Na Krakowskim Przedmieściu przed „Domem Polonii” do końca lipca można oglądać wstrząsającą plenerową wystawę, która ujawnia prawdę o ludobójstwie na Wołyniu . Jest doskonałą lekcją historii, wyrazem sprzeciwu wobec wszelkiej poprawności politycznej dotyczącej tej krwawej egzekucji dokonanej na Polakach z rąk UPA i OUN.
Wystawa „Wołyń 1943. Wołają z grobów, których nie ma” robi wielkie wrażenie na przechodniach. Zatrzymują się przy niej ludzie starsi, młodzież, rodzice z dziećmi, którzy dowiadują się o tragicznych, krwawych losach, które spotkały Polaków na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej.
Oglądający wystawę z przejęciem patrzą na zdjęcia dzieci z Kresów oraz Polaków, którzy zanim zostali wymordowali przez nacjonalistyczne ukraińskie organizacje, żyli w wielkiej przyjaźni ze swoimi sąsiadami. Prezentuje listę miejsc kaźni, wspomnienia i relacje świadków historii, którzy byli uczestnikami rzezi wołyńskiej. Poniżej fragment z porażających relacji, które znajdziemy na wystawie:
„Obok mnie leżała kobieta, Maria Jesionek. (…) Ona też wyskoczyła z płonącego budynku wraz z dziećmi, tuż przede mną. Morderca ugodził ją kulą, leżała martwa na swym uduszonym niemowlęciu. Jej ośmioletni syn też został zestrzelony, ten zaś pięcioletni siedział tuż przy martwej matce, szarpał ją i wołał: - Mamo wstawaj, chodźmy do domu. Płakał.”
Henryk Kloc, były mieszkaniec Wola Ostrowiecka,
pow. lubomelski w woj. Wołyńskim.
Spotkany przechodzień przyznaje, że wystawa te jest bardzo ciekawa. - Jest cenną inicjatywą , zwłaszcza, że temat ludobójstwa na Wołyniu jest zapomniany, przez lata nie mówiło się o tej tragicznej historii – mówi Wojciech Andrzejewski. Z kolei młoda matka, Katarzyna Wiśniewska wyznaje: - Mam nadzieję, że ta wystawa zapisze się w świadomości Polaków.
Temat ludobójstwa na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej przy okazji obchodów 70. rocznicy tej dramatycznej rzezi, w której UPA wraz OUN wymordowało według badaczy nawet 130 tys. naszych rodaków za to, że byli Polakami , jest podejmowany przez wiele środowisk. Jednak ciągle jest niewygodną prawdą historyczną dla wielu osób. Przykładem może być zachowanie jednego z przewodników spotkanych na Krakowskim Przedmieściu, który oprowadzał szkolną grupę po Warszawie.
Grupa ta ze swoim przewodnikiem zatrzymała się na chwilę przy wspomnianej wystawie, prezentującej prawdę o ludobójstwie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Jednak przewodnik zamiast zapoznać młodzież z historią , którą przedstawia wystwa, podczas opowiadania dotyczącego getta żydowskiego w stolicy powiedział: „ Proszę spojrzeć tutaj właśnie znajdują się dzieci z getta żydowskiego.”
Po tym, jak zwróciłam mu uwagę, że wystawa podejmuje ludobójstwa na Wołyniu, nie przedstawił dzieciom faktów historycznych dotyczących tematu, tylko szybko odszedł z grupą w kierunku Pałacu Prezydenckiego.
- Jesteśmy oburzeni zachowaniem przewodnikiem . Zamiast mówić dzieciom o ludobójstwie na Wołyniu, które przedstawia wystawa, opowiadał całkiem o innych wydarzeniach historycznych, których nie prezentuje wystawa . Jest to niesłychane, że ktoś, kto prawdopodobnie ma licencję przewodnika nie zauważył tej wystawy, przechodząc obok niej - wyraża swój niepokój spotkane małżeństwo, które przyjechało do stolicy z okoli Rabki i dodaje: - Jest bardzo ważne, aby znajdowała się ona właśnie tutaj, na Krakowskim Przedmieściu – dopowiadają państwo Siarka, dziękując organizatorom za przygotowanie wystawy.
Scenariusz i tekst wystawy „Wołyń 1943. Wołają z grobów, których nie ma” przygotowała Ewa Siemaszko. Organizatorami wystawy jest szczeciński oddział Instytutu Pamięci Narodowej , Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” oraz Towarzystwo Miłośników Wołynia i Polesia.
Magdalena Kowalewska