Już w lutym Komitet zwrócił się do organów państwowych o wsparcie inicjatywy organizacji obchodów rocznicowych. Solą w oku oficjalnej władzy okazał się Marsz Pamięci, którego w żadnym wypadku nie chciano poprzeć. Namawiano, by z tego Marszu zrezygnować. Okazało się, że Prezydent nie objął swoim patronatem uroczystości. Na spotkaniu w Pałacu Prezydenckim pod koniec maja członkowie Komitetu dowiedzieli się od prof. Nałęcza, że będą dwie uroczystości- ta rządowa z udziałem prezydenta- z dala od centrum, na skwerze wołyńskim (mało kto wie, gdzie on się znajduje) oraz uroczystości społeczne/obywatelskie.
Cały czas polska władza boi się użycia słowa LUDOBÓJSTWO dla określenia okrutnych zbrodni dokonanych 70 lat temu na polskich Kresach. Chodzi o niemal 200 tysięcy ofiar, wśród których były tylko osoby cywilne, w większości kobiety, starcy i dzieci.
Bardzo ważną informacją przypomnianą przez panią Szakalicką jest fakt, że podobne zbrodnie miały miejsce już w latach 1918/1919 dokonane przez ojca Stepana Bandery(późniejszego kapłana grekokatolickiego). W Polsce międzywojennej nie rozliczono tej zbrodni- w ramach dobrosąsiedzkich stosunków nie chciano powracać do tej historii. Jest to, wg pani Ewy, dowód na to, że każdą zbrodnię należy rozliczyć, nazwać winnych i uczcić ofiary, bo inaczej będzie się ona mścić w przyszłości. I tak się stało.
Duży niepokój budzi obecnie powrót idei nacjonalistycznych na Ukrainie. Bandera ciągle pozostaje bohaterem, na jego cześć organizowane są marsze, w których maszerują dzieci z nauczycielami, niesione są jego portrety, stawiane są jego pomniki. Można już mówić o kulcie Bandery. Ta sytuacja jest bardzo niepokojąca.
Na uroczystościach 11 lipca , na które przyjadą m.in. potomkowie Kresowian wszyscy będą się modlić o to, by to, co się wydarzyło 70 lat temu, już się nigdy nie powtórzyło.