Budyń78 - Stu wpływowych
data:12 listopada 2011     Redaktor:

Warto było przez listę przebrnąć, by zobaczyć świat, w którym żyją osoby, aspirujące do tego, by opisywać i kreować naszą rzeczywistość. Jak wielkie oczy ma strach, a jak wielką moc oddziaływania na nich ich własna propaganda.


net
"Wprost" nie czytam od bardzo dawna, nie kupuję jeszcze dłużej. Tak się jednak złożyło, że wpadł mi w ręce ostatni numer, w którym redakcja prezentuje "Listę 100 najbardziej wpływowych Polaków". Co prawda sam redaktor Tomasz "języczek u wagi" Lis asekuruje się, że lista jest subiektywna. Że obejmuje i dobrych i złych. Że nie jest listą stanowisk. A ja i tak nie odmówię sobie kilku złośliwości.

Tworzący listę asekurowali się też w taki sposób, że przy nazwiskach nie umieścili żadnych cyferek. Skoro jednak Donald Tusk jest na niej pierwszy, Jarosław Kaczyński drugi, a Kuba Wojewódzki- trzeci, można założyć, że mamy tu jakąś gradację. Zwłaszcza, że listę zamyka - co stało się zdaje się najważniejszym dotyczącym jej doniesieniem medialnym - Kasia Tusk. I na ten szczegół rzuciły się media. Z drugiej strony czytałem, że Kasia doradza ojcu we wszystkich sprawach, więc może powinna być na liście wyżej? Może zamiast Bieleckiego, czy tym bardziej Schetyny.

Mam wrażenie, że tworzący listę zainspirowali się samą jej górą i część osób poukładali nie według - choćby subiektywnie określonego - znaczenia, a tak, by ułożyć z nich pary. Wojewódzki, jak wspomniałem jest aż trzeci. Podstarzały autorytet młodzieżowy na usługach reżimu, syn prowincjonalnego esbeka, który zaczynał jako niezły dziennikarz muzyczny, by skończyć jako Urban czasów ponowoczesnych - cieszyć się trudno, ale jako symbol czasów jest to na miejscu, niestety. Tuż za nim i na tej samej stronie - ojciec Tadeusz Rydzyk. Nie wiem, czy chodzi tu o wspomniane prawo kontrastu, czy raczej o granie na starym salonowym strachu przed Radiem Maryja? Ojciec Rydzyk odgrywa sporą rolę w polskim życiu społecznym, czy jednak pociąga za więcej sznurków niż Jan Krzysztof Bielecki (czwarty), Zygmunt Solorz-Żak (piąty), czy wreszcie prezydent Komorowski (szósty)? Kogo mamy jeszcze w pierwszej dziesiątce... Ilonę Łepkowską, zapewne faktycznie coś tam kształtującą. Ale gdzie w takim razie Anna Maria Wesołowska?

Niżej Palikot, Monika Olejnik i Aleksander Kwaśniewski. Ciężko z tym dyskutować, zapewne na środowisko "Wprost" te postacie mają ogromny wpływ. Ale czy Kwaśniewski ma wpływ na cokolwiek ponad postkomunistyczną lewicę? Czy ta odgrywa dziś jakąkolwiek rolę? Śmiem wątpić. To mało na dziesiąte miejsce.

Jeszcze lepiej na jedenastym, tu straszy Magdalena Środa. To już myślenie całkowicie życzeniowe, pokazujące, ze tradycja oderwania od rzeczywistości ma się nieźle. Kto następny? Grzegorz Schetyna. Czy na pewno mamy 2011 rok, listopad? Niewiele niżej Jan Tomasz Gross, ale zaraz potem Magda Gessler, dzieląca zresztą stronę z Franciszkiem Smudą. Nie wiem, może Smuda ma wpływ na nastroje Polaków. Na co wpływ ma Gessler? Na ramówkę TVN? 

Na kolejnej stronie znów para kontrastowa - Jerzy Owsiak i Jan Pospieszalski. Obaj mocno wpływowi, na pewno bardziej, niż wspomniana przed chwilą pani od marnych, ale za to drogich restauracji. Lecimy dalej... Marek Belka - możliwe. Tomasz Sakiewicz - no, no. Cztery miejsca wyżej, niż Adam Michnik (to na pewno ucieszy pierwszego, drugi pewnie już konsultuje się z prawnikiem), ale i dwa niż Radek Sikorski. No tak, rządzi przecież tłumem groźnych fanatyków, który Lisowi śnić się musi po nocach. Potem jest chyba jeszcze weselej. Bo oto Jolanta Kwaśniewska jest bardziej wpływowa, niż Lech Wałęsa i Władysław Bartoszewski (a przypominam, że i tak mniej, niż Sakiewicz, he he). Zgroza. Zaraz potem Wajda (chyba przeceniony, znów zresztą wraca pytanie, który mamy rok...), Rostowski, młody Wejchert i Macierewicz. Dopiero potem legendarny Igor Ostachowicz.Czyżby potwierdzały się pogłoski o odstawce? To może ta Kasia naprawdę powinna być wyżej...?

Potem szereg mniej lub bardziej istotnych postaci, kolegów, koleżanek i idoli dziennikarzy tygodnika. Wreszcie na 45 miejscu - Nergal. Tak, jasne. A 47 Szymon Hołownia. Szkoda szukać tu nawet złośliwości. Warto tylko zauważyć, ze tylko dwie sylwetki wydrukowane są na czarnym tle - Nergala i Jarosława Kaczyńskiego. Nie muszę dodawać, że ta druga opatrzona dość groteskowym zdjęciem. Pierwsza z podtytułem "Książę ciemności" "Tam, gdzie jest książę, musi być też król" - jak powtarzał czasem komisarz Hole z kryminałów Jo Nesbo. Cóż, królem ciemności jest zapewne Kaczyński. Przynajmniej w świecie Tomasza Lisa.

Wróćmy do listy. Dalej to już dziwna zbieranina ludzi biznesu, kultury, znaczących na prawdę i w myśleniu życzeniowym lub sennych koszmarach dziennikarzy. Pojawia się Jarosław Marek Rymkiewicz (w parze z Sierakowskim), pojawia się Hołdys. Nie pojawia się ani Muniek Staszczyk, ani Kazik Staszewski - cóż, oni nie piszą felietonów we "Wprost". Ale pisze je Skiba - czemu nie ma go na liście, przecież nie przez skromność redakcji... Skromność, która Hołdysa każe widzieć bardziej wpływowego niż kardynała Dziwisza. Jeszcze dalej, gdzieś w odmętach siódmej dziesiątki Janina Paradowska (przypominam o Sakiewiczu, nie mogę sobie odmówić). Loża seniorów - Mazowiecki i Bauman, skontrowani Sasnalemi Karolakiem (Tomaszem). W kąciku Jan Kulczyk, mniej wpływowy od Bronisława Wildsteina. Czy mamy prima aprilis?

Tuż przed Kasią Tusk jeszcze małżeństwo Elbanowskich, co akurat cieszy. Nie załapała się za to - co znaczące - Henryka Krzywonos, co oczywiście nie dziwiłoby w normalnym kraju i w normalnym tygodniku, przypomnijmy sobie jednak, jak postać ta była pompowana przez media, "Wprost" nie wyłączając. Przecież nawet "Człowiekiem roku" uczyniono tą najświeższą ikonę sierpnia. Widać, chwilowo nie jest do niczego potrzebna.

Warto było przez listę przebrnąć, by zobaczyć świat, w którym żyją osoby, aspirujące do tego, by opisywać i kreować naszą rzeczywistość. Jak wielkie oczy ma strach, a jak wielką moc oddziaływania na nich ich własna propaganda. Na koniec jeszcze uwaga o okładce. Widzimy na niej cztery osoby i napis 100. Logiczne wydawałoby się, by była to czołówka listy. Jednak redakcja wie, że nieuświadomiony czytelnik, widząc obok siebie Tuska, Kaczyńskiego, Wojewódzkiego i Rydzyka mógłby wyciągnąć wnioski nie po linii. Lepiej niech zobaczą Tuska, Wojewódzkiego, Solorza i jakąś babę, tak wpływową, że aż mi nieznaną. A nie, przepraszam, to Anja Rubik, modelka. Pojawiła się w Top-Model. Być może jest za wcześnie, by realnie ocenić wpływ tego faktu na losy Polski i dziś potrafi to jedynie redaktor Lis...

Budyń78






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.