"Wykształceni czy Fachidioten?" ? pyta w miesięczniku "Polonia Christiana" Grzegorz Kucharczyk.
"Scena pierwsza. Pytanie egzaminatora: Proszę pana, powstanie warszawskie ? w jakim mieście się odbyło, w którym roku i kto z kim walczył? Odpowiedź studenta (po długim zastanowieniu): Na dzisiaj nie jestem przygotowany.
Scena druga. Egzaminator: Proszę pani, co się pani kojarzy z nazwą Westerplatte, gdy chodzi o historię Polski XX wieku? Studentka (także po długim namyśle): Westerplatte to takie wzgórze we Włoszech, które szturmowała polska armia w czasie II wojny światowej.
To tylko dwie scenki, których piszący te słowa był naocznym świadkiem w ostatnich latach podczas kolejnych sesji egzaminacyjnych [?]."
Autor przytacza także odpowiedź studenta na temat Katynia: Niemcy mordowali tam Żydów. Kim były orlęta lwowskie? To proste: młodzi Litwini broniący Lwowa przed Niemcami.
Grzegorz Kucharczyk dziwi się, że wszystkie główne formacje polityczne jako jedno z głównych osiągnięć po 1989 roku podają wzrost liczby osób z wyższym wykształceniem.
"W praktyce oznacza to, niestety, wzrost liczby osób nie tylko niewykształconych, ale zwyczajnie niedouczonych[?], za to legitymujących się dyplomem magistra." Przyczyn tego stanu rzeczy autor dopatruje się w odgórnie przez państwo narzuconej zasadzie obowiązku szkolnego aż do poziomu gimnazjum oraz w "tendencji do obniżania poziomu merytorycznego nauczanych przedmiotów". Pod hasłami walki z "kształceniem encyklopedycznym" wpojono szkole, że jeśli nauka, to poprzez zabawę, że nie może być żmudna i długotrwała. W podręcznikach szkolnych unika się długich rozdziałów, bo przecież młodzież potrafi skupić się najwyżej na kilku linijkach. Maturzyści nie muszą już posiadać umiejętności pisania długiego tekstu. Promotorzy na studiach cieszą się, gdy praca magisterska jest napisana nieporadnym językiem, bo to oznacza, że została napisana samodzielnie, a nie kupiona w Internecie.
Zostawmy jednak uczniów i studentów. Wśród kadry profesorskiej z kolei spustoszenia dokonuje polityczna poprawność i uległość wobec "Nieświętej Liberalnej Inkwizycji":
"Oto całkiem niedawno jedna z recenzentek (z tytułem profesorskim) opiniujących podręcznik do gimnazjum, którego jestem współautorem, orzekła, że książka w żadnym razie nie może zostać dopuszczona z rekomendacją MEN do użytku szkolnego ze względu na to, że godzi w konstytucyjną zasadę wolności sumienia uczniów. Dlaczego? A dlatego, że jej autorzy jako fakt historyczny podają narodziny Jezusa Chrystusa w Betlejem."
Żródło: Grzegorz Kucharczyk "Wykształceni czy Fachidioten?", Polonia Christiana, nr 22, wrzesień-październik 2011
POST SCRIPTUM
Kilka dialogów zasłyszanych przez piszącą te słowa:
Studentka - praktykantka do nauczycielki:
- Czy mogę przyjść do pani na hospitalizację?
- Na co?
- Na hospitalizację?
Dwóch studentów w autobusie:
- Skąd wracasz?
- Ze studii?
I teraz bardzo dziwny dialog, zaręczam, że prawdziwy:
Nauczycielka do praktykantki:
- Dlaczego spóźniła się pani na lekcję?
- Bo ja ptaka karmiłam.
- ???
- Bo ja gołębia znalazłam i musiałam go nakarmić.
AlicjaS