Bezpieczeństwo energetyczne Polski
data:01 sierpnia 2013     Redaktor: AK

Prezentujemy tekst autorstwa prof. zw. dr. hab. Adama Gwiazdy z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Jest to szczegółowe omówienie polskiego bezpieczeństwa energetycznego, z uwzględnieniem roli węgla kamiennego i brunatnego, ropy i gazu ziemnego (w tym również z łupków), źródeł odnawialnych i energetyki atomowej.Artykuł ukazał się na portalu wPolityce.pl.



Rozwój energetyki opartej na węglu kamiennym i brunatnym jest w sytuacji naszego kraju wizją realistyczną, ale budzącą wiele kontrowersji. Podobnie jak o wiele mniej realistyczna wizja oparcia tej energetyki w bardziej odległej przyszłości o siłownie atomowe. Do tego dochodzi jeszcze konieczność korzystania z odnawialnych źródeł energii. To z kolei wymusza Unia Europejska, która wymaga, aby w Polsce od 2020 roku co najmniej 15 proc. zużywanej energii pochodziło z odnawialnych źródeł. W przeciwnym wypadku Polska będzie musiała płacić karę w wysokości 4 mln euro miesięcznie. Z zastępowaniem węgla jako podstawowego paliwa zużywanego w naszych elektrowniach do produkcji prądu odnawialnymi nośnikami energii radzimy sobie najgorzej z wielu różnych względów, w tym także z powodu braku odpowiedniego wsparcia finansowego ze strony państwa (prywatne inwestycje budowy farm wiatrowych okazały się nieopłacalne), jak również braku jasnych przepisów regulujących rynek energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych.   Dotychczasowe, dosyć niestety wolne, wprowadzanie w życie w naszym kraju nowych  technologii produkcji energii elektrycznej w oparciu o energię wiatrową, słoneczną i wodną, nie przyczyniło się w znaczącym stopniu  do uniezależnienia naszej energetyki od węgla kamiennego i brunatnego.

 

Dominacja węgla


Od XIX wieku węgiel jest ważnym i szeroko rozpowszechnionym surowcem energetycznym, który początkowo wykorzystywany był dla ogrzewania mieszkań i w transporcie lądowym i morskim, a następnie pod koniec tego stulecia także   do produkcji energii elektrycznej. W Polsce  zasoby węgla kamiennego pochodzenia karbońskiego występują w Zagłębiu Górnośląskim, lokalnie też w Sudetach (Wałbrzych, Nowa Ruda) oraz na Wyżynie Lubelskiej (kopalnia Bogdanka), gdzie znajdują się jego największe zasoby. Natomiast zasoby węgla brunatnego występują w regionie bełchatowskim, konińskim, legnickim, łódzkim i wielkopolskim). Na obszarze naszego kraju znajduje się 90 proc. zasobów węgla kamiennego i 25 proc. brunatnego całej Unii Europejskiej. Wydawać by się mogło, że to właśnie Polska zaopatruje głównie Unię w ten surowiec i sporo zarabia na sprzedaży węgla (już formalnie nie eksporcie) do pozostałych krajów UE. W rzeczywistości tak dobrze nie jest, bo kraje Unii sprowadzają z naszego kraju tylko ok.18 mln ton węgla rocznie, a resztę swojego zapotrzebowania na ten surowiec z wielu innych, poza unijnych krajów, gdzie koszty jego wydobycia są niższe niż w Polsce. Węgiel kamienny i jeszcze bardziej brunatny  ma jednak zasadniczą wadę, a mianowicie jego spalanie prowadzi do dużej emisji dwutlenku węgla (CO 2). W dobie walki z globalnym ociepleniem stanowi to poważny problem. A w naszym kraju aż 93 procent energii elektrycznej nadal pochodzi ze spalania węgla kamiennego i brunatnego (odpowiednio 60 proc, i 33 proc.). Natomiast elektrownie opalane gazem wytwarzają tylko ok. 2,6 proc, prądu w Polsce, zaś energetyka wodna niespełna 2 procent. I jak w takiej sytuacji marzyć o tym, że od 2020 roku  aż 15 proc. zużywanej przez nasz kraj energii będzie pochodzić z odnawialnych źródeł. Zadanie to wydaje się niewykonalne.

 

Dla porównania w Chinach 80 procent energii elektrycznej wytwarzane jest w elektrowniach opalanych węglem, w Australii także 80 proc,, w Niemczech 43 proc a w Stanach Zjednoczonych ok.40 procent.


Emisja gazów cieplarnianych


Kwestia, dalszego wykorzystywania węgla w obecnej skali do produkcji prądu elektrycznego  budzi liczne kontrowersje. Z jednej strony wpływa na uniezależnienie się Polski od importu innych, coraz droższych nośników energii (ropy naftowej i gazu ziemnego), a w drugiej zaś może w przyszłości generować dodatkowe koszty i zmniejszać konkurencyjność tego paliwa wobec innych nośników energii (atomu i gazu ziemnego). W porównaniu do ropy naftowej i szczególnie gazu ziemnego, węgiel kamienny i brunatny charakteryzuje się najwyższą emisją dwutlenku węgla, Przykładowo produkcja 1 MWh energii elektrycznej z paliwa węglowego powoduje emisją ok. 0,7-0.8 tony CO2 do atmosfery. Natomiast gaz potrzebny do wytworzenia tej samej ilości energii elektrycznej powoduje emisją ok. 0,35 tony dwutlenku węgla, zaś produkcja prądu w elektrowniach atomowych nie pociąga za sobą emisji CO2. Na marginesie tej uwagi należy wspomnieć, że te ostatnie elektrownie „generują” inne,  często groźniejsze zagrożenia, czego przykładami mogą być katastrofy w Czarnobylu i niedawna awaria japońskiej siłowni nuklearnej w Fukuszimie.

Pomimo ożywionych  sporów o to czy i w jakiej  skali należy nadal rozwijać w Polsce energetykę opartą na węglu nie doszło do wypracowania jednolitego stanowiska głównych partii politycznych w tej bardzo ważnej kwestii. Nastąpiła też polaryzacja postaw społeczeństwa polskiego, które chciałoby korzystać bez ograniczeń, tj. bez przerw w dostawach, z prądu, ale  sprzeciwia się budowie elektrowni atomowych, a coraz liczniejsze grupy ekologów występują  także przeciwko  niczym nieograniczonemu  rozwojowi energetyki opartej na węglu. Rozwój tej ostatniej, w sytuacji naszego kraju „podstawowej”, energetyki niewątpliwie może   przyczynia się   do dalszego zanieczyszczenia atmosfery, co będzie się  wiązało z koniecznością  wnoszenia dosyć wysokich opłat za emisję gazów cieplarnianych do atmosfery.  Z drugiej strony wiadomo, że do 2030 roku zapotrzebowanie na energię elektryczną w Polsce  zwiększy się o około 55 procent. Wiadomo także, że nie będzie można wytworzyć potrzebnej ilości prądu z innych niż węgiel nośników energii. A przyjęty przez wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej w grudniu 2008 roku pakiet klimatyczno-energetyczny wprowadza  opłaty za emisję dwutlenku węgla w wysokości od 25 do 40 euro za 1 tonę  CO2. Wprowadzenie tych opłat  zmniejsza rentowność energetyki węglowej. Pomimo tego dodatkowego „obciążenia” finansowego,    w polskiej polityce energetycznej w dalszym ciągu  zakłada się  utrzymanie obecnego potencjału wytwórczego elektrowni opalanych węglem. Jednak istniejące bloki węglowe mają zostać zmodernizowane i mają mieć tę samą moc, co obecnie, ale mają też  zużywać o około jedną piątą mniej węgla brunatnego i o jedną siódmą mniej węgla kamiennego. Inną opcją  jest zwiększenie o jedną trzecią mocy wytwórczych w sektorach energetyki odnawialnej  (energii wiatrowej, słonecznej i wodnej) oraz budowa do 2024 roku planowanych  dwóch  elektrowni atomowych, każda o mocy 3000 MW za łączną kwotę 100 mld złotych.  Dotychczasowe bardzo wolne tempo rozbudowy sektora energetyki odnawialnej oraz brak konkretnych  decyzji odnośnie budowy w najbliższym czasie siłowni atomowych pozwalają  na stwierdzenie, że   Polska energetyka będzie jednak     w okresie najbliższych 20 lat nadal  „skazana”   na węgiel. Elektrownie opalane tym surowcem będą nawet po 2030 roku dostarczać ponad połowę wytwarzanej w naszym kraju  energii elektrycznej. Dlatego nakłady na rozwój energetyki opartej na węglu powinny być  zbliżone do tych na energię odnawialną oraz jądrową.

 

Najbardziej realistyczna opcja- technologie czystego węgla.


Obecny rząd Polski nie popisał się- delikatnie mówiąc- w negocjacjach nad ostateczną wersją wspomnianego pakietu klimatyczno-energetycznego, pomimo że kraj znasz zmniejszył w latach 1998-2008 nie o 6 proc, - jak ustalono na konferencji w Kioto w 1997 roku, lecz aż o 32 proc. emisję gazów cieplarniach do atmosfery. Inne kraje UE, ze „starej piętnastki 15-tki” zmniejszyły tę emisję  tylko o 2 proc. Rząd koalicji PO-PSL zrezygnował także z zapisu o roli lasów w pochłanianiu CO2, a  przecież  lasy u nas  zajmują aż 30 proc. naszego kraju. Można więc przynajmniej na to liczyć,  że Polska będzie dążyć do uzyskania po 2020 roku praw do bezpłatnej emisji CO2. Jednocześnie planuje się wprowadzanie w większości naszych elektrowni opalanych węglem tzw. technologii czystego węgla, które mają przyczynić się do obniżenia emisji zanieczyszczeń do atmosfery. Drugą metodą usprawniania energetyki węglowej ma być  poprawa sprawności procesów przemiany energetycznej (spalania) węgla poprzez dodawanie różnych związków chemicznych redukujących emisję gazów cieplarnianych, a trzecią  - usuwanie zanieczyszczeń ze spalin powstałych przy spalaniu węgla. Na tego rodzaju dosyć drogie technologie nie będą sobie mogły pozwolić kraje biedniejsze takie jak np., Indie czy Chiny.  Już od kilku lat polscy producenci energii elektrycznej starają się obniżyć koszty produkcji prądu poprzez  import  tańszego węgla z Ukrainy i Rosji, gdzie jego koszty wydobycia są niższe niż w naszym kraju. Przykładowo koszty te wynoszą  na Ukrainie ok.70 dol. za 1 tonę, w Rosji ok. 80 dol, za 1 tonę, w krajach Ameryki Łacińskiej od 45-60 dol.za 1 tonę, a w Australii, gdzie pokłady tego surowca znajdują się kilkadziesiąt a nawet w niektórych kopalniach kilkanaście metrów pod ziemię tylko ok.40 dolarów za 1 tonę. Z kolei w Polsce koszty wydobycia węgla  należą niestety  do najwyższych na świecie, co wynika m.in. z faktu, że pokłady węgla w naszym kraju znajdują się na znacznej głębokości od 350 do 1000 metrów pod ziemią. Za czasów PRL-u, kiedy Polska węglem stała, nie przejmowano się tymi kosztami. Szczyt wydobycia węgla kamiennego Polska osiągnęła w 1979 roku, kiedy wydobyto  180 milionów ton tego surowca,a w 2009 roku wydobycie to wyniosło  95 mln ton, natomiast  w 2012 roku tylko  ok.80 mln ton.  Obecnie czynnych jest w naszym kraju ok. 30 kopalń, zatrudniających 115 tys. pracowników. Wartość rocznych wpływów do budżetu państwa i gmin to 6.5 miliarda złotych. Do połowy pierwszej dekady obecnego stulecia państwo dopłacało do każdej tony wydobywanego węgla. Koszt jej  wydobycia wynosił  tyle ile wynosiła cena 1 tony węgla na rynku światowym. Od 2006 roku  największe spółki węglowe (Jastrzębska Spółka Węglowa, Kompania Węglowa, Katowicki Holding Węglowy i Lubelski Węgiel  Bogdanka)  zarabiają na 1 tonie węgla średnio 20-30 złotych. Większe zyski ma JSW, ponieważ w kopalniach tej spółki wydobywany jest najcenniejszy węgiel koksowy. Spółka ta wydobyła w 2012 roku 13,5 mln ton, a Kompania Węglowa 39,3 mln ton   węgla. W tej pierwszej spółce zatrudnienie wyniosło 22,8 tys., a w drugiej 60 tys. pracowników, a zysk netto za pierwszy kwartał 2013 roku odpowiednio 145 i ok. 100 mln złotych. Dla porównania w spółce Lubelski Węgiel Bogdanka zatrudnionym było w pierwszej połowie bieżącego roku tylko 4,5 tys. pracowników, którzy wydobyli w tym okresie 4,08 mln ton węgla, a zysk netto na pierwsze półrocze wyniósł aż 70 mln złotych.

 

Trochę może dziwić fakt, że taka potęga węglowa jak  Polska stała się od 2008 roku  także  importerem netto węgla kamiennego. Jego import do naszego kraju wyniósł w tym roku 10,1 mln ton, a eksport tylko 3,7 mln ton. Natomiast w 2010 wyeksportowano z naszego kraju 7,5 mln ton węgla, a sprowadzono z zagranicy 11 milionów ton tego surowca. Nie ma raczej szans, aby Polska zwiększyła eksport węgla, gdyż produkcja tego surowca spada z roku na rok.

 

Nadzieja w gazie  łupkowym


Przyszłość energetyki opartej na węglu zależeć także będzie od postępów w eksploatacji odkrytych złóż gazu łupkowego. Ocenia się, że można będzie wydobywać,  w oparciu o już  przyznane  koncesje firmom polskim i zagranicznym ok. 10 mld metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie, a docelowo nawet 20-50 miliardów. Uniezależniłoby to Polskę od dostaw gazu ziemnego z Rosji w ilości ok., 12 mld metrów sześciennych i pozwoliłoby przestawić polską energetyką z węgla na gaz ziemny, który, jak potwierdzają to doświadczenia USA, byłby wtedy w Polsce o wiele   tańszy niż obecnie. Cena 1 tys. metrów sześciennych gazu ziemnego na rynku światowym wynosiła w 2010 roku 250 dolarów, natomiast Polska płaciła w tym roku Gazpromowi  aż 336 dolarów z 1 tysiąc metrów sześciennych gazu ziemnego. Realistycznie patrząc na dotychczasową przebudowę naszego sektora energetycznego nie należy raczej  liczyć na szybki rozwój energetyki jądrowej w naszym kraju. Planowana jest wprawdzie budowa 2 siłowni jądrowych,  ale nadal brak jest uzgodnień co do lokalizacji tych elektrowni, a ponadto nasilają się protesty lokalnych społeczności przeciwko budowie na „ich” terenie takich siłowni.

 

Bezpieczeństwo energetyczne oparte na węglu



W okresie najbliższych 20-30 lat  w polskiej energetyce  nadal więc będzie dominował węgiel. Pozostanie on najważniejszym paliwem dla krajowych elektrowni, których łączna moc bloków węglowych nie ulegnie zmniejszeniu. Mają to być jednak w dużej części bloki zmodernizowane, w których wykorzystywane będą technologie czystego węgla. Niewątpliwą korzyścią związaną z dalszym rozwojem energetyki opartej głównie na węglu jest dostępność krajowych, bardzo dużych zasobów węgla kamiennego i brunatnego oraz możliwość importowania tańszego od krajowego węgla  z innych krajów. Uniezależni  to Polskę w znacznym stopniu  od importu  większych ilości  innych nośników  energii takich jak gaz ziemny czy ropa naftowa z Rosji, która czasami lubi się posługiwać „bronią” naftową czy gazową   w celu zmuszenia rządów państw importujących te surowce  do podjęcia określonych decyzji politycznych  lub do   „odpowiedniego zachowania” na arenie międzynarodowej.  Tak więc  tylko  dalsze wykorzystywanie węgla, a najbliższej przyszłości także gazu łupkowego,   przyczyni się do zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego Polski.

 

Za: wPolityce.pl

 

Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.