Kartka z kalendarza - 11 stycznia 1947
data:09 stycznia 2013     Redaktor: Barbara Chojnacka

Tuż przed pierwszymi po wojnie „wyborami” (od początku zaplanowano ich sfałszowanie) do sowieckiej Polski przyjeżdżają córka i zięć sławnej Marii Skłodowskiej-Curie, także laureaci Nagrody Nobla (1935).

 

 

Gównojady

Przed 65 laty, na zaproszenie sowieckiego funka w Polsce Bolesława Bieruta, tytułującego się „prezydentem RP” [!], do okupowanej przez Sowiety Polski przyjeżdżają Irène Joliot-Curie i Frédéric Joliot-Curie. Dla sowieckiej propagandy w Polsce była to nie lada gratka. Tuż przed pierwszymi po wojnie „wyborami” (od początku zaplanowano ich sfałszowanie) do sowieckiej Polski przyjeżdżają córka i zięć sławnej Marii Skłodowskiej-Curie, także laureaci Nagrody Nobla (1935).

Po co to robią? Po co autoryzują sowieckie krwawe porządki w Polsce i enkawudowską rozprawę z patriotami broniącymi suwerenności kraju, umierającymi w kazamatach UB? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba przypomnieć socjologiczny fenomen „pożytecznego idioty”, za którego inteligencja europejska powinna się wstydzić.

Ten pożyteczny zbrodniczym Sowietom, wykształcony idiota [!]udawał, że nic nie wie o koszmarnych zbrodniach Stalina, o totalitarnych rządach Sowietów w okupowanych krajach, o ekonomicznej degradacji obywateli tych krajów, o braku podstawowych wolności obywatelskich. A jeśli wie, to i tak  zapisuje to po stronie kosztów „postępu” i „rewolucji”, która zmienia „zgniły świat”!

Pożyteczny idiota nie jest jakimś niepiśmiennym ciemniakiem. Ba, życie pokazało, że prości ludzie szybciej się zorientowali, na czym polega sowiecka „ludowa demokracja” niż wybitni uczeni, artyści, literaci, tokujący zbrodniarzom sowieckim, budującym „świetlaną przyszłość” świata, szykującym nowe mordy i prześladowania!

Określenie pożyteczny idiota (po rosyjsku nоле́зный идиот - poleznyj idiot) przypisuje się wodzowi bolszewików Leninowi, który w taki pogardliwy sposób nazywał zachodnich dziennikarzy, zachwycających się bolszewicką rewolucją. Lenin był realistą, ci ludzie byli dla niego zwykłą mierzwą, ale użyteczną, wiec ją podlewał i troskliwie hodował. To samo robił Stalin i jego cyniczni pretorianie. Pożytecznych zachodnich idiotów stymulowało KGB i jej opłacani konfidenci. „Wolny świat” zgłupiał i myślał tak, jak mu kazano!

Gdybyśmy szukali racjonalnego wytłumaczenia tego absurdalnego zjawiska, to należałoby zauważyć, że głównym rezerwuarem pożytecznych idiotów na Zachodzie była Francja. Francja afirmująca najbardziej ze swej przeszłości gilotynę! Francja antyklerykalna. Francja cynicznego Woltera, który za pieniądze od dworu rosyjskiego uprawiał w Europie propagandę rosyjską, usprawiedliwiając m.in. rozbiory Polski! Francja zdemoralizowana i skundlona w czasie wojny z powodu kolaboracji z Niemcami. Ta Francja widziała w bolszewickiej rewolcie dokończenie dzieła zapoczątkowanego w XVIII w.! Ta Francja, która dziś nie życzy sobie jakichkolwiek wzmianek w dokumentach Unii Europejskiej o chrześcijańskich korzeniach Europy. Chciałaby natomiast, by za korzenie Europy uznać dzieło francuskich filozofów XVIII w.! Antyklerykałów i cyniczych łajdaków, takich jak wspomniany Wolter. A to dopiero „korzenie”!

Lenin powiedział kiedyś: Kapitaliści sprzedadzą nam sznurek, na którym ich powiesimy. Bolszewicy mówili tak oczywiście tylko w korespodencji między sobą, oficjalnie podziwiali swoich pomocników za „odwagę” przeciwstawienia się kapitalistycznemu światu, nazywali ich „siłami postępu” etc.

Zbrodniarz Ławrientij Beria wyrażał się w tej sprawie jeszcze bardziej dobitnie. W liście do Stalina pisał: Fizyczna walka z Zachodem nie jest celowa, Zachód sam się unicestwi, wystarczy mu podsuwać odpowiednie środki

Te „środki” to na przykład organizacje pacyfistyczne i sowiecka agentura wpływu na Zachodzie.

Jest jeszcze jedno określenie pożytecznego zachodniego idioty, piewcy bolszewickiego raju. Według znanego pisarza politycznego i historycznego, kiedyś funckjonariusza GRU Wiktora Suworowa, osobnicy spożywający i rozpowszechniający na Zachodzie sowiecką propagandę, nazywani byli przez sowieckich funkcjonariuszy gównojadami (po rosyjsku говноед)! To się nazywa postawić kropkę nad „i”!

Prosowiecki francuski dziennik „Le Figaro” napisał kiedyś, że włączenie Polski do systemu politycznego Związku Radzieckiego nie jest ani okupacją, ani protektoratem, ani też formą wasalizmu - to rodzaj szerokiej i trwałej współpracy!

Jak współpraca, to współpraca! Irène Joliot-Curie i Frédéric Joliot-Curie też postanowili „współpracować”. On zresztą był już od 15 lat członkiem Francuskiej Partii Komunistycznej, ona też „socjalistka”. Przyjechali do Warszawwy i pochwalili sowieciarzy za „walkę o pokój”, za „demokrację” i za „postęp”. Wzruszeni „budowniczowie” uznali, że po takich pochwałach można już postawić przed „sądem” I Zarząd Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość… Co to takiego? Dla Ireny i Fryderyka to był pewnie jakiś reakcyjny twór, przeszkadzający w budowie „socjalizmu” i „postępu”. Tymczasem NKWD-UB szykowało na śmierć kolejne ofiary, na przykład kpt. Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca” (w lutym 1947).

W nagrodę za „aktywność” sowiecka Akademia Nauk przyjęła Frédérica Joliot-Curie na swojego członka (jeszcze w tym samym 1947 roku). Został później (1951) przewodniczącym tzw. Światowej Rady Pokoju…

19 stycznia 1947 odbyły się sfałszowane wybory do sejmu. „Wygrała” sowiecka PPR i jej sojusznicy. Głosy liczyli specjaliści z NKWD-UB.

Rok później, 25-28 sierpnia 1948, w auli Politechniki Wrocławskiej odbył się Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju! Każdy „intelektualista” miał do pomocy agenta NKWD-UB. Przyjechali też nasi dzielni socjaliści Joliot-Curie.

Nie wszystko się udało zgodnie ze scenariuszem. Kiedy sowiecki pisarczyk Aleksander Fadiejew wyjechał z wielką mową przeciwko Stanom Zjednoczonym, amerykańscy „intelektualiści”, jeszcze niedostatecznie wytresowani (brak codziennego treningu, który miał Fadiejew…), zdenerwowali się i opuścili „kongres”. Aldous Huxley, wybitny angielski pisarz żyjący w Ameryce, doszedł do wniosku, że sympatyzowanie z „socjalizmem” nie oznacza odrzucenia godności osobistej i lojalności wobec kraju, w którym się żyje.

Córka „obrończyni pokoju” Irène Joliot-Curie - Hélène Langevin-Joliot, też jest wybitnym fzykiem, jak mama i babcia. Ale fizyka jądrowa jej nie wystarcza. Jest prezesem francuskich „wolnomyślicieli” z tzw. Unii Racjonalistycznej. Odrzuca „dogmatyzm w zakresie moralności”! Walczy o „państwo świeckie”! Związku Sowieckiego już nie ma, a idee pozostały i „gównojady” dalej im służą! Konkretnie komu? Zgadnij, Koteczku, jak mawiał Stefan Kisielewski… Gdyby to miało sprawić trudność, polecamy lekturę najnowszej książki Anny Zechenter KGB gra w szachy (Arkana Kraków 2010).

 

Na zdjęciu: Frédéric Joliot-Curie – pożyteczny sowiecki idiota, „obrońca pokoju” na sowiecką modłę, był fetowany we wszystkich krajach podporządkowanych Sowietom. Miał być dowodem oporu „szlachetnych ludzi” na Zachodzie przeciwko „porządkom kapitalistycznym”. Miał autoryzować zniewolenie Polski i innych krajów europejskich przez Sowiety.

Tu na znaczku wydanym przez tzw. „Niemiecką Republikę Demokratyczną” (DDR-Deutsche Demokratische Republik), czyli sowiecką kolonię w Niemczech.

 

Autor: Piotr Szubarczyk

 Kalendarz polski codzienny
http://wolnapolska.pl/index.php/frontpage/kalendarz-polski-codzienny.html

 

Zdjęcia do artykułu :
Zdjęcia do artykułu :





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.