Wielka Brytania–Rosja. Konserwatywni przyjaciele Putina
data:21 stycznia 2013     Redaktor: MichalW

W ogrodzie rezydencji ambasadora Rosji w Kensington bawiło się 250 gości. Parlamentarzyści i działacze Partii Konserwatywnej, biznesmeni, lobbyści, przedstawiciele organizacji pozarządowych, arystokraci. Nie brakowało rosyjskiej wódki, kawioru, a wśród rozdawanych upominków – biografii Władimira Putina.

 

W ten sposób zainaugurowała oficjalnie działalność grupa Konserwatywni Przyjaciele Rosji (CFR). Jej przewodniczący Richard Royal podkreślał, że „Rosja jest jednym z najważniejszych, najbardziej fascynujących, ale też najbardziej nierozumianych krajów na tej planecie”. Głównym deklarowanym celem CFR ma być właśnie „odkłamywanie” wizerunku Rosji w Zjednoczonym Królestwie: „Trzeba skończyć z podejmowaniem decyzji opartych na przesądach, liczących sobie całe dekady, i zmierzyć się z rzeczywistością” (Royal). John Whittingdale, wpływowy przewodniczący komisji Izby Gmin ds. kultury, mediów i sportu, zaznaczał, że nowo powstała grupa nie jest ani pro- ani antyputinowska. Co w obecnej sytuacji oznacza nic innego jak akceptację represyjnego reżimu. Honorowy przewodniczący CFR sir Malcolm Rifkind miał jednak wytłumaczenie: „Przyjaciele Rosji to nie to samo co przyjaciele rosyjskiego rządu. Byłoby głupotą bojkotować wszystko co rosyjskie. Nawet podczas zimnej wojny, jako minister stanu w MSZ, miewałem lunch z sowieckim ambasadorem w jego rezydencji”.

 

Prokremlowski PR

Spiritus movens Konserwatywnych Przyjaciół Rosji jest Richard Royal, związany z torysami specjalista od PR. Menedżer w Ladbrokes, popularnej sieci zakładów bukmacherskich, i właściciel firmy Lionheart Public Affairs (dzieli adres z CFR) nie kryje swoich dobrych relacji z przedstawicielami władz Rosji. Na jednej z imprez w rosyjskiej ambasadzie spotkał się np. z wiceministrem obrony Anatolijem Antonowem. CFR deklaruje działanie na rzecz bliższej współpracy brytyjsko-rosyjskiej w energetyce, nauce i technologiach, dąży do złagodzenia brytyjskich wymogów wizowych dla rosyjskich biznesmenów. Wszystko to pokrywa się z oczekiwaniami Rosji. Putinowskich represji wobec opozycji i mediów, zmuszania organizacji pozarządowych do rejestrowania się jako „zagraniczni agenci” czy wspierania krwawego reżimu Assada Konserwatywni Przyjaciele Rosji nie zauważają. Sam Royal wyśmiewa rzekome zagrożenie ze strony Moskwy: „W Wielkiej Brytanii jest ok. 300 tys. osób rosyjskiego pochodzenia, i powiem wam w sekrecie, (…) nie wszyscy pracują dla FSB! Szukając środków przywożonych przez zagranicznych studentów, brytyjskie uniwersytety przyjmują 20 tys. Rosjan rocznie (…) i nie wszyscy oni są szpiegami!”. Jak CFR przybliża Brytyjczykom „prawdziwe” oblicze Rosji, niech świadczy fakt, że na swojej stronie internetowej zamieszczała tłumaczenia skrajnie proputinowskich artykułów z gazet w rodzaju „Prawdy”.

 

Dziś nie można ich już przeczytać – strona internetowa CFR została zawieszona. Grupa znalazła się w poważnych opałach, bo chcąc dogodzić ambasadzie rosyjskiej, wywołała skandal, który części jej członków i sympatyków uświadomił, że są manipulowani przez Rosjan. W listopadzie prokremlowscy lobbyści z CFR próbowali usunąć ze stanowiska szefa ponadpartyjnej parlamentarnej grupy ds. Rosji znanego z antyputinowskich poglądów, posła Partii Pracy Chrisa Bryanta. Nieukrywającego także swego homoseksualizmu. CFR opublikowała jego zdjęcie z portalu gejowskiego sprzed kilku lat, na którym jest w samej bieliźnie. „Dwaj konserwatywni posłowie powiedzieli mi, że rosyjski ambasador zasugerował im, że powinni wyrzucić mnie ze stanowiska szefa grupy, bo jestem gejem” – stwierdził Bryant. Na ludzi Royala spadła fala krytyki, także ze strony torysów. „Naprawdę nie rozumiem kolegów tak chętnych do integrowania się z reżimem Putina” – napisał na Tweetterze były doradca Partii Konserwatywnej, Nigel Fletcher. Grupę opuścili dwaj posłowie Nigel Evans i Robert Buckland, zrezygnował z honorowego przewodniczenia CFR sir Malcolm Rifkind, a sympatyk grupy, książę Michael z Kentu (brat stryjeczny królowej) odwołał swój udział w noworocznym obiedzie organizowanym przez CFR.

 

Torysi dla Putina

Ironiczna nazwa – nawiązująca do słynnych „Dziewczyn dla Putina”, nadana CFR przez krytyków – jest ze wszech miar usprawiedliwiona. Choć Konserwatywni Przyjaciele Rosji, w przeciwieństwie do szeregu podobnych grup, nie są formalnie afiliowani do Partii Konserwatywnej, to Moskwa uznała ich za wygodny pomost do rządzącej dziś partii. Potwierdzają to e-maile, do których dotarł dziennikarz „The Guardian” Luke Harding (b. korespondent w Rosji, dziś z zakazem wjazdu, autor książki „Mafijne państwo”). Okazuje się, że na długo przed powstaniem CFR Kreml instruował swoich dyplomatów w Londynie, żeby pogłębiali współpracę z torysami. Celem jest wpływanie na politykę brytyjskiego rządu, osłabienie krytyki pod adresem reżimu Putina i odbudowa relacji z Londynem, popsutych po zabójstwie Litwinienki. E-maile ujawnił Sergei Cristo, urodzony w Rosji działacz Partii Konserwatywnej. Już w grudniu 2010 r. nawiązał z nim kontakty jeden z dyplomatów rosyjskich. Szukał dostępu do najważniejszych działaczy konserwatywnych, miał nawet oferować finansowe wsparcie dla partii za pośrednictwem firm rosyjskich. W kwietniu 2011 r. Rosjanin pisał do Cristo: „Otrzymaliśmy instrukcje z Moskwy, żeby zbadać perspektywę współpracy pomiędzy brytyjskimi konserwatystami a Jedną Rosją w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. Z kim najlepiej by było omówić tę kwestię?”. Padło też pytanie, czy w szeregach Partii Konserwatywnej są jacyś młodzi działacze, którzy byliby zainteresowani wyjazdem do Moskwy na forum młodzieżowe organizowane przez Kreml.

 

Dyplomatą, który tak szukał kontaktów w Partii Konserwatywnej, jest Siergiej Nałobin. Bynajmniej nie szeregowy pracownik ambasady. Jego ojciec Nikołaj to emerytowany generał KGB. Należał też do kierownictwa FSB, gdy doszło do zamordowania Litwinienki. Wdowa po Litwinience twierdzi, że gen. Nałobin był przełożonym jej męża w latach 90. W FSB służył też, zanim przeszedł do prywatnego biznesu, brat dyplomaty. Sam Siergiej Nałobin, przed objęciem stanowiska w Londynie, był specjalnym doradcą wiceministra spraw zagranicznych Władimira Titowa, także syna generała KGB w stanie spoczynku. Nałobin organizował spotkania brytyjskich posłów z politykami Jednej Rosji i innych prokremlowskich ugrupowań. To on był też prawdziwym reżyserem powstania CFR. Zaraz potem zaprosił Royala i innych „przyjaciół Rosji” na dziesięciodniową podróż do Moskwy i St. Petersburga. Wszystkie koszty pokrył rząd rosyjski

 

Flirt z Moskwą

Dla Rosji brytyjscy torysi mogą być użytecznym narzędziem realizacji polityki nie tylko na Wyspach, ale i w całej UE. Na rękę Kremlowi, od dawna dążącemu do osłabiania europejskiej solidarności, jest rosnący eurosceptycyzm konserwatystów. To Cameron wprowadził swoją partię do Grupy Europejskich Demokratów (EDG) w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. Dziś torysi i kremlowska Jedna Rosja są dwoma filarami EDG. Brytyjscy posłowie popierali Michaiła Margiełowa, byłego oficera KGB, w jego staraniach o stanowisko przewodniczącego Zgromadzenia. Kiedy w 2008 r. Rosja zaatakowała Gruzję, Cameron pojechał w geście solidarności do Tbilisi i obiecał wyjście torysów z EDG. Nie spełnił obietnicy, a potem zaczął szukać poprawy relacji z Kremlem. We wrześniu 2011 r. poleciał do Moskwy. W sierpniu br. do Londynu, z pierwszą od 2005 r. wizytą, przybył Putin. Rząd Camerona jest przeciwny uchwaleniu w W. Brytanii prawa na wzór tzw. ustawy Magnickiego, przyjętej dopiero co przez Kongres USA. Chodzi o nałożenie sankcji wizowych i finansowych na 60 rosyjskich urzędników zamieszanych w sprawę Hermitage Capital (2007 r.) i związaną z tym śmierć w więzieniu prawnika Siergieja Magnickiego (2009 r.).

 

Nie mniej ważne są kwestie biznesowe. „Rosja jest potężną gospodarką z dużym zasobem surowców naturalnych i potencjałem do dalszego inwestowania” – mówił Royal. Krótko potem British Petroleum dogadało się z koncernem siłowików Rosnieft’, sprzedając mu swoje udziały w TNK-BP. Oprócz kasy dostało udziały w Rosnieft’. To odblokowało rozmowy ws. przedłużenia Gazociągu Północnego do Wysp Brytyjskich. BP stałoby się udziałowcem Nord Stream, płacąc za to 300 mld USD. Jako możliwy termin uruchomienia dostaw podaje się rok 2016. Putin chciałby, aby docelowo Gazprom zaspokajał 20 proc. brytyjskiego zapotrzebowania na gaz, co uczyniłoby z niego drugiego największego dostawcę na brytyjskim rynku po British Gas. Dla Wielkiej Brytanii rosyjski gaz mógłby stanowić rozwiązanie problemu malejącego wydobycia ze złóż na Morzu Północnym. Premier David Cameron podobno popiera ten pomysł i rozmawiał o dostawach rosyjskiego gazu z Putinem na początku sierpnia, gdy rosyjski prezydent odwiedził Downing Street.

 

za: http://polscott24.com

 

Poniżej dla znających angielski fragment wywiadu z George'em Osbornem, brytyjskim kanclerzem skarbu, w którym tłumaczy się ze swojego tajemnego spotkania z rosyjskim oligarcha, Olegiem Deripaska.



Materiał filmowy 1 : George Osborne is questioned on donation allegations






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.