Rocznica śmierci Rotmistrza Pileckiego
data:26 kwietnia 2013     Redaktor: Shork

 
15 marca 1948 r. rotmistrz Witold Pilecki został skazany na karę śmierci. Prezydent Bolesław Bierut nie zgodził się na ułaskawienie.
Wyrok wykonano 25 maja w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej poprzez strzał w tył głowy.



W nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 r. Witold Pilecki uciekł z KL Auschwitz, do którego dobrowolnie trafił w 1940 r. w celu m.in. zdobycia informacji o niemieckich zbrodniach.
Po ucieczce Pilecki zabiegał o podjęcie przez polskie podziemie akcji zbrojnej w obozie.
Życiorys tego bohatera jest gotowym scenariuszem.
 
Dać się zamknąć, na ochotnika w obozie koncentracyjnym, w czasie II Wojny światowej? Tego czynu mógłby się podjąć byle szaleniec.
Dać się zamknąć z zamiarem ucieczki, to czyn, którego mógłby się podjąć tylko człowiek niesamowicie odważny.

"Dnia 19 września 1940 roku - druga łapanka w Warszawie. Jeszcze żyje kilku ludzi, którzy widzieli, jak o godzinie 6.00 rano szedłem sam i na rogu Alei Wojska i Felińskiego stanąłem w "piątki" ustawiane przez esesmanów z łapanych mężczyzn. Potem załadowano nas na Placu Wilsona do aut ciężarowych i zawieziono do koszar Szwoleżerów. Po spisaniu danych personalnych w zorganizowanym tam prowizorycznie biurze i odebraniu ostrych przedmiotów (pod groźbą zastrzelenia, jeśli się potem u kogoś bodaj żyletka znajdzie) wprowadzono nas na ujeżdżalnię, gdzie pozostawaliśmy przez 19 i 20 września ""
 
 
Już pierwszego dnia zapoznaje się z obozowymi regułami.
 
 
"Tu ostrzyżono nam włosy na głowie i ciele, skropiono trochę prawie zimną wodą. Tu wybito mi pierwsze dwa zęby, za to, że numer ewidencyjny napisany na tabliczce niosłem w ręku, a nie w zębach, jak właśnie w tym dniu chciał tego łazienny (Bademeister). Dostałem w szczękę ciężkim drągiem. Wyplułem dwa zęby. Pociekła krew...Od tej chwili staliśmy się tylko numerami. Urzędowa nazwa brzmiała: Schutzhäftling kr...xy... Ja miałem numer 4859. Dwie trzynastki (z środkowych i skrajnych cyfr), utwierdzały kolegów w przekonaniu, że zginę; mnie - cieszyły."
 
 
W najstraszniejszym obozie niemieckim przebywa dwa i pół roku. W tym czasie zbiera informacje, które miały posłużyć do planu ataku na obóz żołnierzy polskich z AK oraz organizuje ruch oporu. Poznaje zwyczaje, hierarchie.
 
"Wszystkie władze wewnątrz lagru rekrutowały się wyłącznie z więźniów. Początkowo Niemców, później zaczęły windować się na te stanowiska więźniowie innych narodowości. Blokowy (czerwona opaska z białym napisem "Blockältester", na prawym ramieniu) wykańczał więźnia na blokach rygorem i kijem. Był odpowiedzialny za blok, lecz nie miał nic wspólnego z pracą więźnia. Natomiast kapo pracą i kijem wykańczał więźnia w "komandzie" i był odpowiedzialny za pracę danego komanda."
 
 
Czytając "Raport Witolda" odczuwa się ogromne emocje, ale biją one z treści. Nie z formy. To prawdziwy, zimny ale rzetelny raport żołnierza z obozu wroga. Jednocześnie w głowie nie może się pomieścić, jak ten Człowiek psychicznie wytrzymał piekło obozu?

"19 marca 1942 roku przywieźli 120 kobiet, Polek. Uśmiechały się do więźniów, którzy wchodzili w kolumnach do obozu. Po dochodzeniu, a może specjalnym jakimś katowaniu, czego nikt stwierdzić nie mógł, pod wieczór tegoż dnia, wywieziono w wozach do krematorium porżnięte na kawałki niektóre ciała z poobcinanymi głowami, rękami, piersiami, okaleczone trupy.

Stare krematorium nie podołało spalać trupy z naszego obozu centralnego i jeszcze trupy z Rajska (komin zbudowany w 1940 roku pękł i rozwalił się od ciągłych oparów z ciał. Zbudowano nowy). Więc trupy grzebano w szerokich rowach, używając do tego komand złożonych z Żydów. Budowano na gwałt dwa nowe krematoria na elektryczne spalanie w Birkenau."

W końcu ucieka.
 
"Skok w ciemną przestrzeń i bieg w kolejności: Jasiek, ja, Edek. Jednocześnie sypnęły się za nami strzały. Jak biegliśmy szybko - trudno opisać. Kule nas nie tknęły. Rwaliśmy powietrze w strzępy szybkimi ruchami rąk i nóg.Skok w ciemną przestrzeń i bieg w kolejności: Jasiek, ja, Edek. Jednocześnie sypnęły się za nami strzały. Jak biegliśmy szybko - trudno opisać. Kule nas nie tknęły. Rwaliśmy powietrze w strzępy szybkimi ruchami rąk i nóg."
 
 
Jego plan ataku na obóz nie zyskał aprobaty dowództwa. Obozu strzegło 6,5-8 tys. żołnierzy z jednostek SS.
 
Witold Pilecki brał udział w Powstaniu Warszawskim. Wzięty do niewoli przebywał w stalagu. Po wyzwoleniu walczył w 2 Korpusie Polskim we Włoszech.
 
Jesienią 1945 roku, na rozkaz generała Andersa,  wrócił do Polski, by zorganizować siatkę wywiadowczą na rzecz 2 Korpusu.
 
8 maja 1947 r. został aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, torturowany i oskarżony o działalność wywiadowczą na rzecz rządu RP na emigracji. 3 marca 1948 r. przed Rejonowym Sądem Wojskowym w Warszawie rozpoczął się proces tzw. grupy Witolda.
 
Rotmistrz Pilecki został oskarżony o: nielegalne przekroczenie granicy, posługiwanie się fałszywymi dokumentami, brak rejestracji w Rejonowej Komendzie Uzupełnień, nielegalne posiadanie broni palnej, prowadzenie działalności szpiegowskiej na rzecz Andersa oraz przygotowywanie zamachu na grupę dygnitarzy MBP.

W więzieniu był nieludzko torturowany. Tak nieludzko, że żonie przekazał słowa: "Oświęcim to była igraszka"
 
15 marca 1948 r. rotmistrz został skazany na karę śmierci. Prezydent Bolesław Bierut nie zgodził się na ułaskawienie. Wyrok wykonano 25 maja w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej, poprzez strzał w tył głowy. Niektórzy historycy twierdzą, że wyrok wykonano przez wzgląd na budowaną legendę, jakoby to Cyrankiewicz, osobiście organizował ruch oporu w Auschwitz.
 

 
 


Materiał filmowy 1 :

Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.