Ewa Kurek TRUDNE SĄSIEDZTWO: POLACY I ŻYDZI ok. 1000-1945 cz. IV
data:21 maja 2013     Redaktor: AlicjaS

Zdecydowana (...) większość polskich Żydów mieszkała w gettach także przed drugą wojną światową. W gettach w Polsce mieszkała od stuleci. Dla nich getto było domem i codziennością.

fot. Lord Vader

 

 

 

Poprzednie części:


Cz. I: http://solidarni2010.pl/13078-ewa-kurek-polacy-i-zydzi-8211-trudne-sasiedztwo-ok1000-1945.html

Cz. II: http://solidarni2010.pl/13236-ewa-kurek-trudne-sasiedztwo-polacy-i-zydzi-ok-1000-1945-cz-ii.html

Cz. III: http://solidarni2010.pl/13237-ewa-kurek-trudne-sasiedztwo-polacy-i-zydzi-ok-1000-1945-cz-iii.html



Podstawowym przykładem zafałszowań obrazu czasu zagłady Żydów jest pojęcie getta żydowskiego w Polsce w czasie drugiej wojny światowej, które przez większość historyków jest postrzegane jako dzieło Niemców, którzy skupili ludność żydowską w obrębie wytyczonych przez siebie dzielnicach polskich miast w celu sprawnego dokonania zbrodni zagłady.

Tymczasem prawda o żydowskich gettach w Polsce jest nieco bardziej skomplikowana i nie przystająca do rzeczywistości w żadnym innym kraju na świecie. Zdecydowana bowiem większość polskich Żydów mieszkała w gettach także przed drugą wojną światową. W gettach w Polsce mieszkała od stuleci. Dla nich getto było domem i codziennością. Władysław Bartoszewski pisze: W Warszawie było wiele tysięcy Żydów w wolnych zawodach: adwokaci, lekarze inżynierowie, literaci, aktorzy, a tych bardziej konserwatywnych było może 300 tysięcy, większość z nich żyła tylko we własnym środowisku, w swego rodzaju getcie. W tej dzielnicy żaden Żyd - właściciel kamienicy - nie wynająłby mieszkania chrześcijaninowi, obojętne Polakowi, Niemcowi czy Czechowi. W sensie dobrowolnego izolowania się swoje getto [Żydzi] zbudowali sami.[1]

Warto w tym miejscu wspomnieć, że getta żydowskie nie były polskim wynalazkiem i że to nie Polacy zamknęli Żydów w gettach z powodu „wrodzonego nam antysemityzmu”, jak to w dyskusjach uważają często różni „znawcy przedmiotu”.

Oto jak genezę żydowskich gett przedstawia Krzysztof Burnetko: Jest 29 marca 1516 roku. Senat Najjaśniejszej Rzeczpospolitej Wenecji ogłasza dekret, wedle którego miejscowi Żydzi „powinni wszyscy razem mieszkać w kwartale domów, jaki jest w Getcie w pobliżu San Gerolamo; i żeby w nocy nie chodzili dookoła, od strony Starego Getta, gdzie jest mały mosteczek, oraz z przeciwległej strony zbudowane będą dwie bramy”. (Chodziło o wyspę Ghetto Nuovo, czyli Nową Hutę; Stare Getto, to Ghetto Vecchio, czyli Stara Huta. Stąd nazwa getta – od huty).

Owszem, także przed powstaniem weneckiego getta Żydzi byli grupą zwykle żyjącą w izolacji. „Ulice czy dzielnice zamieszkane głównie przez Żydów istniały przez całe średniowiecze. Tyle, że nigdy nie były one czysto żydowskie. […] Takie odseparowanie Żydów nie wynikało tylko z nacisków zewnętrznych. […] W reakcji na falę prześladowań [w Europie Zachodniej XIII-XV wieku – uwaga E.K.] Żydzi coraz częściej skłonni byli osiedlać się jedynie we własnym kręgu. Razem nie tylko czują się raźniej – łatwiej też w razie czego bronić się przed pogromami (choć równocześnie druga strona, dysponując celem w postaci czysto żydowskiej osady, łatwiej może taki pogrom zorganizować).

Lecz ciągle to nie strach poniżanych decyduje o wyborze przynajmniej częściowej izolacji. Równie istotny jest wolny wybór samych Żydów. Otóż zaciskając narodowo-wyznaniowe więzy próbują ocalić swą kulturowo-religijną odrębność. Jako monoteiści uważają, że nie powinni wchodzić w kontakt z żadną inną religią – a w szczególności z jej sacrum. W efekcie, przykładowo, w XIII wieku ortodoksyjni Żydzi sugerują, że kiedy chrześcijanie przechodzą ulicami miasta z procesją Bożego Ciała, pobożny Żyd nie może wychodzić z domu. Podobne źródła miało zalecenie, wedle którego bogobojni Żydzi nie powinni mieszkać w domu, z którego okien widać byłoby kościół.[…]

Z obecnej perspektywy zdumiewać może, że Żydzi nie uciekają z ówczesnych gett. Powód był prosty. Wtedy dla Żydów życie poza gminą było niewyobrażalne. Judaizm był tożsamy z członkostwem gminy, a wtedy nie istnieli Żydzi obojętni religijnie. Separatyzm jest zarówno podstawą religii i kultury, jak i sposobem jej obrony. […] Francuski mediewista Fernand Braudel, nawet przez swoich oponentów zwany księciem światowej historii, getto tamtych czasów uzna zarówno za więzienie, do którego zamknięto Żydów, jak również za cytadelę, do której „oni sami się wycofali, aby bronić swych wierzeń i ciągłości Talmudu”.[2]

Polska była jedynym krajem na świecie, w którym w połowie wieku XX około 85% Żydów funkcjonowało w formie społecznej nie różniącej się niczym od form średniowiecznych. Jak wyglądała największa dzielnica mieszkaniowa polskich Żydów przed wybuchem drugiej wojny światowej? Zmarły w 1925 roku Stefan Żeromski tak oto w powieści „Przedwiośnie” opisał warszawskie getto:

Wychodząc na wykłady i do prosektorium, wracając z lekcji czy z miasta, Baryka musiał przemierzać dzielnicę zamieszkaną przez Żydów. […] Począł zwiedzanie przyległych ulic: Franciszkańskiej, Świętojerskiej, Gęsiej, Miłej, Nalewek i innych.

Żydzi zamieszkujący lub zatrudnieni w tych stronach tworzyli tak zwane getto. Nikt ich tutaj nie osadzał osobno, nikt ich nie zmuszał do zamieszkania tutaj właśnie, a nie gdzie indziej. Sami spłynęli w tę dzielnicę, zeszli się tu jedni do drugich, a przyrastając stale, stworzyli samochcąc getto. W tych ulicach ginęły już napisy polskie na sklepach, składach i warsztatach. Zastępowały je napisy żydowskie. Polaków nie było tu już widać. Trafiały się domy, gdzie jedynym Polakiem był stróż kamieniczny, i ulice, gdzie jedynym Polakiem był policjant.

Ulice te mają wygląd srogo niepowabny. Kamienice wzniesione przez Żydów i do nich należące mają cechę wielkomiejskiej tandety, bezwstydnej ordynarności i brzydoty. Nieopisana jest melancholia tych dziedzińców, głuchy jest smutek okien wiecznie patrzących w smrodliwe i obmierzłe zaułki, w odarte i pozaciekane  mury, w sienie i piwnice wyziewające zgniliznę. Bawią się tam, w tych zakażonych klatkach, tłumy dzieci żydowskich – brudne, schorowane, mizerne, wybladłe, zzieleniałe.

Zadziwiające ponad wszystko są w tej dzielnicy sklepy, a raczej sklepiki, wklinowane w partery domów. Tymi komórkami ulice i uliczki są literalnie nabite. Na odrzwiach tych maleńkich zakamarków wiszą blaszane tablice z napisami w języku żydowskim – a więc towary w tych kramach przeznaczone są tylko dla starozakonnej publiczności. Jakże mizerny, jak niewymyślny i nieobfity jest towar tych magazynów! Kapitał zakładowy każdego z nich nie może przekraczać dwudziestu złotych. Trochę żelaziwa, skór, kilka wiązek czy miar wiktuałów, nieco nici, sznurowadeł albo szukwasu stanowi źródło dochodu osób, które w tych wąziutkich i niziutkich klatkach z desek próżnują marznąc i drzemiąc po całych dniach i wieczorach.[3]

Obraz warszawskiego getta do chwili wybuchu drugiej wojny światowej, a więc w ciągu zaledwie czternastu lat, na pewno się nie zmienił. Podobną atmosferę przedwojennej dzielnicy żydowskiej, pisząc o jednej z jej ulic, oddaje poeta Władysław Broniewski w napisanym w końcu lat trzydziestych XX wieku wierszu:

Ulica Miła wcale nie jest miła.

Ulicą Miłą nie chodź, moja miła.

Domy, domy, domy surowe,

trzypiętrowe, czteropiętrowe,

idą, suną, ciągną się prosto,

napęczniałe bólem i troską.

W każdym domu cuchnie podwórko,

w każdym domu jazgot i turkot,

błoto, wilgoć, zaduch, gruźlica.

Miła ulica.

Miła ulica…

 

…Na ulicy Miłej ani jedno drzewko nie rośnie,

na ulicy Miłej – w maju! – ludzie nie wiedzą o wiośnie,

ale cały rok hula perspektywa łysych gazowych latarni,

łbem waląc w mur cmentarny.

 

Moja miła, ja tą ulicą nie chodzę,

choćby mi było po drodze.

Nawet kiedy do ciebie się śpieszę,

nie idę ulicą Miłą,

bo kto wie, czy się tam nie powieszę.[4]

  

Można oczywiście krzyknąć, że Stefan Żeromski i Władysław Broniewski byli polskimi antysemitami i poddać w wątpliwość przedstawioną przez niech charakterystykę przedwojennej żydowskiej dzielnicy Warszawy. Zanegować faktu istnienia żydowskich gett w Polsce na długo przed wybuchem drugiej wojny światowej się nie da. Tak jak nie sposób negować faktu, że Żydzi polscy żyli w Polsce przez stulecia w gettach nie dlatego, że w gettach zamknęli ich Polacy, ale dlatego, że pełna izolacja i określony styl życia były ich własnym wyborem.[5]

Getto warszawskie przed wybuchem drugiej wojny światowej nie było jedynym ośrodkiem żydowskiego życia w Polsce. Takimi ośrodkami było większość dużych miast i niemal wszystkie polskie miasteczka na wschód od Wisły. Polacy, Ukraińcy, Białorusini i wszystkie inne mniejszości narodowe żyjące w Drugiej Rzeczpospolitej nie były rozpoznawalne ze względu na wygląd. Z tłumu mieszkańców Polski na pierwszy rzut oka wyróżniali się tylko Żydzi, którzy nosili na co dzień długie czarne kapoty z wyglądającymi spoza kapot frędzlami rytualnych chust. W dużych miastach mieszkali na terenie własnych dzielnic i stanowili większość mieszkańców małych miasteczek. Dziś już nawet trudno sobie wyobrazić, jak przed wojną wyglądały polskie miasta i miasteczka. Pewne wyobrażenie daje jedynie wizyta w izraelskich lub nowojorskich dzielnicach ortodoksyjnych Żydów, potomków polskich chasydów.  

 

1. Warszawa - getto, ul. Mostowa, 1937.

 

2. Warszawa - getto, ul. Nalewki 15, 1937.

 

3. Lublin – getto, ul. Krawiecka, 1930.

Fot. W. Ziołkowski

 

 



[1] W. Bartoszewski, Warto być przyzwoitym, Editions Spotkania, Paryż 1986, s. 25.

[2] K. Burnetko, Getto: od azylu do Zagłady, w: „Historia Żydów: trzy tysiąclecia samotności”, Wydanie specjalne „Polityki”, Nr 1/2008, s. 47.

[3] S. Żeromski, Przedwiośnie, Warszawa 1978, s. 294-298.

[4] W. Broniewski, Ulica Miła, w: Władysław Broniewski, Warszawa 1964.

[5]K. Burnetko, Getto: od azylu do Zagłady, w: „Historia Żydów: trzy tysiąclecia samotności”, Wydanie specjalne „Polityki”, Nr 1/2008, s. 47.

Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.