BOŻENA RATTER: NASI WIELCY POPRZEDNICY
data:17 lutego 2013     Redaktor: MichalW

„W lutym 1944 roku doszło do pierwszego zetknięcia się oddziałów Armii Krajowej z Armią Czerwoną na Wołyniu.

27 Wołyńska Dywizja Piechoty pod dowództwem mjr Jana Kiwerskiego "Oliwy" (poległ w niewyjaśnionych okolicznościach, prawdopodobnie zabity przez NKWD 18 IV. 1944 r.) prowadziła ciężkie walki z Niemcami we współpracy z przenikającymi oddziałami Armii Czerwonej.Rozmowy na temat uznania dywizji jako samodzielnej jednostki skończyły się fiaskiem. Ostatecznie dywizja została rozbrojona 25 lipca w okolicach Kocka. Większość dowódców i żołnierzy dywizji przeszła przez komunistyczne więzienia.

W ramach akcji "Burza", wspólne siły polsko - sowieckie 13 lipca 1944 roku wyzwoliły Wilno. Siłami obszaru północno - wschodniego AK dowodził płk Aleksander Krzyżanowski, ps. "Wilk". Trzy dni później Rosjanie rozpoczęli aresztowania wśród dowódców i oficerów Okręgu Wileńskiego i Nowogródzkiego. Około 5000 żołnierzy internowano w Miednikach; odmawiających wstąpienia do armii "Kościuszkowskiej" wysyłano w głąb Rosji. Płk Krzyżanowski, więziony w Wilnie i Moskwie, powrócił do kraju w 1947 roku. Aresztowany w lipcu 1948 roku, torturowany przez SB, jako "zbrodniarz wojenny" zmarł w szpitalu więziennym na Mokotowie.

W okresie utrwalania "władzy ludowej" od 1946 roku do 1948 roku, szczególnym represjom poddane zostały: Ruch Oporu AK; Obywatelska Armia Krajowa; Konspiracyjne Wojsko Polskie, Wielkopolska Grupa Ochotnicza "Warta", Narodowe Siły Zbrojne, Narodowe Zjednoczenie Wojskowe i Narodowa Organizacja Wojskowa. „

Czystki przeprowadzono również w Wojsku Polskim - "operacyjnie" rozpoznano i wydalono w tym czasie 3 838 oficerów, 1 142 podoficerów oraz 925 szeregowych. Mimo amnestii z lutego 1947 roku i zmniejszenia wyroków (m.in. zamiana kary śmierci na dożywocie) inwigilacja społeczeństwa przybierała na sile. Pod koniec roku Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego przekroczyło 200 tysięcy pracowników, (z czego około 100 tysięcy to jednostki paramilitarne); obok MO aparatem przemocy i kontroli była Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej, grupująca około 120 tysięcy ludzi. Lista zamordowanych oficerów i żołnierzy AK obejmuje kilkadziesiąt tysięcy osób.

To fragment materiału, który Jerzy Scheur prezentował na sesji popularno - naukowej "Internowani z Regionu Łódzkiego" w Łowiczu, w grudniu 2001 roku. Całość, bardzo zwięźle przedstawiająca plan mordowania i prześladowania kilkudziesięciu tysięcy Polaków zmobilizowanych 1 września 1939 roku do walki z Niemcami lub przystępujących do walki z okupantami w kolejnych latach, znajduje się na stronie: http://www.honor.pl/poprzednicy.php

„9 lutego 1943 roku we wsi Parośle na Wołyniu, jednej nocy rizuni ukraińscy, podając się za partyzantów, zarąbali, zakłuli lub zastrzelili 143 osoby, łącznie z niemowlętami, dziećmi, kobietami, starcami i wszystkimi, których zdołali dorwać, poddając wielu z nich, także i dzieci, wyrafinowanym torturom. Ocalało tylko kilka osób przebywających wówczas poza kolonią. Po tragedii w Paroślu na polecenie delegata rządu Kazimierza Banacha 7-8 lipca 1943 roku, do miejscowości Kustycze przybyli polscy parlamentariusze z ramienia AK i BCh by zawrzeć układ z Ukraińcami. W grupie tej znajdowali się oficerowie: poeta wołyński Jan Zygmunt Rumel-„Krzysztof Poręba”, towarzyszący mu Krzysztof Markiewicz „Czart” oraz woźnica Witold Dobrowolski. Na powitanie Ukraińcy z watażką Jusifem Stelmaszczukiem najpierw ich pobili, a następnie wszystkich zamordowali sposobem kozackim poprzez rozrywanie końmi. Ciała porąbano siekierami i rozrzucono gdzieś po lesie.(Nieosądzone zbrodnie ludobójców z czasów II Wojny Światowej 1939-1946- Stanisław Jastrzębski).

Henryk Cybluski był niezwykłym człowiekiem. Gdy wskutek sowieckiej deportacji z 1940 roku znalazł się na Syberii za kołem podbiegunowym ,nie załamał się. Wziął grabie na ramię i poszedł do domu, bez mapy, kompasu i zapasów żywności. Szedł do Przebraża na Wołyniu 8 tygodni. Pomogła mu w tym kondycja sportowca. Był wspaniałym biegaczem. A gdy wrócił przyjął z rak żołnierza AK, Ludwika Malinowskiego przywództwo samoobrony Przebraża i stanął na czele młodych śmiałków, którzy początkowo bez żadnej broni trwali dzień i noc na straży życia rodzin i sąsiadów. Przebraże jest symbolem heroicznej obrony zdesperowanych, skazanych na zagładę ludzi, którzy cudem uniknęli śmierci z rak fanatycznych sadystów spod znaku UPA.
Henryk Cybulski rozbudował fortyfikacje rejonu Przebraża, zapoczątkował też ewakuację polskiej ludności z oddalonych wsi i miasteczek, zagrożonej napadami UPA. Liczba uciekinierów stale wzrastała. W każdym gospodarstwie mieszkało po kilka rodzin, pozostali w szałasach, prowizorycznych barakach, ziemiankach, a nawet w rozebranych i przeniesionych z okolicy domach. Dla chorych i rannych zorganizowano szpital i przychodnię zdrowia oraz komórkę aprowizacji.

Gdy w 1944 sowieci po raz drugi zajęli ziemie Polski na Kresach, przeprowadzili powszechną mobilizację do Wojska Polskiego. Wielu mężczyzn, zwłaszcza młodych zgłaszało się by uchronić się przed aresztowaniem przez NKWD za przynależność do AK.
Niestety, wielu oficerów i podoficerów i szeregowców zostało aresztowanych i deportowanych w głąb Rosji. Większość zmarła z głodu, chorób i wycieńczenia. Niektórzy wrócili po 1956 roku, niektórych nie wpuszczono do dzisiaj. Równocześnie z poborem do WP ogłoszono nabór do Istriebitielnych Batalionów. Do tej formacji wcielono młodzież.  Również Stanisław Jastrzębowski, jako 15 letni chłopiec został przydzielony do Batalionu w Stanisławowie. „W oddziałach służyło bardzo wielu młodych chłopców w wieku 16-19 lat, a nawet dziewczęta, które pod wieloma względami nie ustępowały chłopcom. Często były to sieroty, którym rodzinę zamordowali banderowcy. Nie brakowało również synów żołnierzy zmobilizowanych do Wojska Polskiego. Zaczęto nas, najmłodszych zabierać na akcje przeciwko banderowcom. Kto dostał się w ich ręce, żywy nie wychodził nigdy. Wielu moich kolegów zginęło bez wieści. Nasze dojrzewanie odbywało się pośród krwi i zbrodni. Bezimienne groby wielu z tych chłopców rozrzucone są po całym województwie stanisławowskim. Nigdy nie będę mógł zapomnieć tego, na co wtedy patrzyłem. Po drodze spalone wsie i miasta, straszliwy swąd palonych ciał wrzuconych przez banderowców do ognia, zwłoki okaleczone rozszarpywane przez głodne psy. Chaty z pootwieranymi oknami i drzwiami. Weszliśmy do jednej z nich. Na łóżku leżała naga kobieta z poderżniętym gardłem a niemowlę z roztrzaskaną główką spało snem wiecznym w kołysce. Na zewnętrz kilka męskich trupów, odzianych w łachmany i w nędznych butach, a wśród nich stało dziecko o niebieskich oczach i jedwabistych blond włosach. Dziecko trzymając w rączce szmacianą laleczkę obserwowało nas z uśmiechem, nie zdając sobie sprawy z sytuacji i grożącego niebezpieczeństwa. Zapewne nie pojmowało, że uniknęło niechybnej śmierci. (Oko w oko z banderowcami – Stanisław Jastrzębowski)

17 września 2012 roku w 73 rocznicę najazdu sowieckiego na Polskę zmarł Lwowiak, kapitan Eugeniusz Cydzik. Urodził się koło Grodna, gdzie we wrzeniu 1939 roku jako 18-letni młodzieniec walczył z wojskami sowieckimi. W lipcu 1945 roku jako żołnierz AK został zaaresztowany i skazany na 15 lat katorgi w kopalni w Workucie. Po powrocie rozpoczął aktywną działalność na rzecz odrodzenia Cmentarza obrońców Lwowa im. Orląt lwowskich, mogił żołnierzy 1939 roku, renowacji miejsc pochówków na Cmentarzu janowskim, kwater powstańców na cmentarzu łyczakowskim, kwater i pomnika w Zadwórzu-„Polskich Termopilach”.

Tacy byli Ci wspaniali ŻOŁNIERZE, nazwani „zaplutymi karłami reakcji”, wypluci i wyklęci przez władze PRL i bezmyślnych, otumanionych propagandą leninowskiego sukcesu Rodaków.

Bolesną kartą historii II wojny jest los dzieci. Przeżyły one wszystkie jej okrucieństwa. Były mordowane, wywożone do obozów, poddawane eksperymentom medycznym, doświadczały gehenny wywózki na Sybir, odrywane od rodziców. Osierocone dzieci kresów tułały się i przeżyły nędze sowieckich sierocińców. Były dziećmi pułków i oddziałów partyzanckich. Były świadkami mordów ich bliskich, pożarów domostw, głodu, strachu, poniewierki. Wszystkim odebrano możliwość rozwoju intelektualnego. Szkody wyrządzone w psychice i charakterze są nie do opisania. Dzieci Wojny nie tylko ofiary wojny, której koszmar przeżyły, ale nie miały dzieciństwa, wielu zostało dotkniętych chorobami, kalectwem, to one odbudowywały kraj ze zniszczeń wojennych , to oni poddawani byli indoktrynacji, to ich eksploatowano fizycznie zmuszając  ponad siły do „wyścigu pracy”  i wykonywania %norm w setkach. Dzieci wojny to dzisiaj dziadkowie i pradziadkowie. I należy im się nie tylko pamięć, szacunek, ale i opieka. A przede wszystkim przeprosiny. (Barbara Zarówna).


                                        Sojusz Lewicy Demokratycznej
                                        Krzysztof Gawkowski


Szanowny Panie,
jestem szczerze zatroskana zmaganiem się Pana ugrupowania o uprawomocnienie nietypowych związków partnerskich zamiast rozliczenia odpowiedzialnych za niechlubny okres działania Państwa Polskiego w czasach miłościwie panującej doktryny komunistycznej. Trudno sobie wyobrazić większą krzywdę niż krzywda dziecka dotkniętego nienawiścią totalitaryzmu.  Przestępstwa komunistyczne dotknęły kilkadziesiąt tysięcy ofiar-dzieci. Krzywdzono i okaleczano fizycznie i psychicznie niewinne dzieci, naruszono autorytet Państwa, niszczono ład społeczny. W Niemczech odpowiedzialni za ten okres zostali odsunięci od władzy, w Polsce wciąż są obecni i niebezpieczni. Świadczy o tym fakt zbezczeszczenia pomnika 17 letniej Inki.
Apeluję, więc do Pana o zaprzestania szerzenia nienawiści, które trwa nieustannie od siedemdziesięciu kilku lat,o przeproszenie moich Rodaków i ich dzieci, ofiary komunizmu, jak również o zagwarantowania im prawnej i ekonomicznej pomocy.
Bożena Ratter





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.