W służbie życia - Wanda Półtawska
data:28 października 2011     Redaktor: AlicjaS

Dr Wanda Półtawska 2 listopada obchodzić będzie 90. urodziny. Jako Solidarni 2010 składamy podziękowanie za bezcenną pracę w służbie życia i rodziny i za świadecwto przyjaźni z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. Życzymy Pani wielu łask Bożych w dalszych latach tej wielkiej służby.

jedenpokój.pl

Wanda Półtawska przyszła na świat 2 listopada 1921 roku w Lublinie. Była najmłodszym dzieckiem, więc, jak sama mówi, miała w domu "uprzywilejowaną pozycję" i była rozpieszczana przez ojca.

"Ojciec zostawił mi dwie rzeczy. Jedno ? to przykład wiary, głęboko maryjnej. [?] A drugie, co mi zostawił ? i co miało także znaczenie także dla mnie ? to miłość do przyrody i wrażliwość na jej piękno."

"Duśka" była zawsze bardzo energiczna, działała w harcerstwie. Tuż przed wojną awansowała do roli przybocznej drużynowej. Od 1 września 1939 roku brała aktywny udział w walce z Niemcami. Pracowała jako łączniczka, ale też w kuchni polowej dla uciekinierów, a wieczorami i w nocy ? jako sanitariuszka w szpitalu. Ojciec bardzo bał się o najmłodszą latorośl i chciał ją zatrzymać w domu, jednak matka sprzeciwiła się temu. Padły wtedy znamienne, i na pewno bardzo trudne do wypowiedzenia przez matkę, słowa: "Zostaw ją, niech robi, co uważa, że trzeba".

"Po upadku Polski od razu wpadłam w sieć konspiracji i znowu goniłam, znikając na całe dni i noce, jako kurierka ZWZ (Związek Walki Zbrojnej). Z całym przekonaniem złożyłam przysięgę na ręce druhny Marii Walciszewskiej, że jestem gotowa oddać życie nie tylko za Polskę, ale też za utrzymanie tajemnicy pracy konspiracyjnej."

Wandę cechuje niezwykła siła charakteru, pewność swoich ideałów, hardość i wielka odpowiedzialność. Te cechy pozwolą jej przetrwać straszne chwile, które wkrótce nadejdą.

"Aresztowali mnie z fasonem: sześciu dorosłych mężczyzn przyszło po jedną dziewczynę w mundurku! A potem mocne chłopisko w mundurze esesmana tłukło te młodziutkie dziewczyny "Pod Zegarem" w Lublinie. Ale się zaparłam, zacisnęłam zęby i milczałam."[?]

Z więzienia [?] potrzebne mi są dwa fakty. Jeden ? to siwa głowa mojego ojca, bo mój ojciec osiwiał w ciągu tej jednej doby, kiedy mnie aresztowali i gdy przekupił strażnika więziennego, żeby mnie wpuścił na wieżę Zamku Lubelskiego, żebym mogła spojrzeć na niego stojącego pod murem. Ja go nie poznałam, bo przedtem nie miał siwej głowy. To była miara jego miłości do mnie.

A drugi moment to chwila, kiedy przez szparę w oknie celi, w której mnie zamknęli, mogłam przypadkiem zaobserwować ? podczas przymusowego spaceru ? mego szefa z konspiracji, mężczyznę, którego uważałam za wzór bohaterskiej męskości. Tam zobaczyłam, jak łapczywie sięga po peta, szczątek papierosa, który esesman rzucił na ziemię [?].

Nie, nie zostało mi po tym więzieniu nic z podziwu, jaki miałam dla wojennych bohaterów."

Obóz, lager. Jeszcze więcej okrucieństwa, bezwzględności. "Kim jesteś człowieku?" ? pytała Wanda Półtawska. "Z lekcji religii wyniosłam to przekonanie, że wszyscy są dziełem Bożym i na obraz Boga stworzeni ? więc jak to jest możliwe, że są i tacy?"

Styczeń 1945 roku. Egzekucja. "[?] mają być wykończone "króliki" ? my, dziewczyny z numerami siedmiotysięcznymi, które poddane zostały operacji doświadczalnej, z transportu lubelskiego, który cały miał wyrok śmierci. [?] Władka przyszła wtedy do mnie z propozycją zamiany numerów. [?] Nie, nie przyjęłam jej ofiary, ale Władka i tak następnego ranka stała na apelu z numerem Krysi, jednej z najmłodszych operowanych.

Do egzekucji wtedy nie doszło, ale czym był czyn Władki i jeszcze drugiej kobiety, starej Norweżki, której nazwiska nie pamiętam, a która też była gotowa na taką samą ofiarę i stała z numerem naszej najmłodszej Basi Pietrzyk ? to noc szczęścia 5 stycznia 1945 r. w koszmarnym obozie."

A więc człowiek jest zdolny również do heroizmu. "Kim jesteś, człowieku?"

Wolność i zderzenie z rzeczywistością. "Miałam wrażenie, że wszyscy ludzie są? nienormalni. Gonią za czymś, co przecież nie ma żadnego znaczenia, bo w ogóle co mogłoby mieć znaczenie?"

Odpowiedź na kłębiące się pytania zrodziła się dopiero w wyniku przyjaźni z Karolem Wojtyłą, który Wandzie Półtawskiej powiedział w konfesjonale: "Przyjdź rano na Mszę św., przychodź co dzień".

"Okazało się, że są sprawy jednakowo drogie jemu i mnie. Jedną z pierwszych spraw był problem dziecka ? problem, który we mnie tkwił korzeniami także w Ravensbruck [?]"

W obozie Niemcy nie zmuszali ciężarnych kobiet do aborcji, jednak po urodzeniu, dziecko i tak czekała śmierć, i to okrutna. Wanda Półtawska angażuje się w wielką sprawę ratowania i pomagania dzieciom, zagrożonym małżeństwom i rodzinom. Jako młody lekarz podejmuje pracę w poradni małżeńskiej. Tworzy również pierwszą placówkę ? dom dla samotnych matek, które potrzebują schronienia, aby urodzić dziecko.

Przyjaźń z biskupem krakowskim Wojtyłą wciąż trwa. We trójkę (Wanda, jej mąż Andrzej i Karol Wojtyła) co roku jeżdżą wspólnie na biwaki i wędrówki.

W 1962 roku Wanda Półtawska ma 41 lat i czworo dzieci. Lekarze stawiają diagnozę: rak.

"A jednak jestem spokojna, choć ten spokój graniczy z otępieniem. Nie biorę środków przeciwbólowych. Ostry ból mego ciała ma jakieś dziwne znaczenie. Oczyszcza? Znoszę. Nikt nie wie, choć co chwilę ktoś pyta: Czemuś taka blada? Zatajony lęk w oczach Andrzeja. Okłamuję go, kłamię swobodnie i gładko: Nic mi nie jest!

Powiedziałeś, że Pan Bóg zawsze daje człowiekowi tyle siły, ile mu trzeba. Pan Bóg jest blisko mnie."

Karol Wojtyła prosi o modlitwę ojca Pio: "Proszę o modlitwę w intencji czterdziestoletniej matki czterech córek z Krakowa w Polsce?". Bóg wysłuchuje modlitwy świątobliwego zakonnika. Cud. Po raku ani śladu.

Dalsze życie jest mimo wszystko naznaczone silnym bólem fizycznym. Wanda Półtawska ofiaruje swoje cierpienia za biskupa, a później Ojca Świętego. Cały czas oddaje się służbie rodzinie i małżeństwu. Pisze książki o wartości życia ludzkiego. Wędruje po ukochanych górach i kontempluje Boga w jego stworzeniu.

Do dziś jeździ po Polsce z wykładami. Jest wielkim autorytetem w dziedzinie obrony życia ludzkiego.

W rozmowie z Krzysztofem Ziemcem Wanda Półtawska powiedziała: "Feministki nie walczą o prawa kobiet, tylko walczą o mit, który sobie wyobraziły. Każda z feministek co miesiąc jest gotowa być matką. Jej organizm, organizm kobiety, jest na służbie życia. I "sanktuarium życia" nazywał Ojciec Święty organ rodny kobiety, a ją strażniczką życia. A w niej się dzieje cud nowego życia. Nikt nie ma takiego przywileju. Pan Bóg uprzywilejował kobietę. W jej ciało oddał ciało własnego dziecka. To jest prawda o kobiecie. Jest mi szkoda feministek. Feministki nie widzą sensu właściwego życia ponieważ nie uwzględniają śmierci ani wieczności".

"Dzisiaj młodzi ludzie nie mają autorytetów. Dzisiaj nawet rodzice nie zasługują na podziw. A młodzież chce podziwiać! To jest to, co Ojciec Święty mówił w Paryżu. Obcowanie człowieka z człowiekiem jest na bazie podziwu. Wzajemny podziw i wzajemna czułość.

Ustalając z Ojcem Świętym, młodszym biskupem w Krakowie, program duszpasterstwa rodzin, robiliśmy program zajmowania się dziećmi od przedszkola do uniwersytetu, jednocześnie zajmowania się ich rodzicami i nauczycielami. W tej chwili staram się bardziej wychować rodziców niż ich dzieci, dlatego że dzieci przejmują od rodziców to, co mają rodzice. Jak w rodzicach jest zero do przekazania, to dzieci korzystają tylko z tego, co świat niesie. A dom powinien ochronić młodzież przed światem.

Jest zagrożona rodzina. W Polsce co roku zwiększa się liczba rozwodów. On (Jan Paweł II ? przyp. red) cierpiał nad tym, dlatego tyle dokumentów, tyle kongresów, tyle inicjatyw, żeby ratować zagrożoną świętość rodziny".


(rozmowa K. Ziemca z W. Półtawską w sobotę 29. 10. 2011 r., godz. 20.00 TVP Info)


Dzieje przyjaźni z księdzem Karolem Wojtyłą opisane są w książce "Beskidzkie rekolekcje", z kolei przeżycia z Ravensbruck zawarte są w pozycji "I boję się snów".

Ostatnio powstała książka "Jeden pokój" (nasza relacja tu: http://solidarni2010.pl/n,1276,8,nie-nazywaj-miloscia-byle-czego.html), będąca zapisem rozmów z planu filmu pod tym samym tytułem.

(wszystkie cytaty pochodzą z książki "Beskidzkie rekolekcje")

AlicjaS






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.