Ks. Zdzisław Banaś
KRAJOWY DUSZPASTERZ SYBIRAKÓW
Kazanie ? Warszawa 18.10.2011 r.
"Nie wiem, pod wagą jakich win
Ci ludzie, zmięci i szarzy,
Znad smugi świeżo / kładzionych szyn
Nie wznoszą ziemistych twarzy..." Beata Obertyńska ? "Tajga"
Autorka wiersza o Tajdze snuje refleksje o losie zesłańców budujących kolej na bezkresnych szlakach Syberii. Zmuszani do prac ponadludzkie siły, padali z głodu, chorób i braku nadziei.
Dzisiejsza Liturgia Słowa przedstawia nam szokującą dla wielu przypowieść o robotnikach w winnicy.
Jakże dzisiejszym pracodawcom brakuje sprawiedliwości gospodarza płacącego wszystkim po denarze, co wystarczało wtedy na dzienne utrzymanie rodziny.
Rozczarowanie najętych o brzasku dnia, a radość zatrudnionych w ostatniej godzinie możemy zrozumieć tylko w świetle Bożego Miłosierdzia.
To przypowieść o pracy i zapłacie według innych kategorii , nie takich do jakich jesteśmy przyzwyczajeni.
Właściwym przedmiotem tej przypowieści nie są zasady sprawiedliwości społecznej i ludzkich praw ekonomii, ale przesłanie zbawcze.
Bóg ? właściciel winnicy Pańskiej, którą jest Kościół powołuje ludzi do wiary na różnych etapach życia symbolizowanych godzinami dnia.
Jedni żyją wiarą od dzieciństwa, inni odnajdują Boga w wieku dojrzałym, a jeszcze inni nawracają się dopiero przed śmiercią ? a wszystkim Bóg ofiarowuje to samo zbawienie. Zbawienie jest za darmo ? jest darem miłosierdzia.
Dla chrześcijanina nawet najcięższa praca nie jest przekleństwem, o czym przypomina nam Jan Paweł II:
"W pracy ludzkiej chrześcijanin odnajduje cząstkę Chrystusowego Krzyża i przyjmuje ją w tym samym duchu odkupienia, w którym Chrystus przyjął za nas swój krzyż" JP II. Laborem Exercens - O pracy ludzkiej, str.97.
Sens takiej misji życiowej - powołania rozumiał św. Paweł, dla którego życiem jest tylko Chrystus i jego krzyż.
Wczoraj przeżywaliśmy kolejna szczególnie bolesną rocznicę napaści sowieckiej na Polskę. Rozpoczął się wtedy najtragiczniejszy okres martyrologii naszego narodu.
Złamano wtedy wszelkie ludzkie prawa, umowy i układy. Taką haniebną taktykę stosują tylko ludzie, którzy najpierw zabili Boga w swoim sercu, a potem bez skrupułów i z wyrachowaniem mordowali całe grupy społeczne i wiele narodów.
Jan Paweł II w Majdanku wołał, że :
"człowiek nie może być dla człowieka katem, człowiek ma być dla człowieka bratem". Jak strasznego spustoszenia moralnego dokonał w Sowietach bolszewizm opisuje sam Antoni Ferdynand Ossendowski w opowieści pt. "Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów" / str. 196 /
Towarzyszący mu oficer rosyjski widząc. co wyprawiali bolszewicy. stwierdza "Wtedy dopiero zrozumiałem, jaka rozpustę, jaki grzech zaszczepił w moim narodzie, zabijając sumienie, wiarę, strach przed Bogiem ! ... dodał? z goryczą : zrozumiałem też, że wszyscy uczciwi i moralni ludzie mają obowiązek walczyć z tym wytworem szatana, dopóki życia i sił starczy..."
"Dopóki życia i sił starczy..." - czuli to Polacy bardziej niż inne narody, gdy znajdowali się przez wiele pokoleń w kleszczach zaborców, a potem okupantów niemieckich i sowieckich. Żaden naród nie złożył takiej ofiary na ołtarzu ojczyzny.
Polacy byli głównymi ofiarami "wielkiego terroru" sowieckiego w latach 30 ?tych ubiegłego wieku, po wkroczeniu Armii Czerwonej na tereny dawnej I Rzeczpospolitej. Nie wspomina się do dziś, że był to obszar największego ludobójstwa w dziejach ludzkości jak zauważa Timothy Snyder.
"Skrwawione ziemie. Europa między Hitlerem, a Stalinem"
Od 1939 roku najpierw ludobójstwo elit narodu w Katyniu i innych miejscach zbrodni, a następnie w "białych krematoriach" jak nazywano miejsca zsyłek ? określanych dziś słowem "Sybir".
Śmierć powolnego konania z głodu, ciężkiej pracy ponad ludzkie siły, w atmosferze represji psychicznych i fizycznych, w warunkach zwierzęcego upodlenia dotykała każdą rodzinę zesłańców.
Tylko w czterech wielkich wywózkach w latach 1940 i 41 zesłano na Sybir i do Kazachstanu ponad milion ludzi, których jedynym przestępstwem było to, że byli Polakami i oddanymi Ojczyźnie patriotami.
Najbardziej wstrząsające świadectwa polskich losów na "nieludzkiej ziemi" zawierają świadectwa dzieci, które przeżyły zesłanie:
"Nadchodzi luty 1940 roku, jest noc, godzina pierwsza, słychać na ulicy krzyki" i cóż tam ujrzałem!
"Cały sznur sań, ciągnął się bez końca , a na nich siedziały matki z dziećmi nawet takimi , które miały po kilka tygodni. Na jednych z sań ujrzałem znajomą kobietę z sześciorgiem dzieci. Dwoje bliźniąt miało po dwa tygodnie. Te biedne dzieci matka otuliła w koce i tak wiozła do stacji. Niestety, ku wielkiej jej rozpaczy te dzieci w drodze do Rosji zamarzły... bojcy wyrzucili je przez okno bydlęcego wagonu. NKWD ? iści z pogardliwym uśmiechem mówili: marzną polskie psy." To wspomnienie dwunastolatka zostawiło głęboką ranę w jego świadomości do końca życia.
Straszne warunki klimatyczne, kilkudziesięciostopniowy mróz, kilkunastogodzinna praca ponad siły, głód, brak lekarstw i nieuleczalne choroby doprowadziły do śmierci co trzeciego zesłańca, zwłaszcza starszych i dzieci.
"Pamiętnik Sybiraczki" Pankiewiczów utrwalił typowe przeżycia zesłańców powielane w tysiącach wspomnień / str. 11 nn. /
"Około trzeciej nad ranem z łomotem kolb karabinowych wdzierają się do mieszkania. Jest ich trzech. Dwaj sowieccy żołnierze w charakterystycznych spiczastych czapkach, w długich szarych szynelach i z długimi czerwonograniastymi bagnetami na lufach karabinów. Krzyki przeraźliwe "otkrywat ..." poznajemy towarzyszącego im rusina ..., który pomaga wynosić toboły. Co wartościowsze nie znalazło się jednak w naszych bagażach... Usiłuję zdjąć mały krucyfiks wiszący nad drzwiami pokoju. To zakup Tatusia z odpustu św. Antoniego do naszego domu, a my przecież, jak nam powiedzieli jedziemy do ojca...
Ruszamy pod eskortą w kierunku stacji kolejowej. Jest zimno i mokro, wiatr siecze deszczem i śniegiem ...
Załadunek do bydlęcych wagonów, w których stłoczono kilkadziesiąt osób .
Głuchy łoskot zasuwanych drzwi, zgrzyt zamknięcia i .... jesteśmy odcięci od świata.... na wiele miesięcy i lat ...
Warunki straszne. Wielu dostaje szału z powodu kilkutygodniowego nieustannego stukotu kół pociągu, niepewności, głodu i nieludzkich warunków sanitarnych .
Skazani na długotrwałe przemyślenia, aby nie ulec podobnym odruchom rozpaczy oddajemy się wspólnej i głośnej modlitwie, śpiewom i wspomnieniom.
Trzyma nas jedynie wiara.
Na jednej ze stacyjek stajemy obok podobnego pociągu, w którym w takich samych warunkach jak nasze, jadą polscy żołnierze. Padają pytania: Skąd ? Dokąd ?
I dopiero w tej chwili zaczynamy sobie w pełni uświadamiać groźbę strasznego słowa "Sybir" , równocześnie na usta nieodparcie ciśnie się pytanie ? za co? za co?
Po tysiącach kilometrów drogi w morderczych warunkach słyszymy krzyki : "gruzitsja". Wsiadamy na podstawione ciężarówki i podwozy i zostajemy wywiezieni na pustkowie. Na pytanie co z nami dalej konwojenci odpowiadają : "Nu Wam zdjest żyt i padocht". / Wam tu żyć i zdychać /
Wielu nie wytrzymało trudu drogi, wielu zamarzło.
Z wycieńczenia i zimna umiera matka wielu dzieci, pozostała rozpacz i bezradność. Zmarła tak jak była ubrana owinięto w prześcieradło i złożono w nie głębokim dole. Ziemia była bowiem twarda i zamarznięta. Bez księdza, bez trumny i cmentarza. Ktoś wygłosił kilka słów pożegnania, a potem chóralna modlitwa , Dramat pochówku się nie skończył. W nocy ciało zostało wygrzebane i ograbione z ubioru. Następuje powtórny pochówek i kolejne odgrzebanie i ograbienie zwłok z odzieży i prześcieradła.
Wspominający konstatują : "na tej ziemi panują zwierzęce prawa." Ludzkie zawołanie błagalne: "niech spoczywają w pokoju..." nie ma tu zastosowania... To był jakby ich poranek cierpienia, które znał tylko Bóg i w Chrystusie przeżywał wraz z nimi. Te godziny były dla jednych miesiącami, a dla drugich latami udręki. Jedyną pociecha dla tych ludzi była wiara, modlitwa i nadzieja powrotu do ojczystych stron.
"Tęsknota" ? wiersz nieznanego autora zesłańca powtarzało wielu:
"Polsko miła ? Twoje dzieci
wszystkie rozproszone ,
kiedyż znów przygarniesz- Nas do swego łona
...
Milion serc kryje mogiła,
milion tutaj bije ,
milion znów o Tobie marzy,
tylko Tobą żyje." Marzyli ojcowie, matki i dzieci o powrocie do rodzinnego domu i ojczystych stron które zapamiętali.
Kazimierz Cybulski, poeta zesłaniec , później emigrant i wygnaniec pisze, co najbardziej bolało czternastolatka:
"I odebrano mu ziemię,
Rodzinny dom
Ojczyznę, młodość
Wiek męski ? pozostawiając bliznę." /Kalifornia 1995/
Skrzywdzić można łatwo i szybko, ale naprawienie krzywd , trwa długo i jest procesem trudnym. Są też krzywdy nie do naprawienia:
"Kto im łzy powróci" ? pytała przed wiekami Królowa Jadwiga patrząc na pokrzywdzonych .
A, kto dziś, zagoi rany fizyczne , kto ukoi stygmaty bólu psychicznego, zesłańców, które pozostaną w sercu do ostatniej godziny ich życia na ziemi.
...........................................................................................................
Poeta Wojciech Bąk wyznawał:
"Mój Bóg straszliwy i daleki, a bliski jak płaczące dziecię"
będzie sprawiedliwy dla czyniących zło, a miłosierny dla skrzywdzonych i zagubionych .
Wiele zbolałych młodych serc śpiewało wtedy tęskną pieśń o matce. "Matko, tylko Ciebie mi żal...".
Słowa tego refrenu, jedna z sybiraczek odnosi dziś do Matki Ojczyzny i nuci "Polsko jak bardzo Ciebie mi żal".
Pytam dlaczego ? i słyszę !
Żal mi młodzieży, która coraz mniej zna historię swego ojczystego kraju, przez co staje się mniej zdyscyplinowana, mniej rozumująca logicznie, ale za to bardziej podatna na manipulacje zwłaszcza medialne.
Boję się o przyszłość moralną i społeczną młodych pokoleń . Jan Paweł II pytał dwadzieścia lat temu odpowiedzialnych za losy narodu :
"czy można lekkomyślnie narażać polskie rodziny na dalsze zniszczenie", pyta o to samo i dziś , i przypomina że programy nienawiści ostatnich wojen odrzuciły Boga i jego przykazania zwłaszcza przykazanie piąte.
Aby nie pomnażać kolejnych milionów ofiar napomina, że:
"najważniejsza praca jaką trzeba wykonać tutaj na ziemi to, to, by żyły wszystkie dzieci..., a rodziny żyły Bogiem na co dzień, by zwyciężyła cywilizacja miłości" Miłości najbardziej potrzebują dzieci, pragnące chleba, a jeszcze bardziej czasu i serca rodziców.
W 70 rocznicę śmierci głodowej Ojca Maksymiliana niech dotrze do serc wszystkich Jego dewiza : "sama tylko miłość jest twórcza" i niech stanie się programem życia dla każdego z nas .
Amen.