Kim jest Przemysław Wipler?
data:03 lipca 2013     Redaktor: Shork

Kilka tygodni temu wyskoczył z PiS deklarując powstanie poważnego ruchu republikańskiego o tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Osobom traktującym PiS jako partię wodzowską, jawił się do tej pory jednym z młodych-gniewnych pitbulów Prezesa Kaczyńskiego.


 
 
Pitbulów, którym dano szansę zaistnieć w partii z dużą nadzieją na zwycięstwo w wyborach, mimo drobnych różnic w postrzeganiu przyszłości Polski.
 
Po odłączeniu się PJN zwanych „Kluzikami” albo „PjoNkami” i późniejszym oderwaniu się od PiS „Ziobrystów”, którzy utworzyli „Solidarną Polskę”, wróżono PiSowi rychły upadek i sondaże poniżej progu wyborczego. Wróżono triumfalnie i bezskutecznie. Sondaże poszły w dół, ale nieznacznie. Przejście pani Kluzik do PO pozwoliło obserwatorom wydać osąd o knutej od dawna zdradzie, która poskutkowała przegranymi wyborami prezydenckimi. I ta etykietka ciążyć będzie PJN jeszcze długo.
Ziobro, zwany nawet przez pewien czas delfinem, czyli następcą Jarosława Kaczyńskiego oderwał się zupełnie bez sensu. A ponieważ jego popularność narodzona w czasie afery Rywina, przygasła, Solidarna Polska jawi się tworem całkowicie zgodnym programowo z PiS. A skoro nie widać różnicy, to po co ryzykować?
 
Czym się różnią Republikanie od pozostałych secesjonistów?
Są różni programowo od PiS, skupiają się na gospodarce. I praktycznie tylko stosunek PiS do gospodarki krytykują w partii Jarosława Kaczyńskiego. No może jeszcze panującą w niej dużą bezwładność i odrobinę oportunizmu w stosunku do rzeczy, którym należy się mocno przeciwstawić.
 
Żadnych osobistych wycieczek, żadnej krytyki poszczególnych członków partii. Z emocjonalnej odpowiedzi na jedno z pytań wnoszę, że przynajmniej jeden z nich ,darzony jest przez Przemysława Wiplera przyjaźnią.
 
Jak do tej pory, Republikanie nie odebrali w sondażach wyborczych ani jednego punktu partii Jarosława Kaczyńskiego, co więcej już z góry deklarują się jako jej naturalny koalicjant.
 
Na spotkaniu we Wrocławiu dowiedziałem się, że podchodzą do republikanizmu na sposób bardzo anglosaski. Tworzą gabinet cieni dla wszystkich resortów i szykują projekty ustaw, przywracających swobodę gospodarczą. Pod tym względem widzę bardzo duże podobieństwo w uporze dążenia do celu -  bez uświęcania środków -  do Jarosława Kaczyńskiego właśnie. Wygląda na to, że to bezkompromisowość i oddanie własnym zasadom zbliżała obu polityków.
 
Wipler wraz z współpracownikami zakładają zmiany fundamentalne, ale według mnie realne. Mają wyliczenia, analizy, liczby. Nic na żywioł.
Tak jak PiS opiera się na konserwatyzmie chrześcijańskim i sięga do tradycji Piłsudskiego, tak Wipler wraz ze swoim ugrupowaniem sięga do tradycji własności i posiadania, próbując Polsce przywrócić rzeczywiste miano Rzeczypospolitej.
 
Republikanie odcinają się od jawnie socjalistycznego liberalizmu w wykonaniu PO. Unikają tego słowa jak ognia, tak aby nie być kojarzonymi z pustymi obietnicami partii rządzącej. Odcinają się również od większości poglądów Janusza Korwina-Mikke, który od 1989 roku pełni w polityce rolę dyżurnego wolnorynkowca i który na nieszczęście dla definicji stał się w ostatnich latach karykaturą samego siebie.
 
Zgodnie z tradycją anglosaską są zwolennikami jednomandatowych okręgów wyborczych. To zadecydowało o naturalnym sojuszu ze zmielonymi, oburzonymi, JOW i wszystkimi drobniejszymi ugrupowaniami, które skupia wokół swojej osoby Paweł Kukiz.
 
Na politycznej szachownicy republikanie ustawili jeszcze jedną, mocną figurę. Jest nią Anna Streżyńska. Najbardziej skuteczny, wolnorynkowy urzędnik, który trafił się Polsce po II Wojnie Światowej. W ciągu sześciu lat odważnego prezesowania w Urzędzie Komunikacji Elektronicznej, doprowadziła do rzeczywistego uwolnienia cen za rozmowy, dzięki czemu telefon komórkowy stał się naprawdę powszechny.
 
Republikanie pozostawiają PiS radykalizm w temacie Smoleńska, religii, etyki i hołubienia (słusznego) powojennych ruchów patriotycznych. Nie, żeby nie mieli swojego zdania na ten temat, ale jak już na początku wspomniałem - skupiają się na gospodarce. Wychodzą z założenia, że bieda, stres, niemoc są główną przeszkodą dla wolności.
 
Ciekawym, co na to Bartosz Józwiak z UPR. W końcu tak naprawdę to do jego ogródka, a nie prezesa PiS,  został wrzucony kamyczek.
 
Shork
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.