłamała prawdy. Wszyscy

Mieszkańcy wioski goszczą nas serdecznie i w drewnianej chacie, gdzie ściany ogaca się na

zimę słomą, i w murowanym, współczesnym na wskroś domu. Horiłkę podają nieubłaganie

nawet na śniadanie. Na placyku przed domostwami stoi świeżo poświęcona figura Matki

Boskiej. Można pomodlić się, by okrutny czas nie powrócił, ani tu, ani gdzie indziej.

W pobliskim Świrzu odwiedzamy położony na wzgórzu nad urokliwym jeziorem zamek

polskiego, magnackiego rodu Świrskich. Prawdopodobnie stanie się on wkrótce rezydencją

rządową. Obok lśni złotopodobnymi kopułami nowa cerkiew. Odrodzenie religijne Ukrainy

jest jak wybuch długo tłumionej pod pokrywą pary. Nie ma wioski bez nowej kopuły.

Majestatyczne ławry, takie jak w Poczajowie, odwiedzane są przez pielgrzymów nie tylko

z Ukrainy, ale i przez nowych książąt moskiewskich. Tak właśnie, bowiem cerkiew jest tu

rozdarta jak i całe państwo. Skłaniająca się ku Moskwie Ukraina Wschodnia - kijowska

i oglądająca się wyraźnie na kulturową Europę Ukraina Zachodnia, a więc lwowska. To rodzi

wiele paradoksów. Kijów odrzuca przecież zdecydowanie tradycję banderowską, czego

wyrazem było choćby memorandum posłów ukraińskiego parlamentu do naszego

zdezorientowanego Sejmu. We Lwowie natomiast pomnik Bandery „wiecznie żywego” stoi.

Dla nas najważniejsze jest naprawdę to, co i dla nich. Niech państwo ukraińskie umacnia się

w obecnych granicach, włącznie z pięknym Krymem. Nie czeka na nich szczególne szczęście

ani od Zachodu, ani ze Wschodu. Na kłopoty związane z chorą tak jak u nas transformacją

nałoży bowiem się albo zależność od rosyjskich gazo-naftowych mafii, albo szaber

zachodnich, europejskich i amerykańskich banków. Ten wielki i bogaty w żyzną ziemię kraj

musi wykształcić własną, nową elitę, która podejmie mądre decyzje. Chcę w to uwierzyć,

spotykając w Czarnogórskich Karpatach objuczonych plecakami studentów z Kijowskiego

Uniwersytetu. Idą już kilka dni graniami, na których nie ma schronisk. Potrzeba im

wytrwałości, która przyda się także w dole. Tu oderwani od zakurzonej rzeczywistości mogą

tak jak i my, posłuchać na halach orkiestry setek bydlęcych dzwonków i szumu wodospadów

Przemierzamy ten szlak wielowiekowej tu polskiej historii i kultury. Krzemieniec,

Brody, Zbaraż... Ruiny, jak w tragicznym klasztorze Podkamień, gdzie zarżnięto parę setek

naszych rodaków chroniących się przed okrucieństwami UPA. Tu i gdzie indziej sakralne

mury są często odbudowywane z nasadzonymi kopułami cerkwi. Cmentarze, na których

zapadają się groby przodków, a cyrylica wtargnęła na okazalsze, stare mauzolea. Na

Łyczakowskim Cmentarzu dowiaduję się z zadbanego grobu Gabrieli Zapolskiej, że napisała

kilkadziesiąt powieści i sztuk teatralnych, a ja znam zaledwie kilka. Tu też Konopnicka,

Banach, arcybiskup Isakowicz , Grottger umierający tak młodo. Przecież młodsi o kilkanaście

lat od niego byli obrońcy Lwowa na kwaterach Orląt. Cudem oparły się czołgom wysłanym

przez pierwszego sekretarza KC KPZR potężne pylony bram tego cmentarza Czy wiemy

na pewno, czego broniły pochowane tam dzieciaki? Co z tym dziedzictwem się stanie ?

Przepadnie, jeśli będziemy tam tylko okazjonalnymi turystami. Odarci z najlepszych elit

musimy stworzyć przestrzeń duchową i realną dla tej połowy Ojczyzny, której pozbawił

nas Stalin i zdradliwi alianci. W kraju bezwzględnie powinno to być nowoczesne muzeum

tych ziem. Najlepiej we Wrocławiu, gdzie tak dbamy teraz o zabytki pruskich Niemiec, i

to po takiej hekatombie, jaką nam ten naród uczynił. Polska jest bez Kresów, ale w naszej

świadomości ma być bezkresna.

Wojciech Popkiewicz październik 2013
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.