Kartka z kalendarza - 21 grudnia 1991
data:19 grudnia 2012     Redaktor: Barbara Chojnacka

21 grudnia 1991r. rozpoczął się pierwszy proces zabójców górników z kopalni „Wujek”. Historia tego „procesu” jest historią wieloletniego upokarzania rodzin zamordowanych i pamięci o tych, którzy mieli odwagę przeciwstawić się NIELEGALNEMU (orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego) „stanowi wojennemu”, wprowadzonemu w Polsce po to, by zabezpieczyć interesy oligarchii partyjnej, służącej od lat obcemu mocarstwu.

Tablica pamiątkowa zamordowanych górników w Katowicach.

 

 

Zabili nie tylko ciało…

 

Ta „rocznica” nie przynosi chwały ludziom, którzy „zasłużyli” na jej odnotowanie w kalendarzu polskim… Przed 20 laty [21 grudnia 1991, przyp.red.] rozpoczął się pierwszy proces zabójców górników z kopalni „Wujek”. Historia tego „procesu” jest historią wieloletniego upokarzania rodzin zamordowanych i pamięci o tych, którzy mieli odwagę przeciwstawić się NIELEGALNEMU (orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego) „stanowi wojennemu”, wprowadzonemu w Polsce po to, by zabezpieczyć interesy oligarchii partyjnej, służącej od lat obcemu mocarstwu. By spacyfikować to wszystko, co w ruchu społecznym „Solidarność” miało znamiona ruchu niepodległościowego, nie tylko związkowego.

 

Na tablicy pamiątkowej w Katowicach, pod nazwiskami zamordowanych górników, „Solidarność” Kopalni Węgla Kamiennego „Wujek” zapisała znane słowa z Ewangelii św. Mateusza: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało… Dalej, czego nie ma już na tablicy, są słowa: …lecz duszy zabić nie mogą. Ta inskrypcja na tablicy ma w zamierzeniu wymowę optymistyczną. Oto zomowcy zamordowali górników, ale nie zdołali zabić pamięci o tych, którzy przeciwstawili się kłamstwu i przemocy.

 

Niestety, historia procesu w sprawie zbrodni popełnionej w kopalni „Wujek” 16 grudnia 1982 na 9 górnikach (21 poraniono) nie skłania do optymizmu. Okazuje się, że można nie tylko zabić, ale i wyszydzić – przez zaniechanie, przez fałszywe „kochajmy się”, „przebaczmy sobie”, „pojednajmy się” na trupach niewinnych ludzi, za których śmierć nikt nie pokutował, wbrew elementarnej sprawiedliwości.

 

Matka Janka Stawisińskiego, jednego z najmłodszych w gronie zamordowanych (miał 21 lat), powiedziała kiedyś z rezygnacją, że już więcej nie pojedzie z Koszalina do Katowic na kolejne, upokarzające „przesłuchanie” i „proces” zabójców jej syna. Że każą jej przebaczać, ale ona nawet nie wie, komu miałaby przebaczyć, bo winni są niewinni i nieznani”!

 

16 grudnia 1982 grupa uzbrojonych bandytów, prawdopodobnie pod wpływem alkoholu (powszechnie to praktykowano w ZOMO) zaatakowała, przy użyciu broni palnej, górników protestujących przeciwko nielegalnemu „stanowi wojennemu”. Zabili 9, 21 zranili. Wydawało się, że w „wolnej” Polsce poniosą karę. 21 grudnia 1991 rozpoczął się pierwszy „proces” przed Sądem Okręgowym w Katowicach. Po prawie 6 latach bicia piany i dzielenia włosa na dwoje, 21 listopada 1997 roku 11 zomowców uniewinniono, pozostałym sprawę umorzono „z braku dowodów”. Nie zachowali łusek „na szczęście”?!

5 grudnia 1998 Sąd Apelacyjny w Katowicach skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia, ale tylko z powodów proceduralnych!

30 października 2001 Sąd Okręgowy wydał ponownie wyrok uniewinniający z konkluzją, że materiał dowodowy nie dał jednoznacznej odpowiedzi, kto był winny śmierci górników! Pewnie oni sami! Jeden z ławników nie wytrzymał nerwowo i złożył zdanie odrębne. Obecni na sali koledzy zamordowanych wykrzyczeli, że sąd zhańbił ich zamordowanych kolegów.

25 lutego 2003 Sąd Apelacyjny ponownie unieważnił wyrok, zarzucając Sądowi Okręgowemu brak rzetelnej analizy ważnego dowodu w sprawie, jakim było zeznanie taterników, szkolących w latach 80. zomowców i posiadających wiedzę o przebiegu „akcji” w „Wujku”. To było jakieś światełko w tunelu kłamstwa i zaniechania, ale rodziny miały już dość tej „sprawiedliwości”.

 

Na wyrok skazujący trzeba było czekać do 31 maja 2007! Po 16 latach! Po prawie stu rozprawach i przesłuchaniu prawie 300 świadków! Kiedy skandal był już zbyt wielki, aby można było dalej przeciągać sprawę. Ta sprawa była rozstrzygana nie ze względu na prawo i sprawiedliwość, ale ze względu na to, co w danej chwili było politycznie „poprawne” i pożądane.

Potem były jeszcze dwa kolejne lata odwołań, apelacji. Dopiero 22 kwietnia 2009 wyrok stał się prawomocny. Poza hersztami, większość uzbrojonych uczestników zbrodni dostała kary 2-3 lata więzienia…

 

A przecież wystarczyła lista uzbrojonych bandytów, ustalenie, przez kogo byli bezpośrednio dowodzeni, kto wydał rozkaz wyjazdu do „Wujka” i kto w Warszawie zapewnił warunki do przeprowadzenia „akcji” – wbrew porozumieniom jastrzębskim, wbrew interesom Polaków, wbrew nawet konstytucji PRL-u. Można było skazać wszystkich winnych krwawego rozboju, z użyciem broni palnej, ze skutkiem śmiertelnym. Od pijanego zomowca pociągającego za spust, po „towarzysza generała” w służbie moskiewskiej.

 

Proces zabójców górników nie dotknął ich mocodawców z Warszawy. Nie sądzi się przecież „ludzi honoru”, z którymi się debatowało pod Okrągłym Stołem…

 

 

Na zdjęciu: Tablica pamiątkowa zamordowanych górników w Katowicach. Foto Michał Bulsa, źródło Wikipedia.

 

Źródło: http://wolnapolska.pl/index.php/item/21-grudnia-1991.html?category_id=5

 

Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.