Jamci: W jednym szeregu, czyli polski listopad
data:01 listopada 2011     Redaktor:

Chodząc pośród tego miasta nieobecnych ciałem i tego miasta zapowiedzi i obietnicy zbawienia, stojąc przy mogiłach naszych bliskich, zamknijmy oczy i zobaczmy duchem, że trzeba nam wejść pośród duchy poprzedzających nas na drodze do Domu.

net
Niedawno mieliśmy wybory. Jakoś (znowu) nie wyszło. Analizy, pytania, oceny, szukanie winnych. Z tego zasmucenia i zawodu i ze świadomości ważności obecnych wydarzeń rodzi się stopniowo pytanie podstawowe ? co ja mogę zrobić dla Polski, żeby była Polską? Jak przekonać do Niej tych, którzy zdają się być niezainteresowani losem kraju a nawet mu wrodzy. Co my możemy najlepszego zrobić dla naszej ukochanej Ojczyzny, jak obudzić ludzi i naprawić ten dom?

Zawsze mówię, że sprawy tak ważne wymagają tego, abyśmy wywalczyli wokół siebie kordon ciszy. Taki czas i taką przestrzeń, do której nie wpuścimy zgiełku, hałasu, owczego pędu, manipulacji, świecidełek i ułudy. To jest warunek pierwszy i konieczny! Trzeba mieć wokół siebie taką otoczkę spokoju, w którym będziemy mogli usłyszeć siebie, przyjrzeć się sobie i naszym sprawom i na spokojnie zastanowić się nad Sprawami Najważniejszymi. Trzeba wtedy też odnowić kontakt z Tym, który nas stworzył i zapytać o jego spojrzenie na wszystko. Potem dopiero, uzbrojeni w stale obecny pas ciszy będziemy w stanie rozsądzać, co z docierających do nas impulsów, bodźców, informacji i słów jest warte uwzględnienia i jaki jest nasz stosunek do świata. To jedyna droga, która nas wzmocni i nie da światu porwać nas i naszego życia w wir emocji, zachcianek, kaprysów i często fałszywych treści.

Czym jesteśmy mocni. Jakie nosimy nazwisko. Gdzie jest nasz dom, nasi rodzice i rodzeństwo czy rodzina bliższa i dalsza? Pomocnym w odzyskaniu godności, spokoju i ciszy będzie wybranie się w tych dniach na nasze polskie cmentarze. W zależności o kolei życia, będziemy mieli na twarzach świeże łzy po utracie bliskich, niepewność życia czy lęk przed bliższą lub dalszą śmiercią. Będą pytania, może być i bunt. Ważne, że pójdziemy tam razem. Wniesiemy w tą przestrzeń pamięci nasze codzienne sprawy, ale najważniejsze, po obszarze spraw własnych i rodzinnych, będzie to, że gdy już wejdziemy w przestrzeń cmentarza, to zobaczymy, że jest to miejsce zetknięcia się trudów życia, w jego wielopokoleniowym wymiarze z obszarem obietnicy i życia po śmierci. Nawet, jeśli jest zwątpienie, są oskarżenia, lęk, smutek i rozpacz.

Co możemy zrobić najlepszego dla Polski w tych dniach? Chodząc pośród tego miasta nieobecnych ciałem i tego miasta zapowiedzi i obietnicy zbawienia, stojąc przy mogiłach naszych bliskich, zamknijmy oczy i zobaczmy duchem, że trzeba nam wejść pośród duchy poprzedzających nas na drodze do Domu. Jest ich bardzo wiele. Żyli tu czy tam, przecież troszczyli się o siebie i o Polskę tak, jak potrafili. Jedni więcej, drudzy może mniej ? nie nam to w tym miejscu rozsądzać. Wejdźmy jednak w ten korowód i tę procesję ludzi, którzy żyli na tych ziemiach. Zapytajmy o ich losy, ich imiona, o miejsca ich życia i o czasy, w jakich przyszło im żyć. Ta procesja jest życiodajna. Nadaje sens, kierunek, uczy pokory, szacunku i daje nadzieję. Jak dobrze spojrzymy, to zobaczymy za sobą nieprzeliczony ciąg poprzedzających nas ludzi. Ich życie, ich losy i ich Polskę. Kto wie, może nawet uda się dostrzec zamierzchłe obszary dawnej Rzeczypospolitej. Sporo tam trudów życia, ciężkiej pracy, modlitw. Usłyszeć można łopot chorągwi, szczęk oręża, okrzyki i śpiewy. Wybuch radości i jęk zawodu. To polskie przekazywanie z pokolenia na pokolenie ognia pracy, wiary i troski o dom i kraj. Plany, tęsknoty, miłości i przyjaźnie. Co rusz gwałtowne pęknięcia oznaczające wtargnięcie wrogich sił i ciągłą walkę o chleb i wolność. Czasy cieszenia się domowym zaściankiem i niedzielnym obrusem i czasy poniewierki i troski.

Wejdźmy w ten polski ciąg i pobądźmy tam przez jakiś czas. Tam nabierzemy siły i nadziei. Wyprostujemy się i uspokoimy oddech. Wzmocnimy godność i moc do odważnego oddzielania spraw ważnych od miałkich i małych. Tak to już w tym miejscu świata jest. Zza niezliczonych głów przodków i ich dni dostrzeżemy przez chwilę, przez krzyże ich codzienności, Tamten Krzyż i może dojrzymy wynikającą z niego służebność, wolność i godność i wspólnie znajdziemy sposób na Polskę tam, gdzie jej droga i jej ludzie. Tylko tak i tylko tam. Nawet wtedy i tym bardziej wtedy, gdy trzeba się podeprzeć w żałobie, podać rękę, ofiarować modlitwę i w ciszy zanurzyć się w to Boże Miasto polskiego cmentarza ciągnące się od prawieków aż po wieczność. Tam znajdziemy skuteczne sposoby i solidarną siłę.

Jamci





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.