Wina i odpowiedzialność
data:01 grudnia 2012     Redaktor: GKut

Bardzo chciałabym się mylić, ale nie wierzę że przywrócimy suwerenną, wolną od korupcji Polskę w szybkiej perspektywie. Uważam, że to co nam zostało, to nie dać z siebie zrobić mentalnego niewolnika i wychować najmłodsze pokolenie. Uważam że szczytem, o który możemy i powinniśmy walczyć to obrona zdrowego rozsądku.


System się domyka, znikają ludzie. Bardzo wątpię, że zmiany w Polsce są w zasięgu ręki. I nie mówię tutaj o zwycięstwie tej czy innej partii, która różni się od innych wizją Polski – bo nie w takiej sytuacji funkcjonujemy. Mówię o zmianach, które zagwarantowałyby podstawę normalnego funkcjonowania państwa: suwerenność, praworządność, wolność słowa, przejrzystość życia publicznego, wolną konkurencję w gospodarce i równość obywateli wobec prawa. Nawet wygrane wybory też niewiele zmienią w sytuacji, w której realny system zbudowany w wyniku uwłaszczenia reżimu komunistycznego już nie raz udowodnił, że potrafi przewrócić władzę, jeśli ta władza będzie próbowała naruszyć raz ustanowione wpływy. Kluczowe stanowiska w sądownictwie, układ właścicielski w mediach, niemal cały kapitał gangstersko przejęty w wyniku dogadania się z postkomunistami, interesy służb pozbawionych rdzenia suwerenności, setki tysięcy urzędników mających gigantyczną władzę nad ludźmi jednocześnie bez jakiejkolwiek odpowiedzialności – oto realny system rządzący się własnymi prawami. Bynajmniej nie są to prawa demokracji ani wolnej konkurencji czego dowodem jest zniszczenie przez prywatnego właściciela (najprawdopodobniej czyjegoś „słupa”) dobrze prosperującej Rzeczpospolitej oraz Uważam Rze.


Czy w Polsce władza, która ma krew na rękach dopuści się prowokacji aby rozprawić się ze swoimi przeciwnikami? W Rosji nie tak dawno temu Putin wysadzał budynki z własnymi obywatelami, po to żeby móc bez przeszkód eksterminować Czeczenów. Schemat zawsze jest ten sam. Zamach terrorystyczny lub zbrodnia dokonana przez służby, zrzucenie winy na niewygodną władzy grupę ludzi, podjęcie represji wobec tej grupy, fizyczna eksterminacja.

 

Złapanie zamachowca który miał wysadzić polski parlament wpisuje się w moją diagnozę putinizacji życia w Polsce. Wydarzenia ostatnich dwóch lat każą poważnie brać pod uwagę fakt, a w każdym razie nie pozwalają wykluczyć, że rządzą nami bezwzględni zbrodniarze, którzy wystawili polskiego prezydenta na śmierć, co poprzedzili zorganizowaniem i wieloletnim podsycaniem kampanii nienawiści wobec niego.

 

Putin terrorem straszył i przekonywał o potrzebie silnych rządów jego mafii. Po katastrofie smoleńskiej która – wszystko na to wskazuje – była atakiem na państwo polskie – nastąpiło gwałtowne wkroczenie azjatyckiej cywilizacji i sowieckich zwyczajów do Polski. Tak więc mamy tu brak szacunku dla życia ludzkiego, pogwałcenie praw człowieka, jawne opanowanie przez skorumpowaną władzę struktur pełniących funkcje kontrolne w demokracji: czyli sądownictwa i mediów, tak że zostaje tylko fasada tych instytucji nie mająca nic wspólnego z ich pierwotną misją. Wreszcie azjatyckie barbarzyństwo - poniewieranie zmarłych i znęcanie się nad słabszymi. Nad tymi w żałobie.Mamy do czynienia z kolejnymi ograniczeniami swobód obywatelskich.Ostatnio przekroczyliśmy kolejną barierę w zbliżeniu się do standardów Putina. W Rosji ludzie niewygodni dla władzy po prostu znikają, giną fizycznie. Nikt specjalnie się za nimi nie ujmuje, bo sam może zginąć.W Polsce coraz częściej słyszymy o tzw. samobójstwach ważnych świadków lub osób publicznych krytykujących władzę.


Sowietyzacja (a raczej putinizacja) życia w Polsce szybko zmienia naszą kulturę i degraduje państwo. Rzeczy które jeszcze przed katastrofą smoleńską nie byłyby możliwe – dziś są naturalne dla większości społeczeństwa.


Tymczasem dla wielu ludzi, wydawałoby się po naszej stronie, to taka niby rzeczywistość...


Tu wyrzucą kogoś z pracy, tam upadnie dobrze prosperujące pismo, tu nie dadzą koncesji, tam kogoś zamkną do więzienia za antyrządowe okrzyki, ale tak naprawdę wystarczy wygrać wybory... Po prostu rządzi nami jakaś wyjątkowo nieprzyjemna i nieudolna grupa ludzi, która ma swoje pięć minut. Tylko co zrobić z tymi którzy naprawdę zginęli? Jak wyprzeć wszystkie dowody na to, że system prawa jest narzędziem opresji. Wprawdzie mówimy o atrapie państwa, ale jak się okazuje mówimy trochę z przymrużeniem oka. Jakie tam gadzinówki? W Gazecie Wyborczej i w TVNie są po prostu dziennikarze o odmiennych poglądach. Operacja dezinformacji w sprawie śmierci prezydenta, manipulowanie opinią publiczną skutkujące obezwładnieniem społeczeństwa w sytuacjach strategicznych dla gospodarczego, politycznego i bezpiecznego funkcjonowania państwa – to nic. To są dziennikarze, którym należy się ochrona w wolnej Polsce... A ja myślałam, że w wolnej Polsce obowiązywać będzie prawo, które będzie opierać się na podstawowych wartościach, wobec którego wszyscy będziemy równi.


„Co zrobić ze zdrajcami , jeśli prawo w jakimś kraju nie działa ?” pyta MAGDA w internecie.


Nie żyjemy w okupowanym kraju? To dlaczego jesteśmy bezsilni wobec jego rabunkowej eksploatacji? Dlaczego jesteśmy pozbawieni praw obywatelskich (dostęp opozycji do publicznych mediów, ignorowanie prawa milionów obywateli do dostępu do multipleksu, fałszowanie wyborów poprzez fałszowanie i ograniczanie dostępu do informacji, rozgrzane i dyspozycyjne sądy, prawo do emerytury przy braku miejsc pracy dopiero po 67-mym roku życia, gigantyczne zadłużenie, rozmontowana armia itd., itp)? Gratuluję dobrego samopoczucia...” - To komentarz GADOCHANA, który wpisał się w internecie pod artykułem krytykującym Grzegorza Brauna, kiedy odważył się nazwać rzecz fundamentalną dla bytu państwowego. Jeśli chcemy mieć państwo należy je chronić, rozwijać, ale także karać tych którzy je niszczą. Silne państwo może sobie pozwolić na względną wyrozumiałość. Za zdradę oraz za promocję zdrady państwa, które niszczą nasz byt (w przypadku głowy państwa mówię tutaj dosłownie o odebraniu życia) należy karać najwyższym wymiarem kary.


Dla tych, którzy (w granicach rozsądku) krytykują GW a jednocześnie sami forsują jedynie słuszną linię po „naszej stronie”, w odmiennym punkcie widzenia widząc prowokatora – mam konstruktywną propozycję. Rzeczywiście nie trzeba znowu brać wszystkiego aż tak serio. Można się przystosować, mniej mówić, poskromić myślenie. Nie gwarantuję jednak że problem prowokatorów na pewno zniknie. Najbezpieczniej by było przestać oddychać. Prezydent Lech Kaczyński przestał oddychać i od razu przestał prowokować Tomasza Lisa do obrażania.

 

W dniu, w którym uda się odzyskać państwo świadomym Polakom, deklarującym wolę przynależenia do wspólnoty wartości, kultury i historii, to pokolenie będzie miało szczególny obowiązek budowania życia kraju na dobrym sprawiedliwym prawie a nie na bezprawiu. Nie wolno im będzie dopuścić do drugiego okrągłego stołu. Bez względu na to czy ktoś był dziennikarzem, czy premierem, jeśli kłamał, manipulował, jeśli krzywdził innych ludzi, pozbawiał ich godności a nawet życia, jeśli podejmował decyzje i działania naruszające bezpieczeństwo Polski - musi za to odpowiedzieć. Jeśli chcemy siebie samych szanować. Jeśli chcemy się rozwijać. Jeśli chcemy istnieć.

Ewa Stankiewicz






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.