Jamci: GW o poradniku dla mężów zaufania ? Alarm - czyli namiociarze się wycwanili!
data:02 października 2011     Redaktor:

Po lekturze artykułu w GW mam nieodparte wrażenie, że autorom napisanie tego tekstu nie przysporzyło najmniejszych trudności. Otóż sięgnęli zapewne do swoich własnych materiałów szkoleniowych, a jest co owych bez liku ? w końcu wszechogarniający nadzór wywodzi się z czasów ojców założycieli pamiętających jeszcze, fakt, że przez mgłę, dawny rok 1920.

A tośmy się doczekali! GW (Generalny, znaczy powszechny, organ Wszechogarniającego nadzoru ? dla zmylenia przeciwnika mieniący się tytułem gazetki wyborczej) zwrócił swoją czujną i przecież jak najbardziej ufną uwagę na materiał Stowarzyszenia Solidarni 2010 przeznaczony dla mężów zaufania, aby mogli przygotować się do nadchodzących wyborów parlamentarnych.

Cóż więc się nie spodobało GW? Jako gazetka, jakby nie patrzeć, wyborcza, organ nadzoru uznaje oczywiście same wybory jako sprawę zwyczajną i nie wymagającą żadnych nadmiernych przygotowań. Udokumentowane fałszerstwa z okresu ostatnich wyborów prezydenckich (puste karty w różnych bagażnikach, skandal w Brukseli, marketing wyborczy w Wałbrzychu, przypadek bydgoski) nie są oczywiście warte jakiejkolwiek wzmianki a już na pewno bardziej dociekliwego zainteresowania dziennikarzy.

Po lekturze artykułu w GW mam nieodparte wrażenie, że autorom napisanie tego tekstu nie przysporzyło najmniejszych trudności. Otóż sięgnęli zapewne do swoich własnych materiałów szkoleniowych, a jest co owych bez liku ? w końcu wszechogarniający nadzór wywodzi się z czasów ojców założycieli pamiętających jeszcze, fakt, że przez mgłę, dawny rok 1920. Ech, panie, gdybyż to się wtedy udało!

Wróćmy jednak do tekstu GW. Ich nadzór nad Polakami trwa nieustannie, czyli jako to mówią 24/7. Starczyło więc wyjąć z szuflady "Wybory" odpowiednie materiały, najlepiej te z okresu po 1989 roku i wkleić fragmenty tekstu do artykułu pisanego z aktualnej potrzeby czujnego serca nadzorcy. Ileż to razy używano w stosunku do Polaków określeń "zdradzieccy", "szajka" itd. Przecież to ta paskudna i niereformowalna opozycja jest od dawien dawna przedmiotem czujnej uważności pracowników służb wyborczych, przepraszam, nadzorczych. To toż oni czyhają tylko za rogiem, żeby wrzucać pasek w szprychy wehikułu postępu. Oni to zachowują się bezczelnie i skreślają w trakcie wyborów nie ten nazwiska, co trzeba. Na przykład obecnie, premier dwoi się i troi, mówi do nich jak krowie na rowie, macha tym trzystoma miliardami i daje do zrozumienia, że jak głupio wybiorą, to guzik z tego dostaną ? i co? I nic. Żeby nie ten durny lud, to byśmy już tu mieli ho, ho, albo i jeszcze lepiej.

Uwagę GW tak naprawdę zwróciło podejrzenie o plagiat (jest tam oczywiście też szczypta zazdrości ? w końcu jako ksywę wybrali przymiotnik "wyborcza"). Przecież to oni mają jedynie prawo (i długi ciąg tradycji) do rzeczowego szkolenia i instruowania specjalistów do "przeprowadzania" i "usprawniania" wyborów. To oni w rzeczowy i uważny sposób rozpracowali wszelkie zachowania i strategie i skutecznie je kontrolowali.
Oburzenie w ośrodku GW sięga więc zenitu. Toż to nasza działka! Co za bezczelność, wzięli nasze teksty i bezwstydnie powymieniali tylko parę słów i określeń. Co to znaczy, żeby ta hałastra, która ma posłusznie siedzieć przed ekranami i łykać nasz suplement diety, ewentualnie wybrać się na zakupy do galerii po zaliczeniu codziennej porcji pracy na galerach, ta sama hałastra nagle pchała się w nasze sprawy. Alarm! To jest wrogie przejęcie! Prawie abordaż!

Przecież o ile pamiętamy, to tekst właściwy brzmiał np.:

Koniecznie należy zniechęcać członków komisji z komitetów wyborczych od przeliczenia oraz przejrzenia kupek innych komitetów. W razie obiektywnych trudności pracę rozpoczyna uprzednio przygotowany zespół ds. elektronicznego przetwarzania danych. Tam nikt już będzie nas kontrolował.

Misja naszych ludzi kończy się wraz z odesłaniem wyników do okręgowej komisji wyborczej. Pozostaje tylko poinformować o nich aktualnie właściwy sztab, a potem napisać raport, również w wersji niemiecko- i rosyjskojęzycznej.

Albo taki fragment:

Jeszcze przed otwarciem lokalu należy sprawdzić, czy "nie ma ukrytych, podklejonych w niej kart do głosowania, czy nie ma podwójnych ścianek". Czy jest szczelna. Czy "karty do głosowania mogą być (...) wrzucane tylko przez przeznaczony do tego otwór na górze(...)".
Ważne są "zachowania wyborców i ich ewentualnych nieuczciwych pomocników". Dlaczego? Chodzi o przekupionych, którzy w dodatku "są kontrolowani przez tych, którzy ich przekupili".

Jak oni to zdobyli? Przecież to nasze teksty z lat dawnych! To są przecież nasze metody! To oni mają takich fachowców. Zgroza!

Ta namiotowa ekipa natomiast perfidnie wdarła się w naszą domenę i bruździ. Trzeba temu położyć zdecydowany kres! Kto to słyszał, żeby obserwowane obiekty same brały się za kontrolę, uczyły rzeczowo innych i przygotowywały ludzi do nadzoru procesu wyborczego! Owszem niech sobie czasem pomachają sztandarami, ale rzeczowe działania ? nigdy! Koniec świata! To po co były te Katynie!? Tyleśmy się natrudzili od czasów tępienia tych ziemiańskich dworów, całej tej polskiej tradycji, a teraz proszę bardzo, znowu się to obudziło.

Dobrze, że rozdmuchaliśmy tego z Lublina, w razie gorszego wyniku naszych będzie jak znalazł z tymi 7-10 procentami.

PS: Żeby tylko się nie dokopali do naszych planów prowokacji wyborczej. Ma wyjść na to, że to oni elektronicznie fałszują wyniki, żeby wygrał ich kandydat. A my wtedy łup! Że niby ogólnopolski atak cybernetyczny. Wtedy wyjmujemy z szufladki ciepłą jeszcze ustawę o stanie wyjątkowym i po rybach.

Niedobrze, trzeba wzmóc czujność. Trochę daliśmy się zmylić, tu niby namiot, jakieś wykładziki, bla, bla ? a tu proszę ? Solidarni. No, no, takie buty?

Jamci





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.