Krzyż na Krakowskim Przedmieściu czyli spór o Polskę cz. I
data:07 maja 2013     Redaktor: AlicjaS

"W tym czasie i w tym miejscu naród który po 10 kwietnia przez krótką chwilę stał się jednością, nagle pękł. Złamał się dokładnie w połowie. Społeczeństwo podzieliło się niemal na dwie równe części".




Etap I - WIDZIEĆ

 

Co się stało?

Wszystko zaczęło się 10 kwietnia 2010 roku w chwili, gdy rządowy samolot TU-154M, w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach, uległ katastrofie niedaleko płyty lotniska Siewiernyj pod Smoleńskiem. Zginęła elita państwa, elita narodu. 96 ludzkich istnień w jednej sekundzie odeszło na zawsze. Wśród ofiar znalazł się także Prezydent RP profesor Lech Kaczyński i jego małżonka Maria. Już kilka minut po ogłoszeniu przez media tragicznych informacji, przed pałacem prezydenckim zaczęli gromadzić się ludzie. Składali kwiaty, znicze i zdjęcia Pierwszej Pary oraz pozostałych ofiar tej niewyobrażalnej katastrofy. Media z całego świata rozpoczęły wielogodzinne transmisje „na żywo” właśnie z Krakowskiego Przedmieścia[1].  Tysiące osób, które zbierały się przed pałacem namiestnikowskim reprezentowały całą Polskę. Byli ludzie biedni i bogaci, młodzi i starzy, profesorowie, nauczyciele, pracownicy wielkich zakładów i drobni przedsiębiorcy, byli górnicy, lekarze, a także bezrobotni, dzieci i młodzież. Słowem wszyscy. Cała Polska- od Tatr do Bałtyku- była w tym czasie w Warszawie. Właśnie tam. Przed Pałacem, który za życia był siedzibą Głowy Państwa, a po śmierci stał się dla niego, jego małżonki i wszystkich pracowników Kancelarii Prezydenta swoistą kostnicą, do której wielokilometrowe kolejki ludzi zmierzały by oddać hołd polskiej elicie[2]. Mijały godziny, a ludzi przybywało. Zaciągali oni honorowe warty przy trumnach poległych. Morze zniczy i fale kwiatów zalewały betonowe płyty dziedzińca pałacu. 15 kwietnia grupa harcerzy ustawiła przed pomnikiem księcia Augusta Poniatowskiego drewniany krzyż, na którym nabita została metalowa tabliczka- apel harcerzy o wzniesienie w tym miejscu pomnika upamiętniającego wszystkie ofiary narodowej tragedii. W okresie żałoby narodowej krzyż ten był widomym znakiem ogromnego bólu i pustki, która powstała po tragicznych wydarzeniach. Jeszcze przez wiele tygodni gromadził on wokół siebie rzesze ludzi, chcących – choć symbolicznie- oddać cześć wszystkim tym, którzy zginęli. Życie toczyło się dalej. Konstytucyjny termin wyborów prezydenckich został zachowany i po dwóch turach Polacy wybrali nowego Prezydenta - Bronisława Komorowskiego. Jego pierwsza publiczna wypowiedź jako Głowy Państwa, diametralnie zmieniła optykę postrzegania krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Zapowiedź przeniesienia krzyża[3]  była zarzewiem tego, co już wkrótce miało się wydarzyć przed oknami pałacu prezydenckiego.

 

Dlaczego krzyż na „Krakowskim”?

Aby odpowiedzieć na to pytanie potrzeba sięgnąć do historyczno- teologicznych wydarzeń, których podmiotem było nasze Państwo od początku jego istnienia. Potrzeba w tym miejscu posłużyć się argumentem banalnym, sztampowym, który jednak nie dla wszystkich wydaje się oczywisty.  Oto w roku 966 Mieszko I przyjmuje chrzest, który jest początkiem procesu chrystianizacji ziem będących pod jego panowaniem. Od tego momentu losy polskiej państwowości – czy się to komuś podoba czy nie -nieskończenie wiele razy przenikać się będą z wątkami chrześcijaństwa i jemu zawdzięczać będą bardzo często ocalenie niepodległości. Kształtowana przez wieki kultura europejska także formowana była (i jest!) przez tradycję chrześcijańską. Wystarczy wspomnieć o Cyrylu i Metodym- patronach Europy, którzy przynieśli wiarę na nasz kontynent. I wreszcie rzecz najbardziej oczywista. Ci, którzy zginęli byli w większości katolikami. W polskiej kulturze i tradycji krzyże stawia się nie tylko na cmentarzach, w miejscach pochówku bliskich osób, ale także w miejscach ich śmierci czy zamieszkania. Te argumenty muszą wystarczyć ludziom, którzy (w dogodnym dla siebie momencie medialnego zainteresowania) podnieśli głosy o ustawieniu przed pałacem symboli religijnych innych wyznań. 

Jak już zostało powiedziane, krzyż przed pałacem prezydenckim ustawili harcerze. Był on znakiem zwycięstwa życia nad śmiercią, znakiem wolności, do której wyswobadza Chrystus. Niestety kolejne miesiące pokazały kolejną wartość krzyża- stał się on symbolem walki miłości, pokory oraz zadumy z nienawiścią i szyderstwami.

 

Krzyż znakiem sprzeciwu.

Zapowiedzi Prezydenta Komorowskiego miały zrealizować się dnia 3 sierpnia 2010 roku. Przed „Krzyżem Pamięci” - bo takie miano zyskał krzyż ustawiony w kwietniu przez harcerzy - ciągle trwali na modlitwie ludzie. Kilka minut po północy na Krakowskim Przedmieściu rozległ się niespotykany tam o tej porze gwar[4]. Ekipy Straży Miejskiej Miasta Stołecznego Warszawy wraz z podległymi służbami rozpoczęły instalację barierek ochronnych, mających oddzielić gromadzących się coraz liczniej ludzi od obiektu, który miał zostać zabrany do pobliskiego kościoła pod wezwaniem świętej Anny. O brzasku kolejne ekipy sprzątające rozpoczęły zbieranie palących się ciągle zniczy, kwiatów oraz zdjęć ofiar katastrofy sprzed krzyża. W atmosferze nerwowości wszyscy oczekiwali na godzinę 13.00, która miała być początkiem ceremonii przeniesienia krzyża do wyznaczonego wcześniej kościoła. Warto nadmienić, że 20 lipca zostało zawarte porozumienie, którego sygnatariuszami byli harcerze, Kancelaria Prezydenta, Kuria Warszawska oraz Duszpasterstwo Akademickie. Na mocy tej umowy krzyż miał w sposób uroczysty zostać przeniesiony przez harcerzy i duchowieństwo i umieszczony w tak zwanej kaplicy loretańskiej, w której znajduje się pomnik katyński. Z każdą minutą perspektywa przeniesienia krzyża wydawała się coraz bardziej odległa. Jego obrońcy po przybyciu księży (nie będących zapewne nawet proboszczami którejś z warszawskich parafii) nie pozwolili, by odebrano im symbol pamięci i walki o prawdę, która toczy się aż po dzień dzisiejszy. Dantejskie sceny aresztowań ludzi, którzy choć oddzieleni od krzyża barierkami próbowali dołączyć do broniących, były początkiem, nowym otwarciem, walki o miejsce krzyża w polskiej sferze publicznej. W tym czasie i w tym miejscu naród który po 10 kwietnia przez krótką chwilę stał się jednością, nagle pękł. Złamał się dokładnie w połowie. Społeczeństwo podzieliło się niemal na dwie równe części[5].Niezdecydowanych praktycznie nie było. Od tej pory zaczął obowiązywać podział na „obrońców krzyża” zwanych przez „przeciwników” oszołomami, moherami i ciemnogrodem.

 

Oszołomy czy bohaterowie?

Ów trwający po dziś dzień podział nasilał się od tych wydarzeń każdego dnia. Działo się tak dlatego, że grupa ludzi, którym nieobce są ideały wolności i prawdy strzegła owego „krzyża pamięci” na Krakowskim Przedmieściu. Nocne ataki młodocianych bandytów na ludzi modlących się i czuwających pod krzyżem stały się normą. Pijani „przeciwnicy” symbolu chrześcijan pod pałacem, załatwiali pod nim swoje potrzeby fizjologiczne przy okazji bijąc i wyśmiewając niewinnych modlących się. Eskalacja agresji osiągnęła swoje apogeum w nocy z 9 na 10 sierpnia 2010 roku, gdy po raz kolejny całe Krakowskie Przedmieście szczelnie wypełniło się ludźmi. I znowu widoczny był niesamowity podział. Spokojni, rozmodleni przeciw tym, którzy przybyli po to, by wyśmiać krzyż, obrońców, a co gorsza (o zgrozo!) nawet tych, którzy 10 kwietnia zginęli na służbie Polsce. Organizator tak zwanej „Akcji krzyż” Dominik Taras stwierdzi później rozbrajającą szczerością: „Cyrk udał się[6]” Podczas zapowiadanej jako pokojowa manifestacji, przeciwnicy krzyża wznosili hasła nawołujące do nienawiści, przemocy, a wręcz do tego, by unicestwić drugiego „kaczora*”(okrzyki tłumu: „Jeszcze jeden, jeszcze jeden”). Przyniesione przez nich transparenty**, a także krzyże stworzone z pustych puszek piwa „LECH” były wyrazem owej pokojowej chęci wyrażania swoich poglądów. Z tłumu protestujących raz po raz dało się słyszeć skandowane w stronę „obrońców” krzyża: „Mohery na stos”, „Krzyż do kościoła”, a ustawiając „krzyż” z puszek wołano: „Oddajcie stary. Macie nowy![7]”  Wydarzenia tej nocy, a także wszystko to co działo się w późniejszym czasie pod „krzyżem pamięci”, aż do jego zabrania przez Kancelarię Prezydenta do kaplicy w pałacu, każe zadawać sobie ciągle na nowo pytanie: kto był agresorem, a kto pokrzywdzonym? Kogo można nazwać oszołomem? Czy ludzi, którzy narażając często własne zdrowie bronili krzyża, a co za tym idzie wartości, które ten symbol reprezentuje? Czy też ludzi, którzy za główny cel w obliczu medialnego zainteresowania sprawą, postawili sobie całkowitą negację wartości, z których przecież w większości wyrośli. To pytania retoryczne. Jedno nie ulega wątpliwości: w tym czasie- jak nigdy dotąd- rozpoczął się spór o Polskę.

Dla całkowitej jasności należy dodać, że krzyż zniknął sprzed pałacu dnia 16 września 2010 roku[8]. Obrońcy krzyża wraz ze wszystkimi, którym na sercu leży wyjaśnienie całej prawdy o katastrofie, w dalszym ciągu spotykają się jednak przed Pałacem Prezydenckim każdego 10. dnia miesiąca. Oprócz postulatów i haseł o wyjawienie całej prawdy na temat narodowej tragedii, przynoszą zawsze ze sobą dar modlitwy za wszystkie ofiary katastrofy. 

 

Karol Maryszczak

 

 

 

 

 

 



[1] http://arbiter.pl/galeria/media.o.katastrofie

[2] http://www.tvn24.pl/-1,1652103,0,1,w-kilometrowych-kolejkach-stoja-8_10-godzin,wiadomosc.html

[3] http://wyborcza.pl/1,75402,8123687,Pierwszy_wywiad_z_prezydentem_Komorowskim.html

[4]  Stankiewicz Ewa, Krzyż. Kontynuacja „Solidarnych 2010”, Rafael Dom Wydawniczy

[5] http://www.wiadomosci24.pl/artykul/chcemy_krzyza_na_krakowskim_przedmiesciu_153742.html

[6] http://www.tvn24.pl/-1,1668615,0,1,akcja-krzyz-pod-palacem-cyrk-udal-sie,wiadomosc.html

*Mianem „kaczora” określano brata zmarłego tragicznie Prezydenta RP- Jarosława Kaczyńskiego.

** Treść transparentów umieszczona została w Aneksie

[7] Stankiewicz Ewa, Krzyż. Kontynuacja „Solidarnych 2010”, Rafael Dom Wydawniczy

[8] http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100916/KRAJSWIAT/962590452






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.