Postscriptum Lecha Galickiego do: Walka czy kapitulacja? – M. i W. Wareckich
data:12 marca 2013     Redaktor: Redakcja

Szanowni Autorzy, Drodzy Czytelnicy, Wspaniali Solidarni2010 powyższy tekst pozwolę sobie skomentować moim artykułem... - zaczyna swój przejmujący  komentarz poeta Lech Galicki, przyjaciel Solidarnych.  

Poniższy tekst jest wpisem pod:
http://solidarni2010.pl/12588-walka-czy-kapitulacja---marek-i-wojciech-wareccy.html

Szanowni Autorzy, Drodzy Czytelnicy, Wspaniali Solidarni2010 powyższy tekst pozwolę sobie skomentować moim artykułem, który ukazał się dzisiaj na jednym z portali i dotyczy bardzo istotnej kwestii samowyniszczania narodu polskiego w wyniku sytuacji bezrobocia, braku perspektyw godnego życia, margnalizacji etc.

To zdarzenie miało miejsce szóstego marca br. w Elblągu. Pani Krystyna, z zawodu sprzątaczka,  uprzednio ciężko od lat  pracująca na utrzymanie rodziny, po  przebytej ciężkiej operacji przepukliny i wstawieniu jej specjalnej siatki, która pozwoliła kobiecie żyć w miarę normalnie, ale bez wysiłku fizycznego, otrzymała okresową rentę i feralnego dnia dowiedziała się w elbląskim oddziale Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, iż jej renta nie zostanie przedłużona, a o orzeczeniu o niepełnosprawności może zapomnieć - załamana psychicznie weszła prawie  natychmiast po " wyroku" do damskiej toalety i powiesiła się na pętli zrobionej z szalika przywiązując go do klamki. Na szczęście jeden z ochroniarzy usłyszał huk opadającego ciała i uratował pani Krystynie życie. Co ją teraz czeka w życiu, gdy znajdzie się poza tak zwanym marginesem? Tak, właśnie tam.

Znawcy problemu alarmują, że zdecydowanie częściej niż jeszcze kilka lat temu powodem tak desperackiego kroku jak samobójstwo, są problemy ekonomiczne Polaków. Mówi się wręcz o wielkiej fali, tsunami samobójstw w naszym rozwijającym się pod względem ekonomicznym (?) kraju, do niedawna europejskim tygrysie w mass mediach i przemówieniach specjalistów od public relations.

Polacy - Europejczycy unijni, jako ostateczne rozwiązanie problemów życiowych wybierają samobójstwo. W ciągu dziewięciu miesięcy 2012 r. było ponad 3,8 tys. prób samobójczych, czyli o blisko 20 proc. więcej niż w tym samym okresie 2011 roku - donosiła Rzeczpospolita. To narodowa tragedia, o której rzadko się mówi.
Odnotowuje się samobójstwa indywidualne, rodzinne, giną razem małżeństwa, często zabijają się, na przykład w desperackim skoku z domu, rodzice razem z dziećmi. Przyczyny: bankructwo, utrata pracy, brak środków na życie, bezrobocie, molestowanie w pracy, brak perspektyw normalnej egzystencji...

Towarzystwo ubezpieczeniowe w ogólnych warunkach ubezpieczenia wymieniają zdarzenia, które nie upoważniają do otrzymania świadczenia ubezpieczeniowego. To tak zwane wyłączenia. Większość towarzystw zabezpiecza się poprzez wyłączanie samobójstwa ze zdarzeń, które skutkują wypłatą świadczenia ubezpieczeniowego.  Uzasadnia się to tym, że samobójstwo nie jest śmiercią w wskutek nieszczęśliwego wypadku. Ubezpieczyciele zastrzegają, że w czasie trwania umowy, towarzystwo ubezpieczeniowe jest zwolnione od odpowiedzialności w przypadku samobójstwa, usiłowania samobójstwa a także prób okaleczenia własnego ciała, bez względu na stan psychiczny osoby ubezpieczonej.

Oto fragment komentarza anonimowej młodej osoby, napisanego do artykułu o samobójczej próbie:

Rano wstaje o godzinie 8. Wiadomo, skromne śniadanie, ogarnięcie się, żeby jakoś wyglądać. Na dworze jestem o 10.30-11.00.  Obeszłam już cały Szczecin za pracą. Po kilka, kilkanaście razy. Ludzie jak widzą, że wchodzę do pomieszczenia, to wzdychają na mój widok i patrzą z politowaniem... Mój wygląd jest nienaganny. Jestem kulturalna, spokojna, kontaktowa. Mam dopiero 20 lat. Nie mogłam sobie pozwolić na studia ze względu na trudną sytuację finansową rodziców... Chcę pracować... Cały czas moje chęci do pracy są na wysokich obrotach. Mało tego. Mam kilka pasji, na których myślę, że też dałoby radę zarobić. Próbowałam wszystkiego. Tak wygląda każdy mój dzień. Na wieczór wracam, wysyłam przez internet aplikacje CV... Piszę po ludziach, spamuje gdzie się da... O tyle dobrze, że sąsiad mi daje internet za darmo. Chwała mu za pomoc! Ale jak tak dalej pójdzie... To myślę, że  skończę ze sobą  i mój przypadek dołączy  do statystyk samobójczych... Nie zniżę się do kradzieży, by żyć.. Nie mam odwagi żyć kosztem drugiej osoby. Rodzice, mimo biedy, wychowali mnie na dobrego człowieka. Nikt nie jest w stanie tego pojąć, docenić... No cóż. Mam nadzieję, że w końcu wszyscy się wyniosą z tego kraju - ja nie chcę, bo moja babcia podupada na zdrowiu, a wiele dla mnie znaczy i chcę być blisko niej. Życzę Wam wszystkiego dobrego..

Co zrobić? Co powiedzieć? Jak wykrzyczeć: Ludzie, nie zabijajcie się! Gdy dookoła, jak ołów ciężkie i straszne, słowa wypowiadane przez osoby stare, w sile wieku i bardzo młode. Rodziny całe. Próbowaliśmy, ale nikt nam nie odpowiedział, jak mamy tak żyć...


Lech Galicki
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.