Portret Polaków - poważnie i z dystansem
data:23 grudnia 2012     Redaktor: AlicjaS

Antoni Kępiński, polski psychiatra, humanista, lekarz, filozof, 1918-1972, w tych latach żył, wyróżnił w naszym społeczeństwie dwa przeważające typy osobowości. Jeden histeryczny, taki szlachecki, wiemy – sarmacki – oraz psychasteniczny, taki – mawiał - chłopski. [...] Dąbrowski wyróżnił u Polaków osiem cech dodatnich i dwanaście ujemnych.

mb

 

 

W początkach grudnia  w ramach cyklicznego programu „Porady pedagoga i psychologa” Radio Maryja nadało rozmowę z ks. doktorem Zdzisławem Wójcikiem, specjalistą w dziedzinie psychologii ogólnej, psychologii rozwojowej i psychologii religii, wykładowcą Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Częstochowskiej. Jej tematem był charakter narodowy Polaków. Z niewielkimi skrótami technicznymi podajemy jego wypowiedź.

 

Uzupełniamy ją fragmentem eseju znakomitego pisarza G.K. Chestertona „Polski ideał”, napisanego w 1927 roku, po jego wizycie w Polsce. Opisana tu anegdota jest nie tylko ciekawa i świetnie napisana, ale także zabawna. Tekst podajemy w przekładzie Bolesława Zujewicza. Niestety, nie udało się nam z nim  skontaktować, by poprosić o zgodę, ale mamy nadzieję, że nam wybaczy – ku chwale i Polaków,i Chestertona, który Polaków bardzo lubił i cenił, no i samego tłumacza...

 

W obu tekstach niepoślednią rolę grają... konie. A więc wypadałoby powiedzieć - już nie słoń, lecz koń – a sprawa polska...  Idąc tym tropem zachęcamy do obejrzenia wspaniałych obrazów ukrytych pod linkami u dołu, przedstawiających konie w malarstwie polskim. Warto także zajrzeć na wystawę „Sarmatyzm. Sen o potędze”, która odbyła się w 2010 roku w Kamienicy Szołayskich w Krakowie. Link podajemy obok paru zdjęć przywiezionych z tej wystawy.

 

Oddajemy głos ks. Zdzisławowi Wójcikowi:

 

„Co Polak, to będzie miał na ten temat inne zdanie”

 

       „(...) Proszę księdza, mówi się, że charakter narodowy to historycznie ukształtowany, względnie trwały syndrom postaw i wzorów zachowań, typowy dla większości członków danego narodu. Co dziś można powiedzieć o charakterze Polaków?

         Zanim przejdę do konkretów, to myślę, że taki temat dotyczy wszystkich nas, dlatego można potraktować go i poważnie, i też może z dystansem pewnym. Otóż najlapidarniej da się przedstawić ten portret Polaków w trzech aspektach: symbolicznym, psychologicznym i religijnym. Spróbuję dziś zająć się aspektem psychologicznym.

Otóż w celu ukazania istoty narodów niejaki Elias Canetti wprowadził takie pojęcie symbolu masy. Jego zdaniem symbolem Anglików jest morze, Holendrów tama, Niemców las, Francuzów rewolucja, Szwajcarów góry, Hiszpanów matador, Żydów wędrówka. Adorno sądził, że tego rodzaju kategorie są bardziej użyteczne niż symbole Freuda i archetypy Junga. Ci, którzy psychologię znają, pewnie się orientują, o czym mówię. Krótko mówiąc chodzi o to, że te narody przedstawione przez te symbole miałyby taki charakter, jak wspomniałem.

       Ale mówimy o Polakach, o nas samych. Będę dzisiaj sięgał do psychologów, teoretyków, filozofów i lekarzy już troszkę z zamierzchłej historii, można powiedzieć. Otóż niejaki Władysław Witwicki, filozof, psycholog, teoretyk sztuki, najwięcej polskości dostrzegał w obrazach naszych malarzy przedstawiających konie; narodowy temperament Polaków mają właśnie wyrażać formy i ruchy konia arabskiego. „W dziełach Wojciecha Kossaka - czytamy u Witwickiego, cytuję go - jest ogień, ruch, żywość wschodnia w kolorycie, takimi nas zna świat, tak nas stylizują i nawet przedrzeźniają obcy, takimi byliśmy w historii i bywamy w życiu.”

        Proszę księdza, ale wielu ludziom polskość najbardziej jednak kojarzy się chyba z sejmem i z sejmikiem.

Tak było w przeszłości i tak jest aktualnie. Otóż niestety sejmy, sejmiki przyzwyczajały do gadulstwa, dyskusji, sporów, kłótni, partyjniactwa, intryg, korupcji, przemawiania, protestowania, postulowania, uchwalania niekończącego się. Słowo nabrało jakby wartości czynu, i nieraz moc argumentu zastępowano siłą głosu i oręża. Otóż marszałek Józef Piłsudski, cytuję go teraz,

nie mógł zrozumieć, „dlaczego naród, który odzyskał wreszcie niepodległe państwo, nie potrafi działać w sposób umiarkowany, zorganizowany i zgodny”. I z niesmakiem obserwował prywatę, anarchię, demoralizację. W maju 1926 roku mówił do posłów tak:

„Głównymi powodami obecnego stanu rzeczy w Polsce, to jest nędzy, słabizny wewnętrznej i zewnętrznej, były złodziejstwa pozostające bezkarne. Ponad wszystkim zapanował w Polsce interes jednostki i partii, zapanowała bezkarność za wszelkie nadużycia i zbrodnie. W odrodzonym państwie nie nastąpiło – mówi Piłsudski – odrodzenie duszy narodu.” Bardzo to ujął zwięźle. Ja przytaczam tu słowa Piłsudskiego, ale zacytuję też Ojca Świętego, Jana Pawła II naszego, błogosławionego. W październiku 1993 roku, wypowiadając się na temat przyczyn powrotu do władzy komunistów, tłumaczył tak: „Trochę wynika to z polskiej wady, w pewnym sensie atawistycznej, to znaczy wybujałego indywidualizmu, prowadzącego do rozdrobnienia podziału polskiej sceny politycznej.” Tak mówił papież o nas.

A teraz może kilka słów już konkretnych – jaki jest psychologiczny portret Polaków?

Będzie tutaj dużo różnych wyliczanek, musimy się na to nastawić, bo będę się powoływał na autorytety, jeśli pani pozwoli. Otóż interesujące koncepcje charakteru Polaków przedstawili wybitni psychiatrzy, na przykład Eugeniusz Brzezicki, to jest przełom XIX i XX wieku, Antoni Kępiński, Kazimierz Dąbrowski. Pierwszy z nich, Brzezicki, uzupełnił typologię Kretschmera, wyróżniając dodatkowo taki typ skirtotymiczny, występujący, jak mówił, najczęściej wśród Polaków, ale także Białorusinów, Ukraińców i Rosjan, a rzadziej wśród Francuzów i Włochów, prawie wcale wśród Niemców. Po grecku to słowo składa się z dwóch: skirtao, to znaczy tańczyć, skakać, kołysać, a tymos – duch, temperament, emocje. Tego typu osoby charakteryzują takie cechy jak: słomiany ogień uczuć, to znaczy gwałtowny, wielokierunkowy, krótkotrwały, taka teatralność, można powiedzieć, w zachowaniu, następnie życie z gestem i fantazją, próżność, lekkomyślność, indywidualizm, samowola, brawura, ale też odwaga. Dalej - altruistyczna zwartość, wytrwałość i cierpliwość w trudnych sytuacjach, ale też egotyczna beztroska, miękkość, „rozklejalność” i lekkomyślność w okresach powodzenia. Tu nam się przypomina to, co powiedział o nas Churchill – że Polacy są w chwilach walki i niebezpieczeństwa odważni i wielcy, ale w chwilach zwycięstwa nikczemni.

Właśnie ta cecha, czy ten typ, jak nazwał to Brzezicki - skirtotymicy najlepiej sprawdzają się, gdy potrzebna jest szybka orientacja, bogata wyobraźnia, inicjatywa. Mają oni fantastyczne pomysły, dużo dobrych chęci, ale też bujają w obłokach, myślą kategoriami arealnymi, są niewytrwali i przez to nieproduktywni. Potrafią wczuwać się w sytuację innych, dlatego potrafią być dobrymi... może spowiednikami nawet, mają taką cechę empatii. Ale nie szanują zbytnio cudzej własności i łatwo rozgrzeszają się z kradzieży. Wyliczyłem te cechy, tego typu skirtotymicznego, które wyraził Brzezicki w swojej typologii. Jakoby mówił o Polkach, o nas samych.

Są to bardzo ciekawe rozważania, skłaniające nas do refleksji, ale to też nie znaczy chyba, że wszyscy Polacy właśnie taki temperament posiadają, prawda?

Absolutnie nie można uogólniać, ale mamy też prawo do pewnych sformułowań i posługiwania się nimi, bo w końcu żyjemy w tym samym miejscu na świecie, historia nas dotyczy ta sama mniej więcej, więc pewne wspólne cechy na pewno są nam bliskie. Mogą o tym coś powiedzieć obcokrajowcy, nieraz rozmawiam z nimi i potrafią oni wymienić nasze cechy. Dlatego wydaje się, że wszyscy żyjemy w jakimś stopniu w atmosferze wytworzonej przez właśnie tych skirtotymików. Sławomir Mrożek powiada, że naszym umiłowanym zajęciem jest walka z przeważającymi siłami wroga – w cudzysłowie tak można powiedzieć. W innym miejscu dodaje on, że jesteśmy chorzy na zanik woli. Wszystko mamy: i warunki, i ideologie i wielkie cele, ale nam się niczego nie chce. Mówił już o tym Wyspiański, prawda? Polacy dużo mogliby chcieć, tylko oni nie chcą chcieć. A Gałczyński, jeszcze jeden twórca, widzi swój naród, jak przez całą historię  biegnie z motyką na słońce. Ale dodaje – to będzie ciekawe – jak to poeta może ująć najprościej – „bo ja jestem Polak, a Polak to wariat, a wariat to lepszy gość.” Trochę tych cytatów dzisiaj, dla opisania pewnej rzeczywistości psychologicznej, portretu Polaków, czyli nas...

Interesujące są te charakterystyki psychologiczne, proszę księdza. Może jakieś jeszcze?

Może jeszcze... Antoni Kępiński, polski psychiatra, humanista, lekarz, filozof, 1918-1972, w tych latach żył, wyróżnił w naszym społeczeństwie dwa przeważające typy osobowości. Jeden histeryczny, taki szlachecki, wiemy – sarmacki – oraz psychasteniczny, taki – mawiał - chłopski. Pierwszy odpowiada temu skirtotymikowi: jego zachowania charakteryzują się takimi cechami jak „zastaw się a postaw się”, polonez, Somosierra, szarża ułanów na czołgi, sejmikowanie, liberum veto... Typowe dla histeryków są chciejstwo, myślenie życzeniowe, branie pragnienia za rzeczywistość, podświadome zniekształcanie obrazu rzeczywistości  – nie tyle kłamstwo, co urojenie. Urocza beztroska, bagatelizowanie wywołanej przez siebie burzy. Natomiast psychastenik jest cichy, spokojny i pracowity, w ciężkich czasach uparty i twardy. Ten poczciwy kmieć niekiedy jednak ukazuje swój kolec i przeraża obrazem Jakuba Szeli. W ten sposób jedni Polacy gadają, a drudzy pracują. Jakoś to się wszystko równoważy. Tak u nas jest już od wieków, chociaż  zmieniają się warunki życia, zmieniają systemy gospodarcze, systemy polityczne, rządy się zmieniają, a coś w tej naszej postawie, w tym temperamencie, jakbym raczej powiedział, trwa.

Ale jeszcze, dalej idąc, przytoczmy tu – bo przytaczam postaci wielkie – wspomniałbym o Kazimierzu Dąbrowskim (żył w latach 1902-1980) – psychiatra, psycholog. Dąbrowski wyróżnił u Polaków osiem cech dodatnich i dwanaście ujemnych. Wyliczam (to już się wprawdzie nie zrównoważyło, ale może nie przez ilość, ale przez jakość tu będzie jakaś równość.)

Otóż te pozytywne to: skłonność do idealizowania, romantyzmu, mistycyzmu, to taka pierwsza cecha, drugie: odwaga, bohaterstwo, rycerskość, trzecie: humanitaryzm, łagodność, wspaniałomyślność i brak okrucieństwa, tę cechę zaznaczył u Polaków. Czwarte: szczerość, prawdomówność, wierność, dotrzymywanie zobowiązań; piąte: gościnność, szczególnie wobec obcych, z odległych stron, im ktoś z dalszych stron, tym bardziej my go ugościmy; szóste: upór, podatność na rozwój; siódme: poczucie wolności, niezależności, indywidualności i ósme: duże zdolności w różnych dziedzinach i w sytuacjach, można powiedzieć – inteligencja. To te pozytywne.

A teraz te negatywne. Bylebyśmy o tych pozytywnych nie zapomnieli, aby te negatywne nie utkwiły nam mocno w głowie. Ale wyliczmy je. Chcemy stanąć w całej prawdzie o sobie samych... A więc: nadmierna pobudliwość emocjonalna, labilność, słomiany ogień, podejrzliwość, nieufność (przypominam – cytuję tu Kazimierza Dąbrowskiego, psychiatrę, wspaniałego psychologa), niecierpliwość, stosowanie zasady „wszystko albo nic”. Druga cecha negatywna to lekkomyślność, powierzchowność, skłonność do pochopnej syntezy, branie pragnień za rzeczywistość. Trzecie: uwzględnianie ogólnego wrażenia – gestu, uśmiechu, sposobu bycia zamiast przesłanek obiektywnych. Takie wrażenie zamiast obiektywizmu. Czwarte: klikowość, podatność na oddziaływanie nielicznych lecz dobrze zorganizowanych zespołów (…). Piąte: skłonność do prywaty, do opozycji, protestów, nawet do warcholstwa!

Szósta cecha negatywna: tolerancja bezkarności, o tym się dużo ostatnio mówi, to jest bardzo widoczne. Siedem: słabe uzdolnienia organizacyjne, taka nasza polska improwizacja, pospolite ruszenie. Osiem: brak ciągłości wysiłku umysłowego. Dziewięć: kult niekompetencji. Dziesięć: niedbałość o ludzi wartościowych. My ich nie zapominamy, nawet pomniki potrafimy stawiać, po latach, natomiast w czasie obecnym, na żywo, póki żyją jeszcze ci wspaniali, wielcy, jednak jesteśmy chyba wobec nich niedbali. I nie naśladujemy ich. Jedenaście: egocentryzm, i wreszcie dwanaście, jak mówi ten psycholog: brak właściwej samooceny, która jest początkiem poprawy czegokolwiek, zdania sobie sprawy z tego, w jakiej sytuacji stoję, kim jestem, jak wyglądam. Tak by to można powiedzieć.

Ale na koniec mam tu jeszcze jedną postać, dość odległą historycznie, (1850-1917) To psycholog, filozof i poeta, Julian Ochorowicz, który twierdził, że Polacy mają umysły bardzo lotne, lecz mało ścisłe. Przez to w Polsce, jak powiada, co głowa to rozum. Gdy zbierze się trzech Niemców, zaraz tworzą związek, a trzech Polaków to cztery stronnictwa, cztery partie. Coś w tym jest...

Jak powiedziałem na wstępie, przytaczamy te wypowiedzi, odpowiadając na podstawowe nasze dzisiaj pytanie, co możemy powiedzieć, co wiemy o charakterze Polaków. Co Polak, to będzie miał oczywiście na ten temat inne zdanie, ale biorąc rzeczy już bardziej naukowo, nie możemy oczywiście tak uogólniać, bo potrzebne by były odpowiednie badania, socjologiczne, psychologiczne, odpowiedniej liczby ludzi, wtedy coś można by na ten temat powiedzieć, ale nie sposób za bardzo uogólniać. Natomiast gdy mówimy o charakterze, to ja bym powiedział, że bardziej mówimy tutaj o temperamencie, to znaczy o tym, co jest u nas wrodzone, z czym przychodzimy. Owszem, kształtujemy to potem tak, jak potrafimy, ale wśród wspaniałych charakterów, a także i podłych, ten temperament bardzo się mocno odzywa.

Sądzę, że nasze dyspozycje, takie temperamentalne, psychofizyczne, ukształtowane przez historię naszego narodu, przez wieki, przez tradycję, uwarunkowane wielorakimi czynnikami, nie muszą ostatecznie, nie powinny, determinować konkretnego człowieka. Bo temperament, jakikolwiek by on był, to tylko jakaś propozycja dla człowieka, to jeszcze nie gotowy człowiek, gdyż ludzka wolność w ostatecznej konsekwencji decyduje, czy propozycję wykorzysta człowiek ku swojej nędzy czy też ku wielkości. To jest właśnie wychowanie, kształtowanie swojego charakteru. Po to człowiek wychowuje swój temperament przy pomocy różnych środków, przede wszystkim w obecności innych ludzi.

Dlatego odpowiadając na pytanie, czy to znaczy, że negatywne cechy już są przyklejone do człowieka, to oczywiście powiemy, że nie, one w dużym stopniu mają swój wpływ, nawet te nasze narodowe wady, które nieraz są naszym udziałem, ale zdając sobie z nich sprawę możemy i powinniśmy coś z tym zrobić. Ten nasz indywidualizm i te inne cechy, które tu zostały wymienione, o to nam właśnie chodzi, żeby nie pozostać takimi, jakimi jesteśmy, uznać, że już tacy musimy być. Żaden pedagog czy psycholog, ojciec czy matka nigdy nie powie: jakim się urodziłeś, takim jesteś. Nie, właśnie róbmy coś z tym naszym życiem, na ile możemy i na ile potrafimy.

Nasz dzisiejszy program jest takim może wstępem, bo o charakterze narodowym można mówić także nie tylko w aspekcie psychologicznym, ale również religijnym, to by było bardzo ciekawe - jak to było, a jak jest jeśli chodzi o postawy religijne, jaki jest obraz i portret religijny współczesnego Polaka. Jednocześnie jest tak, jak podpowiada nam także Ewangelia, że z tymi wadami, które sobie uświadamiamy, czy ktoś nam podpowiada, że je mamy – powinniśmy z nimi coś robić. Brać pod uwagę, że tak jest i te wspaniałe cechy rozwijać, cieszyć się nimi i radować, a te nędzniejsze spróbować jakoś wyrugować. Tych nędznych jest bardzo dużo, ale nie będziemy już o nich mówić, żeby siebie nie pognębiać i nie utwierdzać w nich niepotrzebnie, także inni mogą nas w nich utwierdzać. Przeżywamy właśnie okres kolejnych rocznic walki o niepodległość i pewnie do końca świata będziemy się spierać, czy lepiej walczyć o niepodległość i o honor, czy też poddać się i żyć w spokoju. To nasz nieustanny dylemat...

Ktoś powiedział, że o charakterze narodowym nie należy mówić językiem psychologicznym, bo to by było nadużycie natury naukowej, tak jak nie można powiedzieć, kto jest bardziej inteligentny: czy kobiety czy mężczyźni, czy Polacy czy Niemcy. Tak się po prostu nie da, trzeba powiedzieć, który Polak i który Niemiec, i który mężczyzna i która kobieta, wtedy możemy stwierdzić, że jest jakaś różnica. Gdy Ojciec Święty, błogosławiony Jan Paweł II, który tak bardzo się przyznawał do polskości, w każdym miejscu, nie tylko w Polsce, ale i za granicą, mówił o sobie, że jest Polakiem, na pewno miał na uwadze i wady Polaków i ich cnoty.”

_____________________________________________________

 

A teraz zapowiedziany fragment eseju G.K. Chestertona

Polski ideał

„ (...) Dokładnie tym było zwycięstwo Polaków w wojnie z Bolszewikami. To właśnie w niej stara, tradycyjna kawaleria pokonała wszystko to, co jest nowoczesne; wszystko to, co jest deterministyczne; wszystko to, co jest machinalne w metodzie i materialistyczne w filozofii. W wojnie tej marksistowski pogląd, że wszystko jest nieuchronną koniecznością, został zdruzgotany przez Chrześcijański pogląd, że nic nie jest nieuchronne - nic, nawet to, co już się stało. Pan Belloc ubrał polski ideał w słowa dedykowane wspaniałej polskiej świątyni:

"Wspomożycielko na wpół-pokonanych, Domie złoty,
Relikwiarzu oręża i Wieżo z kości słoniowej."(5)

          Zanim skończę mówić o polskich ułanach, wspomnę że miałem jeszcze okazję widzieć ich podczas konkursu jazdy konnej na torze przeszkód. Opiszę tylko jedno zdarzenie i zamilknę, ponieważ ma ono coś z przypowieści. Parkur składał się ze zwyczajnych przeszkód, lecz znajdował się tam również jakiś nowy jej rodzaj, zupełnie nie do pokonania. Żaden jeździec z długiego orszaku wspaniałych Francuzów, Polaków i Włochów nie dał jej rady, aż w końcu tę porażkę zaczęto traktować jako wliczoną w cały bieg (...). Jeden z ułanów zapytał mnie żartobliwie, czy i ja nie miałbym ochoty wystąpić. Dałem mu oczywistą odpowiedź, że dosiadłszy swego ulubionego słonia, podjąłbym się przekroczenia większości przeszkód, z wyjątkiem ostatniej, nad którą wątpię aby nawet żyrafa zdołała przejść. Jednak moje ogólne odczucie było takie, że byłbym bardziej przydatny jako przeszkoda, niż jeździec i to przeszkoda gorsza od tej jednej - najgorszej.

          Tymczasem wśród widzów pojawiło się pewne rozbawienie i współczucie dla młodego polskiego jeźdźca, który - jak myślę - był początkującą lub względnie mało doświadczoną osobą - jego wierzchowiec stanął dęba, tak że jeździec przeleciał przez jego głowę i spadł. Tak przynajmniej myślałem, jednak okazało się, że w niesamowity, ekwilibrystyczny sposób uwiesił się on końskich uszu i podczas gdy zwierze kroczyło swobodnie po placu, jeździec jakimś cudem wspiął się po jego szyi i wtoczył z powrotem w siodło. Odnalazł jedno strzemię i bezowocnie próbował odnaleźć drugie, aż wreszcie dał sobie z nim spokój. Przeskoczył całkiem niską przeszkodę przed sobą i nagle, rozpędzając się gwałtownie, jakby za sprawą tajemniczej, niewidzialnej siły, z jednym strzemieniem powiewającym luźno, bujając się w siodle, natarł na ostatnią, niemożliwą do pokonania przeszkodę i jako pierwszy ze wszystkich zawodników przeleciał nad nią, niczym ptak. W tym momencie ktoś po angielsku wykrzyknął podniecony, tuż nad moim ramieniem: "Tacy właśnie są Polacy!".

Wspomożycielko na wpół-pokonanych, Domie złoty... „

 

(5) Fragment "Ballade to Our Lady of Czestochowa" Hilaire Belloka. Przekład zapożyczony od Hanny Malewskiej, z: Przemysław Mroczkowski, "Gilbert Keith Chesterton 1874-1974 Pisma wybrane", Wydawnictwo Znak, Kraków 1974

G. K. Chesterton, The Illustrated London News, July 2, 1927
(Przekład: Bolesław Zujewicz)

_________________________________________________________

 

Konie w malarstwie Kossaków

http://www.youtube.com/watch?v=OmqTe86Bbk8

Konie w malarstwie polskim

http://artyzm.com/theme.php?id=8

Z wystawy Sarmatyzm. Sen o potędze

http://www.muzeum.krakow.pl/NewsItem.107.0.html?&cHash=ab0c52065a&tx_ttnews%5Btt_news%5D=2975

tekst: mb
Galeria do artykułu :
Zobacz więcej zdjęć ...





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.