Ł.Pijewski: Obrazy i symbole Wandei
data:12 marca 2013     Redaktor: AlicjaS

Z Paryża rozlewała się na kraj zaraza jakobinizmu i matactwa masonerii – zatruty produkt chorych umysłów usiłujących za wszelka cenę postawić w miejsce Ewangelii Kościoła Katolickiego świątynię zanarchizowanemu Rozumowi.

Paul-Emile Boutigny, Henri de La Rochejaquelein au combat de Cholet en 1793 XIX w. Musée d'art et d'histoire de Cholet, Cholet (Francja)

 

„Vendée, a po polsku Wandea, to kraina leżąca nad Atlantykiem w zachodniej części Francji, na południe od ujścia Loary. Jest to miejsce pierwszego nowożytnego ludobójstwa, co ciekawe dokonanego przez wynalazców tzw. ‘praw człowieka’” – napisał Jan Cyraniak stronie Wirtualna Polonia.

Dzisiejsza flaga departamentu Wandea przypomina trochę flagę polską. Też jest biała na i czerwona choć ułożenie barwnych płaszczyzn jest pionowe. Pierwsza stoi barwa czerwona a za nią biała. Pośrodku emblemat – zarys dwu nakładających się na siebie czerwonych serc zwieńczonych krzyżem. Te dwie barwy a także inne sprawy wandejskie powodują, że historia departamentu Wandea stać się może nam Polakom szczególnie bliska. 10 marca 1793 r. we Francji, w Saint- Florent-le-Vieil, małym miasteczku departamencie Wandea, wybuchły zamieszki będące początkiem rojalistycznej rewolty sprzeciwiającej się i zaburzającej w  wyjątkowo tragicznym wymiarze trwającą od lipca 1789 roku rewolucję – ten anarchizujący zamęt, który potężne chrześcijańskie Królestwo Francji usiłował zamienić w jakobińską Republikę. Dziś minie 220 lat od tamtej chwili.

Chciałbym przypomnieć kontrrewolucjonistów wandejskich, bohaterskich ludzi, którzy mieli odwagę przeciwstawić się bestii szerzącej chaos, śmierć i przynoszącej destrukcję nie tylko ówczesnego francuskiego państwa ale i głęboka destrukcję mentalną europejskiej umysłowości, której złowieszczą obecność odczuwamy do dziś.

Powstanie w departamencie Wandea może nam Polakom być dziś szczególnie bliskie z kilku powodów. Na przykład bezpośrednim powodem wzniecenia zbrojnego buntu był pobór młodych ludzi do armii, tak jak miało to miejsce w 1864 r. w Królestwie Polskim. Konwent ze strachu przed sąsiadami zarządził pobór. Pod sztandarem rewolucji werbownicy mieli zgromadzić szybko 300 000 rekruta. Zamieszki wybuchły w Saint-Florent-le-Vieil.

Alfred de Chasteignier, Bataille de Torfou: les femmes de Tiffauges barrent le chemin aux Vendéens épouvantés à la vue des Mayençais conduits par Kléber, XIX wiek

Uzbrojeni w kosy, widły, pałki, kilku strzelby idą wznosząc okrzyki: „Niech żyje religia!”, „Niech żyją księża!”. Na placu w Saint- Florent-le-Vieil napotykają załadowaną przeciw nim armatę i komisarzy dystryktu, którzy wzywają ich do losowania. Nikt nie odpowiada, w stronę komisarzy sypią się wyzwiska i krzyki. Dowódca wojskowy daje sygnał do salwy. Armata wycelowana za wysoko, strzał nie powoduje wielu ofiar, jednak wywołuje prawdziwą wojnę. Prowadzeni przez młodego chłopa z Chanzeaux, Rene Foreta, niedoszli rekruci przeganiają żandarmów i komisarzy, z okrzykami radości palą dokumenty administracji, rabują kasę dystryktu.” – czytamy w opisie pierwszych wydarzeń wandejskich.

Powstanie w Wandei jest przekonującym dowodem, że wbrew kłamliwym opiniom to ono a nie rewolucja w Paryżu miała poparcie zwykłych mieszczan i chłopstwa. Lud Francji był katolicki i nastawiony rojalistycznie. Z Paryża rozlewała się na kraj zaraza jakobinizmu i matactwa masonerii – zatruty produkt chorych umysłów usiłujących za wszelka cenę postawić w miejsce Ewangelii Kościoła Katolickiego świątynię zanarchizowanemu Rozumowi.

Po rocznych zmaganiach katolickich obrońców Królestwa, armie republiki wkroczyły do departamentu Wandea i rozpoczęły zaplanowane z zimna krwią ludobójstwo – eksterminację ludności –, a jak mówi się niekiedy „niszczenie sumienia Francji” co współbrzmi z nowoPOlskim „dorzynanie watahy”.

Podobnie jak słynne wizerunki Artura Grottgera przedstawiające wydarzenia 1863 r. w Królestwie Polskim, tak obrazy batalisty Le Blanta przedstawiające koniec  bohaterów z Wandei robią nadal duże wrażenie.

Śmierć generała D'Elbée
Egzekucja generała Charette w Nantes w marcu 1796

19 lutego 1984 roku Ojciec Święty Jan Paweł II beatyfikował 99 wandejskich męczenników z Angers. W homilii beatyfikacyjnej Papież odniósł się do wszystkich męczenników rewolucji francuskiej: „Trwali mocno przy Kościele katolickim i rzymskim. Kapłani – oni [...] nie chcieli porzucić swojego duszpasterskiego powołania. Świeccy – oni pozostali wierni swoim kapłanom[...]. Bez wątpienia, w kontekście wielkich napięć ideologicznych, politycznych i militarnych spoczęło na nich podejrzenie niewierności ojczyźnie, oskarżono ich o sprzyjanie siłom ‚kontrrewolucyjnym’. Dzieje się tak w przypadku prawie wszystkich prześladowań, tych wczorajszych i tych dzisiejszych [...]. Nie ma żadnej wątpliwości co do ich determinacji, nawet pod groźbą utraty życia, pozostania wiernymi temu, czego wymagała od nich Wiara. Nie ma również wątpliwości co do motywu ich skazania: nienawiści wobec tej Wiary, którą ich sędziowie pogardliwie określali jako „fanatyzm”.

Łukasz Pijewski

 






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.