| FAKT |
No i już wiemy. Zresztą trudno było spodziewać się czegoś innego. Karą za nazwanie papieża Franciszka obraźliwym (i, wbrew niektórym doniesieniom, niewykropkowanym) wyrazem - jest nic. To znaczy - kawałek papieru nazwany naganą, którym Pani Ewa Wójciak będzie się teraz publicznie chwaliła, śmiejąc się przewrażliwionym, świętoszkowatym katolikom w twarz.
| RUSKI AUTOMAT DO GOLENIA |
...i dwa słowa komentarza co do roli pani Wójciak w tej całej aferze. Otóż był taki dowcip o sowieckiej uniwersalnej i automatycznej maszynce do golenia. Konstruktor wyjaśniał zainteresowanym, że wystarczy włożyć twarz do maszynki - a ona każdego błyskawicznie ogoli. Sama. Przyszły użytkownik spytał, jak to możliwe, skoro każdy ma twarz nieco inną. Odpowiedź brzmiała: "owszem, inną, ale tylko do pierwszego użycia naszej uniwersalnej maszynki do golenia".
Pani Ewa Wójciak za pomocą swego wyczynu stała się właśnie trybikiem takiej automatycznej (post-)sowieckiej maszynki do golenia - która ma przykroić nasz publiczny dyskurs na temat Kościoła, a zapewne także Narodu itd itp do kształtów ustalanych właśnie przez (głównie) GazWybor. To jedyna rola i jedyna chwała, jaką Jej można przypisać.
| DYLEMATY PREZYDENTA |
Prawdę mówiąc, współczuję jednak prezydentowi Poznania. Nie ulegało bowiem wątpliwości, że jedynym adekwatnym krokiem, jaki winien był podjąć, powinna była być dymisja pani Wójciak. Jako urzędnika na samorządowym garnuszku.
Ale rozumiem też, że Ewa Wójciak stoi na czele teatru, którego jest częścią organiczną i któremu - moim skromnym zdaniem - nie można odgórnie zmieniać szefa. Teatr-legenda, teatr niezależny nie może się przecież poddawać dyktatowi z zewnątrz. To byłoby łamaniem ideowego kręgosłupa "ósemek". Tak się nie da.
A zatem - grecka tragedia. A może - kolejna tragedia "Miasta na P.".
| DYLEMAT STARY JAK ŚWIAT |
Ponadto mamy tu jeszcze pewien paradoks i dylemat. Inny, tyczący już samych ósemek. Bo "ósemki" dawno już zgodziły się na zależność od miasta. Jako pierwotnie teatr niezależny, alternatywny, awangardowy - zmieniły nieco tożsamość i oto są dziś na miejskim garnuszku, żyją na etatach i chcą tak żyć. Ale jednocześnie szefowa "ósemek" nie chce być urzędnikiem takim jak inni.
Dylemat to stary jak świat. Ileż razy zdarzało się już, że dawna awangarda, wszelaka etc etc alternatywna itd obrastała w tłuszcz, etatyzowała się i już tylko tęskniła do wykazywania cech przypisanych swej awangardowej młodości. Nie zamierzając zarazem nijak powrócić w pełni do dawnej sytuacji, kiedy to żyła rzeczywiście "alternatywnie", w opozycji i półpodziemiu, nie zaś za publiczne pieniądze.
I co z tym zrobić? No, co do mnie, mam dość tej hipokryzji. Ale Prezydent miasta ma najwyraźniej dość kłopotów i chce mieć (nie-)święty spokój.
Jacek Korabita Kowalski, Salon24.pl