Spotkanie z profesorem Markiem Chodakiewiczem we Wrocławiu
data:19 czerwca 2013     Redaktor: Shork

Marek Chodakiewicz.

Profesor historii, kierownik Katedry Studiów Polskich im. Tadeusza Kościuszki na Institute of World Politics w Waszyngtonie.

Laureat nagrody imienia Józefa Mackiewicza.

Publicysta Sieci, Tygodnika Solidarność i Najwyższego Czasu.






 

 

Pan profesor zaczął od ustalenia definicji i ram słownika wyrazów, którymi miał zamiar przekazać nam wiedzę. Nie dlatego, że przebywał za granicą i moglibyśmy go nie zrozumieć.

Dlatego, że przez lata sączenia nam do uszu indoktrynacji lewackiej moglibyśmy jego precyzyjne określenia zrozumieć inaczej. Jako przykład podał nam nagminne używanie terminu „wyzwolenia Polski przez wojska radzieckie” lub przymiotnika „radziecki” sugerujący jakieś rady, zamiast przedwojennego „sowiecki”. Zdefiniował też w sposób liniowy polityczną prawicę i lewicę, nawiązując do tytułu swojej najnowszej książki. Liberałów umieścił, ku mojej radości pośrodku.

 

 

Spotkanie nie było zwykłym wieczorkiem autorskim. To był wykład. Wykład dotyczący wiecznego ataku ideologii lewicowych na środowiska prawicowe. Wbrew spodziewanych do tych definicji ram czasowych (powszechnie wiadomo jest, że komunizm zaczął się od Marksa i Engelsa), Marek Chodakiewicz zaczął prawie 2000 lat wcześniej. Od sekt znad Morza Czarnego. Przeprowadził nas przez przypadki komunizmu w starożytności, w czasie apogeum herezji w średniowieczu, mroków oświecenia, gdzie już były bardzo dobrze dokumentowane i nie można było zasłaniać się interpretacją.

Na Marksie zatrzymał się w kontekście jego wkładu w rosyjski komunizm i niemiecki narodowy socjalizm, dla wyraźnego odróżnienia, nazywany przez sowietów faszyzmem i stawiany na przeciwległej stronie szali niż komunizm. Mimochodem potwierdził nieuctwo i ignorancję wielkiego ideologa komunizmu, który swoje przemyślenia oparł na wiedzy naprawdę mizernej, a część pracy, zgodnie z doktryną, którą sam spopularyzował, po prostu ukradł.

 

Pomysły komunistów, bazujące na nowych metodach z tymi samymi celami pośrednimi, przewijały się przez całą, znaną nam historię. Często próbowały zakwitnąć w pożogach większych rewolucji, ale wystraszeni, nowi władcy, ucinali hiperrewoucję w zarodku, wystraszeni zbyt skrajnym radykalizmem.

W międzyczasie zmieniły się słowa. Mesjasza zastąpił wódz czy guru, ewentualnie profesor czy autorytet moralny, apokalipsa zmieniła się w rewolucję, a wiara w naukę. Nie zmieniły się cele pośrednie. Zawsze znajdował się ktoś, kto mamił rajem na Ziemi i nakłaniał uczniów do wyzbywania się majątków i pozbawiania tegoż bliźnich wraz z ich marnym, wobec wiatru zmian, życiem, obalania funkcji rodziny poprzez uczynienie młodych, szczególnie kobiet, wspólną własnością. Wabikiem był brak konieczności pracy. Praktyka pokazywała, że ten przywilej dotyczył jedynie politbiura. Nawet jeżeli politbiuro ganiało w samych przepaskach na pustyni.

Zawsze, głównym wrogiem zmian był Kościół Katolicki. I On i jego wyznawcy zwalczni byli najzacieklej.

Na przestrzeni dziejów, komunizm wahał się nad narzuconymi uczniom zachowaniami seksualnymi promując raz zupełną wstrzemięźliwość a raz rozpasane orgie, bez względu na wiek i płeć. Przed zbrodnią wobec słabszych nie wahał się nigdy.

 

Nie zmieniła się za to definicja przeciwników. Zawsze określani byli mianem reakcjonistów. Choć moher też brzmi ładnie.

 

Pan profesor bez trudu dowiódł na najlepszych źródłach, słowach Marksa, Engelsa i Hitlera, że sowietom i nazistom nie tylko nogi wyrastają ze wspólnych korzeni, ale że różni ich tylko metoda pozyskania władzy. W przypadku sowietów – gwałtowna rewolucja, a w przypadku nazistów demokratyczne wybory. Pakt Ribbentrop-Mołotow napisał Marks. Ci którzy dali mu nazwę, nieznacznie go tylko wygładzili.

 

Dowiedzieliśmy się, że w XIX wieku walka klas była jednoznaczna z walką ras. Z bardzo wyraźnym wskazaniem na walkę z Żydami. Holocaust to efekt wskazania przez Marksa Żydów jako głównych kapitalistów, wynalazców pieniądza – zła najwyższego. Zachowały się też publikacje Marksa szydzące z ludzi mających w sobie odrobinę krwi Murzyńskiej.

Współcześni lewacy, którzy nawołują do bratania się i internacjonalizmu zaprzeczają rasiście, który dokonał syntezy ich ideologii.

No ale głupota, sprzeczność i swoiste rozdwojenie wpisane jest w lewactwo jako element nieodłączny.

 

System komunistyczny, który miał być szczytem osiągnięć cywilizacyjnych postępowej ludzkości, okazał się wielokrotnie powtarzanym, nigdy nie udanym w praktyce, pryszczem na kole historii.

 

Postęp okazał się regresem.

 

Zdumiewające jest to, że współcześni ideolodzy lewaccy, zdając sobie sprawę z błędów, nieosiągalności zamierzeń i porażek całości, próbują do skutku zmieniając metody. Licząc, że ludzie nie będą czytać książek, nie będą interesować się historią, nie będą przekazywać wiedzy kolejnym pokoleniom i znowu nabiorą się na „Raj na Ziemi”.

 

 

http://sklep-niezalezna.pl/pl/p/O-Prawicy-i-Lewicy-Marek-Jan-Chodakiewicz/734


Materiał filmowy 1 : Wcześniejsze spotkanie w Civitas Christiana

Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.