Życzenia świąteczne od Rajdu Katyńskiego
data:31 grudnia 2012     Redaktor: Barbara Chojnacka

Przeleżały się życzenia świąteczne od Komandora Wiktora z Rajdu Katyńskiego w miejscu niespodziewanym i nieoczekiwanym i stąd opóźnienie w pokazaniu ich. Co tam opóźnienie, najważniejsze, że są!

Przyjacielu,
 
Umocnienia duchowego,
radosnego „Bóg się rodzi” i
wytrwałości w świadczeniu o Prawdzie
zyczy
Wiktor
 
 
 
 
Tadeusz Maciński - Mokotów 1947 – Wigilia w celi śmierci.
 
Po pochmurnym poranku rozbłysnęło cudnie nad więzienną warownią jasno popołudnie. Zimne, grudniowe słońce, rozgarnąwszy chmury złoci zamczyste bramy, niedostępne mury,szare plamy dziedzińców. I krwią strop pstrokaty
zbrojny wieżyczkami, uzbrojony w kraty – posępnych tłum budynków mokotowskiej kaźni.
Dziś wigilia... Wigilia! Cała mocą jaźni wybiegam poza kraty, mury, poza straże w świat wspomnień. Wkoło siebie widzę drogie twarze, choinkę w cackach, słyszę kolędowe pienia...
 
„Masz tytoń?” – pyta sąsiad, i płoszy wspomnienia. Pierzchają spod powieki obrazy kochane, jestem w celi, przy kracie... Oparty o ścianę chłonę obraz nieszczęścia, ryję go w pamięci.
– Pośrodku tłum skłębiony w kieracie się kręci, huczy stugębny pogwar rozmów i stunogi łoskot drewnianych trepów o deski podłogi. Cisza! Przerwać kolędę! tam w oknie Dziesiątki światło – śledczy odprawia wigilijne świątki.
Narożna cela, blisko. – Widzicie? – otwiera okno. Gwiżdże wesoło melodię szlagiera.
Przejmujący szczęk klucza w barierę. Ktoś z dołu na badanie. Gwizd ustał. Słychać szurgot stołu i krzesła. Rozmawiają. Podniesione głosy.
To – kobieta „Aaa” – krzyczy. Ciągnie ją za włosy! Rynsztok z ust oficera. Znów głośna rozmowa.
Znów krzyk. Razy uderzeń! Męskie kroki. Słowa: „Oddziałowy” – i – „karcer”.
 
Pchnięte okno trzasło. Szczęk klucza o barierę. Cisza. Światło zgasło.
 
I w tamtym oknie widno. Czy też przesłuchanie? Nie. Głos jeden. Mężczyzna. Półgłośne wołanie,
nieprzytomne spazmem: „Mamo, mamo!”.
To – ze stójki. Na mrozie, nago, w wilię samą...
Którą noc stoisz, bracie?
 
– Pod oknem na śniegu skrzyp kroków. Przeszło kilku w mundurach. Ten z brzegu – naczelnik. Reszta – obcy. Pewno mróz na dworze, bo kryją twarz w kołnierze. „Śpieszą chyłkiem. Boże!!
Znamy ten orszak. To – mordercy! Dzisiaj z celi wzięci Zygmunt i Lucjan. Obaj KS mieli sto dni już minęło...
Bracia! Między nami – Śmierć! Wpijam chciwie oczy w półmrok za oknami.
Zza chmur błysnęła pierwsza gwiazda. Teraz w domu biorą w rękę opłatek... Ścieram po kryjomu niemęską łzę z policzka.
 
Huknął strzał! Tam, w tyle, przy szpitalu, „Trzynastka”, gdzie zawsze. Za chwilęstrzał drugi! Głucha cisza mózg do bólu wierci.
Nad więzieniem ku miastu przemknął Anioł Śmierci, Rodzinom wigilijny niesie upominek – od Moskwy.
Szepczę prędko „Wieczny odpoczynek”.
 
Jest to fragment tekstu Aleksandra Sciosa “Polskie Wigilie”
 
 
 
Paniom rączki całuję a Panom mocno prawice sciskam

Wiktor

 
 





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.