Ostatnia miała co prawda zasięg lokalny, ale spójrzmy na Bałkany. To naprawdę spory kawałek Europy.
Nie jestem kibicem. Nie rusza mnie uprawianie sportu biernie, czyli wpatrywanie się, trzymanie kciuków za naszych i fascynacja postaciami będącymi chwilowo na piedestale. Jakoś mnie cudza sława nie za bardzo grzeje, co najwyżej rozgrzewa do współzawodnictwa. No ale, wybaczcie mi te słowa, ganianie wraz z kolegami po boisku i kopanie piłki, zdaje mi się po prostu głupie.
Z drugiej strony, do kibiców podchodzę z całym szacunkiem i za idiotów ich nie uważam. Dlatego z dużym oburzeniem przyjąłem bardzo „dowcipne” hasła kibiców hiszpańskich i rumuńskich.
Jedni porównali zwycięstwo swojej drużyny do kampanii wrześniowej. Że niby takie szybkie i bez oporu? Drudzy przywitali obietnicą zgotowania Polakom Katynia.
Sądzicie, że to przypadek? Że to pierwsze z brzegu porównanie im się nasunęło tak niefortunnie?
Obejrzyjcie „Bunt Stadionów” i spróbujcie, czy teraz słowo „przypadek” przeciśnie się wam przez zaciśnięte zęby.
Nie bez kozery zacząłem od wojen. Bo sport, szczególnie ten masowy ma z wojnami wiele wspólnego. Są oddziały, są hasła, jest rywalizacja i walka. Sportowa, ale walka. Sport ma również bardzo mocny wydźwięk narodowy. A w obrębie państwa lokalny. Polscy kibice dojrzeli do tych powiązań. Utożsamiają się z państwem w którym żyją. Czczą bohaterów i uczą się historii.
Dlatego te dwa hasła miały być dla nich dotkliwe. Czy zareagowali pobiciem innych kibiców? A może poprzebijali im opony? Nikt nie został zglanowany?
Kibice Sevilli profilaktycznie woleli do Wrocławia nie przyjeżdżać. Jakie to typowe dla tchórzy. Nie brać odpowiedzialności za własne słowa.
Wobec Rumunii może być tylko przykro. Nigdy nie wypominaliśmy im bycia jednym z państw „Osi”, ba nawet nawiązano do przyjaznych stosunków w transparencie, gdzie kibice zaproponowali Rumunom ponowne internowanie polskiego rządu. Z dużym dystansem do siebie i znajomością historii. Inteligentnie po prostu.
A Rumuńskie media odpłaciły się Blitzkriegiem. Że niby Niemcy nas podbili w kilka dni? Do wkroczenia wojsk sowieckich Niemcy nie zajęły więcej niż 1/3 terytorium przedwojennej Polski. I istnieje duże prawdopodobieństwo, że to Niemcy opowiadaliby swoim wnukom o klęsce kampanii wrześniowej.
A ile czasu trwał podbój Rumunii? Tyle ile podpis złożony 23 listopada 1940 roku pod aktem przystąpienia do państw Osi. Niby nic, a jednak wstyd. My się broniliśmy, a wy po prostu rozłożyliście przed III Rzeszą nogi. I teraz śmiecie wypominać nam Blitzkrieg? Tym bardziej, że kampania wrześniowa nim nie była. Chcecie wiedzieć co to Blitzkrieg? Spytajcie Francuzów.
Mamy jeszcze Hiszpanów, którzy próbowali wpakować nam igłę pod paznokieć. W szale swojej poprawności politycznej stracili pamięć. Może wzorem swoich komunistów, przywitaliby naszych kibiców-Polaków-Katolików, nazwą miejscowości gdzie zwolennicy komunizmu zakopywali żywcem przeciwników Republiki, albo gwałcili zakonnice ku chwale międzynarodowego komunizmu?
Podpowiem na przyszłość. Dużo bardziej cięte byłoby hasło „Zemsta za Samosierrę się dokonała”.
A jak wygląda walka na hasła między naszymi klubami?
Tutaj mistrzami są Łodzianie. Dociekliwi znajdą ich hasła w sieci. Przytoczę tylko kilka z nich.
„ŁKS robi herbatę z wody po pierogach”, „RTS nie szanuje postu”, „Widzew nosi buty na rzepę”.
Można inteligentnie? Można.
Jest jeszcze jedna cecha, która odróżnia naszych kibiców. W przypadku zagrożenia wolności ojczyzny, nie będą zajmować się smarowaniem haseł i lajkami na facebooku,tylko staną w jej obronie.