Ewa Kurek TRUDNE SĄSIEDZTWO: POLACY I ŻYDZI ok.1000-1945 cz. XXII
data:24 września 2013     Redaktor: AlicjaS

Rzadko tylko lub prawie nigdy „sprawy żydowskie” były identyfikowalne także jako sprawy polskie. Znaczy to, że mieszkający w Polsce Żydzi społeczno-polityczno-militarne poczynania kraju swego zamieszkania postrzegali na kształt przewalających się mas wulkanicznej lawy, i włączali się tylko w te działania, które w jakiś sposób dawały się utożsamić ze „sprawami żydowskimi”.

fot. Lord Vader
 
 
 
 
 

Część 1

Część 2

Część 3

Część 4

Część 5

Część 6

Część 20
Część 21
 

Podjęcie próby odpowiedzi na pytanie, jaką postawę przyjęli polscy Żydzi wobec wybuchu drugiej wojny światowej i klęski Polski, ale także, jaką wizję polityczno-militarną i administracyjno-społeczną realizowali poprzez podejmowane przez siebie w pierwszych trzech latach wojny decyzje i działania, jest rzeczą niezbędną i konieczną, bez której szukanie odpowiedzi na pytanie o lata następne, czyli o zagładę i stosunki polsko-żydowskie w czasie jej trwania, traci sens i wypacza rzeczywistość. Mówiąc o stosunkach polsko-żydowskich w czasie drugiej wojny światowej należy wyraźnie podkreślić, że używane przez mnie pojęcie „polscy Żydzi” nie obejmuje żydowskich komunistów, chrześcijan pochodzenia żydowskiego i Żydów zasymilowanych.[1]  

Wyłączając zatem żydowskich komunistów, chrześcijan pochodzenia żydowskiego i Żydów zasymilowanych, cechą wspólną polskich Żydów, bez względu na poglądy polityczne i formę wyznawania religii, było w chwili wybuchu drugiej wojny światowej z jednej strony jednolite stanowisko wobec postulowanych od roku 1920 autonomicznych prowincji, z drugiej zaś stosunek do otaczającego ich świata wyrażający się od wieków specyficznym klasyfikowaniem wydarzeń natury politycznej i militarnej na „sprawy żydowskie” i „sprawy polskie”. Klasyfikacja ta warunkowała kształt podejmowanych przez polskich Żydów działań: określenie problemu jako „sprawa polska” warunkowało bierność, zaś określenie problemu jako „sprawa żydowska” warunkowało postawę czynną i skutkowało podejmowaniem działań mających na względzie dobro narodu żydowskiego.

Bez ziemi i państwa, miał naród żydowski nie do końca do dziś przez historyków rozpoznany pakiet „żydowskich spraw”, które, rzec można, stanowiły jednocześnie swego rodzaju spoiwo narodowe. Rzadko tylko lub prawie nigdy „sprawy żydowskie” były identyfikowalne także jako sprawy polskie. Znaczy to, że mieszkający w Polsce Żydzi społeczno-polityczno-militarne poczynania kraju swego zamieszkania postrzegali na kształt przewalających się mas wulkanicznej lawy, i włączali się tylko w te działania, które w jakiś sposób dawały się utożsamić ze „sprawami żydowskimi”. Wobec pozostałych spraw, nie identyfikowanych przez nich jako „sprawy żydowskie”, Żydzi polscy przyjmowali pozycję outsiderów. Doskonałym przykładem takiej żydowskiej postawy jest Marek Edelman, zmarły kilka lat temu jeden z ostatnich żyjących uczestników Powstania w Getcie Warszawskim, który przez większość życia – jak sam mówi – obracał się w kręgu „żydowskich spraw” i w „sprawy polskie” włączył się dopiero trzydzieści lat po zakończeniu wojny: Na przełomie 1975/1976 r. niezależne opozycyjne środowiska w Warszawie zorganizowały protesty przeciwko próbie wpisania do konstytucji [Polski] artykułów o kierowniczej roli partii oraz przyjaźni z ZSRR. Wiktor Woroszylski wysłał Teresę Bogucką, dziś dziennikarkę „Gazety [Wyborczej]”, do Łodzi, żeby poprosiła o podpis [Marka] Edelmana (do historii protest ten przejdzie jako ”List 101”). Bogucka pamięta, że spytał, dlaczego przyjechała akurat do niego i co on ma z tym wspólnego, przecież to nie jest sprawa żydowska. – Prawda, to nie jest sprawa żydowska, to nie jest sprawa polska – odpowiedziała Bogucka – to jest sprawa słuszna. Podpisał. [...] – W ten sposób – opowiadał Edelman później – pod postacią przemarzniętej, bo akurat był straszny mróz, Tereski Boguckiej przyszła do mnie Polska.[2] 

Polska nie przyszła do Marka Edelmana przed wojną.

Nie przyszła we wrześniu 1939 roku.

Nie przyszła w dniach zagłady warszawskiego getta.

Polska przyszła do Marka Edelmana trzydzieści lat później.

Wydaje się, że właśnie przedstawiona wyżej klasyfikacja Marka Edelmana, która potwierdza bardzo ostre rozgraniczanie przez polskich Żydów spraw na „polskie” i „żydowskie”, stanowi klucz do zrozumienia postaw polskich Żydów wobec wybuchłej we wrześniu 1939 roku drugiej wojny światowej. Bo skoro on, polski Żyd urodzony i wychowany w Polsce, który z tym krajem świadomie związał całe swoje życie, ponad trzydzieści lat po wojnie nadal ściśle segregował otaczającą go rzeczywistość na „sprawy polskie” lub „sprawy żydowskie”, to segregacja taka musiała być także zjawiskiem powszechnym w chwili wybuchu drugiej wojny światowej. Takie właśnie rozumienie rzeczy potwierdzają inne żydowskie źródła. Na temat tego, czy wybuch drugiej wojny światowej był tylko polską, czy także żydowską sprawą, Emanuel Ringelblum pisze w sposób następujący: Ostatnio zauważono znaczny rozwój świadomości historycznej. W dziesiątkach wypadków nawiązuje się do średniowiecza. Rozmawiałem z uczonym żydowskim. Żydzi stworzyli sobie odrębny świat, zapomnieli w nim o nieszczęściach wokoło, nikogo nie wpuszczali do środka. [...] Słyszałem interesującą teorię [...]. Żydzi są stroną prowadzącą wojnę i dlatego muszą ponosić ofiary. [3]

Gdy Emanuel Ringelblum zdziwiony nieco zapisywał tę zasłyszaną interesującą teorię, że tocząca się obecnie wojna jest także wojną żydowską, czyli żydowską sprawą, niemiecko-sowiecka okupacja polskich ziem trwała bez mała dwa lata. Teoria, że druga wojna światowa jest także żydowską sprawą, rodziła się więc w środowisku polskiego żydostwa bardzo powoli i prawdopodobnie nigdy nie wyszła poza wąskie kręgi gettowych historyków i pamiętnikarzy. Tezę tę potwierdza m.in. powstały na przełomie 1942/1943 roku – a więc w okresie, gdy los Żydów polskich dla nikogo nie był już tajemnicą – inny fragment Kroniki Ringelbluma, w którym autor wskazuje pomysłodawcę „interesującej’ teorii: Na pytanie, które niemal codziennie zadawały sobie miliony Żydów polskich, czy uda się przeżyć wojnę, czy hitlerowscy mordercy przerwą rzeź, czy też doprowadzą do końca swój plan całkowitego wytrzebienia Żydów, towarzysz [Szachno Efroim] Sagan miał oryginalną odpowiedź: „My, Żydzi, jesteśmy stroną, z którą Hitler prowadzi wojnę. Jesteśmy na froncie”.[4]

Szachno Efroim Sagan był jednym z nielicznych polskich Żydów, którzy uważali, że druga wojna światowa jest także „żydowską sprawą”. Był tak odosobniony w swym rozumowaniu, że jego poglądy przetrwały jedynie w zapiskach kronikarskich jako oryginalna i interesująca teoria.

W wojnie obronnej we wrześniu 1939 roku „uczestniczyło w walce z Niemcami w szeregach armii polskiej około 120.000 Żydów, obywateli polskich; 32.216 poległo, a 61.000 zostało wziętych do niewoli niemieckiej”.[5] Niewielka grupka polskich Żydów-żołnierzy założyła jesienią 1939 roku żydowską konspiracyjną organizację „Świt”,  która przekształciła się w Żydowski Związek Wojskowy (ŻZW), konspiracyjną organizację wojskową porównywalną w celach i działaniu z Armią Krajową, na czele której stanął porucznik Dawid Apfelbaum. Żołnierze Żydowskiego Związku Wojskowego jako jedyni Żydzi utrzymywali kontakty z Armią Krajową i innymi polskimi organizacjami konspiracyjnymi; w sile szacowanej na 150-400 dobrze uzbrojonych żołnierzy walczyli w Powstaniu w Getcie Warszawskim w 1943 roku.[6]

Wiele wskazuje na to, iż prawda o patriotycznej postawie i walce żołnierzy ŻZW w POLSKO-ŻYDOWSKIEJ SPRAWIE, przez dziesięciolecia skazana była na zapomnienie. Spośród bojowników ŻZW (Beitar) przeżyło zaledwie trzech lub czterech. Etos walki w warszawskim getcie przywłaszczyła sobie organizacja ŻOB.[7]

 



[1] Żydowscy komuniści, podobnie jak komuniści polscy, wybuch wojny i okupację wschodnich ziem Polski przez ZSRR we wrześniu 1939 roku przyjęli jako realizację ideałów, o które walczyli.  Żydzi zasymilowani, czyli Polacy podpadający pod ustawy norymberskie, przyjęli postawę obywatelską i wybuch wojny odebrali jako napaść na własne państwo.

 

[2] J. Szczęsna, Ostatni Mohikanie i nowy naród, „Gazeta Wyborcza” z dnia 28-29 czerwca 2003 r.

[3] E. Ringelblum, Kronika getta warszawskiego, Warszawa 1983, s. 189-190 i 269.

[4] Ibidem, s. 539.

[5] W. Bartoszewski, Z. Lewinówna, Ten jest z ojczyzny mojej, Kraków 1968, s. 9.

[6] Polski Słownik Judaistyczny, Warszawa 2003, Tom II, s. 865.

[7] J. P. Eisner, Nadać sens śmierci, w: „Wprost” z dnia  8 czerwca 2003 roku.






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.