Fotoradar: Pętla czasu  
data:20 marca 2013     Redaktor: csp

Stefan Niesiołowski zwykł porównywać Jarosława Kaczyńskiego do Władysława Gomułki. Istotnie, obaj stali na czele przewodnich sił narodu. Jednak poseł PO dziwnym trafem nigdy nie porównał następcy Kaczyńskiego, czyli Donalda Tuska do następcy Gomułki, czyli Edwarda Gierka.

 
 
 


Wydaje się, że właśnie to zestawienie miałoby mocniejsze podstawy: gigantyczne zadłużenie, rosnąca w zawrotnym tempie rola bezpieki, uległość wobec wielkiego brata (obecnie wobec wielkiej siostry) oraz propaganda sukcesu. Warto tu zwrócić uwagę na podobieństwo haseł: gierkowskiego „Aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej” z tuskowym „By żyło się lepiej”. Za Gierka wmawiano nam, że jesteśmy dziesiątą potęgą gospodarczą, a za Tuska, że jesteśmy drugą Irlandią.

Wróćmy jeszcze do porównań, które z niewiadomych przyczyn nie nasunęły się Niesiołowskiemu. Zostając przy aktualnym przywódcy przewodniej siły narodu i premierze w jednej osobie, czyli Donaldzie Tusku, dodajmy dla porządku, że poseł PO nie porównał go do premiera z czasów Gierka, czyli Piotra Jaroszewicza. Ale idźmy dalej: Niesiołowski nie zestawił Bronisława Komorowskiego z prof. Henrykiem Jabłońskim. Co prawda, nie było wtedy urzędu Prezydenta tylko Rada Państwa, na której czele w czasach Gierka stał „zacny” profesor, jednak obaj odgrywali/odgrywają dekoracyjną rolę – ot, akademie ku czci, dożynki, żyrandol. Idźmy dalej: poseł PO nie porównał marszałek Kopacz do Gucwy. Warto w tym miejscu podkreślić, że marszałek Gucwa była mężczyzną i nie należała do przewodniej siły narodu.
 
Na tym jednak różnice się kończą. Z innego tytułu Niesiołowski mógł okreśłić mianem Gucwy Janusza Piechocińskiego. Obaj to bezbarwni przywódcy satelickiego ugrupowania ludowego (dawniej ZSL, teraz PSL). Jednak nawet gdyby Niesiołowski chciał porównać wicepremiera Piechocińskiego do swojego rządowego odpowiednika sprzed ok. 40 lat, miałby problem. Powód? W 1976 r. (podobny rok do 2013, 6 lat po zmianach „na górze”, oznacza to, że tytułowa pętla czasu wynosi 37 lat) było 10 wicepremierów, a ilość resortów gospodarczych nie ograniczała się do jednego. Poseł PO nie miałby natomiast problemu z Grzegorzem Schetyną, którego jednak nie porównał do Franciszka Szlachcica. Zarówno Schetyna jak i Szlachcic (pochodzenia chłopskiego) pełnili funkcję Ministra Spraw Wewnętrznych. Po odejściu z resortu Szlachcic kierował opozycyjną wobec Gierka frakcją twardogłowych, tzw. franciszkanów. Podobną rolę wobec Tuska odgrywa obecnie Schetyna. Dziwne, że jego frakcji nie nazywają gregorianami…

W oparciu o wspomniane na początku porównanie Niesiołowskiego oraz zestawienia będące pochodną tegoż porównania, można pokusić się o polityczne prognozy dla Polski. Można w nich znaleźć coś dla pesymistów: obecnym Ministrem Obrony Narodowej jest Tomasz Siemoniak. W czasach Gierka tę funkcję pełnił Wojciech Jaruzelski. W ten sposób dowiedzieliśmy się, kto za kilka lat wprowadzi stan wojenny. Ale nie przejmujmy się za bardzo – jest też coś dla optymistów. Redaktorem naczelnym „Polityki” jest Jerzy Baczyński. Za Gierka tę funkcję pełnił Mieczysław Rakowski. W ten sposób dowiedzieliśmy się, kto wyprowadzi sztandar Platformy Obywatelskiej. Nie popadajmy jednak w euforię, bo jest coś także dla nihilistów. Redaktorem naczelnym miesięcznika „Więź” jest Zbigniew Nosowski. Za Gierka tę funkcję pełnił Tadeusz Mazowiecki. W ten sposób dowiedzieliśmy się, kto będzie premierem po transformacji ustrojowej…

Wróćmy jednak do Stefana Niesiołowskiego. Jest to człowiek obecny na polskiej scenie politycznej od dobrych kilku dekad, warto byłoby więc porównać jego działalność, tę sprzed 40 lat i obecną. W tym miejscu ograniczę się do jednego aspektu. W 1970 r. jako działacz opozycyjnego ruchu (nie mylić z Ruchem Palikota) współorganizował akcję podpalenia jednego z obiektów – symbolu zniewolenia Polski – czyli Muzeum Lenina w Poroninie. Dzień przed akcją władze rozbiły ruch, a sam Niesiołowski trafił do więzienia. W trudnych czasach potrafił się postawić. Natomiast w 2012 r., gdy władze Gdańska (zarówno prezydent jak i większość rady miasta = Platforma Obywatelska) postanowiły wstawić w tutejszej stoczni (obiekcie - symbolu walki ze zniewoleniem) napis „imienia W. Lenina”, Niesiołowski milczał. Nie wiem, czy uznał, że to nieważne. Nie wiem, czy bardziej obawia się utraty miejsca na liście PO niż komunistycznego więzienia.

Niezależnie od przyczyn zachowania posła PO nasuwa się jeden wniosek. Gdyby miało dojść do spotkania, podobnego do tego, które mieli okazję zobaczyć widzowie filmu „Loopers. Pętla czasu”, spotkania 20-letniego Stefana Niesiołowskiego z 60-letnim właścicielem tego nazwiska, prawdopodobnie nie obeszłoby się bez rękoczynów.

Fotoradar






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.