Elżbieta Królikowska-Avis: Konstytucja na wczoraj i na jutro
data:07 maja 2013     Redaktor: AlicjaS

Mam wielka słabość do Konstytucji 3 maja. Nie tylko dlatego, że w dyskusjach z angielskimi  dziennikarzami czy politykami, mogę się pochwalić, że pierwsza europejska ustawa zasadnicza  narodziła się w Polsce.

fot. Zuzanna
 
 
 
 
 
Że my mamy prawdziwą konstytucję, a Anglicy tylko spisane w 2/5 Common Law. Lecz także dlatego, że oparte na precedensach Common Law  nie wytyczało szlaków europejskiej myśli politycznej i społecznej – a Konstytucja 3 maja, owszem, tak. W dodatku nie tylko wyprzedziła proklamowaną kilka miesięcy póżniej konstytucję francuska, nie tylko – mimo dramatycznych okoliczności – obyło się bez rozlewu krwi, lecz  do dziś można z jej ducha i litery czerpać mądrość polityczną i moralną.

 

Więc czy nie mamy wobec niej długu  wdzięczności za ponadczasowe, ale i zarazem nowoczesne przesłanie? Np. że „wszelka władza społeczności ludzkiej początek swój bierze z woli narodu”, lub „niepodległość na zewnątrz, a wolność w obrębie granic stanowią najwyższe dobro narodu”, albo że  „naród winien jest sobie samemu obronę od napaści i do przestrzegania całości swojej”. A wszystkie te wskazania, zapisane 222 lata temu, mogłyby posłużyć polskim władzom jako cenne drogowskazy, gdyby celebrując rocznicowe obchody, zamiast sięgać po pomysły  z  przedszkolnego podwórka, zdecydowały Konstytucję 3 maja trochę sobie odświeżyć.

   Ta Konstytucja jest mi bliska dlatego, że powstała jako kontynuacja rozważań prawdziwych polskich myślicieli i mężów stanu, m.in. Jana Ostroroga i jego „Memoriału w sprawie uporządkowania Rzeczpospolitej”, gdzie, bodaj po raz pierwszy,  nazwano Polskę republiką. Albo dzieła Andrzeja Frycza Modrzewskiego „O poprawie Rzeczpospolitej ksiąg czworo”, której autor w sposób bardzo jak na tamte czasy nowoczesny połączył trzy wartości - podstawa myślenia o państwie – wspólnota, uczciwość i pożyteczność. Czy te złote myśli  Ostroroga, Frycza Modrzewskiego, Konarskiego, Staszica i Kołłątaja nie powinny znaleźć się w kanonie lektur każdego polskiego parlamentarzysty, gdyby w ogóle coś czytali? Mogłoby się tam znależć wiele innych pouczających tekstów z przeszłości, np. Jana Krasińskiego, który chwalił  ustrój XVI-wiecznej Rzeczpospolitej, bo „jest ustanowione rządzenie według prawa…król sam bez zgody rady i senatu i zgody szlachty, nie ustanawia praw, lecz prawom podlegać ma nakazane”. zamieniając króla na prezydenta czy premiera - kiedy podobna myśl zagościła w Belwederze czy URM, 3 – 5 lat temu? Nasza ustawa zasadnicza 1791 roku jest mi droga  także dlatego, że przypomina dawne dobre czasy, kiedy Rzeczpospolita współtworzyła europejską myśl polityczną, społeczną i brała udział w debacie o przyszłości Europy. Potem nad Polska zapadła Zelazna Kurtyna, rozbiory, krótki sen o niepodległości i kolejna izolacja od świata na 45 lat, która w istocie trwa do dziś.

    Powracając do przeszłości, bardzo ciekawa była reakcja świata na  ten jeden z  najważniejszych dokumentów w Europie.  Otóż świat – prócz najbliższych sąsiadów – gratulował Polsce Konstytucji. M.in. współtwórca amerykańskiej,  Anglik Tomasz Payne oraz inny Anglik, „ojciec konserwatyzmu”, publicysta i orator Edmund  Burke. Burke tak komplementował wydarzenie: ”nikt straty nie poniósł, nikt poniżonym nie został. Począwszy od króla az do dziennego wyrobnika…żadna kropla krwi nie prysnęła: nie było zdrady, ni obelgi, ni przysposobionego lżenia religii, obyczajów ani łupiestwa ani konfiskaty”. W oczywistej opozycji do krwawej jatki za Kanałem La Manche,  którą potępił w swoim fundamentalnym dziele „O rewolucji francuskiej”.  Interesujący może być też dalszy ciąg wywodu Burke’a: „…Lecz takowe podziwienia godne postępowanie zachowane było jedynie dla tego chwalebnego związku, którego cel stanowiło utrzymanie prawdziwych, istotnych i nieodzownych praw człowieka”. Prawdziwych – pisał – a nie pustych haseł, którymi dziś liberalna lewica spod znaku paryskiego Zgromadzenia Narodowego  próbuje nas terroryzować, upychając pod dywan informacje o milionach ofiar, które to egzekwowanie praw człowieka pochłonęło.  Z entuzjazmem przebieg zdarzeń relacjonował  także francuski poseł Aleksander Bonneau, przebywający w tym czasie w Warszawie – i, o dziwo, francuski agent Joseph Aubert, który  w swojej depeszy do ówczesnego ministra spraw zagranicznych Montmorina wskazywał na doniosłość przeprowadzanych reform: ”…jednym z najważniejszych osiągnięć jest nadanie przywilejów zarówno miastom, jak i mieszczaństwu. Było to z pewnością zręczne posuniecie, ponieważ w ten sposób związano mieszczan z losami państwa i zapewniono sobie ich pomoc”. Nie muszę przypominać, co z nieposłusznymi władzy mieszczanami  robili Danton i Robespierre.

      Jednak najbliżsi sąsiedzi byli  wrogo nastawieni do ustawy, która bądź co bądż upominała się o „niepodległość na zewnątrz, a wolność w obrębie granic”.  Katarzyna II twierdziła, że „Polacy zakasowali nawet wszelkie szaleństwa paryskiego Zgromadzenia Narodowego”, co było już czystą demagogią, bo kiedy Francja spływała krwią, w Warszawie nie rozlana została nawet jej kropla. I oczywiście niecierpliwie czekała na okazję, żeby spacyfikować polskie sny o wolności, tak mądrze i pięknie przetłumaczone na język prawa w Konstytucji 3 maja. Nastąpił drugi i trzeci rozbiór Polski, Rzeczpospolita została starta z mapy Europy, a za tym nasze szanse na niepodległość, rozwój, ale także na współtworzenie europejskiej myśli państwowej w duchu demokracji. To się także skończyło, i dziś podstaw wiedzy o demokracji musimy szukać za zachodnią granicą.

    Bardzo ciekawa ocenę ówczesnej sytuacji przekazał także ówczesny minister spraw zagranicznych Prus, Ewald Fryderyk Hertzberg, w końcu nieprzyjaciel.”Rewolucja polska jest jednym z najważniejszych wypadków naszego stulecia, który według mojego zapatrywania pociągnie za sobą donioślejsze następstwa niż rewolucja francuska…” I można  się z tym zgodzić, bo choć krwawy terror zwany wielką rewolucją francuską wciąż ma jeszcze dobrą prasę, powoli prawda o zbrodniach przeciw ludzkości nad Sekwaną - które  potem  inspirowały kolejne rozlewy krwi,  rewolucję sowiecką, meksykańską czy wojnę domową w Hiszpanii - zaczyna pojawiać się w debacie publicznej. I choć wciąż stanowi dla lewicowo-liberalnych elit rodzaj symbolu, ideowego drogowskazu, to już na pewno nie dla wszystkich. Rzecz w tym – i widać to na przykładach partii konserwatywnej w Wielkiej Brytanii czy republikańskiej w Stanach Zjednoczonych – że aby program miał walor  ponadczasowości, musi być oparty o aksjologię.  Jeśli wartości moralne zastąpione zostaną socjotechniką, prawa człowieka szczuciem jednej grupy społecznej przeciw innej,  przemoc, terror stają się  nieuniknione.  Jan Paweł II ustawicznie przypominał, że „polityka bez moralności wyradza się i zwykle prowadzi do dyktatury”.  Ale  który polski parlamentarzysta  o tym pamięta? Nasza Konstytucja przypominała  o przestrzeganiu praw człowieka, o zobowiązaniach władzy wobec obywateli, potępiając równocześnie przemoc i gwałt. Toteż, mimo wielu  dramatycznych sytuacji, nie doprowadziła – jak we Francji – do rzezi na masową skalę.  Może właśnie dlatego stała się  symbolem reform,  ale także żywą legendą, która nie tylko pomogła Polakom przetrwać półtora wieku niewoli, ale może być cenną wskazówką myślenia o państwie dziś. Dla nas,  ale przede wszystkim dla ekipy rządzącej. Gdyby przynajmniej raz w roku, około 3 maja, zechcieli przekartkować Konstytucję. Co jednak robić, jeśli kompletnie odporne na mądrość przeszłości, zamiast  zabrać się do lektury  Konstytucji 3 maja,  wolą piknik na Błoniach?  Jakie władze, takie i narodowych rocznic  świętowanie.

 

Elżbieta Królikowska-Avis. Londyn, 6 maja 2013.

 

za: http://www.sdp.pl/






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.