.
W skrócie, pracuje taka pani 18 godzin tygodniowo przy tablicy, nie odpowiada za nic, ma dwa miesiące wakacji i miesiąc ze wszystkich ferii się jeszcze uzbiera.
Za każdym razem ożywają dyskusje. Na forach wrze. Dyskusje kończy najczęściej jedno z dwóch zdań.
„Skoro to taki miód i takie proste, nie wymaga dużo pracy, daje dużo pieniędzy, dlaczego nie zostałeś nauczycielem?”
i drugie
„Nie ma sprawy. Chcę pracować jak inni, 40 godzin w tygodniu ale tylko w budynku szkolnym. Może być nawet 7:45 -15:45. Ale z przerwą śniadaniową. Pomieszczeniem do pracy zgodnym z normami BHP i sanitarnymi - jak dla urzędnika i dostępem materiałów na miejscu. A wywiadówki, po godzinach pracy płatne jak nadgodziny, albo zwrot godzin. Podobnie konferencje, wyjazdy, wycieczki, konsultacje i inne imprezy organizowane przez szkoły. Aha i jeszcze chcę mieć prawo wziąć te swoje dwadzieścia parę dni urlopu kiedy ja chcę, a nie w wakacje, kiedy wczasy są najdroższe, a kurorty przepełnione.”
Właśnie z tym drugim, pyszałkowatym zdaniem chciało się nasze ministerstwo rozprawić. Zleciło więc wykonanie badań, ile to nauczyciele poświęcają czasu swojej pracy. Badania skończono dawno temu. Przekazano do ministerstwa przed miesiącem i właśnie w ten czerwcowy piątek zostały podane do publicznej wiadomości.
Pani Szumilas znała wyniki wcześniej, ale trzymała je w tajemnicy do końca. Na filmie zamieszczonym poniżej widać, jak wije się niby piskorz próbując uniknąć trudnych pytań dziennikarza.
Ministerstwo wpadło w dół, który wykopało, aby jątrzyć społeczeństwo przeciw nauczycielom. Okazało się, że nauczyciel średnio przepracowuje dla szkoły 46 godzin i 40 minut w tygodniu.
Dane ukazały się na niezbyt eksponowanych stronach wiodących portali takich jak wp i interia. Na onecie nie znalazłem, a gazetę omijam. Ciekawostką jest fakt zaokrąglenia na interii godzin do 46. Chyba w myśl zasad naszej elity, dla której 46h i 40min daje w zaokrągleniu matematycznym 46. No przecież 40 jest mniejsze od 50...
W sumie zbadano około 8000 nauczycieli przedmiotów ogólnokształcących z 1300 różnego typu szkół z całego kraju. Każdy z badanych uczestniczył tylko w jednym rodzaju badań.
Tylko tyle, bo w sieci nie ma jeszcze dostępnego dokumentu. Zamiast tego, jak mają w zwyczaju od poprzedniej kadencji, rządzący przedstawili nam interpretację.
Wróble na dachu ćwierkają, że firma SMG/KRC za przeprowadzenie badań jakościowych i ilościowych wzięła ponad milion złotych.
Wróble ćwierkają, że gdyby szykanowani nauczyciele dowiedzieli się o wynikach miesiąc temu, matury stanęłyby pod znakiem zapytania.
Jak teraz wygląda nasza wiarygodność? Wyssane z palca wyniki, wysłane przez MEN, zaowocowały w lutym 2012 raportem agendy Komisji Europejskiej Eurydice, poświęconym zagadnieniom edukacji, który posłużył do kolejnej nagonki w mediach na leniwych nauczycieli. Raportem, według którego nasi nauczyciele pracują najkrócej. Co prawda najkróęcej przy tablicy, ale kto by tam czytał tytuł do końca...
MEN, pod przywództwem najpierw Hall, a teraz Szumilas zachowuje się jak wroga nauczycielom, uczniom i rodzicom organizacja, blokująca dostęp do edukacji.
Shork