Związkowcy w natarciu!
data:11 września 2013     Redaktor: Redakcja

Pod sejmem wrze! Dlaczego protestujemy - mówią związkowcy. Prezentujemy program protestów oraz główne postulaty Międzyzwiązkowego Krajowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego.


Główne postulaty Międzyzwiązkowego Krajowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego:
1. Zmiana ustawy o referendach ogólnokrajowych – po zebraniu 500 tys. podpisów referendum ma być obligatoryjne (dziś decyduje sejm, który odrzucił np. wniosek o referendum emerytalne, pod którym zebrano 2,5 mln podpisów).
2. Wycofanie fatalnych dla pracowników zmian w kodeksie pracy wprowadzających tzw. elastyczny czas pracy, który oznacza brak zapłaty za nadgodziny i konieczność 12-godzinnej codziennej pracy nawet przez pół roku.
Pozostałe postulaty Solidarności:
1.  Zaniechanie likwidacji rozwiązań emerytalnych przysługujących pracownikom zatrudnionym w warunkach szczególnych lub o szczególnym charakterze.
2.  Uchwalenie przez Sejm RP ustaw ograniczających stosowanie tzw. umów śmieciowych.
3.  Zaprzestanie likwidacji szkół i zaprzestanie przerzucania finansowania szkolnictwa publicznego na samorządy.
4.  Stworzenie osłonowego systemu regulacji finansowych oraz ulg podatkowych dla przedsiębiorstw utrzymujących zatrudnienie w okresie niezawinionego przestoju produkcyjnego.
5.  Podwyższenie wysokości płacy minimalnej zgodnie z projektem złożonym przez NSZZ Solidarność.
6.  Stworzenie ustawy o systemie rekompensat dla przedsiębiorstw energochłonnych.
 
 
Krzysztof Dośla
– przewodniczący ZR Gdańskiego
Ze zdumieniem słuchałem wystąpienia Donalda Tuska w Krynicy i od razu przypomniały mi się słowa socjaldemokratycznego premiera Węgier Ferenca Gurcsanyego: „kłamaliśmy rano, kłamaliśmy wieczorem, kłamaliśmy cały czas”. Premier polskiego rządu jest wyśmienitym naśladowcą tego dżentelmena z Węgier. Słuchałem też niedawno ministra Sławomira Nowaka, który mówił, jakie mamy dzisiaj w Polsce złote czasy (nie chodziło mu o zegarki) i jak dynamicznie Polska rozwija się w ostatnich latach. Doszedłem do wniosku, że jeśli ci ludzie wierzą w to, co mówią, to należałoby skierować ich do jakiegoś lekarza specjalisty. Albo po prostu kłamią. To powinno być kolejne hasło naszej akcji: dość kłamstw. Jeżeli na Pomorzu, kiedy w sezonie uruchamia się dziesiątki tysięcy miejsc pracy, bezrobocie jest na poziomie 13 proc., czyli ponad 110 tys. osób jest bezrobotnych; jeśli do końca lipca w tym roku upadło więcej firm niż w całym roku 2012, a kolejne są zagrożone likwidacją, jak Stocznia Gdańska, to naprawdę powodów do powiedzenia temu rządowi „dosyć” jest wystarczająco dużo.
Cecylia Gonet
– przewodnicząca ZR Śląsk Opolski
Idziemy pod tym hasłem „Dość lekceważenia społeczeństwa” i pod nim mobilizujemy społeczeństwo. Chcemy zaprezentować swoją siłę. Nie tylko my, Solidarność. Zwróciliśmy się do wszystkich: osób niezrzeszonych, naszych sympatyków. Robimy to, ponieważ wszystkie inicjatywy strony społecznej zostały przez rząd jawnie zlekceważone. Premier wyrzucił do kosza 2,5 mln podpisów w sprawie referendum w kwestii podniesienia wieku emerytalnego i mamy pracować do 67 lat. Gdyby jeszcze w tym wieku czekała nas godna emerytura, ale tak nie będzie. Młodzi emerytury w ogóle nie doczekają. Po 15 latach ci sami politycy, którzy tworzyli OFE chcą je dzisiaj likwidować i wiadomo, że chodzi przede wszystkim o załatanie dziury Rostowskiego. Są jeszcze postulaty regionalne. Rozbudowa elektrowni Opole, którą premier obiecał. I emigracja zarobkowa, która dla młodzieży jest jedynym wyjściem. Ponad 35 proc. ludzi młodych w regionie opolskim nie ma pracy i dlatego wyjeżdża do Niemiec i Holandii a region się wyludnia. Przybywa tylko urzędników. W ciągu 6 lat o 50 tys., czyli o tylu ilu jest członków PO. Widać, jakie rząd ma priorytety.

Jarosław Grzesik
– przewodniczący Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego
Myślę, że jak zwykle będziemy najliczniejszą grupą, jeśli chodzi o branże, w trakcie protestów między 11 a 14 września – szacuję, że w ciągu tych dni będzie nas sporo powyżej 20 tysięcy. Popieramy postulaty zgłoszone przez Komisję Krajową i Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy, przede wszystkim domagamy się wycofania regulacji o elastycznym czasie pracy – bo dotyczy to także pracowników naszej branży – jak i zapowiedzi odebrania etatów i pomieszczeń związkowych, czyli niedopuszczalnych zmian w ustawie o związkach zawodowych. Premier w expose zapowiadał „korektę” dotyczącą emerytur górniczych. Dlatego dla naszej branży priorytetem jest utrzymanie uprawnień emerytalnych górników do przechodzenia na wcześniejszą emeryturę. Po ostatnich „jasełkach” Platformy, które odbyły się w Chorzowie, Donald Tusk zaczął się wycofywać z zapowiedzianego zamachu na emerytury górnicze, ale my mu po prostu nie wierzymy. On decyzje uzależnia od zasadniczej potrzeby – by słupki w sondażach wędrowały w górę. Kiedy słyszę, jak premier w Krynicy ogłasza koniec kryzysu, to włos jeży mi się na głowie, chociaż jestem łysy (śmiech). Po wrześniowych manifestacjach od premiera i rządu oczekujemy natychmiastowego podania się do dymisji, a od parlamentu – samorozwiązania.

Wojciech Grzeszek
– przewodniczący ZR Małopolska
Reprezentacja Małopolski będzie liczyć kilka tysięcy osób. Najważniejsze jest wymuszenie na rządzie, by wycofał się z elastycznego czasu pracy i próby zmiany ustawy o związkach zawodowych. Ta druga regulacja to całkowite zaprzeczenie zdobyczy Sierpnia, zamach na wolność związków zawodowych i zagrożenie dla ich przyszłości. Związki zawodowe w Polsce nie są przecież tak liczne jak w krajach zachodnich, a to i tak przeszkadza jak widać rządzącym. Przewodniczący Komisji Krajowej Piotr Duda w liście otwartym podkreślił, że będziemy domagać się – jak w Sierpniu – możliwości legalnej działalności związków zawodowych. Na pewno przypomnimy o postulacie wycofania ustawy „67”. Wydłużenie wieku emerytalnego przy fatalnej sytuacji służby zdrowia, kiedy ludziom brakuje na podstawowe leki, nie mówiąc o specjalistycznych badaniach, na które trzeba czekać miesiącami, to rodzaj przyspieszonej eutanazji. I nie waham się takiego określenia użyć! Będziemy też ponownie domagać się podniesienia płacy minimalnej – ona dziś nie ożywia gospodarki, a przyczynia się do emigracji zarobkowej młodych.

Mieczysław Jurek
– przewodniczący ZR Pomorze Zachodnie
Arogancja, bezczelność i buta tej władzy, a szczególnie polityków PO z Donaldem Tuskiem na czele, zmusza nas do tego protestu. Solidarność jest bowiem obecnie jedyną siłą w kraju, która może i musi przeciwstawić się antypracowniczej i antyspołecznej polityce rządu, który nie liczy się już z nikim i z niczym, uważając, że ma monopol na rację i prawdę. Politycy PO nie robią sobie nic z głosów ludzi, z argumentów opozycji, ze sprzeciwu społeczeństwa, bez mrugnięcia okiem wyrzucają do śmieci 2,5 mln podpisów przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego, bo przecież nikt im nic nie zrobi, nikt ich nie odwoła, nie ma na nich mocnych. A przed kolejnymi wyborami wyjdą do ludzi i zasypią ich kolejnym stekiem kłamstw i obietnic, z których nigdy nie zostaną rozliczeni. Temu mówimy dość! Nadszedł właśnie czas rozliczenia. Najdobitniej wyraża to hasło naszej akcji: „Dość lekceważenia społeczeństwa!”. Solidarność musi dzisiaj po raz kolejny walczyć o demokrację w Polsce, o poszanowanie praw, już nie tylko pracowników, ale wszystkich obywateli, do decydowania o przyszłości swojej, swoich rodzin i kraju. To dzisiaj jest zagrożone. Do Warszawy jedziemy również z lokalnymi postulatami. Nawet lokalne władze przyznały, że bez pomocy z zewnątrz region się nie podniesie i grozi mu dalsza degradacja. Dlatego domagamy się przede wszystkim specjalnego rządowego programu pomocowego, który ożywi lokalną gospodarkę i odbuduje znaczenie dużych zakładów przemysłowych, takich jak Stocznia Szczecińska, Zakłady Chemiczne Police czy Elektrownia Dolna Odra.

Kazimierz Kimso
– przewodniczący ZR Dolny Śląsk
Ta manifestacja jest ważna dla nas samych, dla załóg w zakładach pracy. Gremialny udział w proteście 14 września może być dla pracodawców w przedsiębiorstwach poważnym argumentem, aby nie wprowadzać 12-miesięcznego okresu rozliczeniowego w firmie. Także dla opinii publicznej będzie to ważny sygnał, że ten rząd swoim aroganckim podejściem do problemów świata pracy wywołał tak masowy sprzeciw.
Region Dolny Śląsk wysyła do stolicy 70 autokarów. Założyliśmy, że minimalnie powinno nas być ok. 3,5 tysiąca, co stanowi ok. 10 proc. ogółu członków związku w regionie. Mamy już zapełnionych 60 autokarów, ale wciąż dzwonią przedstawiciele kolejnych organizacji zakładowych i ludzie niezrzeszeni w „S”, którzy chcą razem z nami zaprotestować w Warszawie. Czy spodziewam się, że wielotysięczny tłum zmieni coś w myśleniu rządzących? Nie, bo po tamtej stronie jest myślenie dyktatorskie, gdzie na dialog z innymi poglądami nie ma miejsca. To przywiązanie do swego zdania stanowi jakiś problem charakterologiczny premiera. Donald Tusk ogłosił koniec kryzysu, ale dla pracowników nic nie zwiastuje optymizmu. Maleje popyt wewnętrzny i trudno te słowa inaczej określić niż zaklinanie rzeczywistości. Rząd nie zrobił nic, aby poprawiła się sytuacja pracowników!

Dominik Kolorz
– przewodniczący ZR Śląsko-Dąbrowskiego
Jednym z głównych haseł naszego protestu jest kwestia referendum – zmiana konstytucji i ustawy o referendum. W naszym regionie wzbudziło to duże zainteresowanie, nie tylko wśród członków Solidarności. Ludzie oczekują narzędzia, które im pozwoli realnie współrządzić krajem. Mamy przecież zapisane w konstytucji, że władzę w naszym kraju sprawuje naród. Dzięki instytucji referendum ludzie przestaną czuć się obco, przestaną czuć się lekceważeni. Zaczną się budzić.
Przy okazji obchodów rocznicowych, nasuwa mi się olbrzymia analogia do tego co działo się 33 lata temu, czy w roku 1988. Wtedy strajki wybuchły na bazie dużego niezadowolenia społecznego spowodowanego tym, że władza straciła kontakt z rzeczywistością. Nie prowadziła kompletnie żadnego dialogu ze społeczeństwem i traktowała człowieka jak przedmiot. Dziś jest bardzo podobnie i te protesty wrześniowe są spowodowane m.in. tym, że człowiek w naszym kraju często nie jest podmiotem, ale jest traktowany jak przedmiot.
Wrześniowy protest w mojej ocenie się uda. Może nawet być największy od 25 lat.

Andrzej Kropiwnicki
– przewodniczący ZR Mazowsze
Miarka się przebrała – brak dialogu, brak możliwości rozwiązań na poziomie komisji trójstronnej, zmiany w kodeksie pracy, które zostały podjęte bez żadnych konsultacji i akceptacji związków. Nie możemy sobie pozwolić na takie lekceważenie. Nie możemy pozwolić, żeby pracowników traktowano jak śmieci, a nam utrudniano działanie. Związki zawodowe mają obowiązek bronić miejsc i warunków pracy, dlatego ten protest jest konieczny. Musi się udać. Nie damy sobie zamknąć ust. Musimy pokazać, że jesteśmy silni i solidarni. Jeżeli nie zostanie podjęty dialog i nie zacznie się nas traktować poważnie, to ekipy rządzące będą musiały się ewakuować z polityki na dłuższy czas.

Marian Król
– przewodniczący ZR Środkowowschodniego
Rząd odmówił dialogu społecznego, narzucił nam swego rodzaju dyktaturę i problemy rozwiązuje według własnego czy wielkiego biznesu uznania. Z taką formą państwa się nie zgadzamy. Społeczeństwo jest lekceważone, wysiłek społeczny, nie tylko Solidarności, wyrzucany do kosza. Trzeba doprowadzić do powstania państwa obywatelskiego; rozstrzyganie istotnych spraw w formie referendów jest sprawą dla nas zasadniczą. Zmiany w przepisach o czasie pracy sprawią, że pracownik nie będzie mógł planować życia osobistego. Na Lubelszczyźnie zarabia się bardzo mało, więc bardzo ważna jest sprawa płacy minimalnej, jako szansa na zmniejszenie rozwarstwienia społecznego.
Dziś największe zagrożenie to próba wyeliminowania z życia publicznego związków zawodowych. W ojczyźnie Solidarności prawo może w praktyce uniemożliwiać organizowanie się pracowników w związek zawodowy. Do tego dochodzi brak rozwiązań emerytalnych, które by dawały wszystkim szansę na emerytury. Mimo postępu technicznego jest jeszcze bardzo wiele zawodów, w których nie da się pracować do 67 roku życia, więc w praktyce rządzący zafundowali nam pracę aż do śmierci. To wszystko jest nie do zaakceptowania.

Bogdan Kubiak
– przewodniczący Sekretariatu Transportowców
Idziemy zaprotestować przeciwko takiej polityce rządu – brak dialogu ze społeczeństwem i ze związkowcami. Rząd ignoruje stronę społeczną – nasze postulaty dotyczą zmiany całości rozwiązań emerytalnych, w tym podwyższenia wieku emerytalnego, likwidacji rozwiązań emerytalnych przysługujących pracownikom zatrudnionym w warunkach szczególnych, masowych umów śmieciowych, fatalnych dla pracowników zmian w kodeksie pracy wprowadzających tzw. elastyczny czas pracy. Dodajmy do tego zapowiedź zmian w ustawie o związkach zawodowych czy kwestię ochrony zdrowia, która dotyczy nas wszystkich, w tym także transportowców. To są problemy całego społeczeństwa. Jednak branża transportowa ma szereg własnych problemów, charakterystycznych z powodu swojej odrębnej specyfiki. I tak w kolejnictwie związane jest to z procesami prywatyzacyjnymi i osłoną dla pracowników, a elastyczne rozliczanie czasu pracy jest jednym z najważniejszym problemów w pracy kierowców.

Jarosław Lange
– przewodniczący ZR Wielkopolska
Jak już wiemy, będzie to największa akcja protestacyjna po ’89 roku. Rząd idzie faktycznie w kierunku wojny ze związkami zawodowymi, podejmując próbę nowelizacji ustawy o związkach zawodowych i ograniczenia możliwości ich działalności. Zaprzecza normom, które w całym świecie demokratycznym funkcjonują. To jest nie do przyjęcia, to zamach na demokrację i na związki zawodowe! Oburza nas także nowelizacja kodeksu pracy i wprowadzenie tzw. elastycznego czasu pracy. Po trzecie – plaga umów śmieciowych, ogromna skala tego patologicznego zjawiska, jesteśmy niechlubnym liderem pod tym względem na rynku europejskim, a za chwilę pewnie i światowym. Po czwarte – płaca minimalna. Chcemy – i taką złożyliśmy propozycję ustawową – by wysokość najniższego wynagrodzenia systematycznie rosła do poziomu 50 proc. średniego wynagrodzenia. Dziś gospodarka jeszcze jakoś tam funkcjonuje, bo wzrost PKB wynika z eksportu. Ale my spoglądamy na popyt wewnętrzny, który osłabł. Wzmocnić można go, dbając o poziom wynagrodzeń dziesiątek tysięcy osób otrzymujących minimalne wynagrodzenie. Każdy, kto dziś twierdzi, że w Polsce skończył się kryzys, niech porozmawia z tymi, którzy doświadczają go na własnej skórze. Solidarność, w przeciwieństwie do premiera, ma kontakt z tymi, którzy na temat kryzysu mogą sporo powiedzieć – jak szukają bezskutecznie pracy, jak tę pracę tracą albo na ile starcza im pensja. Od premiera oczekujemy już tylko jednej rzeczy – by jak najszybciej podał się do dymisji. Nie wierzę w próby szukania kompromisu i dialogu z tym rządem. Jak najszybciej powinien rozwiązać się parlament i należy rozpisać nowe wybory.

Zbigniew Majchrzak
– przewodniczący Sekretariatu Budownictwa i Przemysłu Drzewnego
W budownictwie i przemyśle drzewnym od dłuższego już czasu odczuwamy brak jakiegokolwiek dialogu. Wszystkie rozmowy, które prowadzimy z rządem, przebiegają w sposób niekonstruktywny i kończą się brakiem konkluzji. Jesteśmy najzwyczajniej lekceważeni, czego efektem jest pogłębiający się kryzys i coraz większa liczba upadających przedsiębiorstw. Żeby się ratować, firmy próbują różnych manewrów, które najczęściej odbijają się na pracownikach. Aby sytuacja się poprawiła, potrzebne są poważne zmiany w państwie, ludzie muszą wyjść na ulicę i powiedzieć głośno o tym, co ich boli. Dlatego też bierzemy udział we wrześniowych manifestacjach – żeby wyrazić nasze niezadowolenie z powodu braku dialogu społecznego i braku realizacji postulatów związków zawodowych. Uważam, że wszyscy powinni się obudzić i zacząć ze sobą współpracować. W Polsce niestety cały czas brakuje zdolności do dialogu i normalnej rozmowy. Dopóki się to nie zmieni, nasza demokracja będzie kaleka.

Józef Mozolewski
– przewodniczący ZR Podlaskiego
Od kilku już lat jako Solidarność i jako związki zawodowe czuliśmy, iż w ramach komisji trójstronnej jesteśmy lekceważeni i pomijani. W momencie, gdy doszło do tego, że wprowadza się zmiany bez jakichkolwiek konsultacji z nami, musieliśmy wreszcie powiedzieć – dość. Przy obecnej postawie premiera i koalicji rządzącej wiemy, że innego wyjścia nie ma, że trzeba dążyć do zmiany partnera, z którym będzie można usiąść przy stole i podjąć rozmowę. Niewiele udało się za rządów Tuska, ale na pewno udało się to, że zjednoczył związki zawodowe. Głęboko wierzę, że będzie to udana akcja protestacyjna, która doprowadzi do rozwiązania wielu palących problemów w naszym kraju. Ostatnie wydarzenia już pokazują, że głośne mówienie przynosi efekty. Nie jesteśmy państwem bananowym i nie pozwolimy na lekceważenie pracownika, na łamanie jego praw. Jego sytuacja musi się poprawić. Ludzie, którzy uczciwie pracują, powinni móc się z tej swojej pracy utrzymać, a nie tylko martwić się z miesiąca na miesiąc, jak przeżyć do pierwszego. Ten protest będzie takim głośnym wykrzyczeniem sprzeciwu i społecznego niezadowolenia.

Henryk Nakonieczny
– członek prezydium Komisji Krajowej NSZZ „S”:
Wydłużenie okresów rozliczeniowych czasu pracy pozwala pracodawcom rozliczać czas pracy załogi w ciągu 12 miesięcy – wydłużać go lub skracać w zależności od potrzeb, a potem ewentualnie oddawać wolne. W 2010 roku, jak podaje GUS, za czas przepracowany w nadgodzinach wypłacono pracownikom ponad 8,2 mld zł. Teraz zostaną tych wynagrodzeń pozbawieni – w okresie 12 miesięcy pracodawca odda im te nadgodziny, przyznając wolne, ale pieniędzy już nie otrzymają. Pracownicy mniej zarobią, spadnie więc i tak już osłabiony w kryzysie popyt wewnętrzny, a to przyczyni się do mniejszych wpływów do budżetu państwa i ograniczy dochody przedsiębiorców, którzy sprzedadzą mniej produktów.
Zmiany w kodeksie pracy odbiją się też na życiu rodzinnym pracowników. Jeżeli mąż i żona zostaną zmuszeni do pracy po 12 godzin przez pół roku to koniecznością stanie się dla nich zorganizowanie opieki dla dzieci. Za opiekunkę zapłacą z wynagrodzeń, które wcale się nie zwiększą.
Zmiany w kodeksie pracy są niezgodne z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady Europy z listopada 2003 r. o organizacji czasu pracy oraz konwencją nr 135 Międzynarodowej Organizacji Pracy o ochronie przedstawicieli pracowników w przedsiębiorstwach.

Maria Ochman
– przewodnicząca Sekretariatu Ochrony Zdrowia
Trzy centrale związkowe ustaliły 5 najważniejszych postulatów, które się znajdą w naszej petycji. Po pierwsze zwiększenie finansowania służby zdrowia, zarówno leczenia, jak profilaktyki. Drugi postulat to zaprzestanie prywatyzacji służby zdrowia w takiej formule, w jakiej się teraz odbywa, tak zakładów lecznictwa jak i świadczeń. Trzeci to sprawa dostępności, z uwzględnieniem utrzymania w koszyku świadczeń gwarantowanych lecznictwa uzdrowiskowego. Czwarty punkt to sprawy pracownicze. Domagamy się zerwania z plagą umów śmieciowych i oczekujemy, że warunki zatrudniania i wynagradzania w branży zostaną uregulowane, że szpital będzie miejscem pracy, a nie miejscem, gdzie się spotykają podmioty działalności gospodarczej i świadczą usługi, przy czym nie na rzecz szpitala, tylko własnej firmy. Wreszcie piąta sprawa: domagamy się utrzymania publicznego charakteru Państwowej Inspekcji Sanitarnej i Państwowego Ratownictwa Medycznego, gdzie coraz mocniej zarysowuje się trend prywatyzacyjny. A to jest służba, więc musi być państwowa. Natomiast Państwowa Inspekcje Sanitarna, by działała skutecznie jako policja sanitarna, musi mieć charakter centralny i być lepiej finansowana.

Bogdan Szozda
– przewodniczący Sekretariatu Metalowców
Na pierwszym miejscu postawiłbym brak rzeczywistego dialogu, szczególnie na szczeblu komisji trójstronnej, ale również w zespołach branżowych czy w Wojewódzkich Komisjach Dialogu Społecznego. Rząd w ogóle nie przejmuje się tym, co mówi strona społeczna. Uważa, że ma patent na mądrość. Druga kwestia to zmiany w kodeksie pracy, w tym wydłużony do 12 miesięcy okres rozliczeniowy, co jest przede wszystkim całkowitą likwidacją godzin nadliczbowych. Przy niskich zarobkach Polaków, nawet kilkakrotnie mniejszych niż w krajach Europy Zachodniej, godziny nadliczbowe pozwalały pracownikom zarobić trochę więcej. Żądamy ograniczenia umów śmieciowych, na których pracuje coraz więcej Polaków, zwłaszcza młodych. Ciągle jest problem z podwyższeniem płacy minimalnej. Oczekujemy stworzenia systemu pomocy dla przedsiębiorców utrzymujących zatrudnienie w okresach kryzysowych. W trakcie tych dni protestu będziemy mówić o wielu problemach, które występują w poszczególnych sektorach gospodarki, np. w przemyśle zbrojeniowym, hutniczym, okrętowym, w branży cukrowniczej, w przemyśle chemicznym.
 
 
Harmonogram protestów
11.09 środa – pikiety pod 6 ministerstwami (skarbu, pracy, gospodarki, zdrowia, transportu, cyfryzacji) organizowane przez poszczególne branże. Każda z pikiet przekaże swoje postulaty i wyruszy pod sejm, gdzie powstanie namiotowe miasteczko – pozostanie do soboty.
12.09 czwartek – dzień ekspercki. Eksperci, profesorowie i publicyści będą debatowali na temat związkowych postulatów. Główną osią dyskusji będzie polityka przemysłowa i polityka społeczna. Poruszone zostaną też problemy służby zdrowia, edukacji, demograficzne.
13.09 piątek – to dzień organizacji społecznych, obywatelskich i stowarzyszeń. Główny temat – więcej wolności dla obywateli, czyli przede wszystkim zmiana prawa dot. referendów obywatelskich.
14.09 sobota – kulminacja dni protestu – ogólnopolska manifestacja. Z trzech punktów zbiórek (błonia przy Stadionie Narodowym, plac Defilad przy Pałacu Kultury oraz okolice sejmu) trzy pochody ruszą w kierunku ronda De Gaulle’a (pod palmę) i już razem przejdą na plac Zamkowy, gdzie nastąpi finał.
UWAGA! TU dołączają Solidarni2010!
 
 
za: tygodniksolidarnosc.com
Zdjęcia do artykułu :
Zdjęcia do artykułu :
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.