Ewa Kurek  TRUDNE SĄSIEDZTWO: POLACY I ŻYDZI ok. 1000-1945 cz. VII
data:11 czerwca 2013     Redaktor: AlicjaS

Mówiąc o Żydach, którzy budowali bramy tryumfalne na cześć zaborców, lub którzy szybko asymilowali się do kultury niemieckiej, my Polacy, jeszcze większą pamięcią darzyć musimy tych wszystkich Żydów, którzy przez 123 lata niewoli byli Polakom braćmi w walce o wolność ojczyzny.

fot. Lord Vader

Cz. I: http://solidarni2010.pl/13078-ewa-kurek-polacy-i-zydzi-8211-trudne-sasiedztwo-ok1000-1945.html

Cz. II: http://solidarni2010.pl/13236-ewa-kurek-trudne-sasiedztwo-polacy-i-zydzi-ok-1000-1945-cz-ii.html

Cz. III: http://solidarni2010.pl/13237-ewa-kurek-trudne-sasiedztwo-polacy-i-zydzi-ok-1000-1945-cz-iii.html

Cz. IV: http://solidarni2010.pl/13471-ewa-kurek-trudne-sasiedztwo-polacy-i-zydzi-ok-1000-1945-cz-iv.html

Cz. V: http://solidarni2010.pl/13726-ewa-kurek-trudne-sasiedztwo-polacy-i-zydzi-ok1000-1945-cz-v.html

Cz. VI solidarni2010.pl/14001-ewa-kurek-trudne-sasiedztwo-polacy-i-zydzi-ok1000-1945-cz-vi.html


 

Radość polskich Żydów z faktu, że południowymi ziemiami polskimi po pierwszym rozbiorze rządzić będą bliscy im kulturowo Austriacy, nie trwała długo. Wkrótce okazało się bowiem, że: [Cesarzowa] Maria Teresa, […] uważając Galicyę za kraj chwilowo nabyty, postanowiła wyzyskać siłę podatkową [liczących pół miliona] Żydów dla poprawienia wiecznie kiepskich finansów państwa.[1] Restrykcyjne ustawy wobec Żydów kontynuował cesarz Józef II, wskutek czego ludność żydowska w zaborze austriackim w ciągu kilkudziesięciu lat zmniejszyła się o połowę.

Po trzecim rozbiorze Polski, w roku 1795, w granicach Rosji znalazło się ponad milion Żydów, których obowiązywał zakaz przenoszenia się poza strefę osiedlenia rozciągającą się od roku 1791 na ziemie Rzeczpospolitej oraz zdobyte w wojnie z Turcją obszary położone nad morzem Czarnym; w następnym ćwierćwieczu strefa osiedlenia została wydatnie zmniejszona. Wydany w roku 1804 Statut o urządzeniu Żydów włączył ludność żydowską do jednego z czterech stanów, zrównał ją w prawach z ludnością chrześcijańską, ale zabraniał arendy karczem, produkcji alkoholu i kandydowania do władz samorządowych.

Licząca niespełna sto tysięcy populacja polskich Żydów, którzy znaleźli się w zaborze pruskim, w sensie prawnym była w najlepszej sytuacji. W roku 1833 nowy Judenordung (porządek żydowski) zrównał ich w prawach z pozostałymi Żydami mieszkającymi na terytorium Prus, a konstytucja pruska w 1848 roku ostatecznie uniezależniła korzystanie z praw obywatelskich i politycznych od wyznania. Wszystko to służyło stosunkowo szybkiej asymilacji. Żydzi polscy z zaboru pruskiego asymilowali się jednak nie do kultury polskiej, lecz do kultury niemieckiej.

Mówiąc o Żydach, którzy budowali bramy tryumfalne na cześć zaborców, lub którzy szybko asymilowali się do kultury niemieckiej, my Polacy, jeszcze większą pamięcią darzyć musimy tych wszystkich Żydów, którzy przez 123 lata niewoli byli Polakom braćmi w walce o wolność ojczyzny.

17 września 1794 roku tak oto pisał Tadeusz Kościuszko: Nic bardziej przekonać nie może najodleglejszych narodów o świętości naszej sprawy, jak to, że oddzieleni od nas religią i zwyczajami ludzie dla poparcia naszego z własnej woli życie w ofierze niosą. [...] W roku teraźniejszym 1794, w dniach 17 i 18 kwietnia, gdy Warszawa krwawą bitwę z najezdnikami Moskalami stoczyła, Żydzi mieszkający w tym mieście, rzucili się do oręża, zwarli się mężnie z nieprzyjacielem i dowiedli światu, iż życia swego ochraniać nie umieją. […] Tymi pobudkami przejęci Berek Joselewicz i Józef Aronowicz, starozakonni, pamiętni na ziemię, w której się urodzili, przedłożyli mi żądanie i ochotę swą formowania pułku starozakonnego lekkiej jazdy. Pochwaliwszy tę ich gorliwość, daję onym pozwolenie werbowania rzeczonego korpusu, opatrywania go we wszystkie wojennne uzbrojenia i potrzeby, aby jak najrychlej pod żołd Rzeczpospolitej przyjść mogli i jak najlepiej nieprzyjaciela zwalczyli.[2]

Berek Joselewicz w odezwie do Żydów polskich w dniu 1 października 1794 roku napisał: Słuchajcie dzieci plemienia Izraelitów! Kto Wiecznego i Wszechmogącego na sercu swojem wyrył i chce pomóc walczyć za ojczyznę, co my wszyscy ludzie powinni, to teraz przyszedł czas, siły nasze na to łożyć. [...] Pomóżcie odzyskać uciemiężoną dotąd Polskę. Wierni bracia! Walczmy za ojczyznę, póki w sobie mieć będziemy kroplę krwi. Gdyby i my się nie doczekali tego, to dziatki nasze przecież mieszkać będą bezpiecznie i swobodnie i nie będą się tułały jak dzikie zwierzęta. Kochani bracia! Obudźcie się jak lwy i lamparty...[3]

Po upadku Powstania Kościuszkowskiego żydowski pułkownik zaciągnął się do legionów, a Dąbrowski powitał obywatela pułkownika z niekłamaną radością. Pułkownik Berek Joselewicz poległ 5 maja 1908 roku w bitwie pod Kockiem. Był pierwszym Żydem, który w momencie wspólnej potrzeby stanął z Polakami do walki o wolność i niepodległość Polski. Pułkownik Berek Joselewicz zdołał ściągnąć pod żydowską chorągiew około stu polskich Żydów. Jeśli doliczyć do tego garstkę bohaterskich Żydów warszawskich, o których wspomina w cytowanej wyżej odezwie Tadeusz Kościuszko, można mówić o kilkuset polskich Żydach, którzy wobec zaborców przyjęli postawę właściwą gospodarzom tej ziemi.

Tyle tylko, że pozostali starozakonni za przykładem Berka Joselewicza nie poszli, a żydowski pułkownik wraz z Naczelnikiem Tadeuszem Kościuszką okazali się oderwanymi od realiów niepoprawnymi romantykami, którzy rozpalili nierealne nadzieje na to, że Żydzi polscy masowo włączą się w walkę o niepodległość Rzeczpospolitej.

Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. W roku 1912, gdy klęska Napoleona znaczyła dla Polaków koniec snu o wolności, Żydzi znów wznosili tryumfalne bramy na cześć zwycięskich zaborców. Jak pisze żydowski historyk Majer Bałaban: Znamy z illustracyi bramę tryumfalną we Lwowie, ustawioną na rynku i znamy też imiona Żydów, którzy wraz z innymi święcili wielkie święto upadku Napoleona. Prawdziwa ironia losu! A więc oświetlał swe okna i redagował lojalne napisy Isak Wolf Rapoport, w szesnastu wierszach radość swą wyrażał Salomon Goldberg, illuminowali swe okna: restaurator Menachem Schneier, firma Pinkas Wohl et Sohn, Gabriel Reizes, Isak Silberstein, a równocześnie pojawił się w druku wiersz aż dwudziesto-zwrotkowy p.t. „Die Gefühle der israelitischen Gemeinde in Lemberg”. [...] W synagodze zgromadziła się prawie cała gmina i rabin Jakób Ornstein wygłosił kazanie, które treścią i formą odpowiadało zupełnie smakowi owego czasu. [...] Po kazaniu, które dano wydrukować po hebrajsku, odśpiewał chór synagogalny jedenastozwrotkowy hymn okolicznościowy i kilka psalmów. Hymn dano również wydrukować przy kazaniu Ornsteina i wspólny ten rzadki druczek pozostał do dzisiaj pamiątką urzędowej lojalności [wobec zaborców] ówczesnej gminy żydowskiej...””[4]

Przez 123 lata zaborów Polskę przedzielały wprawdzie granice państw zaborczych, lecz społeczeństwo polskie nie zatraciło łączności pomiędzy dzielnicami podległymi Prusom, Austrii i Rosji. Dlatego wieści, zwłaszcza natury politycznej, rozchodziły się po kraju bardzo szybko. Także wieści o postawie polskich Żydów wobec zaborców. Można nawet przypuszczać, że te ostatnie, prawdopodobnie wyolbrzymione, rozchodziły się po Polsce lotem błyskawicy. Reakcją na nie była coraz bardziej usztywniająca się postawa politycznych środowisk polskich wszystkich trzech zaborów wobec żydowskich współmieszkańców. Dlatego gdy w powstałym w roku 1815 na mocy Kongresu Wiedeńskiego z ziem zaboru rosyjskiego Królestwie Polskim powołano Komisję do Spraw Włościańskich i Żydowskich, główny arbiter książę Adam Czartoryski w roku 1816 napisał, iż: „Żydzi nie są mieszkańcami naturalnymi ziemi naszej, są przychodniami, cudzoziemcami, obcymi.”  Wśród zawartego w elaboracie Komisji opisu złych cech polskich Żydów, niechlujstwa i niechęci do pracy fizycznej, jako zarzut pojawił się wówczas także bardzo mocno podkreślany argument braku przywiązania do kraju.[5]

 



[1] M. Bałaban, Dzieje Żydów w Galicji i w Rzeczpospolitej Krakowskiej 1772-1870, Kraków 1912, s. 20-21.

[2] Ibidem, s. 115-116.

[3] Z. Hoffman, Berek Joselewicz, w: Kalendarz żydowski 1984-1985, Warszawa 1984, s. 116.

[4] M. Bałaban, Dzieje Żydów w Galicyi, Kraków 1914, s. 86-88.

[5] A. Eisenbach, Emancypacja Żydów na ziemiach polskich 1785-1870, Warszawa 1988, s. 176. Autor tak oto przedstawia opinię Komisji: „„We wstępie o charakterze historycznym do tego dokumentu podkreślono, że wśród aktualnych zagadnień społecznych, jakie stoją przed rządem, sprawa ludności żydowskiej winna zajmować jedno z pierwszych miejsc. Bowiem „ludzkość, słuszność, słowa i duch konstytucji, roztropność nareszcie, radzą odmienić stan teraźniejszy poniżenia tego licznego i sposobnego narodu; oddalić przyczyny Reakcji, która się wszędzie i ciągle ze szkodą stron obydwóch czuć daje”.  Zgodnie z tym należy zreformować obyczaje ludności żydowskiej, poprawić jej sytuację, wzniecić w niej ducha obywatelskiego i przywiązanie do kraju. Dopiero wówczas stanie się on dla nich ojczyzną. Po tej liberalnej deklaracji stwierdza się, że Żydzi, aczkolwiek od wielu wieków żyją w Polsce, „nie są mieszkańcami naturalnymi ziemi naszej; są przychodniami, cudzoziemcami, obcymi”, zachowali bowiem zwyczaje i charakter oddzielnego narodu. Uzyskali wprawdzie w różnych okresach przywileje i wolności, ale nie dzięki zasługom dla kraju, lecz z łaski panujących. Dlatego też „jako naród obcy nie mają zatem Żydzi żadnego prawa do obywatelstwa i każde nadanie im praw lub przywilejów, służących Polakom, jest łaską i dobrodziejstwem”. Przyznane im uprawnienia „nadużyli, i nie mogą być uważane za źródło i fundament ich praw lub pretensji”. […] z tej oceny wychodząc, deklaruje się, iż: „Za źródło za tym praw nadać teraz im mianych, uważać jedynie należy słuszność, ludzkość, roztropność, duch wieku i interes ogólny.” „Przyjmując te zasady zdaje się, iż nie możemy odmówić żadnego z tych praw, których używamy, ludziom co z nami od tylu wieków mieszkają”. Należy przede wszystkim zmienić ich obyczaje, bowiem „wady ich nie są zapewne skutkiem przyrodzonego popędu…”, są rezultatem ich ucisku, pogardy, przesądów wobec nich. „Ucisk, gwałt, ograniczenie sposobów wyżywienia się wprowadziłyby w każdym narodzie chciwość, skłonność do oszukiwania, spodlenie itp.””  

Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.