Trzy dni w Ełku, trzy dni w kinie
data:01 lipca 2013     Redaktor: GKut

Ostatnie trzy dni spędziłem w Ełku, gdzie reprezentowałem Niepoprawnych.pl na Ogólnopolskim Festiwalu Filmu Niezależnego „Okno” i jako jeden z jurorów oceniałem zgłoszone na przegląd filmy. Kilka dobrych, kilka świetnych, kilka po prostu przyzwoitych i jeden absolutnie wyjątkowy.

 
 
Ten ostatni to „Żona oficera” Piotra Uzarowicza, Amerykanina polskiego pochodzenia, który opowiada wstrząsającą historię swojej rodziny, przechodząc do rozliczenia postawy świata, z naciskiem na Amerykę po II wojnie światowej i dzisiejszą Rosję, wobec mordu w Katyniu. Dziadek Uzarowicza zginął bowiem w Katyniu właśnie, zaś jego babcia wraz z dziećmi przeżywała gehennę tułaczki po Sowietach. Poznajemy wstrząsającą historię rodziny i kilka porażających, pokazujących nieskończone, diabelskie okrucieństwo Sowietów, faktów, związanych z losami Polaków – również po rzekomej „amnestii”. Sam Uzarowicz odkrył wszystkie te fakty, przeglądając papiery po śmierci ojca. Znaleziska (w tym – pamiętnik babci) wstrząsnęły nim tak, że postanowił poświęcić się wyjaśnianiu losów dziadków i walką o pamięć o katyńskiej zbrodni. Film jest bardzo ważny, ponieważ ma szansę opowiedzieć światu naszą historię, po angielsku i w pełni profesjonalnie, a przy tym – całkowicie bezkompromisowo. Miejmy nadzieję, że jeszcze o tym filmie usłyszymy, choć niepokoi, że dotąd nie jest o nim zbyt głośno. Tymczasem na festiwal trafił już roik temu, lecz nie został wówczas pokazany z przyczyn problemów technicznych. Ten fakt, oraz kwestia niewspółmiernych do innych produkcji nakładów finansowych na dzieło, miały wpływ na decyzję o przyznaniu tej poruszającej produkcji nagrody specjalnej. Warto dodać jeszcze, ze film utrzymany jest w częstej ostatnio konwencji połączenia zdjęć z animacją, którą często widzimy też u Grzegorza Brauna.
 
„Transformację” tego reżysera oglądaliśmy na festiwalu dzień wcześniej w ramach pokazów specjalnych. To świetny film i świetne uzupełnienie/wprowadzenie do obrazu „żona oficera”. Braun opowiada historię Sowietów i ich propagandy, odsłania mechanizmy, za pomocą którą ZSRS zwodziło światową opinię publiczną, z rosyjską, antykomunistyczną emigracją włącznie. Braun przerażająco dokładnie i pełnie ukazuje diabelską naturę tego systemu, co pogłębia jeszcze niesamowita, nowoczesna i utrzymana w gotyckim klimacie animacja – już czołówka robi potężne wrażenie.
 
Poza nagrodą główną przyznało Grand Prix i trzy wyróżnienia.
 
Grand Prix przypadło filmowi Jarosława Mańki i Macieja Grabysy „Święty ogień”. Tutaj również w tle mamy Katyń, jednak dokument opowiada historię samospalenia - w proteście przeciw katyńskiemu kłamstwu – Walentego Badylaka, w Krakowie, w 1980 roku. Poznajemy tło tego dramatycznego wydarzenia, niesamowite losy rodziny Badylaka oraz relacje świadków, którzy również nie uniknęli dość dramatycznych przygód. Film został nakręcony przez TVP, w swoim czasie został też w niej wyemitowany.
 
Wyróżnienia dostały trzy dokumenty: „Polacy” Krzysztofa Siuciaka i Piotra Bugajewskiego, pokazujący wyprawę warszawskiej młodzieży wraz z posłem Arturem Górskim, wiodącą poprzez polskie szkoły na dawnych Kresach. Uczestnicy zostawiają tam zebrane wcześniej polskie książki, rozmawiają z uczniami i nauczycielami, a my zadajemy sobie pytanie, czy polskie państwo opuściło tych ludzi już nie tylko w sensie geograficznym, lecz również, niestety, duchowym?
 
Drugi nagrodzony film to „Lawa” Grzegorza Kutermankiewicza. Jeśli ktoś pomyślał o wydanej niedawno przez wydawnictwo ARCANA książce pod tym samym tytułem, to będzie to dobry trop. Film powstał niejako przy okazji książki, pokazuje fragmenty wywiadów z osobami, które występowały pod namiotem Solidarnych oraz wykładów spod samego namiotu. Przy okazji pokazuje też, ile możemy zdziałać, gdy nie zajmujemy się akurat kolejnymi podziałami w gronie przeciwników III RP. Jak zaś łatwo nas skłócić, przypomina Krzysztof Skowroński, opisujący mechanizm przełamania atmosfery solidarności czekających w kolejce do pałacu prezydenckiego po katastrofie smoleńskiej przez akcję służb miejskich. Cóż, jakoś dziwnie kojarzy się to z ostatnimi wojnami między nie tak dawno bliskimi sobie grupami ludzi…
 
Trzeci film ("Prawdziwie spadła z nieba") reprezentuje nurt religijny, również mocno zaznaczający się na festiwalu. To historia codziennej pracy artysty, zajmującego się wyłącznie wizerunkiem Matki Boskiej. Obowiązkowa pozycja dla osób związanych z kultem Maryjnym.
 
Poza filmami nagrodzonymi muszę napisać o dwóch pozycjach, które zrobiły na mnie spore wrażenie, a które niestety przegrały z wymienionymi dziełami. Pierwszy to dokument Jerzego Jernasa „Bohaterowie z Wapna”. To rzecz o potężnej i całkowicie przemyślanej katastrofie górniczej w wielkopolskim Wapnie, w apogeum propagandy sukcesu, 1977 roku. Jernas mistrzowsko stopniuje napięcie, pokazując statyczne zdjęcia z tragedii. Najpierw widzimy całkiem niewinne pękniecie na bloku, jednak kolejne, długie ujęcia, pokazują coraz bardziej przerażające obrazy, aż do całkowicie zniszczonych domów i rozpadlin w ziemi, od tych budynków większych. Jest to naprawdę wstrząsające. Film zyskuje też wymiar artystyczny – pomysł poprowadzenia grającej orkiestry górniczej przez teren zrujnowanej, nieczynnej kopalni, jest naprawdę genialny. Warto zauważyć też widoczny szacunek dla rozmówców – uczestnicy wydarzeń filmowani są godnie, zaś montaż nie odwraca uwagi od ich słów, co tak częste w dokumentach.
 
Z Warszawskiej Akademii Filmu i Telewizji przyszła do nas etiuda Marty Stysiak „Słowo oficera”. To krótka fabuła, której akcja rozgrywa się równolegle podczas gali biznesu w III RP i ubeckiego przesłuchania kilkadziesiąt lat wcześniej. Główny bohater doznaje wstrząsu i przypomina sobie moment, gdy zdradził przyjaciół, a lista pięciu nagrodzonych laurami biznesmenów miesza mu się w głowie z listą pięciu wydanych przez niego kolegów. Oczywiście, film jest trochę za krótki i przez to niepełny – to częsty problem szkolnych etiud, jednak za samo podjęcie tematu, uzupełnione bardzo sprawną realizacją i niezłą grą aktorską i charakteryzacją autorka zasługuje na uznanie i kibicowanie jej w przyszłości.
 
Podsumowując, festiwal udał się bardzo dobrze, również towarzysko – równocześnie spotykali się współtwórcy Niepoprawnego Radia, uczestniczący w imprezie, zaś przerwom między filmami towarzyszyły ciekawe rozmowy nie tylko o tym, co udało się obejrzeć, lecz i o sytuacji bieżącej… Zaś poziom filmów daje dużo nadziei na przyszłość. Teraz najważniejsze jest, by udało się te obrazy pokazać jak największej licznie osób.
 
Krzysztof Karnkowski
www.niepoprawni.pl





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.