Łukasz Pijewski: Czy teksty prof. Ewy Thompson o Polsce postkolonialnej naprawdę okażą się tylko „burzą w szklance wody”?
data:07 grudnia 2012     Redaktor: csp

Budzi zdziwienie, że w sumie tak niewiele uwagi poświęca się w Ojczyźnie życzliwym i mądrym wskazówkom, które od ładnych paru lat przygotowuje dla nas, Polaków, prof. Ewa Thompson z Rice University w Houston, USA.

 


 

 

 

 

 

Niepokoi stosunkowo małe zainteresowanie praktyczne i brak chęci zbudowania jakiejś pragmatyki polskiej opartej na jej tekstach. Niepokoi szczególnie jakieś lenistwo intelektualistów i działaczy prawicowych. Prof. Thompson swoje kryteria światopoglądowe wyłożyła przekonująco w artykule Why I Am a Conservative (2008). Jako literaturoznawca i politolog wiele publikacji poświęciła nowożytnej literaturze rosyjskiej ze szczególnym uwzględnieniem utworów XIX i XX wieku w kontekście bardzo ciekawie rozumianego zjawiska kolonializmu. Będąc z pochodzenia Polką pisze także o sprawach polskich: o problemach nacjonalizmu, sarmatyzmu, o kolonialnej mentalności polskich elit a od pewnego czasu bada kwestię rozdwojenia we współczesnym rozumieniu pojęcia pamięci. Wśród omawianych przez nią autorów znaleźli się Antoni Czechow, Aleksander Sołżenicyn, Stefan Żeromski, Witold Gombrowicz, Leopold Tyrmand, Zbigniew Herbert.

Zainteresowanych bibliografią naukową uczonej odsyłam na jej domową stronę: http://www.owlnet.rice.edu/~ethomp/ ).

 

Wszystkie jej artykuły są ważne, bo trafiają w kluczowe problemy polskiej współczesności. W 2005 r. prof. E. Thompson w tekście Said a sprawa polska odnalazła w pracy Edwarda W. Saida Orientalizm uderzające analogie w poruszanych przez niego zagadnieniach dotyczących problematyki postkolonialnej w krajach Wschodu do spraw współczesnej Polski. Badając dalej ten temat w eseju z 2006 r. Sarmatyzm i postkolonializm, („Europa” nr 137 z 18 listopada 2006 roku.) ukazała wymowne różnice w mentalności Polaków z czasów przedrozbiorowych a umysłami polskimi po 1795 r. co dobitnie potwierdzało jej teorię.

 

Zdumiewająca był nikły charakter dyskusji jaka przetoczyła się przez łamy prasowe po opublikowaniu tej koncepcji. Nazwałbym go wręcz rachitycznym. Przede wszystkim uderza w niej brak udziału polskiej klasy politycznej, która wszak powinna się tą problematyką szczególnie zainteresować. Powołują się natomiast na różne polskie aspekty w kontekście problematyki postkolonializmu tacy autorzy jak Jarosław Marek Rymkiewicz (w Samuelu Zborowskim), Maria Janion (w Niesamowiej słowiańszczyźnie), Andrzej Waśko (w artykule Polska postkolonialna) i kilku dziennikarzy. Wśród nich szczególne zainteresowanie koncepcją Polski postkolonialnej wielokrotnie wyraził w swoich publikacjach Rafał Ziemkiewicz. Nie spotkałem jednak żadnej właściwie istotnej recenzji czy polemiki z tą koncepcją ze strony naukowców: literaturoznawców, politologów, socjologów itd.

 

Wyjątek stanowi młoda studentka socjologii, która w prasowej notatce dość niefortunnie i nietrafnie nazwała artykuły amerykańskiej uczonej „Burzą w szklance wody”. Odnosi się jednak wrażenie, że jest tendencyjny i wysmażony na jakieś zamówienie. Tekst przetransmitowany został zresztą ochoczo na internetową stronę „Wyborcza.pl”. Autorka kończy swój wywód tak: „Nieprzypadkowo nazwałam dyskusję o Rzeczypospolitej postkolonialnej burzą w szklance wody. Mimo obecnego klimatu rozliczenia z przeszłością wątpię, że ta teoria znajdzie wielu zwolenników, ponieważ w równym stopniu co w rozliczanych uderza w rozliczających i głoszone przez nich mity. Tej ciekawej koncepcji grozi zaszufladkowanie w przegródce "intelektualne ciekawostki".”

 

Uwaga ta byłaby interesująca pod warunkiem zbadania o jakie to mity autorce chodzi i jak rozdziela zainteresowanych. Krytyczne aluzje czynione przez nią do współczesnych prób reinterpretacji polskiego romantyzmu, ironiczne przywołanie w tym kontekście terminów „Polaka-katolika”, „matki-Polki” czy „narodowego mesjanizmu”, traktowanych jako „wybiórcze odpryski” romantyzmu, w przeciwieństwie do „otwarcia na Innego” czy fascynacji „tajemniczą, nieskrępowaną konwencjami Słowiańszczyzną” pozwalają domniemywać źródła tego tekstu bijące po lewej stronie drogi na wschód. A mogłoby się wydawać, że słowianofilstwo i panslawizm są zjawiskami dawno już przebrzmiałymi i przezwyciężonymi. Całość sprawia zatem wrażenie tekstu wygenerowanego niestety także przez mentalność postkolonialną.

 

A przecież arcyciekawe teksty prof. Thompson powinny stanowić dla nas, Polaków, materiał do wielu dyskusji, przedmiot analiz, badań i konferencji, gdyż mają za cel sprawę dla wspólnoty Polskiej fundamentalną – odzyskanie prawdziwej suwerenności narodowej i politycznej podmiotowości. Podkreślam jeszcze raz, że nie spotkałem ani jednego komentarza do poruszanych przez uczoną kwestii, których autorem byłby polityk, więc człowiek, który z racji pełnionych funkcji powinien dbać o dobro wspólne. Co z tego wynika? Czy nikogo w Polsce nie zainteresuje obecnie wyciągnięcie praktycznych wniosków z tego odkrycia?

 

Teksty te zapalają, by użyć jej porównania, zielone światło dla ewentualnego wjazdu Polaków na autostradę międzynarodowego dyskursu. Prof. Ewa Thompson pisze: „Wspólnoty interpretacyjne wytworzone w krajach produkujących dyskurs światowy wykluczają niejako dyskurs wspólnot skolonizowanych. Wstęp do dominującego, hegemonicznego dyskursu jest jak wjazd na autostradę: nie można się do niej dostać z bocznej uliczki w rodzimym miasteczku, najpierw trzeba dobić do drogi wjazdowej (na której jest korek), znaleźć tam miejsce włączenia się do ruchu i dopiero wtedy można żywić nadzieję na sukces. Narody skolonizowane nie mają możności wjeżdżania na tę autostradę z wielu przyczyn, poczynając od braku samochodu i prawa jazdy.”

 

Prof. E. Thompson ogląda obecną polską sytuację przez pryzmat pojęć zaczerpniętych z dzieła amerykańskiego uczonego palestyńskiego pochodzenia Edwarda W. Saida autora Orientalizmu, w którym analizuje on sytuację wielu narodów skolonizowanych przez Europejczyków. Uważa bowiem, że Polska od XVIII wieku stoczyła się do rzędu krajów skolonizowanych m. in. przez Rosję i Niemcy (Prusy i Austrię). A Kolonizatorzy w osobach intelektualistów narodów zwycięskich narzucają narodom podbitym nową tożsamość. „Wizerunek ten podkreśla słabość, pasywność, zapóźnienie oraz brak sił twórczych i oryginalności w podbitym narodzie. Kolonizatorzy [INZ] często nie znają miejscowego języka, trywializują literaturę i historię danego terytorium i w gruncie rzeczy gardzą miejscową populacją. Tworzą wizerunek prymitywnego tubylca, który powinien się uczyć u swych zwycięzców, jak zostać człowiekiem cywilizowanym.”

Bo co to właściwie znaczy pokonać w sobie mentalność postkolonialną?

 

Wśród czterech cech, które łączą kraje postkolonialne, pierwszą jest ubóstwo. Jak pisze uczona „Słaba akumulacja kapitału: chodzi o obecność kapitału w formie banków i innych instytucji finansowych, historycznych nieruchomości, wielkich kolekcji dzieł sztuki, o koncentrację kapitału w rękach prywatnych i w pozarządowych organizacjach. Ubóstwo wiąże się z zanikiem tradycji dziedziczenia, co z kolei prowadzi do zaniku wielu innych tradycji. Rodziny w krajach postkolonialnych są tak ubogie, że nie zostawiają dzieciom w spadku żadnego majątku. Odnosi się to nie tylko do proletariatu, ale i do tzw. warstw wykształconych.”

 

Drugą cechą postkolonializmu jest pesymizm. Za E. W. Saidem Thompson zauważa: „Uwolnienie się od bezpośredniej kontroli przez obcego hegemona bynajmniej nie owocuje optymizmem, przeciwnie - przynosi apatię i niewiarę w siebie, czasem jeszcze bardziej dotkliwą niż w okresie zniewolenia.” W wypadku krajów Europy Wschodniej będzie to pesymizm postsowiecki. Trzecia dystynkcja to tzw. "konieczne wymysły” (necessary fictions): „tendencja narodów postkolonialnych do tworzenia mitologii własnej przeszłej wielkości” i czwarta to „kulturalizm”. „Mitologie przeszłości mnożą się w krajach, które niedawno się usamodzielniły. Można to zauważyć nie tylko wśród Polaków bezkrytycznie uwielbiających przeszłość, ale i w zgoła fantastycznych interpretacjach historii Litwy i Ukrainy, które ostatnio zaczęły się pojawiać w tamtejszym piśmiennictwie historycznym.”/…/ Zależność kulturowa od hegemona „polega na redukowaniu problemów postkolonializmu do obszaru kultury i nadgorliwym naśladownictwie kulturalnych trendów byłych potęg kolonialnych. Mówi się więc o zapóźnieniu kulturowym i konieczności tworzenia instytucji wzorujących się na krajach pierwszego świata. Literaturoznawca z Kenii Apollo Amoko twierdzi, że wbrew intencjom reformistów, tego rodzaju poczynania często odzwierciedlają raczej poczucie niższości niż energię twórczą.”

 

Polaków – postuluje prof. E. Thompson – czeka żmudna praca nad odzyskaniem własnego języka, poznaniem własnej tradycji i określeniem własnej tożsamości. Trzeba nauczyć się „przemawiać do hegemona”. Trzeba zdobyć się „na przeciwstawienie się internalizowaniu poczucia niższości narzucanego przez hegemonów dyskursu”. Porzucić w stosunku do niego „postawę ucznia”. Dalej „trzeba także dobrze zrozumieć, że wydostanie się z formalnej zależności kolonialnej nie owocuje natychmiastowym zniknięciem uzależnienia. Uzależnienie pozostaje, zarówno w sferze ekonomicznej, jak i psychologicznej. Prof. Thompson słusznie zauważa, że „Polska była kolonią nie krócej niż kraje afrykańskie, i od tego skolonizowania należy odejść, zamiast dopraszać się o nową kolonizację kulturową.”

 

Apeluję do redaktorów portali internetowych, gazet niezależnych, twórców niezależnych, nauczycieli, polityków. Nie bójmy się wzniecić w Polsce potężnego dyskursu postkolonialnego. Uczona przywołuje znamienne słowa „najbardziej polskiego” z rosyjskich pisarzy Antoniego Czechowa: "Wycisnąłem z siebie niewolnika, kropla po kropli". No, i cóż Mości Panowie, jeżeli chcemy wjechać kiedyś na autostradę, to czytajmy Ewę Thompson i — do roboty!

 

Łukasz Pijewski

 


 

 






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.