Z portugalskiego okna
data:14 stycznia 2013     Redaktor: MichalW

Koła samolotu gwałtownie zderzyły się z ziemią i maszyna zaczęła hamować, a siła zanikającej prędkości wbiła pasażerów w fotele. Kiedy już wreszcie żelazny ptak zatrzymał się na wyznaczonym mu miejscu i otworzył drzwi, wysiadających pasażerów Lizbona przywitała rzęsistym deszczem.

 

Jeszcze kilka miesięcy wcześniej nie uwierzyłabym, jeżeli ktoś powiedziałby mi, że będę wśród nich. Mówi się, że nauka nie ma ojczyzny, i może to akurat prawda, skoro i ja niesiona skrzydłami chemii poleciałam tak daleko, nie raz jeden i nie po raz ostatni.

 

Kiedy tylko pierwszy raz stanęłam na mokrej, portugalskiej ziemi, poczułam się obco i samotnie. Dalsza podróż do Coimbry była podobna. Obcy, szeleszczący język, dziwne napisy na sklepach, deszcz, deszcz, rzęsisty deszcz prawie jak łzy tęsknoty. Świadomość dzielącej mnie od Polski odległości i bliskość oceanu do dzisiaj budzą we mnie każdego portugalskiego dnia specyficzną dla tego miejsca melancholię i wewnętrzne wyciszenie.

 

Jaka jest Portugalia? Chyba najbardziej z wszystkiego – cicha i spokojna. Nikt się tu z niczym nie śpieszy, miasta nie są tak zatłoczone, jak w Polsce, nawet te największe. Styczeń to czas, kiedy na trawnikach i krzakach kwitną kwiaty, a na drzewach tu i ówdzie dojrzewają pomarańcze. Palmy rosnące w mniej lub bardziej właściwych miejscach nadają Portugalii nieco egzotyczny klimat, a malowane w przeróżne wzory i wszechobecne kafelki odróżniają ją od innych europejskich krajów akcentami arabskiej kultury, której jednym z piękniejszych przykładów jest pałac w Sintrze. Krajobrazy miast przecinają ruiny cesarstwa rzymskiego – zarośnięte trawą akwedukty, niekiedy również resztki budynków, pomieszczeń tak jak w Conimbridze. Arabskie wpływy widać też w urodzie Portugalczyków, w ciemnych włosach i ciemnych karnacjach części z nich. Przesiadują oni w ciastkarniach i kawiarniach, na przerwę obiadową zamykają małe sklepy, serwisy i urzędy. Nie uchronili się przed rozmaitymi absurdami prawnymi i organizacyjnymi – jak wszędzie, nie znają II Wojny Światowej i komunizmu, więc może dlatego w ich księgarniach można kupić biografię Adolfa Hitlera, a w sklepach z pamiątkami koszulki z Che Guevarrą. Pranie wieszają koniecznie za oknami, wynajmują studentom mieszkania z wyposażoną kuchnią i niemal koniecznie salonem do wspólnego użytku. Nie ma w tych mieszkaniach centralnego ogrzewania, bo kiedyś klimat był cieplejszy i nie było ono potrzebne. Dzisiaj bywa różnie – często w budynkach jest zimniej niż na zewnątrz. Mimo, iż nie zawsze potrafią zrozumieć cudzoziemców, to i tak chętni są do pomocy, serdeczni, ufni i uprzejmi.

 

Tyle można by powiedzieć i wiele, wiele więcej. Jednak ten mój prywatny koniec świata jest taki daleki, bo tak mało polski, bo rzeczy wspólnych z Ojczyzną szukać trzeba z wysiłkiem. Nie są to Niemcy, czy Rosja, związane na zawsze z nami złą i dobrą historią, nie jest to Francja, gdzie polski kościół w Paryżu zapełnia się szczelnie kilka razy przez całą niedzielę, nie jest to Anglia, gdzie na londyńskich ulicach Polaka spotyka się przynajmniej raz dziennie, nie są to Włochy, które „spolonizował” Jan Paweł II i gdzie żyje pamięć polskich żołnierzy…

 

Poznawanie innych krajów jest cenne, tak, wartościowe, jak najbardziej, ubogacające, to prawda. Ale trudno nie tęsknić, nie odnosić tego, co się widzi, do polskiej rzeczywistości. Trudno nie przeżywać jeszcze mocniej tego, co się obecnie w Polsce dzieje, a wszystko przeżywać trzeba niemal zawsze w samotności i, mimo sympatii zagranicznych znajomych, w niezrozumieniu. Bo oni przecież mają swój kraj, swoje problemy, swoje życie.

 

I tak też to portugalskie okno staje się czasem lustrem, w którym widzę swoje polskie serce. Nielogicznie, nierozsądnie i bardzo emocjonalnie polskie.

 

Agalaura






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.