Nowa, wspaniała duma
data:11 maja 2013     Redaktor: Shork

Czy Polak jest zawistny. Czy cieszy się z krzywdy bliźniego. Czy jest uległy wobec obcych, kosztem swoich?
Czy te wszystkie cechy nie zostały nam przypadkiem wmówione, w trakcie tworzenia na polskich ziemiach nowego człowieka - homo sovieticus?


 
Jesteśmy poddawani manipulacji politycznej. Demokratycznie skutecznej, co znaczy, że wrzeszcząca część jej ulega. Manipulacja jest bardzo specyficznym narzędziem.
 
Ta subtelna, nakierowująca używana musi być z wiedzą i delikatnością. Jest też najbardziej osobista i najskuteczniejsza, bo dopasowana praktycznie indywidualnie. Jest też druga strona. Manipulacja siermiężna, prosta. Waląca obuchem w rozum i wprost grożąca. Ta nie wymaga szczególnej wiedzy ani szczególnej inteligencji u stosującego. Czyli jest idealna dla naszych rządzących. Za to wymaga odpowiednio wytresowanego odbiorcy.
Z tego to właśnie powodu musi być uzupełniona przez codzienne treningi na zasadzie bodziec – odruch.
Objawami takiego treningu jest u leminżerii typ reakcji „a u was Murzynów biją”. Co oznacza ni miej ni więcej, jak pokazanie przeciwstawnej do krytykowanej siły w złym świetle. Oczywiście leminga niewiele obchodzi , że adwersarz nie przyjmuje tego argumentu. Zasada jest prosta. Leming jest elitą. Reakcja na bodziec jest normą. Przeciwnik w rozmowie lub ofiara manipulacji musi tę normę spełniać. Czyli, jeżeli ktoś krytykuje Tuska należy natychmiast odpowiedzieć, że Kaczyński jest gorszy, na przykład niższy albo brzydszy. Jeżeli ktoś krytykuje Owsiaka, należy natychmiast uderzyć w kler, bo Caritas kradnie. Jak ktoś krytykuje związki jednopłciowe, to natychmiast w Kościele roi się od pedofilów. Leming nie może pojąć, że jak ktoś jest przeciwko jednemu, to nie musi być za drugim.
 
Przez lata tresowano nasz naród w poczuciu niskiej samooceny. Przez lata wpierano nam, że jesteśmy nieudacznikami i zawistnikami, którzy jedynie papugowali Europę przez wieki. Z lubością ukrywano wspaniałości I i II Rzeczypospolitej, a wywlekano prywatę i sprzedawczyków. Przez lata słowo „zagraniczne” lub potem „zachodnie” było synonimem czegoś lepszego. Dlatego po poluzowaniu obroży i zamiany łańcucha na piękną, skórzaną smycz, większość rzuciła się bezkrytycznie na wszystko, co zachodnie. I w taki oto sposób Polacy, prawem ochlokracji zafundowali sobie wszystko, co zgniłe, choć zachodnie, pozostawiając sobie nabyte przez kilkadziesiąt lat sowietyzacji cechy. Nie nastąpiła tutaj żadna wymiana. Przecież „nie potrafimy” zrobić nic nowego. A jeżeli ktokolwiek czegoś próbował, bez opłacenia haraczu prawdziwej władzy, dosiągała go niewidzialna ręka układu zamkniętego.
 
Tak więc symbolem wolności stało się to co w PRL było zabronione lub trudne do zdobycia.
 
Zagraniczne samochody. pornografia, narkotyki, łamanie norm, religia ateistyczna (nie komunistyczna).
Za komuny nie było, teraz jest, znaczy jest dobre.
 
Jednocześnie, wytypowana przez komunistów wierchuszka „demokratycznej” władzy prosto z Magdalenki nie miała zamiaru nauczyć, choćby nowego pokolenia, dumy narodowej. Nie wpisała do podręczników polskich wynalazców, odkrywców, sukcesów. Wręcz przeciwnie. Wszystko co osiągnęliśmy dali nam obcy ludzie. Bo Polacy powinni płasko leżeć przed swoimi panami i lizać rzucone, ogryzione już kości.
Po czynach ich poznacie. Ja, po czynach nie mam żadnych wątpliwości, że nasi okrągłostołowi przedstawiciele, nigdy nie mieli zamiaru zwrócić nam wolności. Popatrzcie jakie są podręczniki, jak nasze dzieci uczone są historii, jak nas uczą dumy. Miłość zastępują seksem. Przyjaźń zupełnie znikła pod naciskiem LGBTQ. Męskość, kobiecość? Teraz jest GENDER. To nic, że kupione na siłę autka córeczka przebiera w sukienki i kładzie do łóżeczka. To nic, że otrzymane przez chłopca lalki barbie, ostrzyżone do gołego plastiku, umalowane w barwy maskujące, prowadzą wojny, w których szminki i grzebienie udają karabiny. Mamy być zniewolonymi przez reklamy, konsumentami. Bez serc, bez ducha...
 
Znajomy kiedyś mi powiedział: „Nie wiesz co się dzieje? Zwróć uwagę jak reaguje rynek. Prywatne firmy nie mogą sobie pozwolić na fałszywą reakcje na fałszywe - gazetowe dane. Oni mają swoich analityków i ci mówią prawdę. Oczywiście, ta prawda nigdy nie zostanie opublikowana, bo dostają, za to zbyt ciężkie pieniądze od swoich zleceniodawców.”
Z tego właśnie powodu już nie ma takich reakcji giełdy i rynków na wieści gazetowe, jakie widywało się w szkolnych filmach o kapitalizmie. A dlaczego nie ma? Bo reagują szybciej, gdy urzędnicy wynoszą projekty i dane w celu osobistego wzbogacenia się na zmianach.
 
Na przykład spada złotówka. Według mediów wszyscy są winni, tylko nie rząd. Forint, Włochy, Grecja. Czy z lewej, czy z prawej łomot. złotówka reaguje podobnie-spada. Korona czeska jakoś nie spada.
Złotówka spada, bo mamy nieudolny rząd i kiepskiego ministra finansów. Koniec, kropka.
 
Jak to jest? Jako dość duży kraj, mający własną walutę, własne zasoby naturalne i technologiczne, naukę, tradycję, doskonałe położenie w Europie, nie możemy z niczego skorzystać. Nie możemy, bo to nieładnie wobec sąsiadów, a sąsiedzi niewiele się tym przejmują, ba nawet to wykorzystują jako normę. Szok wywołuje wtedy , kiedy (oj dawno temu) ktoś z rządu polskiego lub prezydent próbuje prowadzić nieuległą politykę zagraniczną. Wtedy media zagraniczne odzywają się o Polsce z szacunkiem, ale media wydawane i rozgłaszane w Polsce natychmiast przypominają nam naszą zaściankowość i ciemnotę, „autorytety” przypominają Polakom, że są marnym narodem, żyjącym tylko dzięki łasce sąsiadów. I powinniśmy być dumni, kiedy naszym kosztem im pomagamy.
 
Odejmujemy sobie od ust, żeby im przypadkiem nie obniżył się poziom, aby mogli zamienić sobie trzyletni, stary samochód na nowszy i pojechać na wakacje.
 
Rynek marketingowy reaguje natychmiast na tresurę. Korzysta z niej. Bo przecież leming nie dość, że się nastawi, to jeszcze będzie mordę darł, że to dla dobra nas wszystkich. Darł się na tych, co jedynie nastawić się nie chcą.
Władze, między innymi Bolesławca i Wrocławia wprowadziły podatek deszczowy. Ma być liczony od metra kwadratowego. Woda ma to do siebie, że spływa z dachu i trafia w mieście do kanałów burzowych lub do kanalizacji, czyli ścieku i nikt za to nie płaci. To znaczy płaci zakład kanalizacyjny, a powinni winni, czyli mieszkańcy.
Do tej pory obowiązywała zasada. Ile bierzesz wody, ile oddajesz ścieków. Była ona krzywdząca dla posiadaczy podlewanych ogródków, więc pozwolono im założyć podlicznik, i woda do podlewania nie liczyła się jako odpierana przez kanalizacje. Kilkanaście lat temu we Wrocławiu rozpoczęła się wielka akcja sprawdzania, czy aby właściciele domów nie podłączyli sobie rynien do kanalizacji. Specjalne lotne brygady z wyspecjalizowanym sprzętem sprawdzały, nakazywały zaczopowanie, kontrolowały itp. Akcja skończyła się ze cztery lata temu.
Teraz dowiedzieliśmy się, że każdy powinien odpowiadać za deszcz.
Ciekawa była metoda konsultacji społecznej przeprowadzonej w Bolesławcu. Podobno zadawano mieszkańcom dwa pytania. Pierwsze, czy chce płacić za deszczówkę, a drugie, czy płaciłby, gdyby przyniosło mu to korzyść. Oczywiście, na pytania odpowiadano odpowiednio NIE i TAK.
A co miało być tą korzyścią dla obywatela? W życiu byście nie zgadli.
 
To, że inni (zakłady pracy, fabryki, przedsiębiorstwa i sklepy) będą płaciły od niego więcej!
 
W ten oto sposób rynek w postaci marketingu dał nam znać, że imputowana nam cecha, czyli zawiść jest normą, którą można wykorzystać jako pewnik. Nie mam pojęcia, czy argument szczegółowo podawany był jawnie, czy małymi literami, ale zadziałał. I to jest przerażające.
 
Nazwano efekty zawiści dumą, a dumę zawiścią.
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.