ŁUKASZ PIJEWSKI: IMMORALISTKA – cz.2.
data:07 lutego 2013     Redaktor: MichalW

 Możliwe zatem, że współczesne „modne” krytyczne dzieła są produktem zwykłego wyrachowania. – zakończenie  cz.1. felietonu  niech posłuży za motto.

 

Małe miasteczko Hvidivre na Zelandii (wschodnia Dania) jest siedzibą studia filmowego o nazwie Zentropa. Zostało ono złożone w 1992 jako rezultat współpracy między Larsem von Trierem i producentem Peterem Aalbæk Jensenem przy filmie Europa" ("Zentropa"). Od tego czasu spółka Zentropa przepoczwarzyła się w międzynarodowy projekt producencki posiadający swe agendy w Belgii Estonii, Finlandii, Francji, Niemczech (Berlin,  Kolonia), Włoszech, Łotwie, Holandii, Norwegii, Hiszpanii, Szwecji i w Zjednoczonym Królestwie.

Zentropa International Poland została utworzona we wrześniu 2008 r. przez M.  Szumowską i Petera Albecka. Głównym celem ZIP – jak napisano na prezentacyjnym panelu – to wejście młodych polskich filmowców na rynek europejski i kształtowanie twórczego środowiska wokół firmy.

Pierwsza produkcja tej firmy to „Antychryst” neurotyka Larsa von Triera, który współfinansował  nie wiedzieć czemu Polski Instytut Filmowy (1 mln złotych! ). Lars von Trier od dawna robi ponure obrazy filmowe podtrzymując, nie wiadomo zresztą po co, skandynawską dziwaczną tradycję tamtejszych artystów psychopatycznych. W dokumencie prezentowanym przed premierą „Antychrysta”, reżyser sam przyznał się do ciężkiej depresji i do traktowania filmu jako antydepresyjnej terapii. Dobrze określił dzieło Duńczyka Marcin Piekarski pisząc (2009-05-29, „Bajka o żelaznym lisie”), że ten film to „celuloidowa grafomania”. Z kolei Barbara Hollender po obejrzeniu obrazu stwierdziła (2009-05-28, „Antychryst”), że jest to studium chorego umysłu i zadała fundamentalne pytanie „dlaczego ten przesycony okrucieństwem bełkot ma ktoś oglądać”.

Chory reżyser powinien się oczywiście leczyć, tylko dlaczego ma to robić za ok. 11 milionów dolarów i w imię czego partycypuje w tej terapii sporą sumą polski podatnik?

Drugim filmem ZIP był obraz „Kobieta, która pragnęła mężczyzny” („A Woman who dreamt about a Man, 2010) reżyserowany przez Per Fly. Znaczna część filmu była kręcona w Warszawie, a głównego bohatera zagrał przystojniak Marcin Dorociński. Film powstał w kooprodukcji French Slot Machine oraz duńskiej agendy Zentropy. To rodzaj, jakby „harlekina-porno” opowiadającego trywialną historyjkę o wyuzdanej namiętności. Banał narracji mają uatrakcyjniać sceny ocierające się o pornografię – oh, pardon! –  „niezwykle śmiałe sceny erotyczne” – jak to się teraz pisze. Trywialność tej pseudoprowokacyjnej podróży „do świata erotyki, w którym namiętność staje się opętaniem” jest porażająca.  Ten film również otrzymał finansowe wsparcie od PISF (800 000 zł). Trzecia produkcja ZIP to „Sponsoring” M. Szumowskiej, także  dofinansowany z PISF w wysokości 4 000 000 zł.

To prawda, że przygoda z Zentropą owocuje szybkim rajdem Szumowskiej na autostradę międzynarodową i wysokim zapewne saldem na bankowym rachunku, ale nie ulega wątpliwości, że jest to ta zagubiona autostrada.

Zupełnie natomiast nie śmieszą wypowiedzi Małgorzaty Szumowskiej, które dotyczyły okresu żałoby narodowej po tragicznej katastrofie z 10 kwietnia 2010 r., czasu,  kiedy trzeba było stanąć oko w oko z prawdziwą polską rzeczywistością, zmierzyć się z egzystencjalną wręcz sytuacją Polski i Polaków. Jest przykrą sprawą, że tamtej sytuacji ta zdolna skądinąd kobieta nie umiała sprostać. „Patrząc na ten cały cyrk, który nazywamy w Polsce żałobą narodową, mam jednoznaczne uczucia... Żałoba, którą widzę w telewizji, relacje z polskich ulic to nie oswajanie śmierci. To zbiorowa histeria. – mówiła – /…/ Już od soboty mam głębokie przekonanie, że to, co widzę, to absurdalne zachowanie stadne, a nie żałoba. /…/ Żałoba, którą widzę w telewizji, relacje z polskich ulic to nie oswajanie śmierci. To zbiorowa histeria, akt wspólnotowy, którego Polacy tak potrzebują jak powietrza. Jesteśmy chyba jedynym narodem w Europie, który jest w stanie zrobić coś takiego, w imię własnej egzaltacji, w imię przeżywania czegoś wielkiego, w imię patriotyzmu. To straszne, ale i pociągające, zwłaszcza dla tych, którzy tak chętnie uczestniczą, machają, rzucają kwiaty, robią zdjęcia przejeżdżających trumien, walczą o miejsce w kolejce na Krakowskim Przedmieściu. Dla mnie to jednak straszne i tyle. Niesie ze sobą groźne konsekwencje, zafałszowanie rzeczywistości, narodowościowe wzloty. Boję się takiej żałoby. Boję się rozszlochanego narodu nad trumnami, oszalałych haseł „Polska Chrystusem Narodów” i ludzi w bejsbolówkach owiniętych biało-czerwoną flagą.” Dziennikarz „Faktu.pl” słuchający tych pełnych egzaltacji i sztuczności słów dziwi się: „/…/ dlaczego ludzie nie mogą przeżywać żałoby po swojemu, machając flagami i rzucając kwiatami. Co złego jest w zbiorowym przeżywaniu śmierci i dlaczego grupa żałobników stojących w kolejce do trumny zostaje porównana do stada? Jeśli ktoś chce przeżywać żałobę w samotności, może to robić w domu. Przy okazji nie powinien jednak krytykować tych, którzy chcą ją przeżywać wspólnie na ulicy, placu czy rynku.”

Czytając takie i im podobne oświadczenia niektórych polskich twórców, można doprawdy martwić się poważnie umeblowaniem ich głów.  No, cóż, da Bóg, że kiedyś zrozumieją…

Na koniec jeszcze raz zacytuję M. Szumowską: „Jak zaczynam pracować nad filmem i coś sobie uroję – to nie analizuję tego co będzie potem, jak to ludzie odbiorą. Najpierw robię, potem myślę. Najpierw chcę zrobić dobry film, dopiero potem – jak on już powstaje – pojawia się pytanie: "Oho, może być problem". Ale wtedy jest już za późno, żeby się wycofać.” W „Zemście” Aleksandra hr. Fredry – by przywołać genialnego komediopisarza – rozgorączkowana i podniecona Postolina mówi: „Nie straciłam na namyśle/Niepotrzebnym czasu wiele -/Bo ja rzadko kiedy myślę,/Alem za to chyża w dziele”.

Czy sekret staczania się w podejrzane realizacje i produkcje filmowe tkwi w tej właśnie samoocenie reżyserki? Może warto spróbować tę niefortunną tendencję mentalną odwrócić.  

Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.