Przypominamy / Bożena Ratter: Skuteczność komunizmu - 10 lutego 1940 roku zsyłka Polaków
data:16 lutego 2013     Redaktor: GKut

Na terenie Litwy, w pobliżu miejscowości Turgiele, istniała w XVIII wieku słynna na cała Europę tzw. Rzeczpospolita Pawłowska.

Rzeczpospolitą Pawłowską utworzył kanonik wileński, Paweł Ksawery Brzostowski /1739-1827), w zakupionej przez siebie majętności. Paweł Ksawery Brzostowski skoligacony był z rodami magnackimi Wielkiego Księstwa Litewskiego i Korony, ukończył prestiżowe studia w rzymskim Collegium Clementinum i piastował godności: Pisarza Wielkiego Litewskiego i Deputatora do Trybunału Wileńskiego. Dokonał kilkudziesięciu przekładów prac genealogicznych, teologicznych, historycznych i politycznych. Dysponował pokaźnym kapitałem pieniężnym pochodzącym głównie z podziału majątku spadkowego po ojcu.
Rzeczpospolita Pawłowska „obejmowała obszar ponad 3 tys. hektarów i miała własną konstytucję, herb, pieniądze, swoisty parlament, skarb, kasę samopomocy, szkole itd. Jej prezydent, Paweł Brzostowski, ziemię swoją rozparcelował miedzy chłopów i wprowadził spłaty tytułem wykupu. Dbał też o ich życie, kulturę i oświatę. Najwięcej hałasu w Europie narobiła ustawa ks. Brzostowskiego z roku 1769 organizująca życie w dobrach pawłowskich na zasadzie samorządu. W wybudowanej przez siebie rezydencji organizował „ kształcenie rolnicze dorosłych podczas rożnych spotkań oświatowych, które miały na celu zapoznanie chłopów z ogromnym księgozbiorem i okazami z zakresu historii naturalnej. Jednym z najczęstszych wykładowców był ks. prof. Wilhelm Kaliński z Akademii Wileńskiej.”
W XVII wieku Andrzej Potocki, hetman polny koronny, rozbudował miasto Stanisławów i założył Akademię. Było to jak na owe czasy coś tak niezwykłego, że przejeżdżający przez Stanisławów w 1772 roku Fryzyjczyk Ulryk Werdum w diariuszu podróży zwrócił uwagę na „wysoką szkołę z pięciu profesorami”, jako na wielką osobliwość miasta. Potocki zarówno kolegiatę jezuicką jak i uczelnię wyposażył w majątek w postaci licznych włości, aby miały się z czego utrzymać. W czasach II RP w Stanisławowie działało kilkadziesiąt szkół z językiem polskim, rusińskim, żydowskim a nawet jedna niemiecka. I jak ze Lwowem , Wilnem, Grodnem, Krakowem, Warszawą, Wrocławiem, Gdynią i tysiącem innych miast, miasteczek, wsi tak i ze Stanisławowem łączymy Rodaków, którzy nasze wspólne dziedzictwo zwane Polską budowali, rozwijali, utrzymywali na najwyższym europejskim i światowym poziomie oraz strzegli.
W 1880 roku z Tarnowa do Stanisławowa przybył, w poszukiwaniu pracy, 18-letni Stanisław Chowaniec. Młody, zdolny drukarz założył własną drukarnię z nowoczesnym zakładem litograficznym. Wkrótce też został dyrektorem polskiego banku, któremu wybudował na siedzibę piękną, secesyjną kamienicę. Zmarł młodo zostawiając czterech synów. W 1924 roku najstarszy syn Wacław został burmistrzem Stanisławowa. Wacław powierzył drukarnię i cały majątek bratu Tadeuszowi a sam z pasją poświęcił się miastu. Chowaniec nie liczył się z własnymi, rodzinnymi interesami, za najważniejsze, bowiem uznał zbudowanie elektrowni miejskiej o dużej mocy. Bo bez energii nie byłoby postępu. Drugą kluczową inwestycją była modernizacja straży pożarnej. Powstały również nowe koszary, korty tenisowe, wybrukowano ulice i położono chodniki, ale również na przyłączonych peryferiach. Wybudowano, względnie zatroszczono się o dwadzieścia zakładów opieki społecznej, w tym żłobek dla sierot. Miasto wydatnie wsparło oświatę i kulturę, o czym świadczyło 14 szkół powszechnych, 8 prywatnych lub państwowych gimnazjów, 4 seminaria nauczycielskie i 3 teatry-wszystko aż w czterech różnych językach.
W Stanisławowie do dzisiaj na włazach kanałów ulicznych znajduje się napis Jaworski, od nazwiska właścicieli Fabryki maszyn i odlewni żelaza oraz metali „Kraj”, tu też była rafineria Habera, fabryka maszyn rolniczych „VIS” , fabryka spirytusu i drożdży Liebermanów oraz grabarnia i fabryka skór Jakóba Margoschesa. Ze Stanisławowa pochodzi Generał Stanisław Sosabowski i żona prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego, to tylko 2 znakomite nazwiska spośród tysięcy takich samych. W 1880 roku w Stanisławowie założył pierwsze tajne kółko młodzieży przyszły polityk, Ignacy Daszyński. W 1911 roku zezwolono na zakładanie drużyn skautowych, Genereał Stanisław Sosabowski miał wtedy dziewiętnaście lat i został drużynowym pierwszej drużyny skautów. (Tadeusz Olszański Stanisławów jednak żyje)
23 sierpnia 1939 roku Niemcy, które od 1922 roku współpracowały ze Związkiem Sowieckim nad doskonaleniem techniki wojennej porozumiały się w sprawie znienawidzonego „bękarta traktatu wersalskiego” i przeznaczyły kraje nadbałtyckie i wschodnią część Polski Związkowi Sowieckiemu- pisze profesor Stanisław Alexandrowicz. W wyniku agresji pod okupacją sowiecką znalazło się prawie 13 mln ludności (Anna Kubajak, Kresy i Sybir).
17 września o świcie Armia Czerwona rozpoczęła inwazję na całej ponadtysiąckilometrowej długości wschodniej granicy Rzeczypospolitej. Prezydenci Stanisławowa, Lwowa, Wilna, Tarnopola, Łucka i wielu innych kresowych miast nie opuścili, tak jak prezydent Warszawy, swoich urzędów. Większość z nich została natychmiast aresztowana i wywieziona na Sybir. „Rozpoczęto zniewolenie od rozbrajania oficerów i żołnierzy, bo walczyli z napaścią Hitlera na Polskę i cała Europę. Zaraz potem ruszyły transporty ludności z kresów do Workuty, Kołymy, Magadanu.To miejsca kaźni, gdzie deportowani, skazani na zagładę tracili życie, zdrowie, nabywali inwalidztwa. A w ślad za nimi rodziny, które uznano za godne zesłania, to były tysiące, setki tysięcy rodzin polskich wywożonych w czterech masowych deportacjach: 10 lutego, 13 kwietnia i 20 czerwca 194o roku oraz 21 czerwca 1941 roku; na syberyjska tajgę i stepy Kazachstanu. A wzdłuż torów, na nasypie kolejowym leżały wyrzucone zwłoki zamarzniętych na śmierć, z głodu, chorób, pragnienia niemowląt, dzieci i starców.”(Ryszard Reiff).
Po wkroczeniu Sowietów do Stanisławowa NKWD natychmiast zaaresztowało Tadeusza Chowańca, w kwietniu 1940 roku został on zamordowany w Katyniu wraz z tysiącami Polaków zmobilizowanych przez Rząd II RP do wojny z Niemcami. Z drukarni wywieziono do Moskwy najlepsze maszyny rotacyjne, prawdopodobnie przekazano je redakcji „Prawdy”. Aresztowania ludności cywilnej rozpoczęto od sporządzania list urzędników państwowych, policjantów, nauczycieli, sędziów, właścicieli ziemskich, przedsiębiorców itp. Masowo aresztowano i rozstrzeliwano inteligencję.
Prezydent Wacław Chowaniec pozostał we Lwowie, jako szef banku czuł się odpowiedzialny za skarbiec, w którym znajdował się olbrzymi majątek oraz depozyty. Waluta, złoto, biżuteria, dzieła sztuki. Kilka dni po wkroczeniu Sowietów zgłosił się do niego człowiek o nazwisku Kliszcz , który przedstawił dokument – upoważnienie władzy radzieckiej do przejęcia skarbca banku ABH . Jednocześnie ostrzegł Chowańca, aby jak najszybciej uciekł z rodziną.
10 lutego 1940 roku to data pierwszej, zatwierdzonej przez komisarza Iwana Sierowa zsyłki polskiej inteligencji. W czasie pierwszej deportacji wywieziono osadników wojskowych, służbę leśną, urzędników państwowych, nauczycieli, harcerzy, kolejarzy, rodziny oficerów i innych. Deportacja odbywała się przy 25-40 stopniowym mrozie. Wielu zmarło z zimna, głodu w drodze , inni po wyładowaniu ich na mroźnym i śnieżnym pustkowiu. Żona Prezydenta Kaczorowskiego, Pani Karolina z domu Mariampolska jako dziewiętnastoletnia dziewczynka wraz z rodzicami i bratem Józefem została wywieziona za Ural, do okręgu Komi w pobliżu koła podbiegunowego.
Nowoczesna, lewicowa ideologia mordowała „panów” XX wieku, uwłaszczyła gromadzony przez nich dorobek Polski i dała (?) „ludowi”. Ta sama ideologia (ci sami wykonawcy?) w XXI wieku zabiera „ludowi” i daje nowym „panom”. Ale jakim „panom”? Czy owi „panowie” rozwijają rolnictwo, czy łożą na nie pieniądze z uwłaszczonego powtórnie przez siebie nie swojego majątku, czy rozdają rolnikom uwłaszczony majątek, który otrzymali w spadku, od tych, którzy prawowitym właścicielom go zabrali, czy wspierają samorząd rolników a może organizują debaty z udziałem naukowców jak kanonik Brzostowski? A może rozwijają szkolnictwo, dbają o jego poziom jak jezuici, świadczą opiekę społeczną, pomnażają dobro wspólne a nie prywatne jak prezydent Wacław Chowaniec? A może „panowie” budują przedsiębiorstwa jak rodzina Jaworskich? Proszę panów, niech panowie zajrzą do historii Polski i uczą się na przykładach znakomitych Rodaków jak rządzić państwem.
Z pięcioosobowej rodziny profesora Stanisława Alexandrowicza przeżyły tylko 2 osoby. Ojciec, kierownik oddziału w Urzędzie Wojewódzkim Łucka został zamordowany przez NKWD, siedmioletnia siostra zmarła w osadzie górniczej Majkain-Zołoto 8 maja 1940 roku na epidemiczne zapalenie opon mózgowych (tydzień po przyjeździe)., trzynastoletnia siostra zmarła 27 lipca 1940 r. na tyfus brzuszny. W tym samym Majkainie, do którego przywieziono 1500 osób, tylko w pierwszym roku zmarło 10 procent. W następnych latach niektóre rodziny wymarły całkowicie, powrotu do Polski doczekała mniej niż połowa.
A może obecni „panowie” wspierają tych, co przeżyli, wrócili lub tych, co nie mogą wciąż wrócić? Trzeba mieć rozum, duszę i serce, miłość i życzliwość do bliźniego, wyzbyć się nienawiści i prywaty jak Pani Zofia Martens, która odtworzyła na Dolnym Śląsku drugie wcielenie Woli Rycerskiej. 10 lutego 1940 roku Pani Zofia z mamą i ojcem, osadnikiem wojskowym z Woli Rycerskiej, opuściła mieszkanie w Krzemieńcu i została wywieziona przepełnionym wagonem w góry Kara Tan. Miała to szczęście, że wróciła.
„Z końcem 1998 roku udało mi się „wyrwać” ojczyźnie ( która obficie zaspakaja potrzeby złodziei i wandali, nigdy nie byli tak bezkarni jak teraz) częściową rekompensatę za mienie pozostawione na Kresach wschodnich w postaci 3 budynków wielorodzinnych usytuowanych na 0,7 ha piaszczystej ziemi w powojskowym osiedlu (znacznie ale nie do końca zdewastowanym). Postanowiłyśmy z mamą zorganizować tam życie 40 polskim rodzinom ze wschodu (głównie z Kazachstanu), które od kilkudziesięciu lat czekają, żeby ktoś się o nich upomniał, wyciągnął z zesłania. Kazachowie nawet uważają, że Polacy to naród bez ojczyzny, bowiem wszystkie państwa, nawet biedna Białoruś swoich ludzi zabrały, tylko Polacy wyjeżdżają pojedynczo, zresztą, dokąd się da.”(Zofia Martens, Kresowe Stanice).
No cóż, wiersz Mariana Jonkajtysa nadal aktualny.
Skuteczność komunizmu
…..
I skuteczność komunistów
Płynie właśnie z tego:
Że głoszą jedno,
Gdy myślą drugie,
A czynią całkiem coś innego.
Że mówią jedno,
Że myślą drugie,
A robią całkiem coś innego!

Walkę o niepamięć eksterminacji polskiej inteligencji przedstawił w wierszu Wnukowie Sybiraków Marian Jonkajtys, Poeta - Sybirak, twórca muzyczno-estradowego Teatru na Targówku(obecnie Rampa), główny reżysera Festiwalu Opole 1974, reżyser i aktor warszawskich teatrów. Jego Ojciec zamordowany w łagrach NKWD, starszy brat - podchorąży WP zginął w 1939 roku w walce z bolszewikami a On sam "sześć lat dzieciństwa i młodości spędził na zesłaniu z matką i sześciorgiem rodzeństwa doznając jak dziesiątki tysięcy polskich dzieci pracy fizycznej ponad siły, głodu ,wszy, chorób, nędzy i poniewierki zgodnie z tekstem powitania przewodniczącego kołchozu:"was, panowie iż Polszy, przywieziono tutaj, żebyście wyzdychali".
Wnukowie Sybiraków
Naszym Babciom, naszym Dziadkom na zesłaniu
W Kazachstanie, wśród Sybiru wiecznych lodów-
Wiary w Boga i Wolności ukochanie
Wyrywano z serc katorgą, wszami, głodem!
Przez pół wieku prawie, w czasach PRL-u,
Pod rządami wiernych Kremla zauszników,
Wyrywano w polskich szkołach-w tymże celu-
O Syberii kartkę z polskich podręczników.
Bożena Ratter
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.