Jadwiga Chmielowska: Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek
data:17 września 2013     Redaktor: AlicjaS

III RP  nie skorzystała z szansy. Samozwańcze elity wyselekcjonowane przez gen. Kiszczaka nie wierzyły w możliwość samostanowienia. Ci co sprawują post okrągło-stołowe rządy zapomnieli o przestrogach Norwida: „Niewo­la - jest to for­my pos­ta­wienie na miej­scu ce­lu. Oto uciśnienie.”

fot. sxc.hu







III RP to państwo okupacyjne

 

Państwo służy obywatelom. Im silniejsze państwo tym powinno lepiej zapewniać poczucie bezpieczeństwa osobistego i ekonomicznego, umożliwiać  rozwój indywidualny poprzez edukację oraz dostęp do dóbr kultury, realizację dążeń, marzeń. Norwid ma rację „Oj­czyz­na to wiel­ki zbioro­wy obowiązek”. Jeśli naród nie dba o państwo,  to je traci. Okupant dba natomiast o rozwój swojego państwa i dobro własnego narodu kosztem innych społeczeństw. To jego prawo, a nawet obowiązek! Kolonie służą metropoliom.

 

To już było w naszej historii

W XVIII wieku nasi przodkowie,  tak jak my teraz, nie dbali o państwo. Pochłonięci byli ślepym naśladowaniem  Zachodu. Myśleli, że Rzeczpospolita trwać będzie na wieki.  Trzeba pamiętać, „że tym co decydowało o przynależności do narodu polskiego była wolność. Wyznanie i język były na drugim planie” -  twierdzi dr Richard Butterwick z Uniwersytetu w Londynie. Tracąc państwo utracili wolność. Każde kolejne pokolenie musiało oddawać życie w walce o odzyskanie państwa. Zaborcy wynaradawiali Polaków i łupili ich majątki. Tak jak teraz bali się naszego umiłowania wolności.  Jakże ciężka i wieloletnia była walka Poznaniaków, by móc utrzymać poziom ekonomiczny Polaków. Rosjanie po każdym zrywie narodowo-wyzwoleńczym przeprowadzali konfiskaty majątków.  Robili to nie tylko na postrach, ale też po to, by patriotyczne rodziny nie miały pieniędzy na działalność patriotyczną.

II RP - wyśnione i wymarzone  przez 123 lata państwo legło w gruzach. Byli zaborcy dogadali się i w wyniku II wojny światowej  przy obojętności sojuszników – zwycięskich mocarstw - Polska trafiła pod okupację sowiecką. Nasi ojcowie i dziadkowie nie tylko odzyskali w 1918r. niepodległość, ale i czynem zbrojnym ją utrzymali. W powstaniach wyzwolili Wielkopolskę i Śląsk. Scalili państwo z trzech zaborów, rozbudowali przemysł. Choć partie polityczne prowadziły spory, to jednak każda z nich miała na celu dobro państwa. Wychowane w II RP pokolenie nie tylko walczyło w II wojnie światowej, ale również odbudowało kraj po zgliszczach wojennych i wychowało wbrew komunistom następne pokolenie patriotów,  zdolne do przeprowadzenia walki narodowowyzwoleńczej czyli rewolucji „Solidarności”. Ostatni partyzant II RP zginął w 1963r.  Przez 45 lat trwał na posterunku rząd emigracyjny. Czekał na ponowne wybicie się Polskę na niepodległość.

I znów równo po 70 latach nadarzyła się okazja. Tak jak w 1917r. rewolucja w Rosji, tak w 1987 r. sowiecka pierestrojka dały możliwość odzyskania niepodległego państwa.

III RP  nie skorzystała z szansy. Samozwańcze elity wyselekcjonowane przez gen. Kiszczaka nie wierzyły w możliwość samostanowienia. Ci co sprawują post okrągło-stołowe rządy zapomnieli o przestrogach Norwida: „Niewo­la - jest to for­my pos­ta­wienie na miej­scu ce­lu. Oto uciśnienie.”  Nie wierzyli w możliwość budowy niepodległego państwa. Bredzili o tym, że bazy sowieckie mają zostać w Polsce, chcieli Układ Warszawski przekształcać w NATO-bis. Przyjęli kontynuację prawną PRL, więc każdy Ubek czy SB-ek działał zgodnie z prawem, a patrioci mają problemy do dziś. Powstańcy Warszawscy eksmisje na bruk … nie przyjęto, że III RP jest kontynuacją prawną II RP. Grzech założycielski i jego skutki trwają. Tchórzliwe łżeelity chciały niszczyć państwo. Doświadczyły totalitarnej PRL, więc uważały, że im słabsze państwo, tym lepiej. O takich pisał Norwid: "Niewolnicy wszędzie i zawsze niewolnikami będą - daj im skrzydła u ramion, a zamiatać pójdą ulice skrzydłami".

Nie ściągnięto do Polski emigracyjnych doświadczonych dyplomatów II RP. 70-latkowie mogliby nauczyć wiele swoich następców. Żyjący jeszcze oficerowie przedwojennej „Dwójki” powinni szkolić nowe służby specjalne. Nic z tego, stworzono karykaturę państwa. Nikt nic nie może i za nic nie odpowiada. Dlatego III RP zwana słusznie  coraz częściej PRL-bis stała się dla Polski i Polaków wręcz państwem okupantem.

 

Partie

Obywatele nie mają absolutnie wpływu na to, kto nimi rządzi. Partie przypominają bardziej układy mafijne, w których grają ze sobą poszczególne koterie – gangi. Każdy członek dąży do osiągnięcia jak największych korzyści dla siebie. Liczą się bowiem tylko pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Obecnie wielu członków zapisało się do partii myśląc o synekurach, wszak nawet sprzątaczką można zostać jedynie mając znajomości. Obowiązują dwie zasady MBW ( mierny, bierny ale wierny) i TKM ( teraz q… my). Stosunki w partiach podobne jak w PZPR – kłaniają się sekretarzowi wszyscy wazeliniarze. Niezależnych i sprawnych nikt nie potrzebuje na zasadzie - a nuż wyrośnie rośnie mi konkurencja

Partia powinna być, jak sama nazwa wskazuje, grupą obywateli, których łączą podobne poglądy i wizje sposobu prowadzenia polityki, czyli rozumnego działania dla dobra wspólnego.  Wszystkie partie od prawa do lewa musi łączyć wspólny cel  - pomyślny rozwój państwa. Polska racja stanu powinna być dla nich jedynym wyznacznikiem. Cele w polityce wyznacza się dalekosiężne – na 10, 50, 100 lat. Nie jak obecnie - od kadencji do kadencji stawiane są obietnice bez najmniejszego zamiaru ich realizacji. Ot tak - pod publiczkę. Każda partia winna realizować stabilnie cele dalekosiężne, może innymi metodami dbać o to, co dla kraju najważniejsze:  rozwój cywilizacyjny i gospodarczy, bezpieczeństwo oraz  pomyślność obywateli.

 

Parlament

Sejm nieustających obrad trwa już 22 lata. Poprzedni czteroletni skończył się rozbiorami. Sejm nieustający to taki, który  w każdej chwili gotowy jest do obradowania. Nie znaczy to wcale, że parlamentarzyści muszą pracować na zmianę - tydzień pracy w komisjach i tydzień obrad plenarnych. Posłowie nie mają czasu na spotkania z wyborcami, na naukę, na dyskusje z ekspertami, na myślenie. Siedzą na sali sejmowej bo … dieta leci. Wystarczyłoby, gdyby obrady były dwa, trzy razy w roku. Ustawy podczas legislacji są przez niekompetentnych posłów psute. Do sejmu trafiają znani nauczyciele, lekarze, sportowcy, aktorzy, osoby merytorycznie nieprzygotowane, by stanowić prawo. Nie korzystają też z ekspertów. Głosowanie jest czasami zupełnie przypadkowe. Ciągłe zmiany prawa nie służą stabilizacji państwa. Warto posłużyć się przykładem: Przedwojenny kodeks handlowy z 1935r. obowiązywał do września 2000r. Był to dobry i przejrzysty dokument.

Czy ministrowie a zarazem posłowie mają czas na cokolwiek? Jak to jest, że władza ustawodawcza i wykonawcza jest w jednej osobie?

 

Zniszczenie gospodarki

Udało się wmówić społeczeństwu, że polski przemysł jest do niczego. Opór poszczególnych załóg łamano. Zabrakło „Solidarności” tej z 1980r. Po to właśnie wprowadzono stan wojenny, by wymienić w niej elity. Najpierw sprzedano za bezcen cementownie. Od razu pod młotek poszły przedwojenne monopole – spirytusowy i tytoniowy. W II RP cały dochód z tych branż zasilał kasę państwową i był  ważną pozycją w budżecie państwa. Sprzedano huty, zlikwidowano przemysł stoczniowy, maszynowy, przetwórczy, spożywczy, włókienniczy i odzieżowy. Komu przeszkadzały polskie cukrownie? Zamknięto kopalnie. Za bezcen sprywatyzowano banki.

W większości przypadków były to wrogie przejęcia. Kupował tzw. inwestor strategiczny tylko po to, by je zamknąć i wyeliminować konkurencję. Sprzedano Telekomunikację Polską i polskie banki. Padły biura projektów, ośrodki badawcze i nowoczesne laboratoria elektroniki. Nasuwa się proste pytanie -  gdzie są pieniądze z prywatyzacji. Co za nie zbudowano?  Czyżby rząd i posłowie się sami wyżywili? Armia nikomu nie potrzebnych urzędasów rośnie. Nawet pieniędzy z UE nie potrafią zagospodarować!

Niestety też niektórych polskich publicystów ogarnął  w latach 90 XX w. jakiś amok. Pisał taki dureń, iż nawet za złotówkę trzeba oddać polskie firmy menagerom z zachodu!  Im mniej własności państwa tym lepiej? Dla kogo lepiej?

Nikt nie chciał słuchać Andrzeja Gwiazdy, że stosunki własności środków produkcji zmienia się tylko w drodze rewolucji. Przestrzegał przed dziką i szkodliwą prywatyzacją. Dodatkowo zniszczenie firm polegało na rozbiciu ich na różne spółki córki. Potem cwaniaczki i była nomenklatura się uwłaszczała.

Ustawianie niskiej ceny w  przetargach jako najważniejszego kryterium doprowadza albo do upadłości firm startujących w przetargach albo do aneksów. Przetargi i konkursy są najbardziej korupcjogenne i prowadzą wprost do powszechnego praktykowania podzleceń podwykonawcom, którzy nie otrzymują wynagrodzeń za swoją pracę. Wygrywający przetarg ogłasza upadłość i znika z kasą.

Zyski z zagranicznych firm i banków są wyprowadzane za granicę. Polacy stają się tania siłą roboczą. Chodziło o to, by nasze wyroby, nie konkurowały na zachodzie. Przykładem może być bydgoski „Zamach”. Polska nie ma zajmować się wynalazczością. Mamy być co najwyżej montażownią!

Zniszczenia w naszym przemyśle są teraz większe niż w wyniku wojny, wtedy nie wszystko było zbombardowane i zdemontowane, by wywieźć do Sowietów. Polityka kolejnych rządów szła w tym samym kierunku – niszczyć państwo!

 

Przedsiębiorczość

Wszyscy polscy przedsiębiorcy żyją w niepewności. Nawet dobrze prosperujące firmy z dnia na dzień może załatwić mafia „bankowo – urzędniczo - prawna”. Wielu już na własnej skórze odczuło żądanie natychmiastowej spłaty kredytu, kiedy przedsiębiorstwo było w rozkwicie i ktoś miał na nie chrapkę. Do nękań zaliczają się nieustające kontrole skarbowe, PiP, Sanepidu itp. Zmiany interpretacji przepisów ZUS dla właścicieli firm, pracujących też na etatach, pracowników nakładczych,  itp. Czasem zdarzają się nawet aresztowania, a gdy firma przestaje już istnieć lub przejmuje ją kolejny właściciel, okazuje się raptem, że zatrzymanie było niesłuszne.

Unikają odpowiedzialności finansowej ci, którzy zatrudniając podwykonawców nie wypłacają należności i powodują zatory płatnicze. Państwo się tym wszystkim nie interesuje.

 

 

Bezpieczeństwo

W stanie wojennym, w latach 80-tych organizacja Wolność i Pokój promowała odmowę służby wojskowej. Lecz wtedy chodziło o Ludowe Wojsko Polskie podporządkowane dowództwu moskiewskiemu. W ramach Układu Warszawskiego mieliśmy atakować np. Belgię i Danię. Niestety niechęć do wojska przeniosła się na lata 90-te XX w. Wymyślono, że po co nam armia, jak jest NATO. Wmawiano Polakom, że dokoła mamy samych przyjaciół, więc najlepiej się rozbroić, a wojsko ograniczyć do maksimum 100 tys. Zlikwidować przy tym przemysł obronny.

Teraz mamy jedynie korpusy ekspedycyjne, a  brak jest wojska, które byłoby w stanie obronić polskie terytorium. Nie zdobyto się nawet na to, by zrealizować pomysł Romualda Szeremietiewa budowy struktur obronnych na wzór amerykańskiej Gwardii Narodowej.

Młodzi ludzie bez przeszkolenia wojskowego są rozmemłani, nieodporni psychicznie, nie potrafią działać w grupie. To kolejna zbrodnia dokonana na naszej młodzieży. Jakże chwalebne było móc bronić ojczyzny. Za to dostawało się szlachectwo. Były całe wsie polskiej szlachty zaściankowej.

Wywalczyć mogliśmy wolna Polskę dzięki temu, że nasi dziadkowie mieli wyszkolonych oficerów i żołnierzy w armiach zaborczych. Teraz mamy młodzież chowaną wg zasady „róbta co chceta”.

Najnowszy pomysł władz to likwidacja posterunków policji. Mają być jedynie komisariaty. Obywatelu broń się sam - chce się zawołać!

 

Praworządność

W niezależność sądów i prokuratury już nikt w III RP nie wierzy. Ciągnące się procesy, niedouczeni prawnicy, wyroki urągające zdrowemu rozsądkowi i zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Jest niestety jeszcze gorzej, zdarzają coraz częściej przypadki uwikłania sędziów i prokuratorów w działania przestępcze. Nie pozbawia ich to prawa wykonywania zawodu. Skazana za wyłudzenia w Poznaniu sędzia orzeka spokojnie w Łodzi.

Zdążają się niestety też liczne wyroki na polityczne zamówienie, wbrew materiałom dowodowym.

 

Edukacja

Pomysł ograniczenia do minimum nauki historii i literatury polskiej ma służyć wynaradawianiu Polaków. Drastyczne zmniejszenie ilości lekcji przedmiotów ścisłych i przyrodniczych spowoduje zapaść cywilizacyjną Polski. Poziom wiedzy i umiejętność samodzielnego myślenia absolwentów szkół średnich jest niewystarczający by podjąć studia - alarmują profesorowie wyższych uczelni i organizują zajęcia wyrównawcze. Młode pokolenie jest wręcz zachęcane do wyjazdu z kraju, by wykonywać podrzędne prace u obcych. Do tego wykształcenie i wysoki poziom intelektualny może być przeszkodą.

 

Kultura

Ograniczane są wydatki na kulturę wyższą. Następuje likwidacja kolejnych orkiestr i chórów. Ubożejące społeczeństwo nie stać na pójście do teatru czy opery. W mediach, nawet publicznych popularyzowana jest niskiego lotu kultura masowa. Wydawane są krocie na kontrowersyjne koncerty. Ostatnio pomieszczenia Zbiorów Specjalnych Głównej Biblioteki Lekarskiej  w Warszawie na Jazdowie  Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zamierza przeznaczyć na inne cele ( ponoć muzeum tańca)  - kosztem Głównej Biblioteki Lekarskiej. Likwidowana jest też w Częstochowie „Gaude Mater”.

 

Bezpieczeństwo socjalne

Likwidacja całych gałęzi przemysłu doprowadziła do bezrobocia. Pomoc społeczna jest niewydolna. Zwiększyła się przestępczość. Z roku na rok powiększa się ilość „wykluczonych”. Zarobkowa emigracja pociąga za sobą rozpad rodzin, a nawet zwiększenie ilości dzieci w Domach Dziecka.

Od wczesnych lat 90-tych XX w. ograniczano wpływy do ZUS. Zaczęło być modne wymuszanie na pracownikach tzw. samozatrudnienia. Nawet bogata TVP S.A. zwalniała już w pierwszej połowie lat 90-tych XX w. etatowych  pracowników i nakazywała zakładanie jednoosobowych firm, by oszczędzić na składkach ZUS. W tych latach też wymyślono wskaźniki zatrudnienia i zachęcano „wrzucanie w koszty” wydatków na pracowników. Trudno dojść do tego, czemu miało służyć wprowadzenie najróżniejszych wskaźników. Jedno jest pewne, nie służyło to systemowi emerytalnemu państwa.  Najpierw  było zachęcanie, a później już wymuszanie przystąpienia do różnych funduszy emerytalnych. Nie zabezpieczają one wcale przyszłych emerytów. Jest to wyprowadzenie środków finansowych z państwa do innych krajów. Lepiej wyszliby wszyscy na tym, gdyby wpłacali oszczędności na emeryturę wprost do banku, a nawet chowali w przysłowiowej skarpecie. Praca wszystkich – kobiet i mężczyzn spowoduje jeszcze większe bezrobocie młodzieży - emigrację i klęskę demograficzną!

 

Ochrona zdrowia

Trudno nie odnieść wrażenia, że chodzi przede wszystkim o ograniczenie populacji Polaków. Pod  koniec lat 90-tych XX w. nie chciano się zgodzić na 10% odpis podatku na kasy chorych, gdyż uważano, że ma być minimum 11%. Następny rząd właśnie powołany przez tych, którzy protestowali ustalił składkę na 7%! Przypadek? Potem przyszły bardzo wysokie uposażenia pracowników Kas Chorych i ekskluzywne siedziby. Zabrakło pieniędzy na leczenie. Wymyślono kontrakty. Szpital i przychodnia mają zaplanować, na jakie jednostki chorobowe zapadną ich pacjenci. Do poradni i szpitali tworzą się wielomiesięczne, a nawet wieloletnie kolejki. Bo szybko kończą się pieniądze z kontraktu. Jeśli szpital nie chce się zadłużać lecząc pacjentów, to już od lipca ma puste łóżka. Ciągłe korowody z listami leków częściowo refundowanych nasuwają podejrzenia o bałagan czy korupcję.
Zaniechano tak popularnej w II RP, a nawet w PRL, profilaktyki. Likwidowane są placówki rehabilitacji. Zbrodnią na narodzie jest wycofanie gabinetów lekarskich i stomatologicznych ze szkół.

 

Media

Brak jest wielonakładowej rzetelnej prasy. Nie zapewniają sprawnej komunikacji społecznej również media publiczne. Funkcji wyraziciela opinii publicznej nie sprawują media regionalne i lokalne. TVP regionalna została praktycznie zaduszona finansowo. Na szczęście niektóre rozgłośnie regionalne Polskiego Radia posiadające osobowość prawną i niezależność finansową od Polskiego Radia S.A. próbują trwać jeszcze na posterunku.

Niestety rzetelni dziennikarze pragnący zachować swą niezależność zwalniani są z pracy w poprawnych politycznie mediach. Nie wolno im nawet pisać na blogach komentarzy i tekstów publicystycznych.  Aktualna jest obecnie w Polsce próba kneblowania blogerów, a zatem nowej, przełamującej wszelkie ograniczenia formy niezależnego dziennikarstwa.- napisał Eli Barbur, zwolniony z IAR za podanie na swoim prywatnym blogu informacji o dziennikarzu pracującym w Polskim Radiu, który, jak się okazało, figuruje w raporcie o rozwiązaniu WSI.

§ 212 kodeksu karnego stoi na straży, by dziennikarze nie mogli przekazywać prawdziwych informacji o osobach czy firmach. Każdy może poczuć się urażony nawet prawdziwą informacją. Kuriozum - skazany prawomocnym wyrokiem więzień uzyskał skazanie dziennikarza za opisanie jego przestępstw!

Społeczeństwo ma być słabo poinformowane, królować ma miałka rozrywka i prorządowy PR. Wypadnie chyba nazywać takie media „gadzinówkami”, jak gazety w Generalnej Guberni. Powszechnie lansowany jest w mediach nihilizm, a wyśmiewany: patriotyzm i działania społeczne.

Uwikłani w kredyty dziennikarze zapomnieli o słowach Norwida: „Nie trze­ba kłaniać się Oko­licznościom, a Praw­dom ka­zać, by za drzwiami stały”.

 

Polityka zagraniczna

Nikt jej nie prowadzi. Została oddana w ręce państw obcych. Główna zasada polityków III RP, to taka - by ich wszyscy chwalili za granicą. Mają paraliżujący lęk przed jakąkolwiek samodzielną decyzją. Efekt to Smoleńsk 2010.

Można odnieść wrażenie, że „wszyscy lecimy Tu 154”.

 

Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek

Wszystko to sprawia, że społeczeństwo ma wrażenie absolutnej bezsilności. Atomizacja wzrasta. Strach przed utratą pracy i narażeniem się komuś możnemu paraliżuje. Polacy nie czują, by państwo ich chroniło. Wręcz przeciwnie - odnoszą wrażenie, że po 1989 r. samozwańcze elity tak nienawidzą państwa, że wszystkimi siłami chcą je zniszczyć. Takie poczucie niemożności już było, wtedy pisał Norwid: „Po­lacy al­bo­wiem używają po­wie­dze­nia "nie ma co mówić" wte­dy, gdy jest bar­dzo wiele do mówienia.”

Nawet wśród ludzi mieniących się politykami, czyli takimi, co to mają działać dla dobra wspólnego, brak jest dyskusji o państwie, o błędach popełnianych. Brak szczerej rozmowy wprost, „bez owijania w bawełnę”,  sprawia, że agentura obca i zwykłe gnojki skłócają nawet przyjaciół. Jedynie otwarta dyskusja posuwa naprzód i pozwala weryfikować nasze informacje i wyciągać wnioski. Norwid przestrzega przed tłumieniem dyskusji:  „Czy ten ptak ka­la gniaz­do, co je kala, Czy ten, co mówić o tym nie pozwala?”

 

Pamiętajmy, że: „Oj­czyz­na to wiel­ki zbioro­wy obowiązek.”

 

Tekst ukazał się  w  „Niepodległej” , 9.09.13

 

----------------------------------------------------------------------------

POLECAMY: rozmowę z prof. W. Kieżunem! - video



Materiał filmowy 1 :






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.